VORTAL BHP
Aktualnie jest 945 Linki i 255 kategori(e) w naszej bazie
WARTE ODWIEDZENIA
 Co nowego Pierwsza 10 Zarekomenduj nas Nowe konto "" Zaloguj 04 kwietnia 2020
Na stronie obecnie przebywa...

Obecnie jest 36 gości i 0 użytkowników online.

Możesz zalogować się lub zarejestrować nowe konto.

Kontakt z nami

+48501700846
+48501700846

Masz problem z BHP,szukasz odpowiedzi z BHP?
Szybko otrzymasz poradę
zadzwoń  lub napisz na maila.


Robert Łabuzek

Menu główne


Wpisz słowo i szukaj w serwisie



DODAJ STRONĘ DO NASZEGO KATALOGU


BHP TESTY

BHP TESTY BHP TESTY

Google

Przeszukuj WWW
Szukaj z www.bhp.org.pl

Jak Unia nas urządzi 25.12.2002 Autor : kodeks
Gospodarka Jak Unia nas urządzi
W drodze do Europy
Chcemy w tym Raporcie, przygotowanym na zakończenie negocjacji w Kopenhadze, wyjaśnić – bo najwyższa już pora – czym Unia jest, a czym nie jest. Budzimy się więc, obywatele Polacy, 1 maja 2004 r. jako członkowie Unii i co widzimy za oknem?
Ano – po staremu! Nawet godzina ta sama. Europa od lat zmienia czas na letni dokładnie w tych samych dniach, żeby nie utrudniać życia podróżnym. A więc w Warszawie był i pozostanie taki sam czas jak w Brukseli, Rzymie czy Paryżu, za to w Londynie było i jest godzinę wcześniej. Już 3 maja będzie Święto Narodowe, warto dumnie wywiesić polską flagę, tak jak to robią ze swoimi flagami – Francuzi 14 lipca, a Brytyjczycy w urodziny królowej. Za to 9 maja, a więc w niespełna tydzień po biało-czerwonej, kto by chciał – obowiązku nie ma – może z radości wywiesić błękitną flagę unijną, bo to święto Unii Europejskiej. Liga Polskich Rodzin i Andrzej Lepper ostrzegają nas przed Unią Europejską. Przed miesiącem w Radiu Maryja, z okazji naszego narodowego Święta Niepodległości 11 listopada, jakaś kobieta z tytułem profesora ostrzegała przed sprzedaniem polskiej duszy zachodniemu diabłu i zakończyła stwierdzeniem: Bruksela nam zlikwiduje 11 listopada. To wierutna bzdura, żerowanie na niewiedzy słuchaczy tej rozgłośni. Akurat Bruksela, która jest stolicą Belgii, wraz z połową Europy obchodzi „swojego” 11 listopada, tak jak Francja czy Wielka Brytania, bo była to data dla Europy bardzo ważna – zakończenie wielkiej rzezi I wojny. Ale nawet nie w tym rzecz. Unia nie planuje nikomu ani świąt, ani imienin, nie jest molochem, który urządzi nam całe życie od świtu do nocy i wkroczy w każdą dziedzinę, a zwłaszcza dziedzinę symboliki narodowej. I wcale Polacy nie muszą o to walczyć, bo nie brak w Europie narodów równie przywiązanych do swoich flag, hymnów i ważnych symboli. A więc święta się nie zmienią, tyle że dojdzie 9 maja, rocznica podpisania traktatu rzymskiego; będziemy też mieli dodatkowy hymn – fragment „Ody do radości” z IX Symfonii Beethovena oraz błękitną flagę z gwiazdami (symbol maryjny, jak upierają się katolicy – czyż Unii nie stworzyli ojcowie Europy – de Gaasperi, Schuman, Adenauer – wszyscy chadecy?). Na uroczystościach europejskich, kiedy orkiestra wykonuje „Odę do radości”, widziałem, że publiczność wstaje z miejsc, tak jak przy hymnach narodowych. Ale oczywiście ani Francuzom nie przychodzi do głowy, by zmieniać Marsyliankę, ani Brytyjczycy nie zrezygnują z „Boże, chroń Królową”, ani my z Mazurka Dąbrowskiego i „szablą odbierzemy”.
Ale co mamy odbierać? Chyba pensję u pracodawcy? Unia tu wiele nie pomoże, bo się zarob­kami nie zajmuje. Wprawdzie istnieje pojęcie Europejska Polityka Społeczna i traktat o UE stawia sobie za cel także „poprawę warunków życia i pracy”, ale poza opinie, zalecenia i uzgadnianie współpracy państwa członkowskie nie wychodzą. Nie ma też ani jednolitego czasu pracy, na przykład we Francji to 35 godz. tygodniowo, w Belgii – 39, w Wielkiej Brytanii – 43. Istnieje za to Karta Praw Socjalnych UE, która zawiera szereg przepisów chroniących pracowników, a także dotyczących w szczególności kobiet, dzieci i inwalidów. Tydzień pracy nie może przekraczać 48 godzin, istnieje prawo do 20-dniowego urlopu w roku (jako minimum), prawo do trzymiesięcznego urlopu wychowawczego przysługującego tak kobietom jak mężczyznom. Natomiast w kwestii płacy minimalnej nie ma żadnych uregulowań i tak jak dotychczas Polak pozostaje sam na sam ze swoim pracodawcą. Związki zawodowe mówią czasem o ściślejszej współpracy branżowej, jednak od czasu zaostrzonej konkurencji między poszczególnymi krajami – nie widać, by się posuwano daleko na tej drodze. Co innego, gdyby ktoś z nas szukał szczęścia w pracy za granicą. Już od 1 maja (nomen omen) rynki pracy wielu państw członkowskich będą otwarte dla naszych pracowników. To bardzo istotna zmiana, zatrudnienie całkowicie legalne – pod warunkiem, że znajdzie się praca. Rozczarowania mogą być związane z ochroną zdrowia: systemy opieki zdrowotnej w państwach członkowskich są zupełnie różne i nie ma mowy o bezpłatnych operacjach za granicą w ramach swobody przemieszczania się czy osiedlania. Andrzeja Olechowskiego, nieszczęsnego kandydata w wyborach prezydenckich w Warszawie, pociesza perspektywa członkostwa w Unii, ale najbardziej perspektywa (2008 r.?) wejścia Polski do Unii Walutowej (czyli zamiany złotówki na euro). – Niech pan pomyśli – mówi – to nowy wymiar bezpieczeństwa. Oszczędzaliśmy w złotówkach, a weźmiemy emeryturę w euro. Nie w mało znanej peryferyjnej walucie, choć ostatnio rzeczywiście mocnej, lecz w walucie światowej, solidnej. Takiej szansy nie mieli ani nasi ojcowie, ani nasi dziadowie. Oszczędności jednych zabrała inflacja, innych pożoga wojenna. W dalszej perspektywie można przewidywać, że stopniowo będzie się wyrównywać „cena pracy”, a więc, że uposażenia pójdą w górę.
Ceny
Ktokolwiek podróżował po Europie (lub przeglądał Eurokoszyk „Polityki”), wie, że Polska jest krajem tanim. Podstawowe artykuły „koszyka” – chleb, masło, mleko, benzyna – są znacznie tańsze niż na Zachodzie. Do wyjątków należą towary i usługi droższe – restauracje w dużych miastach (taniej można dobrze zjeść w Paryżu czy na Sycylii niż w Warszawie albo w Poznaniu), piwo (ach, niestety!), rozmowy telefoniczne, bilety lotnicze, dostęp do Internetu. Generalnie jednak Polska jest krajem niskich cen i rodzi się oczywiście obawa, że wejście do klubu bogatszego zrodzi ruch cen w górę. Eksperci zgodnie twierdzą, że jednak 1 maja 2004 r. żadnego szoku cenowego nie będzie. – Na poziom cen, wpływa wiele czynników: bardziej konkurencyjność gospodarki, gra rynkowa – niż członkostwo w takim czy innym klubie – mówi dr Maciej Duszczyk z Komitetu Integracji. Czasem czynniki zupełnie nietypowe, na przykład jakiś towar jest w Polsce na dużą skalę dostarczany przez szarą strefę. W zasadzie należałoby przewidywać dobre czasy dla konsumentów – zwiększy się konkurencja, a więc ceny towarów powinny spaść. Zwłaszcza tam, gdzie Polska będzie likwidować swoje monopole (powinny się na przykład pojawić tanie linie lotnicze, może też tańsze ubezpieczenia). Jest i druga tendencja – do wyrównywania poziomów cen, zwłaszcza później, przy wspólnej walucie – euro. – Ale zawsze będzie taniej w Łomży niż w Alicante, tak jak taniej będzie na Marszałkowskiej niż na Polach Elizejskich – mówi dr Andrzej Olechowski, który proponuje dla prognozy cenowej (Polska w Unii) przyjąć prostą, zrozumiałą dla każdego formułę: ceny będzie wyznaczać lokalna, a nie unijna gra podaży i popytu. Ogólny wniosek: zmiany cen – i w górę, i w dół – zostaną rozłożone na lata. < Przed telewizorem
Jeśli wierzyć Krzysztofowi Zanussiemu, który – jak wynika z jego felietonów – wiele podróżuje, telewizja wszędzie schodzi na psy. Ten sam widz europejski, który dwadzieścia lat temu domagał się w telewizji „Blaszanego bębenka”, dziś zadowala się sitcomem i głupawym teleturniejem. Unia temu niewinna. Ale, jak wykazują badania, życie ludzi – w całej Europie – poza pracą, polega w największej mierze na siedzeniu przed telewizorem. No i każdy sobie rzepkę skrobie: Francja, gdzie zwycięstwo centroprawicy oparte jest na „prawie i porządku”, zabrała się teraz za usuwanie przemocy z telewizji. Głośny w całym kraju raport Blandine Kriegel zaleca, by „programy zawierające przemoc czy pornografię w żadnym razie nie były rozpowszechniane między 7 rano a 22.30”. Co z tego wyjdzie – zobaczymy. Jeszcze w 1989 r. Unia wydała dyrektywę „Telewizja bez granic” (zmodyfikowaną w 1997 r.), która koordynuje na szczeblu wspólnotowym prawodawstwo narodowe w takich dziedzinach jak ochrona nieletnich, dostęp publiczności do głównych wydarzeń sportowych, promocja produkcji europejskich (obowiązek poświęcenia 10 proc. czasu antenowego na niezależne produkcje europejskie), zapewnienie pluralizmu światopoglądowego w programach TV czy ograniczenie czasu reklam. Co dwa lata państwa członkowskie składają Komisji raport na temat wprowadzania w życie tej dyrektywy. Problemem jest co innego: telewizja to nie tylko dobro kultury (tu dominuje pełna suwerenność państw narodowych), to również rynek, który domaga się równych reguł konkurencji – jak każda dziedzina gospodarki. Do zrobienia na tym polu jest dużo, gdyż pomimo subwencji Unii przemysł audiowizualny w Europie jest nadal słaby, rozdrobniony i stoi na przegranej pozycji wobec USA. Deficyt handlowy w tej dziedzinie wynosi aż 7 mld dol. Produkcja amerykańska ma w rynkach krajów UE udział aż od 60 do 90 proc., a produkcja krajów UE w rynku amerykańskim prawie nie istnieje (udział rzędu 1–2 proc.). Unia jest telewizyjnym pigmejem przy USA, zaś kandydaci karłem przy Unii. Produkcja pochodząca z naszej części Europy ma udział w rynku UE rzędu 0,054 proc. (tak!).
Jazda samochodem
Wszystko po staremu, chyba że dojdzie do narodowej mobilizacji i ktoś wreszcie zacznie poprawiać drogi, tym bardziej że będą do dyspozycji niemałe pieniądze unijne. Kodeks drogowy się nie zmieni, chyba że z naszej własnej krajowej woli. W Polsce, nawet wśród ludzi mądrych, pokutuje jakaś głupota o zielonej strzałce, niezgodnej jakoby z normami unijnymi. Przy tym drobiazgu warto się zatrzymać i ostrzec czytelnika, że liczni eksperci, a często i rządy, w różnych sprawach powołują się na konieczność dostosowania, by ułatwić sobie zadanie albo oprzeć argumentację na schemacie „to nie ja, to kolega”, czyli Bruksela. Zielona strzałka może więc śmiało pozostać, tak samo jak i ruch lewostronny w Wielkiej Brytanii czy Irlandii oraz na Cyprze. A także samochody, które mają kierownicę z prawej strony. Ale być może Unia wymusi większą czystość spalin, bo w 1998 r. Komisja Europejska podpisała z Europejskim Związkiem Motorowym umowę, zgodnie z którą emisja dwutlenku węgla przez samochody osobowe powinna być zredukowana do 2008 r. o 25 proc.


Obywatele Unii Język polski stanie się jednym z języków oficjalnych UE. Wszystkie dokumenty UE będą musiały być tłumaczone również na polski. Nowe polskie paszporty mają kolor burgunda, jak w Unii. Do „Rzeczypospolitej Polskiej” dojdzie tylko na okładce napis „Unia Europejska”. Zaczniemy przechodzić przez bramki „EU citizens”, co teoretycznie przyśpiesza odprawę graniczną na lotniskach, a może też daje satysfakcję, że Kowalski nie jest kierowany do „gorszej” bramki. To drobiazg. Ważniejsza i istotniejsza jest ochrona dyplomatyczna i konsularna, która się Polakowi od Unii należy, również od innych państw. Może to się okazać pomocne w krajach, gdzie nie ma naszego konsula. Jak to działa? Nie wiadomo. Nikt jeszcze nie próbował.
Europejczycy otrzymali natomiast ochronę sądową w stałym Europejskim Trybunale Praw Człowieka (w istocie jest to sąd związany z Radą Europy, której Polska od dawna jest członkiem, a nie z Unią Europejską). Lista praw człowieka i podstawowych wolności jest szeroka, a obywatel, który czuje się pokrzywdzony przez władze własnego kraju bądź innego z 41 państw członkowskich, może dochodzić sprawiedliwości w Strasburgu.
Na ogół skarga ta przysługuje dopiero po wyczerpaniu drogi sądowej w danym kraju, a więc po tym, jak u swoich nie udało się nic uzyskać. Strasburg stanowi więc ostatnią instancję i sprawdzian sprawiedliwości krajowej. W samym tylko ubiegłym roku do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka wpłynęło 3361 skarg polskich obywateli.
Wszystko to regulują wewnętrzne przepisy każdego państwa. Działania UE ograniczają się do programów finansujących stypendia oraz wymiany międzyszkolnej (dotychczas co roku na stypendia w całości fundowane przez UE wyjeżdża około 4 tys. polskich studentów). Jednak środki przeznaczane na politykę oświatową są ograniczone do 0,5 proc. budżetu Unii. Wojsko – mimo powoływanych obecnie w Europie sił szybkiego reagowania (20 tys. żołnierzy) – pozostaje domeną ściśle narodową.

Podatki
Wspólnota obywateli unijnych wyraża się i w tym, że wszyscy – może prócz niektórych Szwedów – narzekają na podatki. Akurat Unia temu niewinna: nie nakłada i nie pobiera żadnych podatków, nie ma takich uprawnień i nie zamierza ich pozyskać. Ale wraz z ustanowieniem Wspólnego Rynku zaistniała konieczność większej koordynacji krajowych stawek podatkowych, gdyż za duże różnice w opodatkowaniu utrudniłyby realizację czterech swobód: swobody przepływu kapitału, osób, towarów i usług. W grudniu 1997 r. komisarz Mario Monti zaproponował nawet unijny kodeks podatkowy, ale Londyn nie zgodził się na harmonizację systemów. Z Bogiem czy mimo Boga?
Pan Bóg nie leży w kompetencjach Brukseli, ale ponieważ – jak uczono nas na lekcjach religii – jest wszędzie, nie wystarczy napisać, iż prawo pozostawia poszczególnym narodom wadzenie się z Bogiem czy ułożenie stosunków państwo–Kościół. Standardem jest, że państwa Unii gwarantują obywatelom wolność sumienia i wyznania. Ale państwa unijne tworzą różnorodną mozaikę: od programowo laickiej Francji (mimo że zwanej „najstarszą córką Kościoła”) przez Brytanię, w której istnieje Kościół państwowy (głowa państwa oficjalnym zwierzchnikiem, biskupi w Izbie Lordów), system mieszany, współpracy państwa z Kościołem (Niemcy, Włochy) – po prawosławną Grecję, gdzie niedawno kłócono się, czy w dowodzie osobistym ma pozostać rubryka „wyznanie”. Kościół katolicki popiera integrację Europy, co wynika z samej jego istoty: katolicki – oznacza po prostu powszechny Unii, która przygotowuje swą konstytucję albo traktat konstytucyjny, przyjdzie wkrótce rozwiązać spór o invocatio Dei, czyli wezwanie imienia boskiego na początku dzieła (jak w Mickiewiczowskiej balladzie: „Ja ostrzegałem, że w tak wielkim dziele/Dobrze, kto z Bogiem poczyna...”. Głównym oponentem wydaje się Francja, która bardzo wcześnie (w 1905 r.) przeżyła swoją rewolucję laicką i z tego właśnie roku pochodzi ustawa, której art. 2 głosi: „Państwo nie uznaje ani nie subwencjonuje żadnego wyznania”. Jeszcze niedawno rzecznik rządu francuskiego upierał się, że sama „wzmianka o dziedzictwie religijnym może wydawać się dowodem odrzucenia kogoś i czynnikiem dyskryminacji”. Chociaż chrześcijańska tradycja Europy nie podlega żadnej kwestii, nie można oczywiście odrzucać wkładu innych wyznań w historii Starego Kontynentu ani zaprzeczać roli laickich ideałów „wolności, równości i braterstwa”. W ubiegłym tygodniu minister Danuta Hübner, przedstawiciel rządu w Konwencie europejskim, informowała, że kompromisowa formuła użyta w polskiej konstytucji ma szanse pogodzić Europejczyków. Ciekawe w tym kontekście wydają się głosy w UE, iż nie należy negocjować z Turcją (również kandydującą do Unii), gdyż jest państwem islamskim, więc nie europejskim. Europa ducha, system moralności, system wartości – nie są dziedzinami, w które UE ingeruje. Lider głównej partii opozycyjnej Jarosław Kaczyński upiera się, by nasz Sejm uchwalił deklarację o „suwerenności Polski w dziedzinie moralności i kultury”, a wspierają go w tym szef Platformy Obywatelskiej oraz posłowie PSL. Co więcej, projekt Kaczyńskiego chce potwierdzenia, że takie problemy jak „ochrona nienarodzonych, godność rodziny, małżeństwa i wychowania” będą pod rządami prawa polskiego. Sejm już raz taką deklarację odrzucił jako bezprzedmiotową, posługując się właśnie argumentem, że Unia Europejska w ogóle na takie pola nie wkracza. Kaczyński jednak nie ustępuje i twierdzi, że nawet jeśli lęki polskie w tej materii wynikają z nieporozumienia, to warto je rozproszyć Trzeba jednak zwrócić uwagę, że u podłoża wszystkich podobnych inicjatyw leży obawa, że czysta Polska może tylko zostać zbrukana ściślejszym związkiem z zachodnią Europą. Jeśli wnioskodawcami kieruje należyta logika, to przyjęli milczące założenie, że społeczeństwo polskie jest moralniejsze, porządniejsze niż na przykład Szwedzi, Włosi czy Szkoci. Trudno oczywiście wystawiać komuś świadectwo moralności, lecz na podstawie długoletniego zamieszkiwania za granicą muszę stwierdzić, że w dziedzinie moralności nie dostrzegam wyraźnej przewagi rodaków nad obcymi. W świecie wolności słowa i inicjatyw politycznych nikt nie zagwarantuje na przyszłość, że partie polityczne, stowarzyszenia, organizacje, ruchy czy poszczególni obywatele nie będą występować z takimi wnioskami czy postulatami, jakie tylko przyjdą im do głowy. Chociaż więc UE nie zajmuje się moralnością, to nie tak dawno temu Parlament Europejski przyjął raport Anny van Lancker, wzywający m.in. do legalizacji aborcji w państwach członkowskich i kandydujących. Kościół katolicki złożył w tej sprawie protest, wskazując na brak kompetencji PE w tworzeniu czy zmianie norm moralnych. Parlament Europejski rzeczywiście nie stanowi prawa w tej dziedzinie (patrz uwagi końcowe), choć zawsze będzie terenem starć i prób wyznaczenia przez UE standardów etycznych, bo niektórzy posłowie tak traktują swoją misję.
Rolnicy i wspólny rynek
Zakrawa na paradoks, że najwięcej kłopotów z przyjęciem porozumienia mają rolnicy, chociaż to akurat oni – doraźnie – otrzymują konkretne, namacalne korzyści członkostwa w postaci dopłat do produkcji rolnej. Dopłaty są mniejsze niż rozbudzone apetyty, ale jednak są. Lepiej więc pieniądze wziąć, niż nie – trudno zrozumieć inną logikę. W każdym razie cała Polska, w której rolnictwo daje ok. 3 proc. dochodu narodowego, nie może być zakładnikiem postawy tej jednej grupy zawodowej (a ściślej, reprezentujących ją polityków i grup interesów). Oczywiście Unia od strony­ producenta, przedsiębiorcy – to rygorystyczny mechanizm wspólnego rynku. Centrum zaangażowania Brukseli stanowi promocja i obrona wspólnego, wolnego wewnętrznie i mocno chronionego na zewnątrz rynku. W takich dziedzinach jak polityka konkurencji czy ustalanie ceł decyzje zapadają wyłącznie na szczeblu wspólnotowym. Bez przerwy powtarza się słowo „rynek”, ale politykę unijną w niektórych dziedzinach cechuje znaczny interwencjonizm – zwłaszcza gdy chodzi o ochronę konsumenta czy właśnie Wspólną Politykę Rolną. Celem polityki ochrony konsumenta jest stworzenie jednolitych warunków handlu i wymogów jakościowych, jakie powinny spełniać towary i usługi. Polska przez jakiś czas stosować będzie podwójne normy – na rynek wewnętrzny i unijny, ale potem już nam nie darują gorszej jakości. Oczywiście, będzie więc trudniej, wzrośnie konkurencja, ale przecież dali sobie radę inni – damy i my. To samo dotyczy ochrony środowiska. Aż głupio przedstawiać wynegocjowane okresy przejściowe (ulga w stosowaniu norm czystości środowiska) jako sukces. Czy Unia nie będzie rządzić wszystkim?
Chociaż w przemówieniu Winstona Churchilla z 1946 r. w Zurychu znalazła się wizja Stanów Zjednoczonych Europy, dziś Brytyjczycy pierwsi będą protestować przeciw jednoczeniu państw europejskich. W 2002 r. nie ma nawet mowy o federacji europejskiej. Państwa narodowe są i w dalekiej jeszcze perspektywie pozostaną podstawowym czynnikiem stanowiącym na naszym kontynencie. Ale gospodarka światowa ma swoje wymagania. By stawić czoło konkurencji amerykańskiej i azjatyckiej, kraje europejskie stworzyły najpierw wspólną politykę rolną i wspólny rynek, wspólny handel zagraniczny, potem wypracowały wspólną politykę gospodarczą i walutową, a nawet przyjęły wspólną walutę. Wszystko to przyczyniało się do imponującego wzrostu dobrobytu państw członkowskich, a rosnące powodzenie gospodarcze EWG (wcześniejsza postać Unii) przyciągało do niej coraz silniej inne. Od małej Europy – 6 krajów założycielskich (Francja, Niemcy, Włochy i kraje Beneluksu), EWG rozrosła się do dzisiejszej Piętnastki, a kandydatów nie brakuje. Jeśli jednak Unię wyrazić poprzez pieniądze przeznaczane na działalność unijną, to cała Unia (jej budżet) stanowi zaledwie 1,14 proc. produktu krajowego brutto wszystkich krajów razem wziętych. Ale powołano instytucje polityczne, które zajmują się nie tylko gospodarką, lecz współpracą w innych dziedzinach, dawniej suwerennych domenach państw narodowych. Państwa te nie wyzbywają się suwerenności, lecz sprawują ją wraz z innymi. Unia będzie się rozwijać, logika integracji narzuci coraz silniejsze związki i – zapewne za kilka pokoleń – coraz większe upodobnienie się poszczególnych krajów do siebie. Jak pocieszyć eurosceptyków, że z narodów europejskich nie powstanie jedna zupa rybna? Gwarancją jest naczelna norma traktatowa (art. 3 b Traktatu z Maastricht i specjalny Protokół Traktatu Amsterdamskiego), która wprowadza zasadę subsydialności. Szkoda, że jej nazwa źle brzmi, przez co wydaje się niezrozumiała i nudna. Subsydialność (pomocniczość) pochodzi z chrześcijańskiej nauki społecznej. Otóż w te dziedziny, które nie leżą w kompetencji Unii, Wspólnota może się włączyć tylko wtedy, kiedy cele planowanych przedsięwzięć nie mogą być osiągnięte na szczeblu państw narodowych. Albo że skuteczniej będzie działać Wspólnota niż każdy pojedynczo. Mówiąc jeszcze prościej: nie wolno przekazywać kompetencji w górę, kiedy można sprawę załatwić na niższym szczeblu. To gwarancja prawna, której realizacji można dochodzić w sądach, także w Strasburgu. Jest też żywa gwarancja w postaci ludzi, ich temperamentów i pasji, Francuzów, Niemców, Greków i Polaków, którzy nie zamierzają się do siebie upodobnić. Ale cenią Unię. Bo Unia nie zamierza się wyrzec swojej różnorodności, w której widzi dodatkowe bogactwo.

Komentarze

Wyświetlanie Sortowanie
Re: Jak Unia nas urządzi 25.12.2002
Autor: kodeks
| Data: 25.12.02, 18:55
OśWIADCZENIE
KONGRESU POLONII AMERYKAńSKIEJ
W SPRAWIE PRZYSTąPIENIA POLSKI
DO UNII EUROPEJSKIEJ
Wobec dramatycznej sytuacji społeczno-ekonomicznej, w jakiej znalazła się Polska pod rządami poprzednich i obecnych elit politycznych, Kongres Polonii Amerykańskiej pragnie przedłożyć swoje stanowisko w sprawie ewentualnego przyjęcia Polski do Unii Europejskiej. Pragniemy przede wszystkim zwrócić uwagę na zagrożenia płynące dla Polski z tego przyjęcia.

1. Uważamy, że owe przyjęcie niesie ze sobą daleko idącą utratę suwerenności politycznej. Zagrożony jest polski parlamentaryzm i władza sądownicza. Ustawy i uchwały sejmu i senatu pozbawione będą polskiego, narodowego punktu widzenia na szereg spraw natury ekonomicznej, socjalnej, politycznej i duchowej. Decyzje zapadać będą w Brukseli, Frankfurcie i Strasburgu w naszych polskich sprawach i przekazywane Polsce do realizacji. Ta realizacja egzekwowana bądzie nie przez władze polskie lecz przez elity i urzędy unijne. Po dołączeniu do Unii Polacy staną się, narodem bez własnego państwa.

Kongres Polonii Amerykańskiej wyraża zdecydowaną dezaprobatę wobec tych idei, tego rodzaju procedur i wobec takowego systemu.

2. Po wejściu Polski do Unii nastąpi utrata suwerenności ekonomicznej. Polsce wyznaczane będą limity produkcyjne i eksportowe,tak w przemyśle jak i w rolnictwie, likwidowane będą cła zaporowe, zaostrzone zostaną normy techniczno jakościowe i sanitarne. Polska pozbawiona zostanie potężnych dochodów z tranzytu Wschód-Zachód oraz Północ-Południe.

ROLNICTWO I ZIEMIA

3. Nastąpi likwidacja chłopskich gospodarstw rodzinnych, produkujących tradycyjnie ekologiczną żywność. Ten ważny aspekt naszej rodzimej produkcji rolnej jest całkowicie przez administrację Unii ignorowany. W to miejsce wprowadzony ma być wielki agrobiznes, t.j. wielkoobszarowe farmy typu amerykańskiego, powiązane z wielkim przemysłem rolno-spożywczym. Niesie to ze sobą antyekologiczną chemizację i genetyczną modyfikację hodowli i upraw rolnych oraz gwałtowny wzrost bezrobocia na wsi.

Drobna i średnia własność chłopska oznacza zakorzenienie rodzin, ich stabilizację, osadzenie zarówno w środowisku społecznym, jak i w układzie gospodarczym. Oderwanie od takiej własności, jakie sugeruje polskiemu rolnictwu Unia, to zerwanie korzeni, a następnie rozproszenie. Ludzie pozbawieni ziemi i pracy będą wędrować za kawałkiem chleba. Rozpadać się będą rodziny, gminy, parafie.

Obecnie naród polski posiada jeszcze ziemię. Ziemię tą uprawia polska wieś. Ale o tę, ziemię rozpoczęła się, mordercza walka. Pod pięknie brzmiącymi hasłami - dopłat, dobrobytu, restrukturyzacji i modernizacji kryje się atak na polskich chłopów, na ich własność i tradycje polskiej wsi. Sposób zaś na rugowanie chłopów z ziemi jest taki sam, jaki zastosowano w przemyśle, pozbawiając rzesze pracowników i całą polską gospodarkę fabryk. Unijną metodą nadchodzących rugowań chłopskich jest więc przymus ekonomiczny.

Członkowie Kongresu Polonii Amerykańskiej nigdy nie poprą owych globalistycznych, antypolskich metod i idei. Mówimy NIE polskim organom państwowym zdążającym do rozbicia dotychczasowych, tradycyjnych i naturalnych struktur środowisk wiejskich, będących ostoją i matecznikiem polskości, patriotyzmu i katolicyzmu.

Zgadzamy się z poglądem, wywodzącym się z Zachodniej Europy, że dotychczasowa polityka rolna Unii prowadzi do katastrofy. Paradoksem jest, źe przy wysokich standardach sanitarnych i ochrony środowiska Unią raz po raz wstrząsają afery związane z produkcją żywności, a więc BSE, dioksyny, pestycydy itp. To właśnie skutek uprzemysłowienia rolnictwa i likwidacji małych gospodarstw. Paradoksem również jest, że polscy rolnicy, którzy używają stosunkowo mało chemii, muszą się przystosować do standardów Unii, a nie odwrotnie. Przestarzały model zachodni w Unii nie sprawdził się. Dlatego wsród rolników, szczególnie francuskich, ale również niemieckich, narasta ruch sprzeciwu wobec unijnej polityki rolnej. Głośno mówi się na Zachodzie o konieczności zmiany obecnej wspólnej polityki rolnej i o wprowadzeniu renacjonalizacji rolnictwa. To chłopi, rolnicy powinni decydować o budowie związków i wspólnot produkcyjnych zwiększających efektywność, atrakcyjność i zbyt produkowanej żywności. To oni sami mają prawo rezygnować z produkcji rolniczej, gdy znajdą inne, bardziej atrakcyjne możliwości. Zmiana wsi musi mieć charakter ewolucyjny, rozłożony na generacje.

Są to opinie i postulaty, pod którymi Kongres Polonii Amerykańskiej podpisuje się w całej rozciągłości.

Przyłączamy się do zapowiedzi Stanów Zjednoczonych o wstrzymaniu importu żywności z Unii. Zdajemy sobie sprawę z tego, że presja USA w tej kwestii jest ogromna, i że musi ona doprowadzić do określonych zmian. Zmiany te to właśnie renacjonalizacja rolnictwa. Polska popełniła błąd, otwierając granice na import żywności z UE. Straty, jakie ponosi z tego tytułu, wielokrotnie przewyższają skromną pomoc oferowaną przez UE w ramach SAPARD, PHARE i ISPA.

Wobec tych faktów Kongres Polonii Amerykańskiej z wielkim krytycyzmem odnosi się do polskich władz i podporządkowanych im środków masowego przekazu, zachwalających wspólną polityke rolną UE. Nie rozumiemy, że czynniki te nie zdają sobie sprawy z bankructwa tej polityki. Propaganda w Polsce obiecuje rolnikom deszcz pieniędzy, a tymczasem pieniędzy nie będzie, bez względu na to, czy Polska wstąpi do Unii, czy nie wstąpi.

Uważamy, że Niemcy w majestacie prawa unijnego mogą przejąc Ziemie Odzyskane, ponieważ polscy rolnicy nie posiadają do niej, z winy władz polskich, legalnych tytułów własności.

Znaczne obszary rolne w innych rejonach Polski przejdą w ręce obcokrajowców - Holendrów, Francuzów, Belgów, Szwedów i innych, co oznacza, ze Polacy zepchnięci zostaną do roli najemników.

Naród, aby trwać, musi zachować ziemię, ale także religię i narodową tożsamość. Gdy traci się ziemię, traci się wszystko. Naród bez ziemi traci swoje miejsce wśród innych narodów. Polska ma wejść do Unii oddając po drodze wartości podstawowe dla narodu: tożsamość narodową i tradycje. To jest cena nie do przyjęcia. Polacy staną się, nowoczesnymi najmitami, wędrującymi po tej, "zjednoczonej Europie" za jakąkolwiek pracą. Pozrywają wszystkie więzi społeczne łączące ich w naród i rozproszą się wsród innych narodów.

Kongres Polonii Amerykańskiej mówi stanowczo NIE dla takich "perspektyw".

4. Polska traktowana będzie jako rynek surowcowy (węgiel, miedź, siarka, produkcja rolna itd.), rynek zbytu dla towarów zachodnio-europejskich oraz jako rezerwuar taniej siły roboczej. Są to cechy kraju kolonialnego. Przy czym już teraz wiadomo, że polscy robotnicy przez długie lata nie będą mieli dostępu do rynków pracy w obecnych 15-tu krajach UE, borykających się z własnym wysokim bezrobociem.

Kongres Polonii Amerykańskiej nigdy nie zaakceptuje polityki rządu prowadzącej do ustawienia Polski w pozycji kraju wasalnego.

5. Przewiduje się, że polityka ekonomiczna UE w stosunku do Polski doprowadzi w najbliższym czasie do wzrostu bezrobocia z obecnych 3 milionów, plus 1 milion ukrytego bezrobocia na wsi, do poziomu 7 a nawet 7,5 miliona bezrobotnych. Bezrobocie może więc osiągnąć poziom 35%. Stagnacja ekonomiczna obecnej Europy Zachodniej nie pozwala w praktyce na realizację założenia o wolnym przepływie siły roboczej, a więc na rozładowanie obecnego i przewidywanego bezrobocia w Polsce.

Zakładany wolny przepływ kapitalu oznacza już obecnie ułatwiony transfer za granicę zysków wypracowanych w Polsce przez firmy zagraniczne, co oznacza blokowanie tworzenia nowych miejsc pracy, a więc jest czynnikiem powodującym wzrost bezrobocia.

6. Trwa proces przekazywania banków polskich w ręce bankierów zachodnioeuropejskich. Nie ma pewności, czy Narodowy Bank Polski pozostanie w rękach państwa polskiego.

7. Oblicza się, jak wiadomo, że Polska będzie wpłacała do skarbu, czyli do kasy Unii okolo 2,5 do 3 miliardów euro rocznie, a ile będzie otrzymywała nie wiadomo. Obiecywane "wielkie pieniądze" już przy temacie dopłat dla rolnictwa okazały się słowami bez pokrycia.

8. Nasza historia będzie fałszowana. Proceder ten już się rozpoczął. Następować będzie niszczenie tradycji narodowych i ducha narodowego, ograniczany i niszczony będzie tradycyjny polski katolicyzm i inne wyznania religijne.

9. Europą rządzi grupa, nie wybrana w żadnych wyborach. Oponenci, którzy kwestionują ich decyzje nie mają dostępu do mediów, zamyka się im drogę do głoszenia swoich poglądów na uniwersytetach lub są zwalniani z pracy. Są intelektualiści, którzy twierdzą, że Unia Europejska to nowy Związek Sowiecki. Widoczne są już symptomy dyktatury i totalitaryzmu. Twierdzą oni, że jedność europejska powstała z syntezy ideologii socjalistycznej i struktur mafijnych nie ma nic wspólnego ze zdrową integracją kontynentu europejskiego. Unia Europejska jest organizacją niedemokratyczną, a nawet antydemokratyczną.

10. Opozycja w Polsce ostrzega, że procesy zachodzące w Unii Europejskiej i w krajach postkomunistycznych zmierzają do stworzenia nowego totalitarnego systemu. Istnieje w Polsce stały komitet, który będzie zajmował się zagrożeniami płynącymi z Unii Europejskiej. Kongres Polonii Amerykańskiej uważa, że jest to działanie konieczne jako zdrowa przeciwwaga w stosunku do jednostronnej propagandy prounijnej.

11. Negocjacje wykazały, że ludzie tworzący Unię to buchalterzy. Dla tych ludzi nie istnieją takie pojęcia, jak: "ojczyzna", "patriotyzm", "wolność", "naród", "tradycje narodowe", "religia, "wartości duchowe", "solidarność" itd. Te wyższe wartości w jawny sposób zastępowane są twardym rachunkiem ekonomicznym i bezwzględną finansową kalkulacją.

12. Uważamy, że o przystąpieniu lub nie przystąpieniu Polski do Unii winno zadecydować ogólnonarodowe referendum. Zastrzegamy jednak, źe referendum to powinno się odbyć jedynie wówczas kiedy społeczenstwo polskie zostanie rzetelnie i wyczerpująco poinformowane nie tylko o korzyściach, ale przede wszystkim o wszelkich zagrożeniach, o których mowimy. Aby tak się stało fundusze Unii przeznaczone na informację powinny, wzorem Szwecji, być przeznaczone w 50 procentach na akcję informacyjną prounijną i w 50 procentach na akcję antyunijną. A tyczasem mamy do czynienia z faktem, że całość funduszy unijnych rząd polski przeznacza wyłącznie na szeroko zakrojoną propagandę prounijną. Wyrażamy naszą dezaprobatę wobec tego rodzaju praktyk. Sprzeciwiamy sie zdecydowanie działaniom najwyższych władz Rzeczypospolitej Polskiej, zmierzających do integracji Polski z Unią Europejską wbrew woli Narodu.

13. Pragniemy podkreślić, iż Norwegia, członek NATO, w wyniku ogólnonarodowego referendum, chroniąc swoją gospodarkę, do Unii Europejskiej nie weszła. Niech się Rodacy nad Wisłą nad tym zastanowią.

Godzi się przypomnieć, że z inicjatywy KPA miliony listów, kierowanych przez Polaków i Amerykanów polskiego pochodzenia do amerykańskich ustawodawców zdecydowały o przyjęciu Polski do NATO, a więc do paktu militarnego. Natomiast, w obliczu dostrzeganych przez nas zagrożeń, wzorem Norwegii zachowujemy rezerwe, w sprawie przyjęcia Polski do Unii Europejskiej.

14. Pamiętamy słowa polskiego premiera: "Rząd poda się do dymisji, jeżeli w referendum większość Polaków opowie się przeciwko przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej".

15. Władze polskie argumentują, że jeżli odrzucimy akcesję, to Polska zostanie sama na arenie międzynarodowej, zabraknie jej siły przebicia, przegra na rynkach międzynarodowych. Władze powtarzają, że dla Polski wstąpienie do Unii nie ma altematywy. Opierając się na opiniach ekspertów w tej materii, uważamy ten pogląd za największy błąd i podkreślamy, że altematywą dla przystąpienia jest po prostu nieprzystąpienie do Unii. Od Unii można coś uzyskać tylko wtedy, gdy alternatywą jest nieprzystąpienie. Grecja, Hiszpania i Austria swoje negocjacje z Unią opierały właśnie na takim założeniu.

16. Polska posiada doskonałe położenie geopolityczne. W jej interesie jest zachowanie pełnej suwerenności ekonomicznej. Suwerenność ta pozwoli jej na rownorzędne partnerstwo gospodarcze z krajami Unii. Brak tej suwerenności stawia ją w pozycji kraju drugiej lub trzeciej kategorii. Polska posiada wielu zdolnych i wykształconych ludzi, wielu specjalistów liczących się na arenie międzynarodowej. Posiada wielkie rezerwuary siły roboczej i bogactwa naturalne, wysoką kulture, i może z powodzeniem obejść się bez parasola Brukseli. Polska z jej potencjałem gospodarczym ma ogromną szansę wejścia, obok Unii, na wielkie rynki Rosji, Ukrainy, Białorusi, Rumunii, Bułgarii oraz innych państw południowo-wschodniej Europy, a także państw azjatyckich i południowo-amerykańskich. Ma również szanse szerszego wejścia na rynki Ameryki Północnej.

Kongres Polonii Amerykańskiej uważa, że Polska powinna z tej szansy skorzystać. W dotychczasowych układach i układzie oferowanym przez Unię Europejską nie ma, naszym zdaniem, i nie będzie miała szans konkurować z wyżej ekonomicznie stojącymi krajami Europy Zachodniej. Poza tym Unia Europejska nie jest unią celną, a więc nie może uniemożliwiać dostęepu polskich towarów na swój rynek. Swoboda handlu jest zagwarantowana postanowieniami WTO. Dlatego przystąpienie Polski do Unii nic nie poprawi, a nieprzystąpienie nie pogorszy.

Obecna polska gospodarka potrzebuje napływu obcego kapitału. Uważamy, że kapitał ten powinien być obecny, ale bez zobowiązań politycznych, które usiłuje Polsce narzucić Bruksela. Takim kapitałem mógłby być, między innymi, kapitał amerykański.

17. Drugą altenatywą mogłoby być przystąpienie Polski do NAFTA, tj. do Północno-Amerykańskiej Strefy Wolnego Handlu. NAFTA jest sukcesem gospodarczym. Po wejściu do tej strefy spadło, jak wiemy, bezrobocie tak w Meksyku jak i w Kanadzie. Odległość pomiędzy Polską a Kanadą, czy Stanami Zjednoczońymi i Meksykiem nie ma tutaj istotnego znaczenia. Wiemy, że do NAFTA ma wejść daleko położona Malezja, Turcja. Dlaczego nie mogłaby tego uczynić Polska?

18. Unia Europejska, to układ, w którym korupcja jest nieunikniona. Dysponowanie ogromnymi środkami finansowymi prowadzi do korupcji, bez względu na tworzenie piętrowych systemów kontroli.

19. Unia Europejska nie rozwiązała dotąd żadnego z ważnych problemów, z którymi borykają się społeczeństwa europejskie. Bezrobocie wzrosło, róznice poziomu życia powiększają się, poszerzają się dziedziny przestępczości, narkomania ogarnia coraz szersze kręgi, rośnie groźba kryzysów finansowych, degradowana jest nauka i kultura, moralność upada, narastają tendencje separatystyczne, pogoń za zyskiem niszczy ideały człowieczeństwa.

20. Obserwatorzy i analitycy zauważają, że Unia Europejska nie ma przyszłości. Jest to twór sztuczny, pełen wewnętrznych sprzeczności, budowany przez ludzi bez wyobraźni, bez szacunku dla historii, tradycji narodowych i bez szacunku dla własnych społeczeństw.

Struktura demograficzna Unii, wskazująca na to, że ludzi młodych, zdolnych do pracy, będzie mniej niż emerytów, mówi, że nastąpi rozsadzenie budżetów w krajach Piętnastki, a w dalszej kolejności rozpad Unii. Być może wyjście Austrii będzie pierwszym wstrząsem i początkiem tego rozkładu. Wtedy może nastąpi początek prawdziwego jednoczenia, opartego na zasadach, o jakich o wiele wcześniej myśleli ojcowie wspólnej Europy, Konrad Adenauer, Alcide de Gasperi czy Robert Schuman.

Idea zjednoczenia jest ideą fascynującą, ale tylko w tym wymiarze, jaki wywodzi się z głębokiego nurtu społecznej nauki Kościoła.

21. Wobec przytoczonych wyżej zagrożen i faktów Kongres Polonii Amerykańskiej wspiera polską opozycję wskazującą na zagrożenia związane z wejściem Polski do Unii Europejskiej.

Stanowisko nasze jest tym bardziej uzasadnione, gdy się zważy, że jesteśmy organizacją Amerykanów polskiego pochodzenia, którą obowiązuje nie tylko troska o dobro Polski, ale również lojalność wobec kraju, w którym żyjemy. W ekonomicznej walce konkurencyjnej zawsze będziemy stać po stronie Ameryki. Polska jako jedyny kraj Europy, darzący Stany Zjednoczone tradycyjną sympatią i podziwem, powinna szeroko otworzyć swoje rynki dla amerykańskich inwestorów bez jakichkolwiek zobowiązań politycznych i bardziej dynamicznie wchodzić ze swoimi produktami i myślą techniczną na zawsze chłonny rynek amerykański. Dotychczasowe działania polskiego rządu w tym zakresie uważamy za dalece nie wystarczające. Polskę w eksporcie do Stanów Zjednoczońych wyprzedzają takie kraje jak Tajwan, Korea, Japonia, Chiny, Meksyk, a nawet w pewnych branżach Afganistan. Ten stan rzeczy nie jest do zaakceptowania.

22. Jako Polacy na emigracji i Amerykanie polskiego pochodzenia, w przeważającej większości katolicy, jesteśmy przeciwni regulacjom prawnym Europy Zachodniej, dopuszczającym aborcję, eutanazję i małżenstwa homoseksualne. Tego rodzaju regulacje, sprzeczne z nauką Kościoła katolickiego, nie mogą mieć miejsca ani w Polsce ani w chrześcijańskiej Europie.

23. Popieramy projekt konstytucji europejskiej, w którym zawarta będzie zasada "Invocatio Dei". Obecny kształt duchowy Europy przez setki lat tworzony był przez chrześcijaństwo. Tak Polska jak i cała Europa od zarania dziejów związana jest z chrześcijaństwem. Obecni "twórcy nowej Europy" nie czują się związani tą tradycją.

Tworzą Europę bez chrześcijanstwa, bez katolicyzmu, bez Boga.

24. Stosunki pomiędzy państwem i Kościołem katolickim reguluje w Polsce konkordat. Negocjacje pomiędzy Unią i państwami kandydującymi dotyczą sfery polityki i ekonomii. Niewiele niestety słyszymy o negocjacjach dotyczących wyznań religijnych. Słyszymy natomiast o wykreślaniu z dokumentów unijnych takich słów, jak "chrzescijaństwo", "tradycje chrzescijańskie", "kultura chrześcijańska", "wartości religijne" itp. Dzieje się tak, ponieważ globalistyczna Europa ma być ateistyczna, ma być ugrupowaniem państw bez Boga, a więc ugrupowaniem takim, jakim był w sensie ideowym komunizm.

Nie ma w historii Europy żadnego systemu ideologicznego, który mógłby zastąpić chrześcijaństwo w roli fundamentu spajającego życie społeczne. Wszelkie próby takiego zastąpienia konczyły się tragicznie.

Oczywistym jest, że historycznie i kulturowo Polska przynależała i przynależy do Europy. "Polska - jak mówi Jan Pawel II - pragnie nadal trwać w Europie jako państwo, które ma swoje oblicze duchowe i kulturalne, swoją niezbywalną tradycję historyczną, związaną od zarania dziejów z chrześcijaństwem. Tej tradycji, tej narodowej tożsamości Polska nie może się wyzbyć... Rzeczpospolita Polska nie może niczego stracić ze swoich dóbr materialnych i duchowych, których za cenę krwi broniły pokolenia naszych przodków".

Kongres Polonii Amerykańskiej protestując przeciwko ateizacji Europy w całej rozciągłości identyfikuje się z przytoczonymi słowami naszego wielkiego Rodaka.

Na zakończenie Kongres Polonii Amerykańskiej wyraża swoją opinię, że porozumienie wynegocjowane w Kopenhadze nie zabezpiecza należycie polskich interesów i narusza podstawowe zasady Unii Europejskiej o równości praw i obowiązków wszystkich państw.

NIECH żYJE POLSKA WOLNA I NIEPODLEGŁA!

Edward J. Moskal
Prezes
KONGRESU POLONII AMERYKAńSKIEJ

Chicago, 18 grudnia 2002 r.

Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować. Zarejestruj lub zaloguj się
SERWIS PRACY NEXT-JOBS

PRACA INSPEKTOR BHP

INDIE byłem Tam w grudniu 2015


Studia Podyplomowe BHP WARSZAWA od 16 grudnia 2018


Bezpłatne Szkolenia BHP dla pracowników przez internet


Podyplomowe studia bhp zobacz posłuchaj


Podyplomowe studia bhp zobacz posłuchaj


Podyplomowe studia bhp zajęcia z 24 czerwca 2015


Podyplomowe Studia BHP w Wakacje zajęcia z 24 maja 2015


Podyplomowe Studia BHP w Wakacje zajęcia z 16 maja 2015


Studia BHP od 14 maja 2017 w Wakacje Też przez Internet


Podyplomowe Studia BHP zajęcia z 21 grudnia2014cz1


Podyplomowe Studia BHP zajęcia z 21 grudnia2014cz2


Podyplomowe Studia BHP zajęcia z 14 grudnia2014cz1


Podyplomowe Studia BHP zajęcia z 14 grudnia2014cz2


Podyplomowe Studia BHP zajęcia z 7 grudnia 2014

Nową edycje rozpoczynamy 19 listopada 2017

To jest pierwszy test zarejestrowania  naszych zajęć w sieci.
Tym sposobem każda osoba w necie będzie mogła uczestniczyć w zajęciach bez względu na miejsce swojego pobytu. Osoby które nie były obecne 7 grudnia 2014 miały możliwość oglądania przekazu na żywo a teraz mają wgląd w nagranie.
Następne nasze zajęcia mamy  w niedzielę 14 grudnia 2014 i będziemy przekazywać  w całości od początku zajęć.
Dzięki tej formie przekazu możesz słuchać naszych zajęć w samochodzie i oglądać leżąc w łóżeczku.
Temat następnych zajęć   : Wypadki przy pracy
ZAPRASZAM wszystkich a osobom zainteresowanym dam linka do transmisji online na żywo.
Nagranie jest technicznym  Testem możliwości a  w przyszłych  transmisjach  będziemy dążyć do ciągłego  doskononalenia.

Pytania w trakcie zajęć można będzie zadawać dzwoniąc po nr
501-700-846 pod tym numerem też zapisujemy na studia koszt 4500 zł

Podyplomowe Studia BHP zajęcia z 14 grudnia 2014częśćtrzecia


Centrum Studiów Podyplomowych Kraków


Cookies pliki

Na naszych stronach  są wykorzystywane pliki cookies. Stosujemy je w celach zapewnienia maksymalnej wygody użytkowników. Użytkownik ma możliwość samodzielnej zmiany ustawień dotyczących cookies w swojej przeglądarce internetowej.  Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij w Zamknij. Jeżeli nie wyrażasz zgody - zmień ustawienia swojej przeglądarki.

KATALOG SZKOLEŃ


Jak Lato to Lato z Salezjanami

.


Kodeksy Pracy -Karny -Cywilny


Kategorie


Ostatnie artykuły


POZWOLENIA ZINTEGROWANE-HANDEL CO2


Polecamy ebooki



BHP EKSPERT Sp.z o.o. UWAGA adres do korespondencji: BHP EKSPERT 31-753 KRAKÓW ul.Tadeusza Lehra Spławińskiego 2

NIP 678-315-47-15 bhpekspert@gmail.com
tel.kom.(0)501-700-846
Tworzenie strony: 1,0178699493408 sekund.