VORTAL BHP
Aktualnie jest 945 Linki i 255 kategori(e) w naszej bazie
WARTE ODWIEDZENIA
 Co nowego Pierwsza 10 Zarekomenduj nas Nowe konto "" Zaloguj 02 kwietnia 2020
Na stronie obecnie przebywa...

Obecnie jest 50 gości i 0 użytkowników online.

Możesz zalogować się lub zarejestrować nowe konto.

Kontakt z nami

+48501700846
+48501700846

Masz problem z BHP,szukasz odpowiedzi z BHP?
Szybko otrzymasz poradę
zadzwoń  lub napisz na maila.


Robert Łabuzek

Menu główne


Wpisz słowo i szukaj w serwisie



DODAJ STRONĘ DO NASZEGO KATALOGU


BHP TESTY

BHP TESTY BHP TESTY

Google

Przeszukuj WWW
Szukaj z www.bhp.org.pl

W Hetmanie właściciel może zrobić ze szwaczkami wszystko 24.02.2003 Autor : inspekcjapracy
Praca Spółka odzieżowa Hetman w Elblągu szyje gustowne płaszcze, spódnice, żakiety dla elegantek z Danii i Holandii. Zadowolone klientki nie wiedzą, że za wiekowymi, ceglanymi murami polskiej fabryki kwitnie dziewiętnastowieczny kapitalizm.

- W Hetmanie właściciel może zrobić ze szwaczkami wszystko. Nie płaci w terminie, poniża i zastrasza, zwalnia za założenie związku zawodowego. Posyła kobiety dwieście kilometrów do pracy do nieistniejącego zakładu. Jest panem i władzą. Czuje się bezkarny i ponad prawem. I ma powody. Za niepłacenie pracownikom inspekcja pracy ukarała go mandatami w kwocie... sześciuset złotych, a władze miasta pośpieszyły z ulgami - wylicza Mirosław Kozłowski, przewodniczący zarządu regionu NSZZ "Solidarność" w Elblągu.

Zaliczki na zapisy

W 1997 r. Jan i Irena Przezpolewscy kupili na przetargu od skarbu państwa majątek po państwowych zakładach odzieżowych Truso w Elblągu. Truso były jednym ze sztandarowych zakładów gospodarki socjalistycznej. Po 1990 r. nie przerwały produkcji. W momencie prywatyzacji zatrudniały 350 osób, głównie wysokiej klasy szwaczki.

- Przez pierwszy rok po prywatyzacji pracowałyśmy na starych zasadach. Jedyne, co się zmieniło, to zniknęły związki zawodowe - opowiada Barbara Chmielewska, od 22 lat w zakładzie, przewodnicząca komisji zakładowej "Solidarności".

Podobnie jak jej osiem koleżanek, założycielek związku zawodowego, została w grudniu 2002 r. dyscyplinarnie zwolniona z Hetmana. Cała dziewiątka nie otrzymuje nawet zasiłku dla bezrobotnych, bowiem osobom z dyscyplinarką przysługuje on po pół roku.

Po roku właściciele zmienili system płac. Akord został tak wyśrubowany, że wiele szwaczek odeszło, bo nie wyrabiały norm. Załoga stopniała do 160 osób. Te, które zostały, zarabiały mniej, choć pracowały więcej. Do domu przynosiły miesięcznie 600 - 800 zł.

W 2001 r. szwaczki zaczęły nie dostawać całych pensji. Państwowa Inspekcja Pracy ukarała prezesa Przezpolewskiego grzywną... 200 zł.

- Pracy było dużo, a my nigdy nie wiedziałyśmy, czy dostaniemy za nią pieniądze. Trzeba było się zapisywać, żeby otrzymać choć 50 zł zaliczki. Brałyśmy nawet i 10 zł, żeby starczyło na jakiś obiad. Prezes dawał też talony na 50 zł do własnego sklepu - opowiada Elżbieta Bochniak, również zwolniona dyscyplinarnie. Mąż nie pracuje i gdyby nie pomoc córki, nie miałaby za co opłacić mieszkania i kupić jedzenia.

- Zbliżały się święta. Poszłam do dyrekcji dowiedzieć się, kiedy nam zapłacą. Po dwóch dniach wzywa mnie prezes i mówi, że on nie potrzebuje ludzi, którzy się dopominają o pieniądze. Coś we mnie pękło. Pomyślałam, że dłużej już tak być nie może - opowiada Barbara Chmielewska.

Rowerem do Giżycka

- Bałyśmy się dopominać o swoje. Jeżeli szłyśmy rozmawiać, to tylko w grupie. Od prezesa słyszałyśmy, że komu się nie podoba, to niech się z zakładu zabiera; że mamy nieudolnych mężów, bo nie potrafią na rodziny zarobić - wylicza Beata Zięba, zwolniona dyscyplinarnie po 13 latach pracy.

Bogusława Szpinek pracowała w zakładzie dwa razy dłużej niż Beata Zięba. Nigdy, nawet w koszmarnych snach, nie pomyślała, że dostanie dyscyplinarkę.

- Prezes powiedział, że nie ma mowy, abyśmy przed świętami dostały pieniądze, bo on ma większe opłaty niż my. Któraś zapytała, co będziemy jeść, rzucił: A pani by chciała jeść to samo co ja?! Byłyśmy tak zdesperowane, że postanowiłyśmy założyć związek - dodaje Maria Sękielewska, zwolniona dyscyplinarnie po 21 latach pracy.

17 grudnia cała załoga poszła do pomieszczeń zarządu. Kobiety poprosiły o spotkanie z prezesem Przezpolewskim.

- Oświadczył, że spotka się z nami następnego dnia o dziewiątej. Czekałyśmy dwie godziny. Nie przyszedł. Wróciłyśmy do pracy. Przestój odrobiłyśmy po godzinach. Prezes pojawił się o 13 i oświadczył, że dostaniemy po 250 zł przed świętami. Wtedy weszła z dokumentami z "Solidarności" Basia Chmielewska. Prezes je przeczytał i podpisał - opowiada inna zwolniona, Aldona Sabat (23 lata w zakładzie).

- Po pół godzinie wzywa mnie i Elżbietę Chojnicką z komitetu założycielskiego związku. Wręcza nam zwolnienia dyscyplinarne za ciężkie naruszenie przepisów, opuszczenie miejsca pracy - opowiada Barbara Chmielewska.

Pozostałe siedem założycielek otrzymało przeniesienia do filii Hetmana w Giżycku. Miały się tam stawić 23 grudnia.

- Usłyszałyśmy, że to nagroda. Bo jesteśmy dobre pracownice i... solidarne - pamięta Bogusława Szpinek.

- Kiedy zapytałyśmy prezesa o delegacje, noclegi, odpowiedział, że nic nam nie musi gwarantować. Dodał, że on jedzie samochodem, a my możemy choćby rowerem - opowiada Beata Zięba.

Giżycko dzieli od Elbląga 230 km.

Zakład widmo

Żeby zdążyć na poniedziałek na szóstą rano do pracy, kobiety wyjechały z Elbląga w niedzielę o czternastej. Na miejscu były o siódmej wieczorem. Było prawie dwadzieścia stopni mrozu. Przenocowały w tanim hoteliku i rankiem poszły do pracy.

Trzy kilometry szły w mrozie i wietrze, zanim dotarły do wymarłego biurowca. Stróż nic o ich przyjeździe nie wiedział, więc nie chciał ich wpuścić. Stały na mrozie, zanim nie przyjechał pełnomocnik.

- Na salę nas nie wpuścił, bo tam kaloryfery zimne, woda pospuszczana. W toalecie beczka z wodą zamiast spłuczki. Woda zamarzła, więc stał kij do jej rozbijania. Podpisałyśmy listę, posiedziałyśmy dwie godziny i pełnomocnik kazał nam przyjść następnego dnia o szóstej - opowiada Krystyna Jabłońska.

Następnego dnia przypadała Wigilia.

- Znów poszłyśmy do tego budynku. Pełnomocnik powiedział, że możemy jechać do domu, a po świętach znowu tutaj się zgłosić. W Elblągu byłyśmy o siódmej wieczór. Rodziny płakały - opowiada Beata Zięba.

Kobiety do Giżycka nie wróciły, zagrypione poszły na chorobowe. Jan Przezpolewski zwolnił je dyscyplinarnie. Kosztów wyjazdu i pobytu nie zwrócił, wszystkich poborów nie wypłacił.

Anna Hintz, główny inspektor pracy, w piśmie do ministra gospodarki i pracy Jerzego Hausnera potwierdziła wszystkie podnoszone przez szwaczki z Hetmana naruszenia przepisów przez prezesa Przezpolewskiego: zaleganie z poborami, brak funduszu świadczeń pracowniczych, kłopoty szwaczek z dostaniem urlopów, nadmierne zagęszczenie stanowisk pracy, zwalnianie z naruszeniem prawa pracy oraz "złośliwe naruszanie praw pracowniczych".

Kontrolerzy odwiedzili też znajdującą się w siedzibie Hetmana spółkę handlową Truso, również należącą do Jana Przezpolewskiego. Ustalili, że dwóch pracowników przez osiem miesięcy dostawało pobory niższe od najniższej płacy ustawowej.

PIP i elbląska "Solidarność" skierowały doniesienia do prokuratury. Szwaczki złożyły pozwy do sądu pracy. Podczas pierwszej rozprawy 20 lutego w sądzie pracy, z powództwa pięciu szwaczek, sąd proponował obu stronom ugodę. Nie zgodził się na nią prezes Hetmana. Sprawa będzie kontynuowana w marcu.

Jan Przezpolewski nieterminowe wypłaty tłumaczył inspektorom "trudnościami finansowymi". Nie widać tego po jego okazałej willi przytulonej do lasu na peryferiach Elbląga i drogich samochodach, którymi jeździ.

Jan Przezpolewski nie zgodził się na rozmowę z "Rzeczpospolitą". Na początku stycznia dwudziestu pięciu szwaczkom udzielił nagany i zapowiedział nowe zwolnienia dyscyplinarne. Dochodzenie w sprawie naruszania w Hetmanie spraw pracowniczych prowadzi elbląska prokuratura. -

Tomasz Wójcik, przedstawiciel Polski w Międzynarodowej Organizacji Pracy w Genewie
To jest zwykła kradzież

RZ: Sytuacja w Hetmanie jest wyjątkowa?

TOMASZ WÓJCIK: Nie. To się zdarza w wielu polskich prywatnych firmach, tylko pracownicy ze strachu nie reagują. A przecież jeżeli właściciel zakładu zatrzymuje wynagrodzenie pracownika, to jest to zwykła kradzież. Ludzie boją się o tym głośno mówić, bo w Polsce nie działa broniące ich prawo. Nie ma w nim sankcji wobec pracodawców nieprzestrzegających przepisów. Właściciel Hetmana tłumaczy niepłacenie szwaczkom trudnościami finansowymi. Pracownice nie mogą się niczym tłumaczyć. To jest dyskryminacja. Jeżeli ten człowiek nie potrafi prowadzić działalności gospodarczej, powinien ją zlikwidować. Jeżeli narusza prawo, powinien dostać zakaz prowadzenia działalności.

Jak pracownicy mogą się bronić?

Nie mogą chować głowy w piasek. To tylko pogorszy ich sytuację i skończy się zwolnieniem z jeszcze większą krzywdą. Przy potulnych pracownikach właściciele mają większe poczucie bezkarności. Wykorzystują wysokie bezrobocie, by zastraszać ludzi.

Co pan radzi szwaczkom z Elbląga?

Żeby złożyły skargę na polski rząd do Międzynarodowej Organizacji Pracy. Obowiązkiem rządu jest czuwanie nad przestrzeganiem przepisów także przez pracodawców. Jeżeli rządowe organy, jak inspekcja pracy, nie potrafią prawa wyegzekwować, to odpowiedzialność za to ponosi rząd.

Rozmawiała Iwona Trusewicz


Komentarze

Wyświetlanie Sortowanie
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować. Zarejestruj lub zaloguj się
SERWIS PRACY NEXT-JOBS

PRACA INSPEKTOR BHP

INDIE byłem Tam w grudniu 2015


Studia Podyplomowe BHP WARSZAWA od 16 grudnia 2018


Bezpłatne Szkolenia BHP dla pracowników przez internet


Podyplomowe studia bhp zobacz posłuchaj


Podyplomowe studia bhp zobacz posłuchaj


Podyplomowe studia bhp zajęcia z 24 czerwca 2015


Podyplomowe Studia BHP w Wakacje zajęcia z 24 maja 2015


Podyplomowe Studia BHP w Wakacje zajęcia z 16 maja 2015


Studia BHP od 14 maja 2017 w Wakacje Też przez Internet


Podyplomowe Studia BHP zajęcia z 21 grudnia2014cz1


Podyplomowe Studia BHP zajęcia z 21 grudnia2014cz2


Podyplomowe Studia BHP zajęcia z 14 grudnia2014cz1


Podyplomowe Studia BHP zajęcia z 14 grudnia2014cz2


Podyplomowe Studia BHP zajęcia z 7 grudnia 2014

Nową edycje rozpoczynamy 19 listopada 2017

To jest pierwszy test zarejestrowania  naszych zajęć w sieci.
Tym sposobem każda osoba w necie będzie mogła uczestniczyć w zajęciach bez względu na miejsce swojego pobytu. Osoby które nie były obecne 7 grudnia 2014 miały możliwość oglądania przekazu na żywo a teraz mają wgląd w nagranie.
Następne nasze zajęcia mamy  w niedzielę 14 grudnia 2014 i będziemy przekazywać  w całości od początku zajęć.
Dzięki tej formie przekazu możesz słuchać naszych zajęć w samochodzie i oglądać leżąc w łóżeczku.
Temat następnych zajęć   : Wypadki przy pracy
ZAPRASZAM wszystkich a osobom zainteresowanym dam linka do transmisji online na żywo.
Nagranie jest technicznym  Testem możliwości a  w przyszłych  transmisjach  będziemy dążyć do ciągłego  doskononalenia.

Pytania w trakcie zajęć można będzie zadawać dzwoniąc po nr
501-700-846 pod tym numerem też zapisujemy na studia koszt 4500 zł

Podyplomowe Studia BHP zajęcia z 14 grudnia 2014częśćtrzecia


Centrum Studiów Podyplomowych Kraków


Cookies pliki

Na naszych stronach  są wykorzystywane pliki cookies. Stosujemy je w celach zapewnienia maksymalnej wygody użytkowników. Użytkownik ma możliwość samodzielnej zmiany ustawień dotyczących cookies w swojej przeglądarce internetowej.  Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij w Zamknij. Jeżeli nie wyrażasz zgody - zmień ustawienia swojej przeglądarki.

KATALOG SZKOLEŃ


Jak Lato to Lato z Salezjanami

.


Kodeksy Pracy -Karny -Cywilny


Kategorie


Ostatnie artykuły


POZWOLENIA ZINTEGROWANE-HANDEL CO2


Polecamy ebooki



BHP EKSPERT Sp.z o.o. UWAGA adres do korespondencji: BHP EKSPERT 31-753 KRAKÓW ul.Tadeusza Lehra Spławińskiego 2

NIP 678-315-47-15 bhpekspert@gmail.com
tel.kom.(0)501-700-846
Tworzenie strony: 1,204332113266 sekund.