VORTAL BHP
Aktualnie jest 945 Linki i 255 kategori(e) w naszej bazie
WARTE ODWIEDZENIA
 Co nowego Pierwsza 10 Zarekomenduj nas Nowe konto "" Zaloguj 27 listopada 2020
Kontakt z nami




Robert Łabuzek
+48 501700846
Masz problem z BHP,szukasz odpowiedzi z BHP?
Szybko otrzymasz poradę
zadzwoń  lub napisz na maila.



Na stronie obecnie przebywa...

Obecnie jest 36 gości i 0 użytkowników online.

Możesz zalogować się lub zarejestrować nowe konto.

Menu główne


Wpisz słowo i szukaj w serwisie



DODAJ STRONĘ DO NASZEGO KATALOGU


BHP TESTY

BHP TESTY BHP TESTY

Google

Przeszukuj WWW
Szukaj z www.bhp.org.pl

Autor : gabriela dnia 14-12-2002 - 08:32 | 3878 raz(y) oglądano.
artykułów : Ponad milion kierowców bez obowiazkowego OC 13.12.2002
Niedowiary Ponad milion kierowców bez OC
Nikt nie zna liczby osób, które jeżdżą po Polsce bez polisy OC. Oceniamy jednak, na podstawie szkód, że prawie co 10 kierowca takiej polisy nie posiada – powiedziała na konferencji prasowej prezes Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego (UFG) Elżbieta Turkowska-Tyrluk.
Do głównych zadań UFG należy wypłacanie odszkodowań i świadczeń z tytułu obowiązkowych ubezpieczeń odpowiedzialności cywilnej. Dotyczy to posiadaczy samochodów i rolników prowadzących gospodarstwa rolne w sytuacji, kiedy osoby takie nie wykupią polisy, a wyrządzą szkodę. Fundusz wypłaca również odszkodowania za szkody wyrządzone na osobie, gdy została ona spowodowana przez właściciela lub kierującego pojazdem, w sytuacji braku możliwości zidentyfikowania lub niemożności ustalenia jego tożsamości.
UFG podaje, że co roku na podstawie kontroli policji i jego własnych ustaleń ujawnianych jest ponad 30 tys. przypadków kierowców, którzy nie mają dowodu ubezpieczenia w czasie, kiedy kierują samochodem. Dane funduszu pokazują, że przez 3 kwartały br. wypłacił on odszkodowania i świadczenia za szkody spowodowane przez nieubezpieczonych lub niezidentyfikowanych sprawców w wysokości ponad 24 mln zł. Natomiast szacunek do końca roku mówi o kwocie prawie 34 mln zł. Liczba tego typu spraw w ciągu ostatnich kilku lat ustabilizowała się i sięga około 5 tys. spraw rocznie.
Jednak, jak zauważyła prezes funduszu, istnieje szara strefa osób, które nie dopełniają obowiązku wykupienia obowiązkowej polisy OC. Prezes szacuje, że na około 12-13 milionów samochodów zarejestrowanych w Polsce, około 1,2 mln ich użytkowników nie ma wykupionej polisy OC. Dotyczy to przede wszystkim mniejszych miejscowości.
Fakt nieposiadania polisy OC nie musi jednak wynikać ze złej woli posiadaczy samochodów. Częstym powodem ujawnienia braku polisy OC jest nieznajomość przepisów. Przypomnijmy, że osoba, która kupiła samochód na wtórnym rynku, a sprzedający posiadał polisę OC, ma tylko 30 dni od dnia zakupu na to, żeby wykupić ubezpieczenie OC na siebie, bez względu na to, jaki był termin obowiązywania starej polisy – podkreśliła prezes UFG.
Fundusz odpowiada także za ustalanie opłat karnych dla osób lub podmiotów zobowiązanych do zawarcia ubezpieczenia. Ich wysokość jest corocznie uchwalana przez radę funduszu. Z podanych przez UFE informacji wynika, że w następnym roku właścicielowi samochodu osobowego, który nie będzie posiadał polisy OC, grozi kara w wysokości 3,4 tys. zł. Posiadacz ciężarówki lub autobusu bez ubezpieczenia OC będzie musiał zapłacić 4,8 tys. Największa kara przewidziana jest dla podmiotów świadczących usługi certyfikacyjne, które będą je prowadzić w związku z udostępnieniem możliwości posługiwania się podpisem elektronicznym. W sytuacji kiedy nie wykupią one plisy OC z tytułu szkód wyrządzonych odbiorcom tych usług, będą musiały zapłacić 76,7 tys. zł. Nowością jest również wprowadzenie konieczności wykupywania polisy OC przez detektywów.

(|423 słów więcej||Wyślij artykuł do znajomych|Strona gotowa do druku)


Autor : gabriela dnia 14-12-2002 - 08:13 | 5811 raz(y) oglądano.
artykułów : Pieniądze z ZFŚS po upadłośći pracodawcy zostają dla załogi 14.12.2002
BHP  PRZEPISY ZAKŁADOWY FUNDUSZ ŚWIADCZEŃ SOCJALNYCH. UPADŁOŚĆ PRACODAWCY
Pieniądze zostają dla załogi



Autor : gabriela dnia 14-12-2002 - 08:01 | 6960 raz(y) oglądano.
artykułów : Nowe przepisy VAT. POTWIERDZENIE WYSTAWIENIA FAKTURY, czeka na podpis prezydenta
BHP  PRZEPISY VAT. POTWIERDZENIE WYSTAWIENIA FAKTURY
Podatnik do wglądu
Na podpis prezydenta czeka kolejna nowelizacja ustawy o VAT. Szczególne kontrowersje może budzić zmiana dotycząca nałożenia nowych obowiązków na podatników VAT i ich kontrahentów w zakresie dokumentacji podatkowej związanej z prowadzoną działalnością.
Przepisy regulujące kwestie związane z podatkiem od towarów i usług to jedna z tych materii prawa podatkowego, która sprawia wiele problemów nie tylko podatnikom. Takie same trudności z interpretowaniem ustawy mają organy podatkowe oraz Naczelny Sąd Administracyjny, do którego wpływają liczne skargi dotyczące tego podatku.
Dlaczego tak się dzieje? Powodów jest kilka. Przede wszystkim to, że VAT wymaga ogromnej dyscypliny w przestrzeganiu formalnych zasad zawartych w ustawie i wydanych na jej podstawie przepisach wykonawczych. Kolejnym źródłem problemów jest sama ustawa z dnia 8 stycznia 1993 r. o podatku od towarów i usług oraz podatku akcyzowym (Dz.U. nr 11, poz. 50 z późn. zm.). Niejasne przepisy wymagające wyjątkowej uwagi przy ich interpretacji, piętrzące się odesłania i to, co najgorsze – ciągłe zmiany, powodują, że z odczytaniem intencji ustawodawcy mają kłopoty najlepsi znawcy tematu. Najnowsza zmiana ustawy o VAT również może wywołać wiele komplikacji zwłaszcza w zakresie, w jakim nakłada na podatników i ich kontrahentów dodatkowe obowiązki.
Kolejna zmiana, kolejne kłopoty
Mowa o ustawie z dnia 13 listopada 2002 r. zmieniającej ustawę o podatku od towarów i usług oraz o podatku akcyzowym, ustawę o oznaczaniu wyrobów znakami skarbowymi akcyzy oraz ustawę – Kodeks karny skarbowy.
Wśród zmian, które w omawianej ustawie zaproponował ustawodawca, jest nowy obszerny przepis wprowadzający regulacje dotyczące dokumentacji podatkowej VAT.
W obecnym kształcie zgodnie z art. 32 ust. 1 ustawy o VAT, zasadniczo podatnicy obowiązani są wystawiać fakturę. Faktura w szczególności musi stwierdzać sprzedaż towarów, ponadto zawierać datę, w jakiej sprzedaż miała miejsce, cenę jednostkową bez podatku, wartość sprzedaży, kwotę podatku i należności oraz dane dotyczące podatnika, jak również nabywcy. Trzeba podkreślić, że dokumentowanie obrotu gospodarczego w przypadku VAT ma szczególne znaczenie w mechanizmie funkcjonowania tego podatku. Faktura bowiem, jako dokument szczególnej wagi i treści, stanowi podstawę poboru i odliczania podatku. Brak faktury, zwłaszcza jej kopii, u wystawcy może spowodować poważne komplikacje dla podatników powiązanych w podatkowym łańcuchu VAT. Co prawda, obrót gospodarczy opiera się na wzajemnym zaufaniu kontrahentów, ale niejeden podatnik przekonał się, ile może kosztować firmę brak rzetelności w prowadzeniu działalności gospodarczej. Wydaje się, że ustawodawca postanowił wyjść naprzeciw potrzebom obrotu gospodarczego i wprowadził do ustawy o VAT dodatkowy przepis mający stanowić ochronę dla podatników.
Zmiana, ale czy na lepsze
Chodzi o wprowadzony nowelizacją przepis art. 32a, dający podatnikom VAT dodatkowe prawa w stosunku do ich kontrahentów. Tak to już jednak jest, że tam, gdzie powstaje prawo, po jednej stronie rodzi się obowiązek dla drugiej strony. Zgodnie z nowym przepisem, podatnik wystawiający fakturę VAT, na wyraźne pisemne żądanie nabywcy towaru lub usługi ma obowiązek udostępnić do wglądu oryginał lub uwierzytelniony notarialnie odpis potwierdzenia zgłoszenia rejestracyjnego. Mowa oczywiście o zgłoszeniu, które podatnicy obowiązani są złożyć w urzędzie skarbowym przed dniem wykonania pierwszej czynności opodatkowanej.
W związku z powyższą zmianą nałożono na organy podatkowe dodatkowy obowiązek w zakresie wystawiania potwierdzeń. Po wejściu w życie nowelizacji na wniosek zainteresowanego, urząd skarbowy będzie musiał wystawić potwierdzenie, czy dana osoba będąca podatnikiem VAT jest zarejestrowana dla celów tego podatku. Zainteresowanym w tym przypadku może być zarówno sam podatnik, jak i osoba trzecia, która ma interes prawny w jego złożeniu. Wydaje się, że zmiana idzie w dobrym kierunku. Do tej pory nie było przepisu, który tak wyraźnie upoważniałby podatnika do żądania dokumentu potwierdzającego status podatkowy kontrahenta.
Pojawiają się tylko dwa problemy. Po pierwsze, podatnicy będą musieli ponieść dodatkowe koszty, choćby uwierzytelnionych notarialnie kopii zgłoszenia rejestracyjnego, które udostępnia się do wglądu innym. Po drugie, trzeba pamiętać, że wyraźne umocowanie podatnika do żądania takiego dokumentu pociąga za sobą konsekwencje w zakresie staranności w dbaniu o własne interesy. Jeśli bowiem podatnik nie skorzysta z przysługującego mu prawa, będzie miał trudności ze skorzystaniem z ochrony, jaką daje ustawa w związku z wprowadzeniem omawianego przepisu.
Pokaż księgi, podatniku
Kolejna część nowego przepisu może budzić już większe kontrowersje. Zgodnie z nim wystawca faktury będzie miał również obowiązek – na wniosek – umożliwić, w zakresie sprzedaży towarów na rzecz nabywcy wgląd w dowody księgowe oraz ewidencję sprzedaży prowadzoną według wymogów ustawy o VAT. Ponadto dotyczy przedstawienia kopii deklaracji VAT w tej części, która dokumentuje jej złożenie za okres, w którym powstał obowiązek podatkowy u podatnika będącego sprzedawcą. W przypadku pierwszej części poza znaczną uciążliwością w okazywaniu wymienionych danych, wątpliwości może budzić kwestia ewentualnego ujawnienia tajemnicy handlowej.
Większe kontrowersje wiążą się z dalszą częścią przepisu. Co oznacza bowiem ukształtowanie w ten sposób obowiązku? Podatnik, składając deklarację podatkową za dany miesiąc, będzie musiał zadbać o wyraźne uwidocznienie w niej potwierdzenia złożenia w urzędzie skarbowym. Obecnie część podatników składa deklaracje VAT osobiście w urzędzie skarbowym, uzyskując tym samym na kopiach poświadczenie złożenia. Jednak w większości przypadków podatnicy korzystają z innej możliwości – wysyłają deklaracje pocztą listem poleconym. Tyle tylko, że nadanie deklaracji na poczcie listem poleconym nie wiąże się z możliwością udokumentowania, że zawartość koperty dotarła do urzędu skarbowego. Podatnik ma bowiem udokumentować fakt złożenia, czyli jej wpływu do organów podatkowych. Zwrotka pocztowa zawiera jedynie informacje o nadawcy i adresacie przesyłki, ewentualnie opis zawartości, i jest dowodem nadania listu poleconego. Pojawia się zatem pytanie, czy możliwość domagania się kopii deklaracji w części potwierdzającej fakt jej złożenia za dany miesiąc nie pociąga za sobą obowiązku jej osobistego składania w urzędzie skarbowym. W taki tylko sposób podatnik będzie mógł uzyskać niezbędne potwierdzenie i wywiązać się z ciążącego na nim obowiązku. To jednak w konsekwencji dodatkowo może skomplikować życie podatników.
W nagrodę brak sankcji
Podatnik żądający informacji, o których mowa wyżej, będzie miał obowiązek potwierdzić odbiór pisemnego żądania. Ustawa jednak nie precyzuje, w jakim terminie wspomniane żądanie powinno być spełnione.
Za to, co ważne, wskazuje, co stanie się w przypadku, gdy nabywca towaru lub usługi posiada co prawda potwierdzenie odbioru żądania, ale nie uzyska od podatnika informacji. Ustawa stanowi, że w przypadku nieprawidłowości będzie mógł skorzystać z ochrony i nie narazi się na sankcję w postaci ustalenia dodatkowego zobowiązania podatkowego.
Warunek jest jeden, podatnik musi przed rozpoczęciem kontroli zawiadomić o braku informacji właściwy urząd skarbowy. Tylko wtedy, gdy w trakcie kontroli stwierdzone zostanie odliczenie podatku z faktur wystawionych przez podatnika, zobowiązanego do ujawnienia żądanych informacji, a niepotwierdzonych kopią – nie nastąpi ustalenie dodatkowego zobowiązania podatkowego. To jedyna korzyść, jaką w przypadku ewentualnych nieprawidłowości otrzymają podatnicy stosujący się do nowych przepisów ustawy. Dodatkowe zobowiązanie podatkowe to bolesna sankcja, ale równie niebezpieczna może okazać się konieczność zwrotu odliczonego podatku czy odsetek. A od tego podatnik się nie uwolni nawet przy wykazaniu najwyższej staranności.
Poważne wątpliwości pojawiają się po lekturze kolejnego dodanego nowelizacją przepisu. Po art. 35 dodano przepis art. 35a stanowiący, iż sprzedawca określonych wyrobów akcyzowych może żądać od nabywcy okazania dowodu tożsamości lub innego dokumentu identyfikującego go. Chodzi tu o takie przypadki, gdy przepisy nakładają na nabywcę obowiązek złożenia oświadczenia o przeznaczeniu tych wyrobów.
Tym samym ustawa wprowadza nową kategorię podmiotów uprawnionych do legitymowania. Jest to szczególny rodzaj uprawnienia i rozszerzenie obowiązku ujawniania dowodu tożsamości i zawartych w nim danych może wzbudzać pewną obawę.
Słuszna idea, małe korzyści
To nie wszystkie interesujące zmiany proponowane w omawianej nowelizacji. Ustawa obecnie czeka na podpis prezydenta. Jeśli to nastąpi, wejdzie w życie 1 stycznia 2003 r. i obawiam się, że nowe obowiązki w ujawnianiu określonych informacji mogą poważnie skomplikować życie niejednemu podatnikowi VAT. Można zakładać, iż ustawodawca działał w dobrej wierze mając na celu zapewnienie większej ochrony dla podatników VAT w obrocie gospodarczym. Idea słuszna, ale trzeba pamiętać, że każde uprawnienie pociąga za sobą określony obowiązek po drugiej stronie. Brak też w nowej regulacji co najmniej ekwiwalentnych korzyści, na jakie mógłby liczyć rzetelny podatnik, który został oszukany przez swojego kontrahenta.








(|1300 słów więcej||Wyślij artykuł do znajomych|Strona gotowa do druku)


Autor : ubezpieczenie dnia 14-12-2002 - 07:29 | 20699 raz(y) oglądano.
artykułów : Ukaranie pracownika karą porzadkową 14.12.2002
BHP  PRZEPISY Pracownik może się odwołać od nałożonej kary
Podjęcie przez pracodawcę decyzji o ukaraniu pracownika jedną z kar porządkowych nie kończy sprawy. Pracownik może bowiem odwołać się od niej do pracodawcy, a jeśli ten nie uwzględni sprzeciwu, wnieść pozew do sądu pracy o uchylenie zastosowanej wobec niego kary.
Pracodawca natomiast musi pamiętać, że nie wolno mu przekroczyć określonego terminu na powiadomienie pracownika o odrzuceniu sprzeciwu. Bowiem nieodrzucenie sprzeciwu w ciągu 14 dni od dnia jego wniesienia jest równoznaczne z jego uwzględnieniem. Poniżej publikujemy przykładowe wzory pism potrzebnych zarówno pracownikowi, który ma prawo odwołać się od wymierzonej mu kary, jak i pracodawcy, który może to odwołanie (sprzeciw) odrzucić.
Pracownik, który nie zgadza się z nałożoną na niego karą porządkową, a w szczególności jeżeli zastosowanie kary nastąpiło z naruszeniem przepisów prawa, może w ciągu 7 dni od dnia zawiadomienia go o ukaraniu wnieść sprzeciw. Wnosząc go może zakwestionować sam fakt ukarania, jak i rodzaj zastosowanej wobec niego sankcji.
Wprawdzie przepisy nie określają formy, w jakiej sprzeciw powinien zostać wniesiony, nie stanowią też, że powinien on być sporządzony na piśmie. Wydaje się jednak, iż w interesie pracownika, chociażby dla wykazania, że dotrzymany został ustawowy termin do wniesienia sprzeciwu, jest złożenie go na piśmie.
Wzór sprzeciwu pracownika wobec nałożenia kary porządkowej



...........................................
dnia 24 listopada 2002 r.

(oznaczenie pracownika)




Pan (Pani)................................................ ....


(imię i nazwisko przełożonego)


................................................... ....................


(oznaczenie pracodawcy)



Składam sprzeciw wobec wymierzenia mi 23 listopada br. kary porządkowej: upomnienia. Wnoszę też o jego uwzględnienie, uznanie wymierzonej kary za niebyłą i usunięcie z moich akt osobowych informacji o ukaraniu. Kara upomnienia została mi wymierzona z naruszeniem art. 109 par. 1 k.p.



Uzasadnienie

Kara ta została mi wymierzona za opuszczenie stanowiska pracy na ponad 3 godziny 4 listopada br. Zaraz następnego dnia zostałem wezwany do dyrektora biura kadr w celu złożenia wyjaśnień. Tłumaczyłem wtedy, że opuściłem miejsce pracy, bo dostałem informacje o wypadku samochodowym, jakiemu uległa moja córka. Szok wywołany tą informacją spowodował, że nie pomyślałem o zawiadomieniu przełożonego o konieczności wyjścia z pracy. Mimo to 23 listopada br. zostałem ukarany upomnieniem. Kara ta została więc mi wymierzona po 19 dniach od zaistnienia opisanego wydarzenia i 18 dniach od dowiedzenia się przez mojego przełożonego o naruszeniu przeze mnie obowiązku pracowniczego, co narusza przepis art. 109 par. 1 k.p. Biorąc pod uwagę powyższe, uprzejmie proszę o anulowanie kary upomnienia




...............................


(podpis pracownika)


Termin to rzecz święta
Tak jak pracodawca nie może ukarać pracownika po upływie 2 tygodni od powzięcia przez siebie wiadomości o naruszeniu obowiązku pracowniczego i po 3 miesiącach od dopuszczenia się tego naruszenia, tak i pracownik odwołać się od wymierzonej mu kary porządkowej może tylko w określonym terminie. Ma na to 7 dni od dnia zawiadomienia go o ukaraniu.
Termin na wniesienie sprzeciwu od nałożonej kary porządkowej jest terminem zawitym, którego przekroczenie powoduje utratę możliwości wniesienia sprzeciwu. Oznacza to, że samo przekroczenie przez pracownika 7-dniowego terminu na wniesienie sprzeciwu upoważnia pracodawcę do jego odrzucenia. I to bez merytorycznego rozpatrywania podniesionych przez pracownika zarzutów.
Decyzja należy do pracodawcy
Decyzja o uwzględnieniu lub odrzuceniu sprzeciwu należy do pracodawcy. Pracodawca decyduje o tym po rozpatrzeniu stanowiska reprezentującej pracownika zakładowej organizacji związkowej.
Brak wystąpienia pracodawcy do związku zawodowego w tej kwestii musi być taktowane jako wadliwe rozpatrzenie sprzeciwu czego efektem może być uchylenie nałożonej na pracownika kary przez sąd.
Stanowisko związku w sprawie sprzeciwu nie wiąże jednak pracodawcy. Ma ono jedynie opiniodawczy charakter. Zdaniem Andrzeja Kijowskiego (Kodeks pracy – Komentarz, Dom wydawniczy ABC, Warszawa 2000) z braku wyraźnej regulacji ustawowej należałoby przyjąć – w drodze analogii – z art. 52 par. 3 k.p. (uzasadnionej podobną funkcją kar porządkowych i niezwłocznego rozwiązania stosunku pracy z winy pracownika), że opinia w kwestii sprzeciwu powinna być wyrażona niezwłocznie, nie później jednak niż w ciągu 3 dni.
Zgodnie z wyrokiem SN z 5 listopada 1998 r., I PKN 422/98 (OSNAPiUS 1999 z. 24, poz. 786) okoliczność, że w zakładzie pracy nie działa zakładowa organizacja związku zawodowego, którego pracownik jest członkiem, nie zwalnia pracodawcy z obowiązku rozpatrzenia przed podjęciem decyzji o uwzględnieniu lub odrzuceniu sprzeciwu od zastosowania kary porządkowej stanowiska reprezentującej pracownika międzyzakładowej organizacji związkowej.
W uzsadnieniu do wyroku SN stwierdził, że jeżeli przepisy prawa pracy (art. 232 k.p.) przewidują współdziałanie pracodawcy z zakładową organizacją związkową w indywidualnych sprawach ze stosunku pracy, pracodawca ma obowiązek współdziałać w takich sprawach z zakładową organizacją związkową reprezentującą pracownika (z tytułu jego członkostwa w związku zawodowym albo wyrażenia zgody na obronę praw pracownika niezrzeszonego w związku) – zgodnie z ustawą o związkach zawodowych. Stosownie zaś do art. 34 ustawy o związkach zawodowych przepisy jej rozdziału czwartego zatytułowanego „Zakładowa organizacja związkowa” stosuje się odpowiednio do międzyzakładowej organizacji związkowej obejmującej swoim działaniem zakład pracy. Tak więc fakt, że w zakładzie nie funkcjonuje zakładowa organizacja związku zawodowego, którego pracownik jest członkiem, nie zwalnia pracodawcy z obowiązku konsultacji podejmowanych w odniesieniu do takiego pracownika czynności z zakresu stosunku pracy ze związkowymi ogniwami międzyzakładowymi.
Wzór pisma informującego pracownika o rozpatrzeniu jego sprzeciwu



.............................................
Warszawa, dnia 26 listopada 2002 r.

(oznaczenie pracodawcy)






Pan (Pani)......................................


(oznaczenie pracownika)



Zawiadamiam, że po rozpoznaniu Pana (Pani) sprzeciwu z dnia 24 listopada 2002 r. od nałożonej kary porządkowej – upomnienia, po rozpatrzeniu stanowiska zakładowej organizacji związkowej postanawiam uwzględnić złożony sprzeciw (podstawa prawna art. 112 k.p.)



......................................

(podpis pracodawcy

lub osoby upoważnionejj do składania oświadczeń

w imieniu pracodawcy)


Milczenie pracodawcy
Po rozpatrzeniu stanowiska organizacji związkowej bądź po upływie terminu dla jego zgłoszenia pracodawca może sprzeciw odrzucić w całości albo w części przez zmianę rodzaju kary (np. kary pieniężnej na naganę czy nagany na upomnienie). Może go także uwzględnić.
Uwzględnienie sprzeciwu nastąpić może w sposób wyraźny lub dorozumiały. Nieodrzucenie bowiem sprzeciwu w ciągu 14 dni od dnia jego wniesienia jest równoznaczne z jego uwzględnieniem. Zgodnie z wyrokiem SN z 19 lutego 1999 r., I PKN 586/98 (OSNAPiUS 2000 z. 7 poz. 269) dla uniknięcia tego skutku pracodawca musi wykazać, że odrzucił sprzeciw pracownika ukaranego karą porządkową przed upływem 14 dni od jego wniesienia. Wymaganie to spełnia sporządzenie i wysłanie w tym terminie pisma odrzucającego sprzeciw pracownika.
Zdaniem SN z analizy art. 112 k.p., wynika, że odrzucenie sprzeciwu jest czynnością pracodawcy, jego „decyzją”, która powinna zostać uzewnętrzniona i o której powinien on zawiadomić pracownika dla otwarcia mu możliwości wytoczenia powództwa o uchylenie zastosowanej kary. O uwzględnieniu sprzeciwu pracodawca może w ogóle nie zawiadamiać pracownika. Pracodawca może więc uwzględnić sprzeciw, niczego nie czynić (co jest po 14 dniach równoznaczne z uwzględnieniem sprzeciwu – art. 112 par. 1 kp zdanie trzecie) lub też sprzeciw odrzucić. Tylko z tą ostatnią ewentualnością jest związany obowiązek zawiadomienia pracownika dla umożliwienia mu wytoczenia powództwa.
Odzwierciedlenie w aktach osobowych
Jak z tego wynika, pracodawca może uwzględnić sprzeciw pracownika w całości, co jest równoznaczne z anulowaniem kary. Następstwem tego powinno być uznanie tej kary za niebyłą i usunięcie z akt osobowych pracownika zawiadomienia o ukaraniu.
Pracodawca może też tylko częściowo uznać racje pracownika przedstawione w otrzymanym od niego odwołaniu i złagodzić pierwotnie nałożoną karę. Następstwem tego powinno być uznanie jej za niebyłą. W tym przypadku pracodawca nie powinien jednak usuwać z akt osobowych pracownika zawiadomienia o jego ukaraniu, a tylko uzupełnić je o zawiadomienie o częściowym uwzględnieniu sprzeciwu, czego rezultatem było złagodzenie kary.
Rozpatrując sprzeciw pracownika pracodawca musi jednak pamiętać, iż w wyniku jego rozpatrzenia nie może nastąpić pogorszenie sytuacji pracownika w postaci zaostrzenia kary.
Wzór pisma informującego pracownika o podtrzymaniu decyzji o ukaraniu



.............................................
Warszawa, dnia 26 listopada 2002 r.

(oznaczenie pracodawcy)




Pan (Pani)...........................


(oznaczenie pracownika)



Zawiadamiam, że po rozpoznaniu Pana (Pani) sprzeciwu z dnia 24 listopada 2002 r. od nałożonej w dniu 22 listopada 2002 r. kary porządkowej – nagany, po rozpatrzeniu stanowiska zakładowej organizacji związkowej, postanawiam odrzucić sprzeciw i podtrzymać decyzję o ukaraniu (podstawa prawna art. 112 k.p.).



........................................ ...............................................

(podpis pracodawcy lub osoby upoważnionej

do składania oświadczeń w imieniu pracodawcy)


Pouczenie niekonieczne
W myśl wyroku SN z 9 maja 2000 r., I PKN 626/99 (OSNAPiUS 2001 z. 20, poz. 615) zawiadomienie o odrzuceniu sprzeciwu od zastosowania kary porządkowej nie musi zawierać pouczenia o przysługującym pracownikowi prawie wystąpienia do sądu pracy o uchylenie zastosowanej kary porządkowej. A termin wystąpienia do sądu pracy o uchylenie kary porządkowej (art. 112 par. 2 k.p.) jest terminem zawitym prawa materialnego i nie podlega przywróceniu. Oznacza to, że przekroczenie tego terminu uzasadnia oddalenie powództwa.
Najpierw sprzeciw, potem sąd
Pracownik choćby był pewny, że pracodawca nie uwzględni złożonego przez niego sprzeciwu nie może od razu zwrócić się do sądu o uchylenie nałożonej na niego kary porządkowej. Jeśli uważa, że został skrzywdzony, najpierw musi złożyć na ręce pracodawcy sprzeciw. I dopiero, gdy ten go nie uwzględni, wystąpić z odpowiednim pozwem do sadu pracy. Zgodnie bowiem z wyrokiem SN z 7 kwietnia 1999 r., I PKN 644/98 (OSNAP 2000/11/419) wystąpienie pracownika do sądu z powództwem o uchylenie bezprawnie nałożonej kary porządkowej może nastąpić tylko po wyczerpaniu postępowania wewnątrzzakładowego, to jest po wniesieniu w terminie sprzeciwu do pracodawcy.
Oznacza to, że powództwo pracownika, który sprzeciwu nie wniósł, lecz bezpośrednio wystąpił do sądu pracy o uchylenie kary, będzie oddalone. Taki sam skutek wywoła powództwo o uchylenie kary porządkowej, jeżeli sprzeciw został przez pracodawcę odrzucony ze względu na wniesienie go po terminie 7-dniowym od zawiadomienia o nałożeniu kary.
Warto też wiedzieć, że sąd pracy, jeżeli uzna, że kara została nałożona bezprawnie, może uchylić ją, nie może natomiast zmienić rodzaju wymierzonej pracownikowi kary.
Zatarcie kary
Informacja o ukaraniu nie musi jednak na zawsze obciążać pracownika. Zgodnie z art. 113 k.p. karę uważa się za niebyłą, a odpis zawiadomienia o ukaraniu usuwa z akt osobowych pracownika po roku jego nienagannej pracy. Przez rok nienagannej pracy rozumie się rok liczony od dnia nałożenia kary, w którym to pracownik nie został ponownie ukarany jedną z wymienionych wcześniej kar porządkowych.
Usunięcie z akt osobowych zawiadomienia o ukaraniu nie jest uzależnione od złożenia przez pracownika jakiegokolwiek wniosku w tej sprawie. Jest to bowiem obowiązkiem pracodawcy. Niedopełnienie stanowić może natomiast podstawę wystąpienia pracownika do sądu pracy z odpowiednim (nakazanie pracodawcy usunięcia z akt wspomnianego zawiadomienia) powództwem.
Pracodawca może także wcześniej (niż po roku nienagannej pracy ukaranego) z własnej inicjatywy lub na wniosek reprezentującej pracownika zakładowej organizacji związkowej, uznać karę za niebyłą.
Uznanie kary za niebyłą wraz z usunięciem z akt zawiadomienia o ukaraniu nastąpić powinno też w razie uwzględnienia sprzeciwu przez pracodawcę albo wydania przez sąd pracy orzeczenia o uchyleniu kary.

(|1816 słów więcej||Wyślij artykuł do znajomych|Strona gotowa do druku)


Autor : ubezpieczenie dnia 13-12-2002 - 22:27 | 16363 raz(y) oglądano.
artykułów : Dwie osoby zginęły w wybuchu 13.12.2002
Wypadki -przykłady Pomorze: Dwie osoby zginęły w wybuchu
Piątek, 13 grudnia 2002

Dwie osoby zginęły, a jedna została ciężko ranna w wybuchu we wsi Podjazy pod Kartuzami. Do tragedii doszło podczas prac spawalniczych w domu. Sprawę bada policja.
Do wybuchu doszło ok. godz. 10., gdy robotnicy wymieniali piec węglowy na piec olejowy w piwnicy budynku jednorodzinnego. Dom zaczął się palić.

Na miejscu zginęli 41-letni właściciel wynajętej firmy oraz mężczyzna o nieustalonej na razie tożsamości. Ciężko poparzony współwłaściciel budynku został przewieziony do szpitala Akademii Medycznej w Gdańsku. Ma razie nie wiadomo, co było przyczyną tragedii.



(|101 słów więcej||Wyślij artykuł do znajomych|Strona gotowa do druku)


Autor : ubezpieczenie dnia 13-12-2002 - 21:37 | 4887 raz(y) oglądano.
artykułów : Szczecin: Proces ws. katastrofy budowlanej hipermarketu. 13.12.2002
Wypadki -przykłady Szczecin: Proces ws. katastrofy budowlanej hipermarketu
Piątek, 13 grudnia 2002

Po dwóch latach od katastrofy budowlanej hipermarketu w Szczecinie, ruszył proces oskarżonych o jej spowodowanie. W wypadku zginęły 2 osoby, a 9 zostało rannych. Poszkodowani to robotnicy, którzy pracowali przy budowie. Prokuratura zarzuca trzem osobom nieumyślne spowodowanie śmierci.

Na ławie oskarżonych zasiedli dziś autorzy projektu hipermarketu. Oskarżyciele tłumaczą, że skoro ekspertyza ujawniła, że przyczyną katastrofy były błędy konstrukcyjne, to na ławie oskarżonych znaleźli się właśnie konstruktorzy.

Według ustaleń ekspertów, bezpośrednią przyczyną zawalenia się budowli było błędne mocowanie wspornika w belce nośnej układu konstrukcyjnego.


Główny projektant nie przyznaje się do winy: Twierdzę, że obliczenia są poprawne i myślę, że na tym etapie nie da się przyznać do winy, jeśli jej się nie popełniło. Jego zdaniem winę za spowodowanie katastrofy ponosi główny wykonawca.


(|143 słów więcej||Wyślij artykuł do znajomych|Strona gotowa do druku)


Autor : bhpekspert dnia 13-12-2002 - 20:17 | 4067 raz(y) oglądano.
artykułów : Świat szybkich numerków 13.12.2002
Ciekawe tematy - Nie tylko BHP Świat szybkich numerków

Szybki seks i zero odpowiedzialności za przyszłość - do czego może prowadzić takie życie?
Codzienny wyścig z czasem, szybka kariera, szybkie pieniądze - wszystko to powoduje, że szybkie stają się także inne sfery naszego życia, łącznie z tymi najbardziej intymnymi. Krótkie związki, przelotne znajomości, nie zobowiązujące kontakty... jak to wszystko wpływa na naszą psychikę? Czy pozostawia trwały ślad na naszej osobowości? I wreszcie: czy musimy tej szybkości ulegać?

Piątek wieczorem. Jesteś po całym tygodniu harówki do upadłego, po 10, 12 godzin. Codziennie rano musiałaś być przed 8.00 w biurze - elegancka, pachnąca, wypoczęta. Potem non stop klienci, prezesi, spotkania, rozmowy, plany, pisma. Około 20.00 udawało ci się zwykle jakoś dostać do domu. Po kąpieli i lekkim jedzeniu jeszcze trochę pracy i sen, bo następnego dnia trzeba być niezmiennie świeżym i oddanym firmie pracownikiem. Dobrze, że jeszcze nie ma dzieci... A tu nagle piątek i ta impreza. Dałaś się zaprosić, chociaż tak naprawdę chciałaś się po prostu wreszcie porządnie wyspać.

Nagle słyszysz, jak ktoś szepcze ci do ucha: "Jesteś spox laska...". Koleś, hmm, niczego... "Ja? Laska? No tak, przecież świat składa się z lasek i facetów"... Jeszcze jakiś dowcip, jeszcze szklaneczka... "Kiedy ty ostatni raz byłaś z facetem?" - sama już nie wiesz. Przypominasz sobie coś. Zaczyna pracować podświadomość. "Podobam się? Ja? Czy to jeszcze możliwe...". Jeszcze jeden taniec, krótka wymiana niedwuznacznych refleksji, kilka męsko-damskich dowcipów, zabawa w odgadywanie koloru bielizny... I finał: jest ci już wszystko jedno, jest przyjemnie, zapominasz o tym, co wypełnia twoje życie bez reszty...

I sobotnie południe w jakimś obcym mieszkaniu. Jakiś facet obok, boli głowa. Próba odtworzenia filmu. Jak on ma na imię? Jak to było z tym... Szybka kąpiel. "Cześć! Idziesz już?" - słyszysz jego głos. "Muszę lecieć, jestem już spóźniona" - rzucasz od drzwi i szybko wracasz do siebie. Śpisz do niedzieli i ... tak naprawdę nie wiesz, co to wszystko może znaczyć. Czy ta szybkość musi cię tak prześladować? Czy jest w tym jakikolwiek sens?

Tak żyje obecnie wiele młodych kobiet, młodych mężczyzn zresztą też: tydzień zasuwania i przyspieszone życie erotyczno-alkoholowe w weekendy. Dla wielu jest to również niestety kanon zachowania, poza którym nie widzą innych sposobów na życie. I to właśnie przeraża najbardziej. W tym swoistym świecie szybkich numerków nikt już nawet nie pyta o rodzinę, o dzieci czy o inne wartości. Pieniądze, przyjemności, szybki seks i zero odpowiedzialności za przyszłość - do czego może prowadzić takie życie?

Wg badaczy zachowań społecznych, w obliczu AIDS wzrósł nieco strach przed przypadkowym seksem. Nie na tyle jednak, by został on wyeliminowany z życia rozpędzonych w pogoni za sukcesem młodych ludzi. Przecież takie dorywcze, przypadkowe konsumowanie stosunków międzyludzkich, szybkie przeżywanie tego, co należałoby łączyć z uczuciami, z odpowiedzialnością, może nawet z przyszłą rodziną, skutkuje wyłącznie frustracjami, rozgoryczeniem, nieprzespanymi nocami i w konsekwencji zniechęceniem do poszukiwań partnera lub partnerki na całe życie.

Coraz więcej młodych ludzi zdaje sobie sprawę z tego, że szybkie numerki to nie jest to. Że w życiu trzeba, mimo wszelkich przeciwności, postawić jednak na coś, co można w skrócie nazwać kanonem wartości: na związki, które mogą zaowocować prawdziwym uczuciem, prowadzącym do partnerskiego związku dwojga ludzi. Związku, w którym szybkie numerki będą miały całkowicie inne znaczenie...

(|535 słów więcej||Wyślij artykuł do znajomych|Strona gotowa do druku)


Autor : ubezpieczenie dnia 13-12-2002 - 05:22 | 4302 raz(y) oglądano.
artykułów : Czat z Wojciechem Jaruzelskim 13.12.2002
Kariery Jaruzelski: Interwencja wojsk Układu Warszawskiego była realna

W przeddzień 21. rocznicy ogłoszenia stanu wojennego gen. Wojciech Jaruzelski był gościem na czacie w Onet.pl Przedstawiamy zapis spotkania generała z internautami.

Wojciech Jaruzelski: Dziękuję za zaproszenie do Internetu. Pozdrawiam wszystkich uczestników jestem otwarty na pytania, które Państwo zechcą zadać, na miarę moich możliwości postaram się odpowiedzieć.

Ikar: Czy może pan spokojnie spać w każdą rocznicę rozpoczęcia Stanu Wojennego 12/13 grudnia, czy też demonstracje na ul. Ikara zmuszaj do refleksji nad wydarzeniami sprzed 21 lat?

Demonstracje przed oknami mojego mieszkania stały się pewną rutyną, do której nie przywiązuję większego znaczenia. Mogę jedynie ubolewać, że większość demonstrujących tam osób to z reguły ludzie młodzi. Nie mają więc osobistych doświadczeń związanych ze stanem wojennym, kierują się więc raczej emocjami niż autentyczną wiedzą. Ale ponieważ w pytaniu zawarte były słowa 21 lat, to istotnie ja przez te 21 lat pamiętam ten dramatyczny dzień, czy dramatyczną noc i podjętą wówczas decyzję. W świetle znanych mi wówczas i uzupełnianych przez następne lata okoliczności i faktów pozostaję w głębokim przekonaniu, że ta decyzja, aczkolwiek trudna dla wielu osób, dokuczliwa, czy bolesna, była konieczna. Była mniejszym złem.

Dominik: Czy Pan Generał po 21 latach jest przekonany o konieczności wprowadzenia stanu wojennego? i czy Pan wie lub przypuszcza kto kazał strzelać do Górników kopalni Wujek
PRECZzKOMUNĄ: Dlaczego zgodził się Pan na zabijanie ludzi?

Wojciech Jaruzelski: Jak już powiedziałem, odpowiadając na pierwsze pytanie, jestem przekonany co do konieczności wprowadzenia stanu wojennego. Faktycznie uratował, ocalił Polskę przed wielowymiarową katastrofą. Kopalnia Wujek - ten temat jest rozpatrywany przez sąd. Już dwukrotnie zapadł wyrok uniewinniający. Sprawa w dalszym ciągu jest otwarta. Sam jestem zainteresowany, aby wszystkie okoliczności były ujawnione. Ale jednocześnie dotychczasowe ustalenia sądu potwierdzają, że użycie broni nastąpiło wbrew intencjom i zaleceniom szczeblom centralnego. A więc moim i generała Kiszczaka. I wreszcie nigdy strzelać do demonstrujących, do strajkujących nie kazałem. Wręcz przeciwnie, wprowadzenie stanu wojennego miało zapobiec masowemu rozlewowi krwi. Przytoczę z pamięci słowa mojego orędzia radiowo-telewizyjnego wygłoszonego 13 grudnia 1981r, o świcie: Niech w tym umęczonym kraju, który zaznał tyle cierpień, tyle krzywd, nie popłynie ani jedna kropla polskiej krwi. To był i apel i rozkaz.

Stalin: Co by było gdyby Pan nie wprowadził Stanu wojennego w Polsce?
GEDEON: Gdyby nie wprowadził Pan stanu wojennego, jak dziś wyglądałaby Polska?

Wojciech Jaruzelski: W Polsce spiętrzyłyby się w sposób dramatyczny i katastrofalny 3 współbieżne czynniki: faktyczny rozkład funkcji państwa, zanarchizowanie życia społecznego i państwowego grożącego, i tu odwołam się do komunikatu ogłoszonego po zakończeniu sto osiemdziesiąt pierwszej konferencji episkopatu z 25 XI 1981 r.. Cytuję dosłownie: Kraj nasz znalazł się w obliczu wielkich niebezpieczeństw. Przesuwają się nad nim ciemne chmury grożące konfliktem bratobójczym. Innymi słowy - wojną domową. Episkopat trzyma ucho przy ziemi. I nie rzuca słów na wiatr. Drugie to katastrofa gospodarcza. Na półkach sklepowych tylko przysłowiowy ocet, gwałtowne załamanie wydobycia węgla, co paraliżowało system energetyczny i ogrzewniczy. Na to nałożyło się ultimatum strony radzieckiej zapowiadające od 1 I 1982r. drastyczne ograniczenie dostaw do Polski podstawowych surowców - zwłaszcza ropy i gazu. Zsumowanie skutków załamania naszej gospodarki z załamaniem dostaw surowców oznaczałoby w warunkach zimy nie tylko ekonomiczną, ale i biologiczną katastrofę. Trzecie - wokół naszych granic, i to jest udokumentowane, narastały koncentracje dywizji pancernych i w ogóle wojska, w szczególności armii radzieckiej, ale również czechosłowackiej i nrdowskiej. Te trzy czynniki zsumowane niejako w czasie doprowadziły, że w tym momencie stan wojenny stał się rzeczywiście ratunkiem przed wielowymiarową katastrofą.

cybermucha: Witam. Czy Pan Generał pamięta jeszcze treść historycznego przemówienia jakie wygłosił w nocy z 12 na 13 grudnia i czy pamięta ile to już lat minęło od tego czasu? Ciekawi mnie też kto mu takie przemówienie napisał.
tomee: Czy z dzisiejszego punktu widzenia, po 21 latach, słynne Pańskie przemówienie byłoby takie samo?

Wojciech Jaruzelski: To przemówienie było niezwykle ważne. Miało dla mnie wymiar osobistego dramatu. Pracowałem nad jego projektem przez kilka dni. Wciąż jednak liczyłem, że do tej ostateczności nie dojdzie. Redakcyjnie pomagał mi w opracowaniu tego tekstu mój ówczesny doradca, znakomity polski dziennikarz, dziś już nie żyjący - Wiesław Górnicki.
To przemówienie powstało w realiach tamtego czasu i tamtego momentu. Gdyby takie realia miały się powtórzyć, co jest oczywiście tylko czystą fantazją, to musiałoby być takie samo.

Apokaliptyk: Dlaczego akurat 13 grudnia, skąd się wzięła akurat ta data?

Wojciech Jaruzelski: Ta data wzięła się stąd, że na 17 grudnia zapowiedziane zostały wielkie demonstracje protestu w Warszawie oraz kilku innych dużych miastach. Te demonstracje miały obejmować setki tysięcy ludzi. Odbywać się wieczorem w warunkach ograniczonej widoczności. A przede wszystkim w warunkach ogromnego społecznego napięcia, kiedy mówiąc obrazowo, benzyna była rozlana. Wystarczyłaby przysłowiowa zapałka. Pamiętałem w szczególności o tej przysłowiowej zapałce w 1956 r. na Węgrzech w Budapeszcie. Co skończyło się tysiącami zabitych i poważnym zniszczeniem tego pięknego miasta. 13 grudnia miał uprzedzić ewentualność powstania takiej sytuacji.

Greenclover: Dlaczego Pan generał powiedział "funkcjonariusze milicji obywatelskiej i bezpieczeństwa, strzeżcie kraju przed wrogiem"? O jakiego wroga Panu generałowi chodziło? O Solidarność czy zwykłych ludzi którzy chcieli żyć normalnie w normalnym kraju...

Wojciech Jaruzelski: Wrogiem był każdy w ówczesnym rozumieniu, kto prowadził do takiej sytuacji, która musiałaby zakończyć się tragedią. Tragedią dla narodu polskiego. A więc wrogiem były wszystkie siły ekstremalne. Nie Solidarność jako taka, 10 milionowa organizacja, w której nota bene było milion członków partii. Ale ci ludzie, którzy właśnie mogli doprowadzić do pożaru. Zresztą to nie byli tylko ludzie Solidarności. Wtedy szczególnie niebezpiecznie rysowała się działalność KPN. Właśnie ona mogła stać się detonatorem wybuchu, którego obawiałem się najbardziej.

Raak: Czy to prawda , że usilnie zabiegał pan o interwencje wojsk radzieckich w trakcie swoich podróży do Moskwy. przed wprowadzeniem stanu wojennego?
Maniek: Wiktor Suworow twierdzi, że Pan sam prosił Moskwę o zgodę na wprowadzenie stanu wojennego i o pomoc wojskową... Co Pan na to?

Wojciech Jaruzelski: Po pierwsze kłamstwem jest, że jeździłem do Moskwy przed stanem wojennym. W Moskiwe byłem wówczas ostatni raz wspólnie ze Stanisławem Kanią i całą polską delegacją na zjeździe KPZR na przełomie lutego i marca 1981r. A więc 10 miesięcy przed wprowadzeniem stanu wojennego. Po drugie wprowadzenie stanu wojennego było podstawową, główną szansą, aby właśnie uniknąć interwencji, wejścia obcych wojsk. W tym orędziu o którym dziś mówiłem są takie słowa: „Musimy sami rozwiązać nasze problemy. Własnymi rękami odsunąć zagrożenie”. Po trzecie, nawet jeśli ktoś tego typu nonsensowne posądzenia kieruje, to powinien wiedzieć, że ja i moi najbliżsi współpracownicy nie byliśmy idiotami. Wiedzieliśmy, że kto by obce siły do Polski wprowadził, to z polskich rąk od polskich żołnierzy czekałaby go kula w łeb. Miałem zaufanie do polskiego żołnierza. Wiedziałem, ze on wypełni obowiązek ochrony kraju przed zagrożeniem. I w ten sposób uniknęlibyśmy tego wielkiego zagrożenia, jakim byłaby interwencja. Wejście obcych wojsk.

Pruchniewicz: W dzisiejszej Gazecie Wyborczej Urban sugeruje, jakoby był Pan inicjatorem rozdawania - tuż przed wybuchem stanu wojennego - broni dla czołowych działaczy partyjnych, po to, aby w aparacie partyjnym tworzyć psychozę strachu i wzmacniać jego awersje do Solidarności. Czy w istocie tak było?

Wojciech Jaruzelski: Ja nie czytałem tego tekstu. I nie wyobrażam sobie, ażeby osoba, która go przytacza, czyniła to dokładnie. Musiałbym ten tekst zobaczyć. Ta wersja, którą tutaj słyszę, jest absolutnie niezgodna z prawdą.

Michał_Gaćkowski: Jak to jest naprawdę z Pana sumieniem? Czy czuje się Pan dobrze jak pomyśli sobie Pan jak wiele zła wyrządziło wprowadzenie stanu wojennego?
Gregor: Chciałbym żeby mi Pan powiedział czy miał Pan kiedyś wyrzuty sumienia z powodu wprowadzenia stanu wojennego?
antygenerał: Sąd Pana nie osądził i nie osądzi, a czy Pańskie sumienie nie płata panu figli? Nie myśli Pan czasami o ofiarach stanu wojennego, jak o swoich ofiarach?

Wojciech Jaruzelski: Wielokrotnie powtarzałem i dziś to powtórzę, że wprowadzenie stanu wojennego do była najtrudniejsza decyzja mojego życia. Ale miałem dostateczną wiedzę i pełną świadomość tego, że bez tej decyzji skutki katastrofalne dla Polski, w tym liczba ofiar, byłaby niewspółmiernie większa niż to, co się w wyniku wprowadzenia stanu wojennego stało. A więc to właśnie mniejsze zło i podkreślam, zło nawet mniejsze jest też złem. Bardzo ubolewam, wielokrotnie dawałem temu wyraz chyląc głowę przed ofiarami, ofiarami tragedii w kopalni Wujek. Ubolewam z powodu różnych krzywd i dokuczliwości, których doznało wielu ludzi. To było swego rodzaju okaleczenie. Ale ono było ceną ocalenia przed tym, co Polskę mogłoby spotkać i spotkałoby, jeśli wówczas stan wojenny nie byłby wprowadzony.

ballack: Panie Wojciechu, uważam Pana za bohatera narodowego. czy Pan też się uważa za bohatera? Proszę o odpowiedź TAK lub NIE

Wojciech Jaruzelski: Nie, bo jestem sybirakiem, żołnierzem frontowym. Jako zwiadowca walczącym na pierwszej linii. Odznaczony krzyżem Virituti Militari, dwukrotnie Krzyżem Walecznych. Można to mówiąc nieskromnie nazwać bohaterstwem. Natomiast 13 XII ja po prostu spełniłem niezwykle ciężki, bolesny, dramatyczny obowiązek ciążący wówczas na mnie jako na szefie państwa.

były_zwolennik_Solidarności: Czy jest to normalne, że nikt z "góry" nie został ukarany za śmierć np. w 1970 r., ks. Popiełuszki, Przemyka itd..
juzio: Co sądzi pan o tych wszystkich procesach sądowych. Czy to jest zemsta? Czy ktoś chce wyrównać rachunki polityczne
jack25: co pan sadzi o uniewinnieniu gen.Ciastonia?

Wojciech Jaruzelski: To jest cała seria pytań. Jeśli chodzi o rok 1970 to ja od 1990 r. jestem obiektem śledztwa. A w ostatnich latach siedzę na ławie oskarżonych w sądzie okręgowym w Warszawie . Uruchomienie tego procesu uważam za zemstę polityczną. A wyroku niestety nie doczekam, bo 3,5 tys. świadków. W tej sytuacji ten proces powinien trwać 20 lat. Jeśli chodzi o wyrok sądu w sprawie generała Ciastonia - nie zwykłem komentować wyroków sądowych, ale uważam, że rozprawa dobitnie wykazała iż morderstwo ks. Popiełuszki nie było odgórnie inspirowane. I wreszcie dodam na marginesie: Ja w 1994 r. zostałem przez działacza Solidarności, wiejskiej co prawda, ugodzony kamieniem w głowę. Dwa centymetry dalej już bym nie żył. Jestem ciężko okaleczony. Mimo to prosiłem, apelowałem do prokuratury i do sądu, ażeby zamachowca nie karać.

Duszan: 13 grudnia może się kojarzyć nie tylko z wprowadzeniem w Polsce stanu wojennego ale także z przypieczętowaniem wejścia Polski do UE (jutro szczyt w Kopenhadze) . Stąd pytanie czy jest Pan za wejściem Polski do Unii czy przeciw? Proszę uzasadnić.

Wojciech Jaruzelski: Jestem za wejściem Polski do UE!

tommm: Dlaczego dopuścił Pan Panie Prezydencie do przejęcia władzy przez niekompetentnych ludzi z Solidarności takich jak Wałęsa
rfurtak: Jakie ma Pan zdanie o Lechu Wałęsie?

Wojciech Jaruzelski: Alternatywą niedopuszczenia do władzy, jak Pan mówi osób niekompetentnych, byłoby wyprowadzenie czołgów na ulicę. Doceniam historyczne zasługi Lecha Wałęsy, jako ówczesnego przywódcy Solidarności. Nie mógłbym tego samego powiedzieć o sposobie spełniania urzędu prezydenta. Ale Lech Wałęsa jest niewątpliwie historyczną postacią i życzę mu jak najlepiej.

rigel: Czy kiedyś tzw. opinia publiczna dowie się całej prawdy o wszystkich aspektach wprowadzenia stanu wojennego? Kiedy to będzie?

Wojciech Jaruzelski: Wiedza zawarta w ludzkiej pamięci w tym mojej, zawarta w archiwach polskich, jest w pełni dostępna. Sądzę, że uzyskaliśmy również wiarygodne dane z archiwów byłem Czechosłowacji i byłej NRD. wszystkie one potwierdzają, że interwencja była przygotowana, że była realna. Z archiwów post radzieckich uzyskana została dokumentacja tylko cząstkowo. Jakie jeszcze są tam inne dokumenty nie wiemy. Ale należy przewidywać, że znajdują się tam również i takie, które pozwoliłyby nam w pełni ocenić skalę ówczesnego zagrożenia.
Wojciech Jaruzelski: Dziękuję Państwu za zadane mi pytania. Proszę wybaczyć, jeśli nie potrafiłem w pełni swoimi odpowiedziami Państwa usatysfakcjonować. prawdopodobnie w niektórych przypadkach pozostaniemy przy swoim zdaniu. Ale taka jest natura trudnych , dramatycznych wydarzeń historycznych, w ocenie których różnią się i historycy i politycy i zwykli obywatele. Najistotniejsze jest to, ażeby te historyczne różnice i spory nie dzieliły Polaków i dziś i jutro. Państwa, którzy zadali pytania, a czas nie pozwolił, aby na nie odpowiedzieć, przepraszam. Jednoczenie jestem do dyspozycji odnieść się do tych pytań w innym trybie, jaki Państwo uznają za stosowny.

(|1978 słów więcej||Wyślij artykuł do znajomych|Strona gotowa do druku)


Autor : ubezpieczenie dnia 13-12-2002 - 04:49 | 3932 raz(y) oglądano.
artykułów : Jaka służba bhp? 12.12.2002
Służba bhp Jaka służba bhp? 2002-12-12


W ostatniej nowelizacji kodeksu pracy w ramach zmniejszania obciążeń dla pracodawców złagodzono m.in. wymagania dotyczące służby bhp w firmach. Jednak przepisy w tym względzie zostały w trakcie prac parlamentarnych tak zmodyfikowane, że nie jest jasne, w jakiej formie, u których pracodawców powinna funkcjonować służba bhp.

Na mocy obowiązujących do 28 listopada br. przepisów art. 23711 k.p. do tworzenia służby bhp zobowiązani byli pracodawcy zatrudniający więcej niż 10 pracowników. Jednak w firmach, w których pracowało do 50 osób, można było powierzyć wykonywanie jej zadań specjalistom spoza zakładu pracy, a jeśli liczba zatrudnionych nie przekraczała 100 – dopuszczono realizowanie tych obowiązków przez pracowników zatrudnionych przy innej pracy.

Nowelizacja kodeksu pracy podniosła próg do 100 pracowników, po przekroczeniu którego trzeba tworzyć w firmie służbę bhp. Jednocześnie w art. 23711 k.p. znalazł się przepis par. 3, w myśl którego pracodawca może powierzyć wykonywanie zadań tej służby specjalistom spoza zakładu pracy lub pracownikowi zatruDnionemu przy innej pracy. Powstaje pytanie, czy z tej możliwości mają prawo skorzystać wszyscy pracodawcy, czy tylko zatrudniający do 100 osób? Jerzy Kowalski, dyrektor Departamentu Warunków Pracy w Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej, przyznaje, że sprawa nie jest jednoznaczna. W jego ocenie dopuszczalna jest jednak interpretacja, w myśl której cytowany par. 3 dotyczy wszystkich pracodawców.

Kontrowersje budzi też przepis obligujący pracodawców zatrudniających do 100 osób, którzy nie przekazali zadań służby bhp zatrudnionym przy innej pracy ani specjalistom spoza zakładu, do przejęcia obowiązków tej służby. Nie określono bowiem kwalifikacji, jakie tacy pracodawcy powinni posiadać. Zdaniem J. Kowalskiego ma tu zastosowanie art. 207 k.p., w myśl którego pracodawcy są zobowiązani znać przepisy i zasady bhp. Pracodawcy chcący samodzielnie realizować funkcje służby bhp powinni więc co najmniej przejść szkolenie bhp, na którym była mowa o jej zadaniach.

Prawdopodobnie wkrótce przepisy dotyczące służb bhp zostaną sprecyzowane i zaostrzone. Znajdujący się w Sejmie rządowy projekt kolejnej nowelizacji k.p., której celem jest dostosowanie jego postanowień do wymogów Unii Europejskiej, zakłada przesądzenie, że obowiązki służby bhp mogą być powierzone pracownikom zatrudnionym przy innej pracy lub specjalistom spoza zakładu tylko przez pracodawców mających do 100 pracowników.

Natomiast wykonywanie zadań służby bhp przez samych pracodawców dopuszczalne ma być tylko w firmach zatrudniających do 20 osób, a jeśli wykonywane są wyłącznie prace biurowe – do 50 pracowników i pod warunkiem odbycia przez pracodawców odpowiedniego szkolenia. J. Kowalski tłumaczy, że z Dyrektywy z 12 czerwca 1989 r. w sprawie wprowadzenia środków mających na celu ulepszenie warunków bhp pracowników podczas pracy (89/391/EWG) wynika, że zasadą jest, iż pracodawca tworzy wewnętrzne służby bhp. Zwalnianie z tego obowiązku ma być wyjątkiem, a więc nie powinno objąć zdecydowanej większości firm.



(|443 słów więcej||Wyślij artykuł do znajomych|Strona gotowa do druku)


Autor : ubezpieczenie dnia 12-12-2002 - 00:52 | 4829 raz(y) oglądano.
artykułów : Pierwsza Praca - Straceni Na Starcie
Praca Niech pani zaszczeka

Praca dla młodych

Młodzi, inteligentni ludzie po studiach zatrudniają się jako sprzedawcy w sklepach, pomoce biurowe, mieszają margarynę w zakładach tłuszczowych. Przyjmą każdą pracę. Szefowie firm wiedzą o tym i umieją to wykorzystać.
Niedawno Rafineria Gdańska zatrudniła na rok 14 absolwentów nie korzystając z państwowej dotacji. Będzie to ją kosztowało blisko 500 tys. zł. Takich firm, które wierzą w przyszłość, jest jednak niewiele. Młodych to się raczej omija, zwalnia i oszukuje.
– Urodziliśmy się 5 lat za późno – ocenia Marcin Ziuzia, student V roku socjologii na Uniwersytecie Gdańskim, od dwóch lat godzący studia z pracą na umowę zlecenie w Instytucie Promocji Kadr, firmie doradztwa personalnego. – W latach 90. wystarczyło wyższe wykształcenie i znajomość języka obcego. Ludzie po leśnictwie, weterynarii, agronomii i innych osobliwych kierunkach od ręki zostawali kierownikami. Potem porobili studia podyplomowe z zarządzania i finansów. Mają doświadczenie, którego my nie mamy. I tak dobrze, że jesteśmy z czoła wyżu.

W jednym z pomieszczeń IPK szafy i stoły zalegają stosy ankiet. Porządkuje je kilkoro absolwentów studiów wyższych i studentów ostatnich roczników. Żartują, że robią fakultet z dziurkowania i drukowania. Te stosy to oferty, które napłynęły na ogłoszenie o rekrutacji pracowników do GE Capital Banku. Na 300 miejsc w całej Polsce zgłosiło się ok. 10 tys. chętnych. W ogłoszeniu był wymóg „wykształcenie minimum średnie”, bo chodzi o stosunkowo proste czynności. Tymczasem 90 proc. zainteresowanych legitymuje się wyższym wykształceniem, a są i posiadacze doktoratów.

Do niedawna, jeśli młody człowiek z wyższym wykształceniem nie mógł znaleźć pracy, zwykle był to pechowiec, nieudacznik, ktoś z defektem. Teraz jest inaczej. – Rozmawiałem z osobami, którym nic nie brakuje, a nie mogą znaleźć innej pracy jak dorywczą, krótkoterminową, pomocniczą, niewymagającą kwalifikacji, na zasadach leasingu pracowniczego – wylicza szef IPK dr Marek Suchar, psycholog społeczny. – Nieźle wykształceni młodzi ludzie dają korepetycje z matematyki, lekcje gry na gitarze, wprowadzają informacje do bazy danych. Są inteligentni, elastyczni. Podejmują się zajęć, przy których wystarczyłby niższy potencjał intelektualny, niższe kwalifikacje. Oczywiście traktują to jako fazę przejściową.

Szefostwo pewnej dużej agencji pracy czasowej, dostarczającej pracowników między innymi do zakładów tłuszczowych na Wybrzeżu, odkryło nagle, że margarynę mieszają skończeni licencjaci i magistrowie, którzy wcześniej jako studenci dorabiali tu, by opłacić edukację. Po studiach nie znaleźli zatrudnienia. Agencja nie była zainteresowana przedłużeniem z nimi umów, bo musiałaby teraz od ich płac odprowadzać ZUS. Stali się drożsi jako siła robocza. Więc dogadali się z lokalnym przedstawicielem agencji. Żeby w papierach wszystko grało, dostarczyli dokumenty młodszych, wciąż studiujących kolegów. Za przysługę rewanżowali się jakąś dolą. Gdy rzecz się wydała, i ów przedstawiciel, i jego podopieczni stracili pracę.

Komornik przy Sądzie Okręgowym w Białymstoku Tomasz Kalinowski opowiedział dziennikarzom „Gazety Wyborczej”, że coraz częściej trafiają do niego sprawy absolwentów, którzy zachęcani przez państwo brali pożyczki na opłacenie studiów. Teraz nie mają pracy i pieniędzy na spłatę.





Autor : ubezpieczenie dnia 11-12-2002 - 06:07 | 4491 raz(y) oglądano.
artykułów : Przygotowanie zawodowe młodocianych / nowe przepisy od 12.12.2002/
BHP  PRZEPISY ROZPORZĄDZENIE RADY MINISTRÓW

z dnia 12 listopada 2002 r.

zmieniające rozporządzenie w sprawie przygotowania zawodowego młodocianych i ich wynagradzania.

(Dz. U. Nr 197, poz. 1663)


Na podstawie art. 191 § 3 i art. 195 § 2 Kodeksu pracy zarządza się, co następuje:

§ 1. W rozporządzeniu Rady Ministrów z dnia 28 maja 1996 r. w sprawie przygotowania zawodowego młodocianych i ich wynagradzania (Dz. U. Nr 60, poz. 278) wprowadza się następujące zmiany:

1) § 2 otrzymuje brzmienie:

"§ 2. 1. Przygotowanie zawodowe młodocianych może prowadzić:

1) pracodawca,

2) osoba prowadząca zakład pracy w imieniu pracodawcy,

3) osoba zatrudniona u pracodawcy

- pod warunkiem posiadania kwalifikacji wymaganych od instruktorów praktycznej nauki zawodu, określonych w przepisach rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej i Sportu z dnia 1 lipca 2002 r. w sprawie praktycznej nauki zawodu (Dz. U. Nr 113, poz. 988).

2. Kwalifikacje, o których mowa w ust. 1, nie dotyczą pracodawców, w imieniu których przygotowanie zawodowe młodocianych prowadzą uprawnieni do tego pracownicy.";

2) po § 3 dodaje się § 3a-3c w brzmieniu:

"§ 3a. Pracodawca będący rzemieślnikiem zawiadamia o zawarciu umowy, o której mowa w § 3, izbę rzemieślniczą właściwą ze względu na siedzibę rzemieślnika.

§ 3b. Ilekroć w rozporządzeniu jest mowa o "izbie rzemieślniczej", należy przez to rozumieć także cech, jeżeli sprawuje on nadzór nad przebiegiem przygotowania zawodowego w rzemiośle pracowników młodocianych na podstawie upoważnienia udzielonego przez izbę rzemieślniczą, zgodnie z przepisami ustawy z dnia 22 marca 1989 r. o rzemiośle (Dz. U. z 2002 r. Nr 112, poz. 979).

§ 3c. Przepisy § 1 ust. 2, § 2, 3, 5, 8-10, § 11 ust. 6, § 14 i § 15 ust. 3 odnoszące się do pracodawców stosuje się odpowiednio do pracodawców będących rzemieślnikami.";

3) § 4-6 otrzymują brzmienie:

"§ 4. W razie konieczności wypowiedzenia młodocianemu umowy o pracę w celu przygotowania zawodowego odbywanego w formie nauki zawodu, pracodawca zawiadamia przedstawiciela ustawowego młodocianego lub jego opiekuna oraz szkołę, jeżeli młodociany dokształca się w szkole, a także izbę rzemieślniczą, jeżeli pracodawcą jest rzemieślnik, w celu umożliwienia młodocianemu kontynuowania nauki zawodu w dotychczasowym lub pokrewnym zawodzie.

§ 5. 1. Umowę o pracę w celu przygotowania zawodowego odbywanego w formie nauki zawodu zawiera pracodawca z młodocianym w terminie przyjęć kandydatów do zasadniczych szkół zawodowych.

2. Jeżeli młodociany nie dokształca się w zasadniczej szkole zawodowej, umowa o pracę, o której mowa w ust. 1, może być zawarta w innym terminie.

§ 6. 1. Nauka zawodu trwa nie krócej niż 24 miesiące i nie dłużej niż 36 miesięcy, z zastrzeżeniem § 12.

2. Zawody, w których odbywa się nauka zawodu oraz czas jej trwania, określają przepisy rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej i Sportu z dnia 18 kwietnia 2002 r. w sprawie klasyfikacji zawodów szkolnictwa zawodowego (Dz. U. Nr 63, poz. 571).

3. Nauka zawodu może odbywać się w innych zawodach niż określone w przepisach, o których mowa w ust. 2. W odniesieniu do tych zawodów egzaminy kwalifikacyjne na tytuł czeladnika przeprowadzają komisje egzaminacyjne izb rzemieślniczych, zgodnie z przepisami o egzaminach kwalifikacyjnych na tytuły czeladnika i mistrza w zawodzie.";

4) § 8-10 otrzymują brzmienie:

"§ 8. Pracodawca zatrudniający młodocianego w celu nauki zawodu:

1) realizuje program nauczania uwzględniający podstawę programową kształcenia w zawodzie występującym w klasyfikacji zawodów szkolnictwa zawodowego lub program będący podstawą przeprowadzania egzaminów kwalifikacyjnych na tytuł czeladnika w zawodach nieujętych w klasyfikacji zawodów szkolnictwa zawodowego,

2) zapewnia, aby osoby szkolące młodocianych posiadały kwalifikacje, o których mowa w § 2 ust. 1.

§ 9. Pracodawca zatrudniający w celu nauki zawodu większą liczbę młodocianych, niż wynika to z jego potrzeb, może zawierać z młodocianymi umowy o pracę w celu przygotowania zawodowego na czas określony, jednak nie krótszy niż okres kształcenia określony w przepisach, o których mowa w § 6 ust. 2, lub okres kształcenia wymagany do przystąpienia do egzaminu kwalifikacyjnego na tytuł czeladnika.

§ 10. 1. Pracodawca zatrudniający młodocianych w celu przygotowania zawodowego odbywanego w formie nauki zawodu:

1) kieruje ich na dokształcanie teoretyczne do zasadniczej szkoły zawodowej albo

2) kieruje ich na dokształcanie teoretyczne do ośrodka dokształcania i doskonalenia zawodowego, albo

3) organizuje dokształcanie teoretyczne we własnym zakresie.

2. W przypadku organizowania dokształcania teoretycznego, zgodnie z ust. 1 pkt 3, pracodawca realizuje obowiązkowe zajęcia z zakresu teoretycznego kształcenia zawodowego, wynikające z programu nauczania w zawodach występujących w klasyfikacji zawodów szkolnictwa zawodowego, lub zapewnia teoretyczne przygotowanie do zdania egzaminu kwalifikacyjnego na tytuł czeladnika w zawodach nieujętych w klasyfikacji zawodów szkolnictwa zawodowego.

3. Młodocianym zatrudnionym w celu nauki zawodu i dokształcającym się w ośrodkach dokształcania i doskonalenia zawodowego, znajdujących się w innej miejscowości niż miejsce zamieszkania i miejsce pracy młodocianych, pracodawca może sfinansować koszty dojazdu i pobytu w ośrodku.";

5) w § 11:

a) ust. 2-4 otrzymują brzmienie:

"2. Młodociani dokształcający się w zasadniczych szkołach zawodowych zdają egzamin potwierdzający kwalifikacje zawodowe, zgodnie z przepisami rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej z dnia 21 marca 2001 r. w sprawie warunków i sposobu oceniania, klasyfikowania i promowania uczniów i słuchaczy oraz przeprowadzania egzaminów i sprawdzianów w szkołach publicznych (Dz. U. Nr 29, poz. 323 i Nr 128, poz. 1419 oraz z 2002 r. Nr 46, poz. 433 i Nr 155, poz. 1289), z zastrzeżeniem ust. 4.

3. Młodociani dokształcający się w innych formach niż szkolne zdają egzamin na tytuł robotnika wykwalifikowanego, zgodnie z przepisami rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej oraz Ministra Pracy i Polityki Socjalnej z dnia 12 października 1993 r. w sprawie zasad i warunków podnoszenia kwalifikacji zawodowych i wykształcenia ogólnego dorosłych (Dz. U. Nr 103, poz. 472).

4. Młodociani zatrudnieni u pracodawców będących rzemieślnikami dokształcający się w zasadniczych szkołach zawodowych, a także dokształcający się w innych formach niż szkolne, zdają egzamin kwalifikacyjny na tytuł czeladnika przeprowadzany przez komisje egzaminacyjne izb rzemieślniczych, zgodnie z przepisami o egzaminach kwalifikacyjnych na tytuły czeladnika i mistrza w zawodzie.",

b) uchyla się ust. 5,

c) ust. 6 otrzymuje brzmienie:

"6. Pracodawca zatrudniający młodocianych opłaca koszty przeprowadzania egzaminów, o których mowa w ust. 2-4, zdawanych w pierwszym wyznaczonym terminie. Pracodawca może pokryć koszty egzaminu poprawkowego.",

d) uchyla się ust. 7;

6) § 12 otrzymuje brzmienie:

"§ 12. 1. Jeżeli młodociany dokształcający się w zasadniczej szkole zawodowej nie otrzymał promocji do klasy programowo wyższej lub nie ukończył szkoły, pracodawca, na wniosek młodocianego, albo izba rzemieślnicza, na wniosek pracodawcy będącego rzemieślnikiem i młodocianego, może przedłużyć czas trwania nauki zawodu, nie więcej jednak niż o 12 miesięcy, w celu umożliwienia dokończenia nauki w szkole, a w innych uzasadnionych przypadkach nie więcej niż o 6 miesięcy.

2. Pracodawca, na wniosek młodocianego, a jeżeli pracodawcą jest rzemieślnik - izba rzemieślnicza, na wniosek pracodawcy będącego rzemieślnikiem i młodocianego, może wyrazić zgodę na skrócenie czasu trwania nauki zawodu, nie więcej jednak niż o 12 miesięcy, jeżeli młodociany nie dokształca się w zasadniczej szkole zawodowej.";

7) § 14 otrzymuje brzmienie:

"§ 14. 1. W razie przerwania nauki zawodu i podjęcia jej w tym samym lub pokrewnym zawodzie u innego pracodawcy, czas odbytej poprzednio nauki zawodu wlicza się młodocianemu do okresu wymaganego do obycia przygotowania zawodowego, po sprawdzeniu stopnia opanowania zawodu, jeżeli przerwa w nauce zawodu nie trwała dłużej niż 12 miesięcy.

2. Zaliczenia praktycznej nauki zawodu dokonuje pracodawca, który przyjął młodocianego w celu dokończenia nauki zawodu, a zaliczenia przedmiotów teoretycznych - w zakresie zrealizowanym w okresie odbywania przygotowania zawodowego u poprzedniego pracodawcy - dokonuje podmiot prowadzący teoretyczne kształcenie zawodowe tego młodocianego w czasie odbywania przez niego przygotowania zawodowego u nowego pracodawcy.

3. Przepisy ust. 1 i 2 dotyczą odpowiednio młodocianych, którzy rozpoczęli naukę zawodu na innej podstawie niż umowa o pracę w celu przygotowania zawodowego, lecz nauki tej nie ukończyli.";

8) w § 15 ust. 2 i 3 otrzymują brzmienie:

"2. W odniesieniu do młodocianych uczestników Ochotniczych Hufców Pracy okres ustalony w ust. 1 może być przedłużony do czasu ukończenia gimnazjum i trwać łącznie nie dłużej niż 22 miesiące.

3. Czas trwania, zakres oraz program przyuczenia do wykonywania określonej pracy ustala pracodawca, przyjmując wybrane treści programu nauczania w zawodach występujących w klasyfikacji zawodów szkolnictwa zawodowego lub programu nauczania uwzględniającego wymagania będące podstawą przeprowadzania egzaminów kwalifikacyjnych na tytuł czeladnika w zawodach nieujętych w klasyfikacji zawodów szkolnictwa zawodowego.".

§ 2. Do umów o pracę w celu przygotowania zawodowego zawartych przed dniem wejścia w życie rozporządzenia mają zastosowanie przepisy dotychczasowe, chyba że przepisy rozporządzenia, o którym mowa w § 1, w brzmieniu nadanym niniejszym rozporządzeniem przewidują rozwiązania korzystniejsze dla młodocianych.

§ 3. Rozporządzenie wchodzi w życie po upływie 14 dni od dnia ogłoszenia.

Prezes Rady Ministrów: L. Miller

(|1488 słów więcej||Wyślij artykuł do znajomych|Strona gotowa do druku)


Autor : urlop dnia 11-12-2002 - 00:14 | 4122 raz(y) oglądano.
artykułów : Biznes po wietnamsku 11.12.2002
Praca Biznes po wietnamsku
W Polsce zarejestrowanych jest ok. 3 tysięcy wietnamskich firm. Azjaci opanowali bazary i targowiska, handel tanimi tekstyliami i żywnością orientalną. Czy obawy polskich przedsiębiorców przed azjatycką ekspansją są uzasadnione?

Nguyen Minh Hien – kiedyś radca handlowy ambasady Wietnamu w Polsce, dziś Dziś jest właścicielem sieci sklepów z żywnością orientalną i kilku restauracji w Warszawie. Zatrudnia ośmiu Wietnamczyków i 100 Polaków. - 12 lat temu zobaczyłem, że w Polsce brakuje takich produktów, jak dobra, tania żywność z Orientu i interes od razu zaczął iść dobrze. Wszystko w oparciu o własny kapitał – mówi pan Hien.

Odbiorców orientalnej żywności nie brakuje. Oprócz sieci dużych hoteli i supermarketów - to także sieć restauracji i barów. Na przykład takich jak prowadzony przez Wan, przez Polaków nazywaną Wandą. Wan przyjechała do Polski przed ośmioma laty, zaczynała pracę jako kucharka w wietnamskiej knajpce. Dziś ma już dwa własne lokale w Warszawie. - Wcześniej przyjechało tu wielu moich znajomych, którzy pomogli mi się urządzić. Rodzice też dosyłali pieniądze, żebym w końcu mogła otworzyć własny bar – mówi Wan.

W Polsce mieszka legalnie około 20 tysięcy Wietnamczyków. Zarejestrowali ok. 3 tysięcy firm - z niedużym kapitałem własnym. Główna specjalność to gastronomia i handel żywnością i tekstyliami. Pomagają sobie, udzielają pożyczek na rozpoczęcie działalności, organizują dokumenty pobytowe i mieszkania. Zdaniem prof. Ewy Nowickiej – Rusek, socjologa z Uniwersytetu Warszawskiego Azjaci stanowią najbardziej solidarną i wspierającą się społeczność emigrantów we wszystkich krajach na świecie.

Czy polska gospodarka korzysta na azjatyckim biznesie? Z jednej strony, Azjaci zalewają nasz rynek tanimi tekstyliami i żywnością, z drugiej strony - jednak inwestują i dają miejsca pracy Polakom.

My do Wietnamu nie sprzedajemy nic. Dlatego deficyt w handlu z Azją rośnie. W ubiegłym roku w obrotach z Wietnamem wyniósł 80 mln USD na niekorzyść Polski. W przypadku Chin czy Tajwanu jest jeszcze większy. Powodem jest nasze zachłyśnięcie się towarami z importu. Choć z jakością bywa różnie jedno nie ulega wątpliwości – cena.

Niestety znaczna część azjatyckiego handlu to szara strefa . Azjaci opanowali bazary i targowiska, ale towary wwożone są często nielegalnie, a cła naliczane od już zaniżanych cen. Kontrolerom trudno jest odnaleźć szybko znikające firmy, które nie płacą podatków. Tak przynajmniej twierdzą polscy przedsiębiorcy z branży obuwniczej i tekstylnej. Piotr Sefaniuk, producent i eksporter odzieży twierdzi, ze on sam nie cierpi na imporcie z Azji, bo nie nastawia się na produkcję tanią i kiepskiej jakości. – Jest jednak tajemnicą poliszynela , że to nieczysta konkurencja. Te firmy są tak mobilne, że nie sposób ich kontrolować – mówi.

Azjaci inwestują we własne centra handlowe i sieci dystrybucji. Ekspansja budzi obawy polskich konkurentów. Czy jednak azjatycki biznes obchodzi prawo bardziej niż polski i jakie zyski wywozi za granicę, trudno ocenić.



(|458 słów więcej||Wyślij artykuł do znajomych|Strona gotowa do druku)


Autor : ubezpieczenie dnia 10-12-2002 - 22:03 | 4704 raz(y) oglądano.
artykułów : Wypadek Kotańskiego z winy pieszego
Przestępstwa Wypadek Kotańskiego z winy pieszego

Do wypadku, w którym zginął Marek Kotański przyczynił się pieszy, który wtargnął przed maskę auta szefa Monaru. Kotański próbował ominąć mężczyznę i nie zapanował nad pojazdem - ustaliła prokuratura w Nowym Dworze Mazowieckim.

"Pieszemu zostanie postawiony zarzut, ale obecnie nie przebywa on w miejscu swojego zameldowania. Jeżeli nie znajdziemy go do końca grudnia, wystosujemy za nim list gończy" - powiedział prokurator rejonowy w Nowym Dworze Mazowieckim, Jacek Pergałowski.

Według niego, miejsce zameldowania poszukiwanego mężczyzny nie jest tożsame z jego miejscem zamieszkania, gdyż przemieszcza się on w poszukiwaniu pracy.

"Po wypadku mężczyzna był przesłuchiwany jako świadek zdarzenia. Nie było wówczas podstaw, aby zatrzymywać go i stawiać mu zarzut spowodowania czy przyczynienia się do wypadku" - dodał prokurator Pergałowski.

Do wypadku doszło 18. sierpnia wieczorem na prostym odcinku drogi w Nowym Dworze Mazowieckim koło Warszawy. Marek Kotański jechał jeepem grand cherokee jednokierunkową jezdnią z Warszawy w stronę Modlina. Był trzeźwy.

Biegły, którego zadaniem było odtworzenie przebiegu zdarzenia stwierdził, że do wypadku przyczynił się idący poboczem pieszy, prowadzący rower. Wtargnął on przed maskę auta. Kotański wykonał manewr, próbując go ominąć, w wyniku czego nie zapanował nad pojazdem i wpadł do rowu. Prowadzony przez niego samochód lewymi drzwiami uderzył w drzewo.

Nieprzytomnego Kotańskiego karetka zabrała do Szpitala Bielańskiego w Warszawie. Zmarł nad ranem. Przyczyną śmierci były rozległe, wielonarządowe obrażenia wewnętrzne, doznane w wyniku wypadku.

(|237 słów więcej||Wyślij artykuł do znajomych|Strona gotowa do druku)


Autor : urlop dnia 10-12-2002 - 07:56 | 5440 raz(y) oglądano.
artykułów : Wynagrodzenie za czas choroby 10.12.2002
BHP  PRZEPISY Zachorujesz i co dalej ?

W dniu 26 lipca 2002 r. Sejm uchwalił obszerną nowelizację Kodeksu pracy. Ustawa ta zmieniła m.in. zasady, określone w art. 92 k.p., dotyczące wynagrodzenia za czas choroby wypłacanego ze środków pracodawcy, które wejdą w życie 1 stycznia 2003 r.
Do końca 2002 r., zgodnie z tym przepisem, za czas niezdolności do pracy wskutek choroby lub odosobnienia w związku z chorobą zakaźną, trwających łącznie do 35 dni w ciągu roku kalendarzowego, pracownik zachowuje prawo do 80% wynagrodzenia, chyba że obowiązujące u danego pracodawcy przepisy prawa pracy przewidują wyższe wynagrodzenie. Po zmianie, od 1 stycznia 2003 r., pracodawca będzie zobowiązany do wypłaty wynagrodzenia za czas choroby nie za 35, lecz za 33 dni. W konsekwencji zasiłek chorobowy z funduszu ZUS przysługujący obecnie od 36. dnia niezdolności do pracy z powodu choroby będzie przysługiwał od 34. dnia tej niezdolności. Utrzymana została zasada, zgodnie z którą za czas niezdolności do pracy wskutek wypadku przy pracy, wypadku w drodze do pracy lub z pracy albo choroby zawodowej lub choroby przypadającej na okres ciąży, pracownik ma prawo do wynagrodzenia za czas choroby w wysokości 100%.
WAŻNE! Istotną zmianą w znowelizowanym Kodeksie pracy jest wprowadzenie zasady, zgodnie z którą w pierwszym dniu każdego okresu niezdolności do pracy wskutek choroby, lub odosobnienia w związku z chorobą zakaźną, trwającej nie dłużej niż 6 dni, pracownik nie zachowuje prawa do wynagrodzenia za czas choroby.
To nowe rozwiązanie budzi wiele kontrowersji, bo tak naprawdę nie wiadomo, jak przepis ten będzie stosowany w praktyce. Wątpliwości dotyczą np. sytuacji, w których po wykorzystaniu np. 4 dni zwolnienia lekarskiego pracownik otrzyma kolejne zwolnienie na okres np. 5 dni. Czy w takim przypadku nie otrzyma wynagrodzenia za czas choroby za pierwszy dzień każdej z tych niezdolności, czy okres ten będzie traktowany łącznie, w tym przypadku 9 dni i przepis, o którym mowa wyżej, nie będzie miał zastosowania?
Jak pracodawcy mają traktować przypadki, w których pracownik w pierwszym dniu zwolnienia lekarskiego skorzysta z urlopu wypoczynkowego, bo i taka możliwość zaistniała wskutek wprowadzenia przez ustawodawcę tzw. urlopu na czas niedyspozycji. Urlop ten przysługuje w wymiarze nie większym niż 4 dni w roku kalendarzowym, niezależnie od liczby pracodawców, z którymi pracownik pozostaje w danym roku kalendarzowym w stosunku pracy. O zamiarze skorzystania z takiego urlopu pracownik będzie musiał poinformować pracodawcę najpóźniej w dniu rozpoczęcia tego urlopu. Wprowadzenie nowej kategorii urlopu, o którym mowa wyżej, nie zwiększa liczby dni przysługującego pracownikowi w danym roku kalendarzowym urlopu wypoczynkowego. Jest to jednak rozwiązanie, które pozwala pracownikowi na skorzystanie z urlopu w każdym czasie, gdy jego stan zdrowia lub samopoczucie są na tyle złe, że chciałby pozostać w domu, ale nie korzystać z dłuższego zwolnienia lekarskiego. Jednocześnie przewiduje się, że pracownik będzie wykorzystywał ten urlop na pokrycie pierwszego dnia niezdolności do pracy z powodu choroby, która zostanie orzeczona na okres krótszy niż 6 dni, aby nie tracić za ten dzień prawa do wynagrodzenia za czas choroby.
Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej oraz ZUS obecnie pracują nad interpretacją tych przepisów, o czym będziemy informować na bieżąco.

(|504 słów więcej||Wyślij artykuł do znajomych|Strona gotowa do druku)


Autor : ubezpieczenie dnia 09-12-2002 - 07:54 | 4482 raz(y) oglądano.
artykułów : Ustalenie składki na ubezpieczenia wypadkowe 9.12.2002
BHP  PRZEPISY UBEZPIECZENIE WYPADKOWE
Wyższa składka dla 23 branż
Od początku przyszłego roku składka na obowiązkowe ubezpieczenie wypadkowe będzie wynosić od 1,03 do 4,13 proc. podstawy wymiaru.
Przesądza o tym rozporządzenie ministra pracy i polityki społecznej z dnia 29 listopada 2002 r. w sprawie różnicowania składki na ubezpieczenie społeczne z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych w zależności od zagrożeń zawodowych i ich skutków, opublikowane w Dzienniku Ustaw nr 200, poz. 1692. Jest ono aktem wykonawczym do ustawy z dnia 30 października 2002 r. o ubezpieczeniu społecznym z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych (Dz.U. nr 199, poz. 1673), która przewiduje, dla płatników zgłaszających do ubezpieczenia minimum 10 osób, różnicowanie od 2003 r. składek w poszczególnych grupach działalności (branżach) z uwagi na poziom wypadków przy pracy ogółem, wypadków śmiertelnych i ciężkich, chorób zawodowych oraz zatrudnionych w warunkach zagrożenia.
Z rozporządzenia wynika, że najniższą składkę na ubezpieczenia wypadkowe (1,03 proc. podstawy wymiaru) zapłacą podmioty zaliczone do grup działalności: hotele i restauracje oraz pośrednictwo finansowe (kod PKD – H lub J), a najwyższą (4,13 proc.) przedsiębiorstwa zajmujące się górnictwem i kopalnictwem surowców energetycznych (kod PKD – CA). W sumie na 29 branż, dla 23 składka będzie wyższa niż obecnie. Teraz dla wszystkich płatników wynosi 1,62 proc. podstawy wymiaru. Wzrosną też obciążenia dla małych firm, zgłaszających do 9 ubezpieczonych. Zapłacą one bowiem połowę najwyższej stawki.




USTAWA

z dnia 30 października 2002 r.

o ubezpieczeniu społecznym z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych.

(Dz. U. Nr 199, poz. 1673)
Aby wyświetlić pełny tekst Ustawy kliknij na ubezpieczenie a następnie otwórz Moja Strona WWW



(|279 słów więcej||Wyślij artykuł do znajomych|Strona gotowa do druku)


Autor : urlop dnia 09-12-2002 - 00:31 | 7988 raz(y) oglądano.
artykułów : Krakowski Helikopter Ratunkowy 9.12.2002
Zdrowie Ratunek z powietrza

Pomieszczenie jest zatęchłe, podczas deszczu woda leje się po instalacjach elektrycznych, iskry się sypią, żarówki przepalają. Tak mieszkają piloci w Balicach.



Autor : urlop dnia 08-12-2002 - 19:04 | 4850 raz(y) oglądano.
artykułów : POLICJA boi się przestępców 8.12.2002
Przestępstwa Przestraszona policja

Funkcjonariusze z roku na rok strzelają coraz rzadziej.



Autor : urlop dnia 07-12-2002 - 07:41 | 5209 raz(y) oglądano.
artykułów : Szlaban na mlecznej drodze
Gospodarka Szlaban na mlecznej drodze
To co udojone pod Tarnowem, uchodzi za brudne



Autor : urlop dnia 07-12-2002 - 07:32 | 8538 raz(y) oglądano.
artykułów : Nowe tarnowskie więzienie 7.12.2002
Przestępstwa Autor WIESŁAW ZIOBRO
Samotność gangstera
W tarnowskim Zakładzie Karnym pierwszych kandydatów do zaludniania dopiero co zbudowanego oddziału specjalnego nie zabraknie. Nie będzie trzeba czekać na przestępców z importu.
Już dzisiaj prawdopodobnie można byłoby tam zamknąć od razu co najmniej trzech: gangstera z grupy zorganizowanej, płatnego zabójcę i osobnika, który w głośnej kiedyś sprawie specjalizował się w podkładaniu bomb w warszawskich windach.

Będzie w kim wybierać. Zakład Karny przy ul. Konarskiego w Tarnowie, przetrzymujący dziś ok. 900 skazanych, gości u siebie między innymi 103 zabójców, choć nie każdy z nich musi mieć status szczególnie niebezpiecznego przestępcy. Dwie osoby mają dożywocie, dwadzieścia dziewięć - 25 lat pozbawienia wolności, dwadzieścia siedem - 15... Osiem osób to członkowie zorganizowanych grup przestępczych.

W nowym oddziale zmieści się 28 więźniów szczególnie niebezpiecznych, dla których przewidziano cele jedno- i dwuosobowe. Tych drugich będą tylko cztery. Wymiary celi jednoosobowej wynoszą 2,10 x 3,80 m.

Kodeks karny wykonawczy precyzuje, jakimi czynami i zachowaniem można sobie zasłużyć na ten status i pobyt w miejscu wyjątkowym. Mowa jest tam między innymi o przestępstwach popełnionych ze szczególnym okrucieństwem, z użyciem broni palnej albo materiałów wybuchowych, wzięciu lub przetrzymaniu zakładnika, uprowadzeniu statku lub samolotu, stwarzaniu zagrożenia dla kadry lub współwięźniów podczas odbywania kary, organizowaniu buntów w zakładach karnych, ucieczkach z więzień. Nie mniej istotne są w tym przypadku warunki osobiste, motywacje, sposób zachowania się przy popełnieniu przestępstwa, rodzaj i rozmiar ujemnych jego następstw, stopień demoralizacji skazanego.


Prestiż penitencjarny
Nowy oddział specjalny, którego uroczyste otwarcie zaplanowane jest na 29 listopada, zdecydowanie podniesie rangę tarnowskiego Zakładu Karnego. W Polsce takich oddziałów jest w sumie osiem, ostatnio uruchomiony w 150-letnim więzieniu w Raciborzu. Kłopot inwestorów polegał tam na tym, że obiekt jest zabytkowy i bardzo trudno było pogodzić wymagania konserwatora ze standardami zamkniętego oddziału specjalnego. Niełatwo było na przykład dopasować drzwi do celi.

Oprócz Raciborza najgroźniejsi przestępcy zamykani są już w: Wołowie, Włocławku, Sztumie, Goleniowie, Poznaniu, Gdańsku i Radomiu. Potrzeby pod tym względem rosną wraz z rozwojem w Polsce przestępczości zorganizowanej. Według oficjalnych danych, w kraju status niebezpiecznego przestępcy ma ok. 500 skazanych, w ciągu trzech ostatnich lat liczba ta wzrosła trzykrotnie. Doświadczenia - nie tylko krajowe - wskazują na konieczność osadzania tego rodzaju przestępców w zamkniętych oddziałach specjalnych. W tym roku budżet państwa na ich utworzenie wyda w sumie 10 mln zł.

- W Tarnowie jako pierwszy w Polsce powstał zamknięty oddział budowany od podstaw - mówi płk Jan Sudia, dyrektor ZK. - Powstawał błyskawicznie, bo w czerwcu tego roku wylano pierwsze fundamenty. Brany pod uwagę był także Zakład Karny w Nowym Wiśniczu, ale ostatecznie centralny zarząd podjął decyzję o budowie oddziału u nas.


Więźniowie więźniom
Wkrótce, przypuszczalnie jeszcze w tym roku, pojawią się tam pierwsi osadzeni, a prawda jest taka, że po części to więźniowie więźniom zgotowali ten los. Przez pięć miesięcy w obiekcie pracowało odpłatnie ponad 30 skazanych pochodzących głównie z drugiego w Tarnowie Zakładu Karnego, położonego w dzielnicy Mościce. Z zawodu murarze, tynkarze i posadzkarze. Jedynie prace specjalistyczne wykonały odpowiednie firmy.

Tarnowski Zakład Karny, pierwszej kategorii, ma w kraju opinię więzienia dość rygorystycznego, dobrze zarządzanego i skutecznie strzeżonego. Ostatnią ucieczkę odnotowano tu w 1978 r., gdy trzech skazanych zbiegło kanałami ciepłowniczymi, wykorzystując remont i bałagan w pomieszczeniach kotłowni. Po 1926 r., gdy zbudowano więzienie w Tarnowie na ponad 400 miejsc (również dla kobiet), uchodziło ono za jedno z najnowocześniejszych w Europie. Miało centralne ogrzewanie, prąd, oddział szpitalny (także dla zakaźnie chorych), pralnię mechaniczną, kuchnię parową, dezynfekator, piekarnię, liczne warsztaty. Dziś jest już raczej zabytkiem, lecz nowoczesny oddział zamknięty nieco odmieni ten wizerunek.

Tak jak wszystkie zakłady karne w Polsce, tarnowski jest przepełniony. Powinno tu przebywać nie więcej niż 650 skazanych, jest o ponad 200 za dużo. Nie udało się zatem utrzymać ustalonych odgórnie standardów, że każdy z osadzonych ma do dyspozycji minimum 3 m kw. powierzchni. Ale i tak bywało gorzej. W latach 80. w tarnowskim więzieniu padł rekord: pomieszczono w nim 1200 skazanych.

Od początku zakład przyjmuje przestępców jak leci: młodocianych, recydywistów, tymczasowo aresztowanych.

Z pewnego punktu widzenia najniebezpieczniejsi przestępcy będą mieć w Tarnowie najwyższy komfort. Osobną zwykle celę, ponadstandardową przestrzeń życiową i wszystko dookoła nowe, świeże i pachnące. Sprzęt, pościel, toaletę.

W celach nowego oddziału, ochrzczonego już jako różowa pantera (z uwagi na kolor elewacji budynku), jest wszystko, czego potrzeba do przetrzymywania szczególnie niebezpiecznych przestępców: sterowany komputerowo elektroniczny system zabezpieczeń, całodobowy monitoring pomieszczeń, wewnętrzne kraty w drzwiach i oknach (uchylić je może tylko strażnik za pomocą elektroniki), dodatkowe siatki i przesłony, matowe szyby, kraty okienne ze stali odpornej na przecinanie, sprzęt (łóżka, stoły, taborety itp.) mocowany trwale do ścian i podłóg. Dopuszczalne jest zainstalowanie urządzeń umożliwiających w celi podsłuch.

- Pościel i koce z papieru to mity - uśmiecha się dyrektor Sudia, dodając, że jeśli przestępca koniecznie chce popełnić samobójstwo, zrobi to bez problemu, w każdych warunkach, niekoniecznie wieszając się na zwykłym prześcieradle. Umówmy się, że więzienie nie jest po to, by chronić skazanego przed odebraniem sobie życia, ale przed tym, by nie odebrał życia komu innemu.

W historii więzienia byli już tacy, którzy potrafili otworzyć sobie tętnice, przegryzając je zębami.


Życie mało towarzyskie
Odpowiednio wyselekcjonowani strażnicy będą mieli bardzo ograniczony bezpośredni kontakt z przestępcami, a jeśli już - to po wcześniejszym założeniu ochronnej kamizelki nożoodpornej. Jeżeli skazany skorzysta z umieszczonego w celi dzwonka alarmowego, bez konieczności otwierania drzwi i dzięki technice łatwo będzie można sprawdzić, jaki był tego powód. Teraz w starych oddziałach na każdy dźwięk dzwonka trzeba biegać w tę i we w tę, kontrolować cele, niekiedy zupełnie bez potrzeby, bo któryś z osadzonych akurat robi sobie żarty.

- Na 26 potrzebnych w oddziale etatów na razie otrzymaliśmy 10 - informuje dyrektor. - Zatrudnimy najbardziej zdyscyplinowanych, lojalnych i odpornych psychicznie strażników, mających już odpowiednie doświadczenie. Ich duża sprawność fizyczna jest czymś oczywistym, muszą znać tajniki walk Wschodu, gdyż będą mieć do czynienia z przestępcami o wysokich i najróżniejszych kwalifikacjach.

Przed laty transportowany z Tarnowa do dębickiego sądu skazany, były zapaśnik, tak mocno przytulił do siebie dwóch konwojujących go policjantów, że ci na chwilę stracili przytomność. Więzień zbiegł.

Niebezpieczny przestępca będzie mógł poruszać się po zakładzie karnym pod wzmocnionym dozorem i tylko w razie ważnej potrzeby. Oczywiście pojedynczo. Spacer, także odpowiednio dozorowany, będzie możliwy wyłącznie w wyznaczonych miejscach. Widzenia - w sposób uniemożliwiający bezpośredni kontakt z osobą odwiedzającą. Niebezpieczny skazany nie będzie mógł korzystać z własnej odzieży.

Jeżeli pod pewnymi warunkami będzie on mógł się uczyć, pracować czy uczestniczyć w nabożeństwach, to tylko na terenie oddziału specjalnego.

- Izolacja niebezpiecznych przestępców ma konkretny cel - podkreśla dyrektor Sudia. - Poprawia się wtedy bezpieczeństwo pozostałych funkcjonariuszy i współwięźniów. Tego rodzaju przestępcy wywodzą się z innej kasty, są bardzo często ludźmi inteligentnymi, zasobnymi w gotówkę, umiejącymi manipulować innymi. Bywa, że różnymi rzeczami przekupują współwięźniów ze zwykłej celi, płacą im za różne przysługi. Pobyt w oddziale specjalnym osłabia pozycję przestępców ze statusem, ma znaczenie psychologiczne.


Więzienia warowne
Mjr Jacek Matrejek, zastępca dyrektora ZK w Tarnowie, mówi, że od stuleci groźnym przestępcom nadawano osobną kategorię, o czym świadczą choćby fragmenty Kodeksu Karzącego Królestwa Polskiego z 1818 r. Pisze się tam o więzieniach warownych, ogolonych głowach skazanych, którzy na czas pracy byli przykuwani do taczek.

W Polsce międzywojennej w Rawiczu, Pińczowie i we Wronkach powstały zakłady karne izolacyjne, a przestępcy wyjątkowo niebezpieczni od 1931 r. transportowani byli w Kieleckie, do słynnego więzienia na Świętym Krzyżu.

Obecnie Tarnów, ze względu na oddział specjalny, zaliczany będzie do krajowej czołówki więziennictwa. Przed wojną szanujący się bandyci chcieli choć na kilka dni tymczasowo zaliczyć tarnowskie więzienie, by zdobyć uznanie wśród innych przestępców. Obowiązywała lista rankingowa polskich więzień i tak jest zresztą także dzisiaj. Tarnów kojarzył się z solidnym i ciężkim dla bandytów zakładem karnym. W mieście niektórzy żartują, że więzienie to z powodzeniem nawiąże teraz do tradycji...


(|1311 słów więcej||Wyślij artykuł do znajomych|Strona gotowa do druku)


Autor : urlop dnia 07-12-2002 - 05:43 | 6287 raz(y) oglądano.
artykułów : Kochany Święty Mikołaju... 7.12.2002
Rozrywka Kochany Święty Mikołaju...

Znani krakowianie: o czym marzyli w dzieciństwie, co dziś ofiarowaliby innym


"Bardzo proszę o dużo klocków, samochodzik zdalnie sterowany, domek dla lalek i wielkiego pluszowego misia" - napisała kilkuletnia Weronika w liście do św. Mikołaja. Obok stawianych dziecięcą ręką koślawych literek, na kartce papieru widnieją kolorowe obrazki wybranych zabawek - dziewczynka wycięła je z reklamówki jednego z krakowskich hipermarketów. - Żeby Mikołaj nie musiał długo szukać - wyjaśniła.

Nie tylko maluchy marzą o mikołajowych prezentach. Także dorośli - choć nie piszą kolorowych listów - mają swoje ciche życzenia. Kiedy byli dziećmi, św. Mikołaj nie miał takiego wyboru zabawek jak obecnie. Ale i wtedy większość z nich miała nadzieję, że może właśnie w tym roku dostanie upragnioną kolejkę, klocki, rowerek... Czy te dziecięce marzenia się spełniły? Jaki prezent chcieliby dostać dzisiaj i co i komu podarowaliby, gdyby mieli moc św. Mikołaja? Zapytaliśmy o to kilka znanych osób.

(MWK)


Stanisław Rodziński, malarz
1. Bardzo chciałem mieć kolejkę elektryczną, a Święty Mikołaj nie przyniósł. Znacznie później dowiedziałem się, że rodzice rozważyli taki prezent i stwierdzili, że jest poza ich możliwościami. No, ale to nastąpiło później, a doraźnie przeżywałem żal do Świętego Mikołaja, w którego, w latach mojego dzieciństwa, wierzyło się długo i z przekonaniem.

2. Sądzę, że w tej chwili moje nadzieje i radości mają charakter pozaprzedmiotowy. Teraz Święty Mikołaj interesuje mnie bardziej w odniesieniu do wnuków.

3. Raczej nie byłyby to przedmioty. A jeżeli miałbym wnieść worek z przedmiotami - to dla żony byłby tam wspaniały kapelusz, dla córki może piękne buty, bo lubi, i koniecznie ważna książka archeologiczna, dla zięcia także książka archeologiczna i coś z historii wojskowości, dla Kubusia okręt - koniecznie piracki, dla Oli najpiękniejsze kamienie, bo zbiera, a najlepiej jakieś świetne wakacje. Ot, marzenia dziadka...


Bronisław Chromy, rzeźbiarz
1. Kiedy byłem dzieckiem, to Święty Mikołaj prawie nie chodził. Zabawek i tak miałem mnóstwo. Sam je sobie strugałem; wiatraczki, tracze, górale tańczący na wiatraczku...

2. Co chciałem zrobić w życiu, zrobiłem, co miałem dostać, dostałem. Najważniejsza jest możliwość pracy twórczej; to ten prawdziwy, wielki Mikołaj, na co dzień, nie tylko 6 grudnia.

3. Bywam Mikołajem kilka razy w roku. Średnio w ciągu dwunastu miesięcy oddaję na aukcje charytatywne 12 - 15 prac. Jeżeli to pomoże ludziom będącym w potrzebie przetrwać trudny czas - to chyba o to chodzi...


Jacek Majchrowski, prezydent Krakowa
1. Moje dzieciństwo to czasy pozbawione tych wszystkich wymyślnych, kolorowych zabawek, które dziś wypełniają półki sklepów. Nie mieliśmy lśniących modeli samochodów, klocków Lego..., to zmuszało do pracy wyobraźnię, sprawiało, że często sami wymyślaliśmy sobie zabawki.

2. Moim niespełnionym długo marzeniem był rower. Teraz nie mam wymyślnych życzeń. Doskonałym prezentem dla mnie będzie zawsze dobra książka.

3. A co i komu ofiarowałbym jako św. Mikołaj? Być choć przez jedną noc PRAWDZIWYM św. Mikołajem - to w istocie najwspanialszy prezent, jaki sam mógłbym dostać od losu... Spełniłbym ciche marzenia moich najbliższych (przy okazji ofiarowałbym sobie parę dni wyłącznie w rodzinnym gronie), skorzystałbym też z mocy magicznych, by dzień ten uczynić ciepłym i radosnym dla mieszkańców naszego miasta, by hojnie obdarować wszystkie dzieci, bo w końcu św. Mikołaj istnieje przede wszystkim dla nich.


Krzysztof Krawczyk, piosenkarz
1. Moje dzieciństwo przypadło na lata 50. - trudne to były czasy. Cieszyliśmy się wtedy z każdego prezentu od Świętego Mikołaja - słodyczy, cytrusów, jakiejkolwiek zabawki. Kiedy skończyłem dziesięć lat, wymarzyłem sobie jednak pewien podarunek - bardzo chciałem dostać rower. Niestety, rodziców nie było stać na zakup. W ten sposób marzenie przez długi czas pozostawało niespełnione. Kiedy podrosłem, wygrałem casting na jedną z ról w filmie "Szatan z siódmej klasy". Zarobiłem 1700 zł, co wystarczyło na kupno upragnionego roweru. To już jednak nie było to samo...

2. Dziś życzyłbym sobie, aby Święty Mikołaj podarował mi spokój ducha i dobre zdrowie. Tak się bowiem złożyło, że nagle zrobiło się wokół mnie sporo szumu i zamieszania w mediach. Nagrałem nową płytę, koncertuję... To dobrze, ale strasznie się tym wszystkim przejmuję. A nie chciałbym, aby stres zrujnował mi życie.

3. Moim bliskim podarowałbym rodzinne pojednanie - sporo krwi napsuły nam ostatnio różne konflikty i nieporozumienia. Wszystko to znalazło oczywiście odbicie w prasie i telewizji. Cały ten medialny magiel wciągnął nas i wypluł, co jeszcze pogorszyło sytuację. Chciałbym bardzo, aby stosunki w naszej rodzinie szybko się poprawiły.


Zbigniew Wodecki, piosenkarz
1. Moje dzieciństwo było pełne marzeń o wielkich przygodach, bohaterskich czynach i wspaniałych podróżach. Moim ulubieńcem był wtedy Zorro - starałem się nie opuścić żadnego odcinka z popularnego w tamtym czasie telewizyjnego serialu. Pod wpływem tego filmu zapragnąłem otrzymać od Świętego Mikołaja... szpadę! Niestety, okazało się, że sprawa była nie do załatwienia. Marzenie pozostało marzeniem.

2. Dzisiaj miałbym do Świętego Mikołaja równie nierealne życzenie: chciałbym, aby ZUS, któremu przez całe życie płaciłem regularnie składki, zafundował mnie i moim najbliższym pełną opiekę zdrowotną. Ale kto by potrafił ich do tego zmusić...

3. Jeśli byłbym Świętym Mikołajem, zabawiłbym się w Robin Hooda i zapewnił wszystkim biednym ludziom w Polsce godziwe warunki życia, ot, takie minimum socjalne... A specjalny prezent miałbym dla moich podopiecznych z programu "Droga do gwiazd" - podarowałbym im przysłowiowy łut szczęścia - wiem, że są pracowici i utalentowani, ale zdaję sobie sprawę, że to nie wystarcza w show-biznesie. Dużą rolę w robieniu kariery odgrywa przypadek - i właśnie życzyłbym im takiego sprzyjającego uśmiechu losu.


Ks. Mieczysław Maliński
1. W dzieciństwie dostawałem od św. Mikołaja bardzo konkretne prezenty - grube skarpety, ciepłe rękawice, wełnianą czapkę. Nie pamiętam, żebym marzył o jakimś specjalnym upominku. Te praktyczne rzeczy cieszyły mnie i satysfakcjonowały właśnie dlatego, że otrzymywałem je od św. Mikołaja. Gdybym dostał je przy innej okazji, nie byłyby dla mnie takie ważne.

2. Dzisiaj chciałbym otrzymać w prezencie więcej czasu dla siebie. Marzę, aby doba miała drugie tyle godzin... Gdybym sam został św. Mikołajem, podarowałbym wszystkim ludziom spokój i radość. Żeby już nigdy nie musieli się czymkolwiek martwić.


Marta Bizoń, aktorka, piosenkarka
1. Nie ma takiego prezentu, o którym marzyłam, a którego nigdy nie dostałam. Święty Mikołaj zawsze przynosił mi to, co chciałam - może za sprawą licznych listów, jakie do niego pisywałam, a może dzięki domyślności rodziców, których dla pewności jeszcze dodatkowo informowałam o upragnionych prezentach.

2. Lubię niespodzianki i chciałabym dostać taki prezent, który by mnie naprawdę zaskoczył. Chociaż jest też coś, co bardzo chciałabym mieć - to mały, łatwy do zaparkowania samochodzik, w którym nic by się nigdy nie psuło i który mogłabym pomalować, jak mi się zamarzy.

3. Gdybym to ja była Świętym Mikołajem... Przychodzą mi do głowy same banały - chciałabym obdarować wszystkich miłością i cierpliwością (zwłaszcza moich bliskich), ale też umiejętnością cieszenia się z każdej przeżytej chwili.


Łukasz Nowicki, aktor
Jan Nowicki, który obdarowywał syna prezentami

1. Zawsze dostawałem więcej prezentów niż się spodziewałem. Z niecierpliwością wyczekiwałem powrotów ojca z zagranicy i wówczas rozpakowywałem liczne podarunki. Zawsze też z ciekawością spoglądałem na torby Marty (Marta Meszaros), które przywoziła z Węgier. Kiedyś wypatrzyłem w nich supersweter, przez trzy dni byłem szczęśliwy, że go dostanę. Niestety, kiedy przyszedł Święty Mikołaj okazało się, że mój sweter dostał kuzyn, a mnie przypadła w udziale bluza.

2. Teraz o wiele chętniej daję prezenty niż dostaję. Lubię niespodzianki i upominki mało praktyczne, które za to zapadają w pamięć. Najpiękniejszym prezentem byłby telefon od dyrektora Holoubka, który zaproponowałby mi główną rolę w "Edypie"...

3. Jako św. Mikołaj chciałbym, żebyśmy częściej bezinteresownie się uśmiechali, mieli w sobie więcej optymizmu na co dzień i radości życia, by moi bliscy mogli się cieszyć ze mnie. Żebyśmy umieli marzyć, marzenia niekoniecznie muszą się spełnić, ważne jest jednak samo marzenie. I jeszcze jedno - by pontyfikat Jana Pawła II trwał jeszcze ze 30 lat. (NIKA)


Anna Polony, aktorka
1. Będąc małą dziewczynką dostałam od Świętego Mikołaja maleńką wagę sklepową z odważnikami - zabawkę cud. Natychmiast zamarzyłam, by w następnym roku Mikołaj podarował mi prawdziwy sklep. Oczywiście nie dostałam go. Jak widać, było mi w życiu pisane sprzedawanie uczuć, emocji i duszy w teatrze, a nie cukru i kiełbasy na wagę.

2. Dziś mam jedno życzenie. Kochany św. Mikołaju: nie chcę medali i nagród od zmieniających się wciąż władz, które nie zawsze są dla mnie życzliwe. Natomiast proszę cię bardzo o jedno: o maleńkie mieszkanie w środku miasta, na cichej ulicy. Najlepiej na pierwszym piętrze, z miłymi sąsiadami i niedużym czynszem. I błagam, nie w prywatnej kamienicy. Jeśli, Mikołaju kochany, nie spełnisz mojego życzenia, to mogę wylądować gdzieś na peryferiach Krakowa i wtedy nie będę już mogła dojeżdżać do teatru, ale zasiądę w fotelu, robiąc na drutach. A tego na pewno byś nie chciał.

3. Gdybym zaś była Tobą, to chciałabym wszystkim potrzebującym odjąć trosk i kłopotów, a podarować pewność jutra i poczucie, że życie jest piękne. Jeśli wygram milion, to podzielę się nim, z kim będę mogła. Bo mam duszę św. Mikołaja - lubię dzielić się z innymi tym, co mam. (jot)


Prof. Marek Stachowski, kompozytor, rektor krakowskiej Akademii Muzycznej
1. Bardzo marzyłem o kolejce elektrycznej. Chciałem, aby była ona miniaturą prawdziwej. Powinna jeździć po szynach, mieć reflektory. Chciałem, aby przy szynach znajdowały się semafory, aby kolejka pokonywała wiadukty, tunele, by przejeżdżała przez stacje. Taką właśnie otrzymał mój kolega. Niestety, moje dzieciństwo i okres, kiedy marzyłem o kolejce, przypadł na czas okupacji. Na taki wydatek nie było stać rodziców. Przez całą wojnę bawiłem się zabawkami, które zrobił dla mnie dziadek.

2. Teraz nie mam wygórowanych życzeń. Chciałbym dostać od Świętego Mikołaja płytę CD, z nową interpretacją dobrze znanej muzyki. Myślę np. o Mszy koronacyjnej Mozarta.

3. Mam 6-letniego wnuka Bartka, dlatego zamieniam się co roku w Świętego Mikołaja. W tym roku podaruję mu dobry komputer. Wiem, jak tego pragnie i chcę spełnić jego marzenie. Natomiast gdybym mógł stać się przez chwilę prawdziwym Świętym Mikołajem, sprezentowałbym wszystkim ludziom uśmiech. Bo uśmiech jest wstępem do szczęścia, o którym tak wszyscy marzymy.


Elżbieta Penderecka, dyrektor artystyczny Wielkanocnego Festiwalu
Ludwiga van Beethovena
1. Marzyłam o małym rowerze na dwóch kółkach. Niestety, pragnienia moje przypadły na trudne lata 50. i rodziców nie było stać na ten zakup - nigdy go nie dostałam. Wcześniej jeździłam na całkiem małym rowerku, trzykołowym. Na większym - już dorosłym rowerze - do dziś nie jeżdżę. W Lusławicach mam bowiem jedynie młodzieżowy rower i czasem na niego wsiadam, aby pojeździć po okolicy.

2. Chciałabym otrzymać więcej spokoju i czasu dla siebie. Marzę, by św. Mikołaj sprawił, iż wyjechałabym wraz z mężem na dwutygodniowe wakacje. Sam na sam, bez telefonów, bez obowiązków i zobowiązań.

3. Gdybym była Świętym Mikołajem, najwięcej prezentów sprawiłabym mojej dwuletniej wnuczce. Być może kupiłabym jej rowerek na trzech kółkach. Mężowi chciałabym ofiarować nowe drzewo do kolekcji, co nie byłoby łatwym zadaniem, gdyż zbiór ten jest już bardzo duży. A moim dzieciom pragnęłabym spełnić marzenia. ams


Jerzy Adamik, wojewoda małopolski
1. Każde dziecko ma chyba jakieś mikołajowe marzenia - ja nie należałem do wyjątków w tym względzie. Marzyłem o kolejce elektrycznej, produkowanej w Niemieckiej Republice Demokratycznej... Niestety, św. Mikołaj nigdy mnie nią nie obdarował.

2. Dzisiaj mam inne marzenia. Chciałbym w tym roku dostać magiczny kalendarz, pozwalający na wygospodarowanie większej ilości czasu. A gdybym sam został św. Mikołajem, to przede wszystkim darowałbym sobie więcej wolnego czasu dla mojej żony i córek.


Krzysztof Piasecki, satyryk
1. Najczęściej było tak, że co innego chciałem, a co innego mi Święty Mikołaj przynosił. Czytać nie umiał? Nieustająco marzyłem o motorowerze, nigdy mi nie przyniósł.

2. Teraz najchętniej chciałbym dostać uśmiechniętych rodaków. Nie musiałbym tak ciężko pracować, żeby się uśmiechnęli.

3. Najchętniej tobym Unii Europejskiej dał w podarunku Polskę. wak


Bronisław Maj, poeta
1. Największym przeżyciem, dojmującym i smutnym, było odkrycie, że Święty Mikołaj to mój przebrany wujek, bo całą siłą dziecięcego serduszka w Mikołaja wierzyłem. I niestety, ani ten prawdziwy, ani nieprawdziwy nie przyniósł mi prezentu, o jakim marzyłem najbardziej - to znaczy pieska.

2. Bardzo bym chciał, by Święty Mikołaj przyniósł nam wszystkim straszną zarazę, ale bardzo precyzyjną, która wygubiłaby wszystkich polityków, generałów, producentów i handlarzy broni, ponieważ my, ludzie, mamy prawo i mielibyśmy wtedy sposobność żyć w pokoju i spokoju. Tego bym sobie i nam życzył. Bo nas jest więcej i my mamy rację.

3. Sam podarowałbym mojemu przyjacielowi gigantyczny wór krówek, ale kruchych (szczęka!).


Jerzy Zoń dyrektor Teatru KTO
1. W moim dzieciństwie prawdziwym rarytasem były owoce cytrusowe. W naszym domu było pięcioro dzieci i każdego roku św. Mikołaj przynosił nam oprócz słodyczy po jednej pomarańczy - obowiązkowo w bibułce. Patrzyłem z dziecięcą zazdrością na pozostałe cztery i myślałem: czy kiedyś Mikołaju przyniesiesz mi cztery kilogramy pomarańcz? Jako dziecko nie doczekałem się.

2. Drogi św. Mikołaju, proszę, zafunduj mi indywidualne tournée do Mołdawii, Estonii, Gruzji i Czeczenii - tam, gdzie moi aktorzy boją się jechać.

3. Jako św. Mikołaj podaruję każdemu dziecku na świecie malutkie pudełeczko. A w nim pigułkę z uśmiechem. JOC


(|2187 słów więcej||Wyślij artykuł do znajomych|Strona gotowa do druku)


Autor : emerytura1 dnia 06-12-2002 - 11:32 | 6477 raz(y) oglądano.
Wypadki : Śmierć pod rusztowaniem
Wypadki -przykłady Śmierć pod rusztowaniem

Bez nadzoru
(INF. WŁ.) O niedopełnienie obowiązków i nieumyślne spowodowanie wypadku, w wyniku którego zginął robotnik, oskarżyła krakowska prokuratura szefa jednej z firm remontowych. Oskarżonemu grozi kara do 10 lat więzienia.

Do wypadku doszło we wrześniu ubiegłego roku podczas prac remontowych na wiadukcie kolejowym przy ul. Igołomskiej w Krakowie. Robotnicy przesuwali tzw. rusztowanie warszawskie, wysokie na 3,5 metra i zbudowane z 10 segmentów. W pewnym momencie dolny segment zahaczył o nierówne podłoże, więc robotnicy, by przesunąć konstrukcję, zaczęli ją z całej siły pchać. Robotnik, który znajdował się wtedy wewnątrz rusztowania, upadł, doznając śmiertelnych obrażeń głowy.

W dochodzeniu ustalono, że w dzienniku budowy zabrakło wpisu potwierdzającego nadzór techniczny i dopuszczenie rusztowania do użytku. Konstrukcja była przesuwana bez wcześniejszego demontażu, a montaż i demontaż rusztowania powinien odbywać się pod nadzorem osoby, która ma odpowiednie kwalifikacje. W tym przypadku był to Marek D., szef firmy remontowej. Prokuratura postawiła mu zarzut niedopełnienia obowiązków i nieumyślnego spowodowania wypadku, w wyniku którego zginął robotnik. Oskarżony nie przyznał się do winy. W prokuraturze wyjaśniał, że osobiście szkolił pracowników, jak mają korzystać z rusztowania i nie wiedział, że przesuwają je bez wcześniejszego demontażu. Jego zdaniem, zrobili to samowolnie. Oskarżony przyznał też, że nie wymagał od pracowników, by informowali go o przestawianiu rusztowania.




(|218 słów więcej||Wyślij artykuł do znajomych|Strona gotowa do druku)


Autor : Roman dnia 06-12-2002 - 01:01 | 4682 raz(y) oglądano.
artykułów : Niejasne zasady finansowania Radia Maryja 6.12.2002
Religia Kościół Niejasne zasady finansowania Radia Maryja

Atak, propaganda, chęć opodatkowania Kościoła katolickiego - takie zarzuty usłyszał od posłów LPR, PiS i KN reprezentant ministra finansów podczas odpowiedzi na pytanie posłów SLD dotyczące Radia Maryja.

Posłowie SLD - Cezary Stryjak, Alicja Murynowicz i Piotr Gadzinowski - skierowali do resortu finansów pytanie w sprawie publikacji w dzienniku "Rzeczpospolita" o zarzutach dotyczących nieprawidłowości finansowych w Radiu Maryja.

Na pytanie odpowiadał wiceminister finansów Wiesław Ciesielski.

Na wstępie swojej wypowiedzi Ciesielski zaznaczył, że jego wypowiedź będzie dotyczyła tylko i wyłącznie fiskalnego aspektu sprawy. Wyjaśnił, że w mediach pojawiły się zarzuty wskazujące na popełnienie przez Radio Maryja nieprawidłowości finansowych, a nawet przestępstw (chodzi o niepłacenie podatków, wystawianie zaświadczeń fałszywych darowizn, przemycanie dewiz).

Ciesielski powiedział, że nie jest prosta odpowiedź na pytanie, czy Radio Maryja podlega obowiązkowi opodatkowania. "W ciągu 10 lat istnienia rozgłośni ze strony służb skarbowych zrobiono niewiele, aby tę sytuację zmienić. Ze względu na to działalność Radia Maryja pozostawała poza zasięgiem, a nawet zainteresowaniem służb skarbowych" - tłumaczył wiceminister.

Wyjaśnił, że Radio Maryja zostało powołane jako wewnętrzna jednostka organizacyjna zgromadzenia redemptorystów prowincji warszawskiej, z siedzibą w Warszawie. W związku z tym Radio nie jest partnerem dla urzędu skarbowego; jest nim zgromadzenie zakonne, które rozlicza się z budżetem państwa.

Wiceminister przypomniał, że zgodnie z prawem kościelne osoby prawne są z podatku zwolnione z tytułu swojej działalności niegospodarczej. "Radio Maryja - które jak wiadomo nie nadaje reklam - uważa, że wszystko, co robi, jest działalnością niegospodarczą; środki uzyskuje z darowizn i przeznacza je w całości na sprawy kultowe, oświatowo-wychowawcze, naukowo- kulturalne oraz na inwestycje sakralne. Tego rodzaju wydatki ustawa zwalnia z podatku" - powiedział wiceminister finansów.

"Dla urzędu skarbowego podatnik o nazwie Radio Maryja po prostu nie istnieje; nie ma NIP-u, nie jest zarejestrowany jako podatnik, ale jest jednostką organizacyjną redemptorystów. Powstaje więc pytanie, czy zgromadzenie odpowiednio dokładnie prowadzi bilans dochodów i wydatków" - powiedział Ciesielski.

Jego zdaniem, o tym, czy zarzuty mediów są słuszne, czy nie należałoby się przekonać tylko podejmując kontrolę podatkową w zgromadzeniu redemptorystów.

Ciesielski podkreślił, że Urząd Skarbowy Warszawa-Wola rozpoczął kontrolę w zgromadzeniu prowincji warszawskiej.

Podczas zadawania pytań poseł SLD Cezary Stryjak dopytywał się wiceministra, czy byłoby słuszne powołanie specjalnej sejmowej komisji śledczej, która pomogłaby Ministerstwu Finansów w wyjaśnieniu sprawy Radia Maryja. Ciesielski uznał jednak, że takie rozwiązanie nie jest potrzebne do normalnych działań służb fiskalnych. Zapewnił, że resortowi nie chodzi o żaden frontalny atak na radio Maryja, ale o wyjaśnienie - w świetle obowiązujących przepisów - zasad finansowania radia.

"Czy ministerstwo i rząd podejmie inicjatywę ustawodawczą, aby zmienić obecna niezwykle patologiczna sytuację, która kompromituje Kościół katolicki, rzuca cień na wielu uczciwych księży i miesza nieuczciwych księży-biznesmenów, którzy wykorzystują jedynie szyld Kościoła katolickiego (...)" - pytał poseł Piotr Gadzinowski (SLD).

Wypowiedzią Gadzinowskiego poczuli się urażeni niektórzy posłowie opozycji. Jan Łopuszański (LPR) zaapelował do wicemarszałka Tomasza Nałęcza (UP) o przestrzeganie zakresu wypowiedzi posłów i dopilnowanie, "by pytania posłów (...) nie były wykorzystywane do formułowania publicznie obraźliwych sformułowań pod adresem Kościoła katolickiego".

W odpowiedzi Nałęcz powiedział, że pytania w sprawie Radia Maryja z prawej i lewej strony sali daleko odbiegają od pierwotnego pytania zadanego przez posłów SLD i że nie będzie ingerował w treść pytań. "Państwa sumieniu pozostawiam uwzględnianie meritum tych pytań" - zaznaczył.

W dalszej części pytań do wiceministra poseł Artur Zawisza (PiS) dociekał, czy Ciesielski nie odczuwa konfliktu interesów odpowiadając na pytania o Radio Maryja. Wyjaśnił, że wiceminister jest przecież publicystą antykościelnego pisma "Fakty i mity". W odpowiedzi Ciesielski przyznał, że opublikował w "Faktach i mitach" cztery artykuły o tematyce gospodarczej i nie widzi w tym nic złego.

Wielokrotnie Ciesielski musiał odpowiadać na pytania posłów LPR i PiS, czy "atak" na Radio Maryja zapowiada chęć opodatkowania całego Kościoła katolickiego i akcji dobroczynnych. Wiceminister tłumaczył, że celem resortu jest sprawdzenie prawdziwości doniesień prasowych dotyczących działań finansowych toruńskiej rozgłośni w "świetle istniejącego prawa". Zaznaczył, że nie słyszał, bo coś się zmieniło w zasadach dotyczących rozliczeń podatkowych między państwem a Kościołem katolickim czy dodatkowym opodatkowaniu darowizn.

Posłowie: Antoni Stryjewski (KN) i Urszula Krupa (LPR) pytali o to, jakim prawem telewizja publiczna - utrzymywana z podatków Polaków, w tym katolików i słuchaczy Radia Maryja - wyemitowała film szkalujący rozgłośnię i jej dyrektora. Na to pytanie Ciesielski uznał, że nie musi odpowiadać, bo nie dotyczy ono spraw związanych z działalnością Ministerstwa Finansów.

Poseł Koła Katolicko-Narodowego Antoni Macierewicz dopytywał, dlaczego resort nie skontroluje innych instytucji finansowanych w nieprawidłowy sposób - telewizji TVN, Polsatu, "Trybuny", "Gazety Wyborczej", "Rzeczpospolitej", "Nie". Józef Skowyra (LPR) pytał wiceministra finansów, czy prokuratura z urzędu przystąpi do ścigania autorów "tego paszkwilu".

W odpowiedziach na pytania posłów opozycji Ciesielski podkreślał, że zadaniem Ministerstwa Finansów jest tylko skontrolowanie, czy jest przestrzegane prawo podatkowe. "Nie zapowiedziałem żadnego ataku, ani frontalnego, ani żadnego innego" - zaznaczył.

(|798 słów więcej||Wyślij artykuł do znajomych|Strona gotowa do druku)


Autor : Roman dnia 06-12-2002 - 00:12 | 4110 raz(y) oglądano.
artykułów : Jak łatwo stracić kasę 5.12.2002
Gospodarka Jak łatwo stracić kasę
"SSI" - to nazwa firmy, która od niedawna sprzedaje na polskim rynku ubezpieczenia na życie. Co dziwne - działa w najgłębszej tajemnicy, niemal pod ziemią. Zero reklamy, żadnych ogłoszeń w prasie. Agenci tej firmy dopłacają do interesu, a ludzie, którzy wykupują ubezpieczenie - tracą. Gdzie tu jest interes?


Warszawa


Piątkowy wieczór. Jeden z warszawskich klubów nocnych: impreza firmowa! Na pierwszy rzut oka trudno stwierdzić, czy to kancelaria prawnicza, czy obsługa supermarketu tu się bawi. Eleganckie garnitury mieszają się z sukienkami z bazarku. Złote rolexy z bucikami made in China. Ale wszyscy uśmiechnięci, zachwyceni, wniebowzięci.

- Odkąd jestem z nimi, stałam się innym człowiekiem. To trzeba przeżyć. Tu możesz zarobić tyle, ile chcesz - babka koło 40. usiłuje mnie zarazić entuzjazmem. - Jeśli będziesz robiła wszystko według instrukcji, za 5 lat kupisz sobie Mercedesa, a potem dom na Bahamach - nęci.

- Co, gdzie, jak -Ędopytuję. Tajemniczy uśmiech. Czekaj cierpliwie, a się przekonasz.

Dopiero po 2 tygodniach spotkałam się z Moniką i wypełniam ankietę: data i miejsce urodzenia, wiek, zawód, karalność, adres.

Wciąż nie mogę się dowiedzieć, co to za firma i w jaki sposób mam w niej zarabiać te kokosy.

- Trzeba przejść specjalne szkolenie - informuje moja mentorka. - Jedyne 340 zł. Potem spłacisz kredyt, kupisz samochód i dom, pojedziesz w podróż dookoła świata, a twoje życie stanie się rajem - zapewnia Monika. - Dla nas niesamowite jest normalne.

Decyduję się na na wykupienie szkolenia.

Ośrodek w podwarszawskim Wilanowie. Sala konferencyjna. W tle głośna muzyka w stylu italo disco. Na sali ponad 20 osób.

- Bueno pomariggio! - wita nas prezes.

Wysoki, elegancki. Bije brawo. My też. Na ekranie pojawia się kwadrat podzielony na mniejsze kwadraty.

- Ile kwadratów widzisz? - pyta prezes.

Każdy widzi inaczej. Ja 16.

- 30! - Krzyczy prezes. Kwadrat był przykładem na ograniczoność mojego myślenia.

- SSI ma 3 filozofie - mówi gestykulując. - Najważniejsza jest drużyna. W grupie osiąga się więcej. Dla nas niesamowite staje się normalne! - wykrzykuje.

Na ekranie pojawia się slajd z kosmonautą, który wbija flagę SSI na Księżycu. Dowiaduję się, że jeśli nie zostanę milionerką, to będzie to tylko i wyłącznie moja wina. Ale na szczęście firma SSI mi pomoże.

Odpowiadam trafnie na kilka pytań w stylu "2 razy 2". Odpowiedzi są sowicie nagradzane oklaskami.

Emeryt to ty

- Jak żyje w Polsce emeryt? - pyta prezes.

Odpowiadamy: biednie, marnie, ubogo.

Prezes rysuje linię życia: - Najpierw się uczysz i nic nie zarabiasz. Potem pracujesz i walczysz o standard życia. Na koniec dostajesz kiepską emeryturę i na nic cię nie stać. Ale jest na to sposób. Złoty środek. 100 procent pewności. To TBP. Twoja Bezpieczna Przyszłość! Legalne ubezpieczenie emerytalne!

To coś w rodzaju 3 filaru. Produkt towarzystwa Inter Polska. SSI ma wyłączność na jego sprzedaż.

- Powitajmy pana Marka, który jest na 4. pozycji - prezes wskazuje na pana po 40. Szpakowaty, wysoki, w okularach. Pan Marek, lekko sepleniąc, krzyczy: buen pomeriggio! (miłego popołudnia) i klaszcze w dłonie.

- Bueno pomeriggio! - odpowiada sala. Brawa. Pan Marek z koleżanką z 2 pozycji tłumaczą, jak sprzedawać TBP.

Produkt to my!

Trzeba zrobić listę znajomych i przyjaciół, nawet tych, których ostatnio widzieliśmy na maturze. Zadzwonić, umówić się na spotkanie pod pretekstem: mam coś, co cię może zainteresować. Nie wolno powiedzieć co.

Pojawiamy się punktualnie, elegancko ubrani. Przez godzinę rozmawiamy o niczym. Pijemy kawkę, koniaczek. Trzeba zmiękczyć "przeciwnika". Powtarzać, że do realizacji marzeń potrzebne są pieniądze. Narysować linię życia i straszyć nędzą na emeryturze.

Pytamy o marzenia. Obiecujemy ich spełnienie na emeryturze pod warunkiem, że kupią TBP. Jeśli klient jest oporny, straszymy wypadkiem albo rakiem. Różne rzeczy w życiu się zdarzają... (można rąbnąć pięścią w stół, jak klient się opiera).

I jeszcze jedno: ja także, jak każdy "agent", muszę wykupić ubezpieczenie TBP. To oczywiste!

- Musisz budować swoją strukturę - poucza mnie drobna Włoszka, żona prezesa.

Żeby zarabiać, mam, oprócz klientów, znaleźć 4 chętnych "agentów". Każdy z nich kolejnych 4 i tak dalej... Od "agentów" i klientów moich "agentów" mam procent. Im więcej ludzi "wciągnę", tym wyższa moja pozycja. Wszystko jest obliczone: za 2 pozycję mam 1800 zł miesięcznie, za 3 - 3 tys., za 4 ponad 7. Za każdą następną dużo więcej.

"Tak powstają fortuny zwykłych ludzi - mówi spiker na propagandowym filmie. - I ty możesz mieć jacht i odrzutowiec (pokazują jacht i odrzutowiec). SSI to pierwszy na świecie system dla ludzi pracy (pojawiają się zmęczone twarze). Musisz mieć w życiu cel: sukces (pojawiają się twarze, zadbanych, uśmiechniętych, bogatych). Nie musisz myśleć, wystarczy, żebyś przestrzegał naszych reguł..."

Quinn śpiewa "We are the champion" (jesteśmy mistrzami).

Uczestnicy szkolenia siedzą jak zahipnotyzowani. Monika szepcze mi na ucho: muszę osiągnąć 5. pozycję. Zrobię to!

Precz z kazikami!

SSI jest doskonała - mówi prezesowa. - Ludzie, którzy nie wierzą, to kaziki, niedowiarki. Im się nigdy nic nie uda. Wam - tak. Nie słuchajcie kazików!

Drugiego dnia "prania mózgu", kiedy piosenka w rytmie italo disco bębni mi w głowie, prezes SSI daje do podpisania umowę. Wynika z niej, że muszę sporządzić dla firmy listę 200 nazwisk z adresami i telefonami potencjalnych klientów; ubezpieczyć się na minimum 500 zł rocznie deklarując, że będę płacić takie (a najlepiej większe) pieniądze przez co najmniej 10 lat; wpłacić 1600 zł na kolejne szkolenie; zwerbować 4 "agentów", zrobić licencję.

Nie podpisały 2 osoby - w tym ja. Reszta nie mogła się nadziwić naszej głupocie - jak można zmarnować szansę.

- A to kaziki - usłyszałam za plecami.

- A to frajerzy - pomyślałam.




(|950 słów więcej||Wyślij artykuł do znajomych|Strona gotowa do druku)


Autor : bhpekspert dnia 05-12-2002 - 15:31 | 3888 raz(y) oglądano.
artykułów : ZMIANY W KODEKSIE PRACY
BHP  PRZEPISY ZMIANY W KODEKSIE PRACY

Ustawą z dnia 26 lipca 2002 r. o zmianie ustawy - Kodeks pracy oraz o zmianie niektórych innych ustaw (DzU nr 135, póz. 1146) wprowadzono szereg istotnych zmian w przepisach kodeksu pracy, a także w przepisach trzech innych ustaw, tj.:
- ustawy z dnia 28 grudnia 1989 r. o szczególnych zasadach rozwiązywania z pracownikami stosunków pracy z przyczyn dotyczących zakładu pracy (DzU z 2002 r. nr 112, póz. 980),
- ustawy z dnia 23 maja 1991 r. o związkach zawodowych (DzU z 2001 r. nr 79, póz. 854 ze zm.),
- ustawy z dnia 4 marca 1994 r. o zakładowym funduszu świadczeń socjalnych (DzU z 1996 r. nr 70, póz. 335 ze zm.).
Powyższa ustawa przewiduje trzy różne daty wejścia w życie poszczególnych rozwiązań prawnych -mianowicie:

- 29 listopada 2002 r.,

- 1 stycznia 2003 r. oraz

- 1 lipca 2003 r.

Przedstawiamy pokrótce najistotniejsze z nowych regulacji prawnych, koncentrując się zwłaszcza na zmianach wprowadzonych do przepisów kodeksu pracy; informację uzupełnia wskazanie daty wejścia w życie poszczególnych rozwiązań prawnych.

NAWIĄZYWANIE STOSUNKÓW PRACY

W zakresie nawiązywania stosunków pracy ustawa nowelizująca kodeks pracy przewiduje zwłaszcza:

1. Możliwość wielokrotnego nawiązywania umów o pracę na czas określony między tymi samymi stronami stosunku pracy.

Zgodnie z art. 6 ustawy nowelizującej, do czasu przystąpienia Rzeczypospolitej Polskiej do Unii Europejskiej zawiesza się stosowanie przepisu art. 251 kodeksu pracy, który obecnie ogranicza uprawnienia pracodawcy w zakresie wielokrotnego zawierania umów o pracę na czas określony z tym samym pracownikiem, stanowiąc, iż trzecia umowa o pracę zawarta na czas określony staje się z mocy prawa umową o pracę na czas nie określony, jeżeli poprzednio strony dwukrotnie zawarły umowę o pracę na czas określony, a przerwa między kolejnymi zatrudnieniami nie przekroczyła jednego miesiąca.

Czasowe zawieszenie stosowania przepisu art. 251 kodeksu pracy oznacza dla pracodawców możliwość wielokrotnego zawierania umów terminowych z tym samym pracownikiem.
Zawieszenie stosowania art. 251 kodeksu pracy nastąpi od dnia 29 listopada 2002 r.

2. Zakaz zastępowania umowy o pracę umową cywilnoprawną w przypadku, gdy zachowane zostają warunki wykonywania pracy charakterystyczne dla stosunku pracy.

W myśl art. 22 § 12 kodeksu pracy - niedopuszczalne będą praktyki pracodawców polegające na zawieraniu z byłymi pracownikami umów cywilnoprawnych, których przedmiotem jest świadczenie usług na rzecz pracodawcy przez podmiot gospodarczy utworzony przez byłego pracownika, jeżeli praca wykonywana w ramach takiej umowy będzie świadczona w warunkach właściwych dla stosunku pracy.

Chodzi tu zatem o zakaz zastępowania umów o pracę umowami cywilnoprawnymi, w przypadkach kontynuowania pracy u pracodawcy przez byłego pracownika jednak w innym, niż stosunek pracy, reżimie prawnym.

Dodatkowo, w art. 22 § 1 kodeksu pracy, uzupełniono definicję stosunku pracy o dwa elementy charakterystyczne dla wykonywania pracy na tej podstawie prawnej (wykonywanie pracy w miejscu i czasie wyznaczonym przez pracodawcę).

Powyższe zmiany wejdą w życie w dniu 29 listopada 2002 r.

3. Możliwość zawierania umów o pracę na czas określony w celu zastępstwa innego pracownika.

W art. 25 kodeksu pracy wskazano jeden z celów uzasadniających zawarcie z pracownikiem umowy o pracę na czas określony. Ten rodzaj umowy może być wykorzystany w przypadku konieczności zatrudnienia zastępcy na stanowisku zajmowanym przez pracownika czasowo nieobecnego w pracy z przyczyn usprawiedliwiających tą nieobecność (np. urlop wypoczynkowy, urlop bezpłatny, urlop wychowawczy, niezdolność do pracy spowodowana chorobą pracownika, urlop macierzyński).

Czas trwania umowy o pracę na czas określony zawartej w celu zastępstwa nieobecnego pracownika obejmie czas tej nieobecności. Taka umowa, podobnie jak każda inna umowa o pracę zawarta na czas określony, rozwiąże się z mocy prawa z upływem czasu, na który została zawarta.

Wcześniejsze jej rozwiązanie będzie możliwe w drodze porozumienia stron, bez stosowania wypowiedzenia (w przypadkach przewidzianych przepisami prawa), a także z zachowaniem dwutygodniowego okresu wypowiedzenia (ustawowego, jeżeli przyczyna wypowiedzenia leży po stronie pracodawcy, lub zamieszczonego w umowie w przypadku, gdy jest ona zawarta na czas dłuższy niż 6 miesięcy).

Jedynym szczególnym rozwiązaniem towarzyszącym umowom o pracę na czas określony zawieranym w celu zastępstwa innego pracownika jest niestosowanie przepisu art. 177 § 3 kodeksu pracy w przypadku, gdy zastępcą będzie pracownica w ciąży.

Umowa na zastępstwo nie będzie bowiem przedłużana do dnia porodu w przypadku, gdy w dniu jej rozwiązania stan zaawansowania ciąży przekracza trzy miesiące.

Powyższe zmiany wejdą w życie w dniu 29 listopada 2002 r.


4. Zniesienie obowiązku poddania się badaniom wstępnym, a także przeszkoleniu z zakresu bhp - w przypadku kontynuowania zatrudnienia u dotychczasowego pracodawcy na tym samym stanowisku pracy.

Z mocy art. 229 § 1 kodeksu pracy zniesiono obowiązek kierowania pracownika na badania wstępne, jeżeli jest on przyjmowany ponownie do pracy przez dotychczasowego pracodawcę na to samo stanowisko lub na stanowisko o takich samych warunkach pracy, na podstawie kolejnej umowy o pracę zawartej bezpośrednio po rozwiązaniu lub wygaśnięciu poprzedniej umowy o pracę.

Podobnie, z mocy art. 2373 kodeksu pracy, nie będzie wymagane przeprowadzanie przeszkolenia z zakresu bhp przed dopuszczeniem pracownika do pracy, jeżeli będzie on podejmował ponownie pracę u dotychczasowego pracodawcy na tym samym stanowisku pracy i nastąpi to bezpośrednio po rozwiązaniu lub wygaśnięciu poprzedniej umowy o pracę.

Powyższe regulacje wejdą w życie w dniu 29 listopada 2002 r.
KSZTAŁTOWANIE WARUNKÓW ZATRUDNIENIA PRACOWNIKÓW POZOSTAJĄCYCH W STOSUNKU PRACY

W zakresie kształtowania warunków zatrudnienia w czasie pozostawania pracowników w stosunku pracy ustawa nowelizująca kodeks pracy przewiduje zwłaszcza:

1. Możliwość czasowego zawieszania stosowania w całości lub w części niektórych przepisów prawa pracy.

Nowe przepisy art. 91 kodeksu pracy uprawniają pracodawcę i organizację związkową (a w przypadku jej braku - przedstawicielstwo pracowników) do zawarcia porozumienia o zawieszeniu stosowania w całości lub w części przepisów prawa pracy określających prawa i obowiązki stron stosunku pracy. Zawarcie takiego porozumienia będzie jednak możliwe wyłącznie wówczas, gdy jest to uzasadnione sytuacją finansową pracodawcy.

Ze względu na to, iż wyłączono możliwość zawieszania stosowania przepisów kodeksu pracy, przepisów innych ustaw, a także aktów wykonawczych do ustaw, w praktyce nowe rozwiązanie prawne da podstawę do zawieszania stosowania w całości lub w części zwłaszcza przepisów regulaminów zakładowych (pracy i wynagradzania). W zakresie układów zbiorowych pracy obowiązuje już bowiem podobne rozwiązanie prawne zamieszczone w art. 24127 kodeksu pracy. Zawieszenie stosowania w całości lub w części niektórych przepisów prawa pracy nie będzie mogło trwać dłużej niż przez okres 3 lat.

W odniesieniu do indywidualnego pracownika zawarcie takiego porozumienia oznacza, iż w zakresie i przez czas określony w porozumieniu nie stosuje się z mocy prawa warunków umowy o pracę wynikających np. z regulaminu pracy lub regulaminu wynagradzania. Taka czasowa modyfikacja warunków zatrudnienia nie wymaga stosowania wobec pracownika ustawowego trybu wypowiedzenia warunków pracy i płacy i dotyczy wszystkich pracowników, bez względu na zakres ochrony ich stosunku pracy.

Przepisy art. 91 kodeksu pracy wchodzą w życie w dniu 29 listopada 2002 r.

2. Możliwość czasowego stosowania warunków zatrudnienia pracowników mniej korzystnych niż wynikające z umów o pracę.

Przepisy art. 23^ kodeksu pracy są adresowane do pracodawców zatrudniających mniej niż 20 pracowników, a także do pracodawców nie objętych układem zbiorowym pracy. Uprawniają one w przypadku, gdy jest to uzasadnione sytuacją finansową pracodawcy, do zawarcia porozumienia z organizacją związkową (a w razie jej braku z przedstawicielstwem pracowników) o stosowaniu mniej korzystnych warunków zatrudnienia pracowników, niż wynikające z indywidualnych umów o pracę zawartych z tymi pracownikami.

Pogorszenie warunków zatrudnienia pracowników nie będzie mogło trwać dłużej niż przez okres 3 lat i będzie następować z mocy prawa, bez konieczności stosowania ustawowego trybu wypowiedzenia dotychczasowych warunków pracy i płacy. Powyższe rozwiązanie dotyczy wszystkich pracowników, bez względu na zakres ochrony ich stosunku pracy.
Przepisy art. 23^ wchodzą w życie w dniu 29 listopada 2002 r.

3. Ograniczenia w uprawnieniach pracownika do wynagrodzenia za czas niezdolności do pracy wskutek choroby.

Nowy przepis art. 92 § 11 kodeksu pracy ogranicza uprawnienia pracownika w zakresie wynagrodzenia za czas niezdolności do pracy wskutek choroby lub odosobnienia w związku z chorobą zakaźną, jeżeli okres niezdolności do pracy lub odosobnienia trwa nie dłużej niż 6 dni.

W takim przypadku w pierwszym dniu każdego okresu niezdolności do pracy lub odosobnienia pracownik nie zachowuje prawa do wynagrodzenia chorobowego.

Nowa regulacja prawna zacznie obowiązywać od dnia 1 stycznia 2003 r.


CZAS PRACY


W zakresie czasu pracy - zmiany wprowadzone do kodeksu pracy polegają zwłaszcza na: <
<
1. Wydłużeniu podstawowego okresu rozliczeniowego czasu pracy.

Zgodnie ze zmienionym przepisem art. 129 § 3 kodeksu pracy, podstawowy okres rozliczeniowy czasu pracy nie będzie mógł przekraczać 4 miesięcy, a zatem w porównaniu z obecnym stanem prawnym zostaje przedłużony o jeden miesiąc.

Nowa regulacja prawna zacznie obowiązywać od dnia 1 stycznia 2003 r.

2. Możliwości stosowania przedłużonego okresu rozliczeniowego czasu pracy.

Nowe przepisy art. 129 § 11 i § 12 kodeksu pracy przewidują możliwość stosowania znacznie przedłużonych okresów rozliczeniowych czasu pracy. Stosowanie okresu rozliczeniowego czasu pracy nie przekraczającego 6 miesięcy będzie możliwe w budownictwie, rolnictwie i hodowli, przy pilnowaniu mienia lub osób, a także przy wykonywaniu prac użytecznych społecznie lub służących zaspokajaniu codziennych potrzeb ludności.

Jeżeli w wyżej wymienionych przypadkach dodatkowo będzie to uzasadnione nietypowymi warunkami organizacyjnymi lub technicznymi mającymi wpływ na przebieg procesu pracy - okres rozliczeniowy będzie mógł być przedłużony nawet do 12 miesięcy.

Stosowanie przedłużonego - do 6 lub do 12 miesięcy - okresu rozliczeniowego czasu pracy nie będzie możliwe wówczas, gdy pracodawca organizuje pracę z wykorzystaniem jednego z uciążliwych systemów czasu pracy (równoważne normy czasu pracy, praca w ruchu ciągłym, praca polegająca na dozorze urządzeń lub związana z częściowym pozostawaniem w pogotowiu do pracy).

Dłuższy okres rozliczeniowy będzie można wprowadzić w drodze układu zbiorowego pracy lub po wyrażeniu na to zgody przez zakładową organizację związkową; w przypadku braku takiej organizacji o stosowaniu dłuższego okresu rozliczeniowego czasu pracy pracodawca będzie obowiązany uprzednio poinformować właściwego inspektora pracy.

Nowa regulacja prawna zacznie obowiązywać od dnia 1 stycznia 2003 r.

3. Upowszechnieniu stosowania systemu przerywanego czasu pracy.

Przepisy art. 129^ kodeksu pracy dopuszczają w szerszym niż dotychczas zakresie - możliwość stosowania systemu przerywanego czasu pracy.

Stosowanie tego szczególnego systemu czasu pracy będzie możliwe w odniesieniu do wszystkich kategorii i grup zawodowych pracowników, jeżeli będzie to uzasadnione rodzajem pracy lub jej organizacją.

System przerywanego czasu pracy zakłada stosowanie nie więcej niż 1 przerwy w pracy, trwającej nie dłużej niż 5 godzin, nie wliczanej do czasu pracy, jednakże opłacanej przez pracodawcę wynagrodzeniem w wysokości połowy wynagrodzenia należnego za czas przestoju.

Przerywany czas pracy będzie można stosować wyłącznie na podstawie układu zbiorowego pracy. W przypadku pracodawcy będącego osobą fizyczną, prowadzącego działalność w zakresie rolnictwa, u którego nie działa zakładowa organizacja związkowa, przerywany czas pracy będzie mógł być wprowadzony na podstawie umowy o pracę, przy czym pracownikowi będzie przysługiwać prawo do wynagrodzenia za czas przerwy wyłącznie wówczas, gdy taką gwarancję uzyska w umowie o pracę.

Nowe rozwiązanie prawne zacznie obowiązywać w dniu 29 listopada 2002 r.

4. Upowszechnieniu stosowania zadaniowego czasu pracy.


W przepisie art. 1298 kodeksu pracy, obok dotychczasowych przestanek stosowania zadaniowego systemu czasu pracy (rodzaj pracy lub jej organizacja) wymieniono także miejsce wykonywania pracy, jako samodzielną przesłankę uzasadniającą stosowanie tego systemu czasu pracy. Tym samym wskazano na możliwość stosowania zadaniowego czasu pracy w przypadkach, gdy praca jest wykonywana przez pracownika poza terenem zakładu pracy, np. w domu pracownika.

Nowa regulacja prawna zacznie obowiązywać w dniu 29 listopada 2002 r.

5. Możliwości wprowadzenia przerwy na spożycie posiłku lub załatwienie spraw osobistych.

Przepisy art. 12910 § 2 i 3 kodeksu pracy stworzyły wyraźną podstawę prawną do stosowania przez pracodawcę przerwy na spożycie posiłku, określając maksymalną długość takiej przerwy, a także tryb jej wprowadzania.

Pracodawca będzie mógł zatem stosować jedną przerwę w pracy, nie wliczaną do czasu pracy, w wymiarze nie przekraczającym 60 minut, przeznaczoną na spożycie posiłku przez pracowników lub załatwienie przez nich spraw osobistych. Przerwę będzie można wprowadzić stosownym postanowieniem układu zbiorowego pracy lub regulaminu pracy, zaś u pracodawców nie objętych układem zbiorowym pracy lub nie mających obowiązku wydania regulaminu pracy - wprowadzenie przerwy będzie mogło następować na podstawie umowy o pracę.

Nowa regulacja prawna zacznie obowiązywać w dniu 29 listopada 2002 r.

6. Możliwości określania innego rocznego limitu pracy w godzinach nadliczbowych.

Nowy przepis art. 133 § 21 kodeksu pracy stwarza prawne podstawy określenia innego rocznego limitu pracy w godzinach nadliczbowych niż wskazany w kodeksie pracy.

Ustalenie rocznego limitu pracy w godzinach nadliczbowych (poniżej lub powyżej 150 godzin) będzie możliwe w układzie zbiorowym pracy lub w regulaminie pracy, a także w umowie o pracę -jednak wyłącznie u tych pracodawców, którzy nie są objęci układem zbiorowym pracy lub nie mają obowiązku wydania regulaminu pracy.

Ustalenie wyższego, niż ustawowy, rocznego limitu pracy w godzinach nadliczbowych nie będzie mogło jednak naruszać łączonej tygodniowej normy czasu pracy - wynoszącej przeciętnie 48 godzin w przyjętym okresie rozliczeniowym. Łączona tygodniowa norma czasu pracy obejmuje pracę w normalnym czasie pracy i pracę w godzinach nadliczbowych.

Nowa regulacja prawna zacznie obowiązywać w dniu 29 listopada 2002 r.

7. Innym określeniu wysokości dodatku z tytułu pracy w godzinach nadliczbowych.

Zmienione przepisy art. 133 kodeksu pracy dotyczące dodatku z tytułu pracy w godzinach nadliczbowych określiły jego wysokość w zależności od tego, czy praca nadliczbowa jest wykonywana przez pracownika w jego dniu roboczym, czy też w dniu, który zgodnie z obowiązującym pracownika harmonogramem pracy jest dla niego dniem wolnym.

Dodatek w wysokości 50% wynagrodzenia będzie zatem przysługiwać za każdą godzinę pracy w godzinach nadliczbowych przypadających w dniu robo czym dla danego pracownika, także wówczas, gdy dniem roboczym będzie dla niego niedziela lub święto.

Natomiast dodatek w wysokości 100% wynagrodzenia będzie przysługiwać za każdą godzinę pracy w godzinach nadliczbowych wykonywaną w harmonogramowo wolną dla danego pracownika niedzielę lub święto, a także w dniu wolnym od pracy udzielonym w zamian za pracę w niedzielę lub w święto.

Tak jak dotychczas - dodatek w wysokości 100% wynagrodzenia będzie przysługiwać za każdą godzinę pracy w godzinach nadliczbowych przypadających w porze nocnej.

Nowa regulacja zacznie obowiązywać od dnia 1 stycznia 2003 r.


8. Umożliwieniu udzielania pracownikom czasu wolnego w zamian za dodatek z tytułu pracy w godzinach nadliczbowych - także bez wniosku pracownika.

Przepisy art. 143 § 2 kodeksu pracy uprawniają pracodawcę do udzielenia pracownikowi czasu wolnego w zamian za dodatek z tytułu pracy w godzinach nadliczbowych - bez wniosku pracownika w tej sprawie.

W takim jednak przypadku pracodawca będzie zobowiązany do udzielenia pracownikowi czasu wolnego od pracy, do zakończenia okresu rozliczeniowego, w wymiarze o połowę wyższym niż liczba przepracowanych godzin nadliczbowych, np. za 4 godziny pracy nadliczbowej pracodawca będzie udzielać 6 godzin czasu wolnego.

Przyjęcie przez pracodawcę tej formy rekompensowania pracy w godzinach nadliczbowych (zwiększonym czasem wolnym nie zaś dodatkiem do wynagrodzenia) nie będzie jednak mogło spowodować obniżenia wynagrodzenia należnego pracownikowi za pełny miesięczny wymiar czasu pracy.

Nowa regulacja zacznie obowiązywać od dnia 1 stycznia 2003 r.

9. Umożliwieniu zastąpienia dodatku z tytułu pracy w porze nocnej - ryczałtem.

Nowy przepis art. 137 § 3 kodeksu pracy, dotyczący pracowników wykonujących pracę w porze nocnej stale poza zakładem pracy, umożliwia zastąpienie dodatkowego wynagrodzenia przysługującego z tytułu pracy w porze nocnej - ryczałtem. Wysokość ryczałtu powinna odpowiadać przewidywanemu wymiarowi pracy w porze nocnej.

Nowa regulacja zacznie obowiązywać od dnia 29 listopada 2002 r.


URLOPY WYPOCZYNKOWE


W zakresie urlopów wypoczynkowych ustawa nowelizująca kodeks pracy wprowadza następujące istotne rozwiązania

1. Dostosowanie zasad udzielania urlopu wypoczynkowego do przypadków wykonywania pracy w niedziele i święta, a także w szczególnych systemach i rozkładach czasu pracy.

Zmieniony przepis art. 154 kodeksu pracy wprowadza nową zasadę udzielania urlopu wypoczynkowego pracownikom wykonującym pracę w niedziele lub święta, zgodnie z obowiązującym ich rozkładem czasu pracy.

Pracownikowi wykonującemu pracę w niedziele lub święta, w przypadkach gdy wykonywanie takiej pracy jest dozwolone w świetle art. 139 pkt 2-10 kodeksu pracy, urlop będzie udzielany w dni kalendarzowe, które - zgodnie z obowiązującym pracownika rozkładem czasu pracy - są dla niego dniami pracy, a więc także w robocze niedziele i święta.

W konsekwencji oznacza to, iż na dni wolne od pracy wynikające z rozkładu czasu - urlop nie będzie udzielany. Oczywiście do tych pracowników także będzie miała zastosowanie zasada niewliczania do urlopu dni wolnych od pracy wynikających z rozkładu czasu pracy w pięciodniowym tygodniu pracy.

W odniesieniu do pracowników wykonujących pracę w systemie czasu pracy przewidującym wydłużony dobowy wymiar czasu pracy (system równoważnych norm czasu pracy oraz praca polegająca na dozorze urządzeń lub związana z częściowym pozostawaniem w pogotowiu do pracy) będzie stosowana zasada udzielania urlopu wypoczynkowego na dni pracy (także w przypadku, gdy będą to robocze niedziele i święta) i dni wolne od pracy w takiej proporcji, w jakiej dni te występują w czasie wykonywania pracy, ale jedynie wówczas, gdy rozkład czasu pracy pracownika będzie przewidywać większą liczbę dni wolnych od pracy w okresie rozliczeniowym, niż łączna liczba niedziel, świąt i dni wolnych od pracy wynikających z rozkładu czasu pracy w pięciodniowym tygodniu pracy.

Natomiast nie zmienione pozostają zasady udzielania urlopu wypoczynkowego pracownikom, których rozkład czasu pracy nie przewiduje pracy w niedziele i święta. Takim pracownikom urlop wypoczynkowy będzie udzielany w dni robocze, za które uważa się wszystkie dni z wyjątkiem niedziel i świąt.

Powyższe regulacje prawne wejdą w życie w dniu 1 stycznia 2003 r.

2. Sprecyzowanie zasad udzielania urlopu wypoczynkowego w wymiarze proporcjonalnym.

W zmienionych przepisach art. 155/1 i 155/2 kodeksu pracy nastąpiło sprecyzowanie zasad udzielania urlopu wypoczynkowego w wymiarze proporcjonalnym. Proporcjonalny wymiar urlopu wypoczynkowego będzie ustalany także w przypadku, gdy pracownik podejmuje pracę u kolejnego praco dawcy w ciągu innego roku kalendarzowego niż rok, w którym ustał jego stosunek pracy z poprzednim pracodawcą.

Enumeratywnie wymieniono także okresy niewykonywania pracy negatywnie wpływające na wymiar urlopu wypoczynkowego pracownika (skutkujące ustalenie urlopu wypoczynkowego w wymiarze proporcjonalnym lub proporcjonalne obniżenie wymiaru urlopu).

Chodzi tu o trwający co najmniej 1 miesiąc okres: urlopu bezpłatnego, urlopu wychowawczego, odbywania służby wojskowej lub jej form zastępczych, okresowej służby wojskowej, przeszkolenia wojskowego albo ćwiczeń wojskowych, tymczasowego aresztowania, odbywania kary pozbawienia wolności lub nieusprawiedliwionej nieobecności w pracy.

Nowa regulacja prawna zacznie obowiązywać w dniu 1 stycznia 2003 r.

3. Umożliwienie pracownikowi wykorzystania części urlopu wypoczynkowego poza planem urlopów.

Nowy przepis art. 1672 kodeksu pracy uprawnia pracownika do wykorzystania w danym roku kalendarzowym nie więcej niż 4 dni urlopu - z przysługującego mu wymiaru urlopu wypoczynkowego -poza planem urlopów.

Pracodawca będzie obowiązany udzielić pracownikowi urlopu wypoczynkowego w wymiarze do 4 dni w każdym roku kalendarzowym, na żądanie pracownika i w terminie przez niego wskazanym. Od decyzji pracownika zależeć zatem będzie, czy w ogóle skorzysta on z możliwości uzyskania części urlopu wypoczynkowego na preferencyjnych zasadach i czy wykorzysta go jednorazowo, czy też w częściach.

Pracownik będzie mógł zgłosić żądanie udzielenia urlopu najpóźniej w dniu rozpoczęcia urlopu. Przepisy art. 1672 kodeksu pracy nie zobowiązują pracownika do zgłoszenia żądania udzielenia urlopu wypoczynkowego w określonej formie.

Nowe rozwiązanie prawne zacznie obowiązywać w dniu 1 stycznia 2003 r.

4. Umożliwienie wykorzystania urlopu wypoczynkowego w naturze w razie kontynuowania zatrudnienia u tego samego pracodawcy.

Zmieniony przepis art. 171 kodeksu pracy uprawnia pracownika i pracodawcę do podjęcia ustalenia, zgodnie z którym pracodawca nie będzie miał obowiązku wypłacenia pracownikowi ekwiwalentu pieniężnego za urlop wypoczynkowy w związku z rozwiązaniem lub wygaśnięciem umowy o pracę, bowiem umożliwi on pracownikowi wykorzystanie urlopu w naturze w czasie pozostawania pracownika w kolejnym stosunku pracy nawiązanym na podstawie umowy o pracę zawartej bezpośrednio po ustaniu poprzedniego zatrudnienia.

Nowe rozwiązanie prawne zacznie obowiązywać w dniu 29 listopada 2002 r.

5. Umożliwienie skierowania pracownika na urlop wypoczynkowy w okresie wypowiedzenia.

Przepisy nowego art. 167/1 kodeksu pracy uprawniają pracodawcę do udzielenia pracownikowi urlopu wypoczynkowego w okresie wypowiedzenia, niezależnie od tego, która ze stron umowy dokonała wypowiedzenia, a także niezależnie od długości okresu wypowiedzenia.

Obowiązek wykorzystania przez pracownika urlopu wypoczynkowego w okresie wypowiedzenia nie obejmuje urlopu zaległego, a zatem ogranicza się do urlopu wypoczynkowego przysługującego w roku kalendarzowym, w którym dochodzi do ustania zatrudnienia, i dotyczy jedynie proporcjonalnego wymiaru tego urlopu.

Powyższy przepis nie daje zatem pracodawcy prawa skierowania pracownika w okresie wypowiedzenia na urlop wypoczynkowy za rok bieżący w wymiarze przewyższającym wymiar urlopu, za który byłby zobowiązany wypłacić ekwiwalent pieniężny.

Nowe rozwiązanie prawne zacznie obowiązywać w dniu 1 stycznia 2003 r.

ROZWIĄZANIE STOSUNKÓW PRACY


W zakresie rozwiązywania stosunków pracy zmiany wprowadzone do kodeksu pracy polegają zwłaszcza na:

1. Zniesieniu drugiego szczebla konsultacji związkowej przyczyny uzasadniającej zamiar wypowiedzenia umowy o pracę na czas nie określony.

Skreślenie przepisów art. 38 § 3 i 4 kodeksu pracy oznacza, iż zasięganie przez pracodawcę opinii organizacji związkowej w kwestii przyczyny uzasadniającej wypowiedzenie umowy o pracę zawartej na czas nie określony ograniczono wyłącznie do szczebla zakładowego. Pracodawca nie będzie miał zatem obowiązku zwracania się o opinię do organizacji związkowej działającej na szczeblu ponad-zaktadowym w przypadku, gdy zakładowa organizacja związkowa wchodząca w skład ogólnokrajowej organizacji związkowej wyraziła negatywną opinię w sprawie przyczyny wypowiedzenia pracownikowi umowy o pracę zawartej na czas nie określony.

Nowe rozwiązanie prawne zacznie obowiązywać w dniu 29 listopada 2002 r.

2. Ograniczeniu uprawnień pracownika w zakresie dni na poszukiwanie pracy przysługujących w okresie wypowiedzenia.

Zmieniony przepis art. 37 kodeksu pracy ograniczył uprawnienia pracownika w zakresie zwolnienia od pracy na poszukiwanie pracy. Z takiego uprawnienia, w wymiarze 2 lub 3 dni, zależnie od długości okresu wypowiedzenia, pracownik będzie mógł skorzystać wyłącznie w przypadku, gdy wypowiedzenia umowy o pracę dokona pracodawca.

Nowe rozwiązanie prawne zacznie obowiązywać w dniu 29 listopada 2002 r.
3. Ograniczeniu obowiązków pracodawcy w zakresie wydawania świadectw pracy.

Nowy przepis art. 97 § 11 kodeksu pracy zwalnia pracodawcę z ustawowego obowiązku wydania pracownikowi świadectwa pracy w przypadku, gdy pracownik zawiera z tym samym pracodawcą kolejną umowę o pracę bezpośrednio po rozwiązaniu lub wygaśnięciu poprzedniej umowy. Chodzi tu zatem o przypadki kontynuowania zatrudnienia u dotychczasowego pracodawcy na podstawie kolejnej umowy o pracę. W takim przypadku pracodawca będzie jednak obowiązany wydać pracownikowi świadectwo pracy, ale jedynie wówczas, gdy zainteresowany pracownik wystąpi z takim żądaniem.

Nowe rozwiązanie prawne zacznie obowiązywać w dniu 29 listopada 2002 r.
INNE ZMIANY


Omawiana nowelizacja kodeksu pracy wprowadziła także szereg rozwiązań odciążających pracodawców od obowiązków biurokratycznych związanych z zatrudnianiem pracowników. W tym zakresie należy wskazać przede wszystkim na:

-zniesienie obowiązku ustalania regulaminu pracy u pracodawców zatrudniających mniej niż 20 pracowników. Pracodawcy zatrudniający mniej niż 20 pracowników zostali natomiast zobowiązani, przepisem nowego art. 1044 kodeksu pracy, do przekazania swoim pracownikom, w formie pisemnej, informacji o obowiązujących normach czasu pracy, terminach dni wolnych od pracy, wynikających z rozkładu czasu pracy w pięciodniowym tygodniu pracy, porze nocnej, terminie, miejscu i czasie wypłaty wynagrodzenia, a także przyjętym sposobie potwierdzania przez pracowników przybycia do pracy i obecności w pracy oraz usprawiedliwiania nieobecności w pracy.

Regulamin pracy obowiązujący w dniu 29 listopada 2002 r. u pracodawcy zatrudniającego mniej niż 20 pracowników będzie obowiązywać do czasu spełnienia przez takiego pracodawcę obowiązku informowania pracowników w zakresie określonym w art. 1044 kodeksu pracy. Taka regulacja wynika z przepisu art. 8 ust. 2 ustawy nowelizującej kodeks pracy;

- zniesienie obowiązku ustalania regulaminu wynagradzania u pracodawców zatrudniających mniej niż 20 pracowników. Pracodawcy zatrudniający mniej niż 20 pracowników, u których, zgodnie z obecnie obowiązującymi przepisami, ustalono regulamin wynagradzania, zostali natomiast zobowiązani, poczynając od dnia 29 listopada 2002 r., do wprowadzenia postanowień tego regulaminu dotyczących warunków umowy o pracę do indywidualnych umów o pracę w zakresie wynikającym z wymogów art. 29 kodeksu pracy. Przepisy tego artykułu określają istotną treść umowy o pracę. Taki obowiązek pracodawcy zatrudniającego mniej niż 20 pracowników wynika z przepisu art. 8 ust. 1 ustawy nowelizującej kodeks pracy;
- zniesienie obowiązku pracodawcy ewidencjonowania godzin pracy w stosunku do pracowników objętych zadaniowym czasem pracy, pracowników zarządzających w imieniu pracodawcy zakładem pracy oraz pracowników otrzymujących ryczałt za godziny nadliczbowe lub za pracę wykonywaną w porze nocnej. W pozostałym zakresie wobec wymienionych grup pracowników pracodawca nadal będzie obowiązany prowadzić ewidencję czasu pracy. Ograniczony zakres prowadzenia przez pracodawcę ewidencji czasu pracy wobec określonych grup pracowników wynika z przepisu art. 12911 § 2 kodeksu pracy, który zacznie obowiązywać w dniu 1 stycznia 2003 r.;
- ograniczenie obowiązku ustalania planu urlopów. Zmienione przepisy art. 163 kodeksu pracy zniosły obowiązek ustalania planu urlopów u pracodawców, u których nie działają zakładowe organizacje związkowe. Natomiast pracodawca, u którego działa zakładowa organizacja związkowa, nie będzie miał obowiązku ustalania planu urlopów, jeżeli na takie rozwiązanie organizacja ta wyrazi zgodę. Powyższe rozwiązania nie oznaczają oczywiście całkowitej dobrowolności w ustalaniu terminu urlopu wypoczynkowego dla konkretnego pracownika. U pracodawcy nie objętego obowiązkiem ustalenia planu urlopów, termin urlopu konkretnego pracownika będzie uzgadniany z tym pracownikiem w oparciu o jego wniosek, a także z uwzględnieniem konieczności zapewnienia normalnego toku pracy za kładu. Zmiany w stanie prawnym w zakresie ustalania planu urlopów wejdą w życie w dniu 1 stycznia 2003 r.;

Ograniczenie zakresu informacji przekazywanych służbom inspekcyjnym przez pracodawcę rozpoczynającego działalność.

W myśl znowelizowanych przepisów art. 209 kodeksu pracy -pracodawca rozpoczynający działalność będzie zobowiązany, w terminie 30 dni od dnia rozpoczęcia tej działalności, zawiadomić na piśmie właściwego inspektora pracy i właściwego inspektora sanitarnego jedynie o miejscu, rodzaju i zakresie prowadzonej działalności. Jednocześnie uwolniono pracodawcę od obowiązku informowania służb inspekcyjnych o zaprzestaniu działalności lub likwidacji zakładu pracy. Powyższe zmiany wejdą w życie w dniu 29 listopada 2002 r.,

- uwolnienie pracodawców zatrudniających do 100 pracowników od obowiązku tworzenia służby bezpieczeństwa i higieny pracy, a także pracodawców zatrudniających poniżej 250 pracowników od obowiązku powoływania komisji bezpieczeństwa i higieny pracy. Powyższe rozwiązania prawne wejdą w życie w dniu 29 listopada 2002 r.

Ustawa z dnia 26 lipca 2002 r. wprowadziła także istotne zmiany w przepisach trzech innych ustaw.
Najściślej z problematyką regulowaną przepisami kodeksu pracy wiążą się zmiany wprowadzone do przepisów ustawy o grupowych zwolnieniach;

polegają one zwłaszcza na:

- wyłączeniu spod działania tej ustawy pracodawców zatrudniających mniej niż 20 pracowników; w konsekwencji pracodawca zatrudniający mniej niż 20 pracowników, wypowiadający pracownikom umowy o pracę z przyczyn leżących po stronie pracodawcy (niezależnie od tego czy zwolnienie z pracy obejmie niewielką czy też znaczą grupę pracowników), będzie stosować wyłącznie przepisy kodeksu pracy;

- uzależnieniu wysokości odpraw pieniężnych od okresu zatrudnienia u pracodawcy, u którego dochodzi do ustania zatrudnienia z przyczyn określonych w ustawie;

- skróceniu czasu przeznaczonego na zawarcie porozumienia dotyczącego grupowego zwolnienia pracowników lub na wydanie regulaminu w tej sprawie.

Zmiany w ustawie o grupowych zwolnieniach mają wejść w życie w dniu 1 lipca 2003 r.


(|4482 słów więcej||Wyślij artykuł do znajomych|Strona gotowa do druku)


Autor : bhpekspert dnia 05-12-2002 - 13:08 | 3612 raz(y) oglądano.
artykułów : Kosztowne prezenty zagwarantowane w ustawie
Przestępstwa Kosztowne prezenty zagwarantowane w ustawie
Czwartek, 5 grudnia 2002

Nawet 15 tys. zł odprawy otrzymali samorządowcy... za zmianę pieczątki. Pieniądze wzięli, bo ze stanowisk zostali zwolnieni, ale szkopuł w tym, że jedynie na papierze. Ani na godzinę nie stracili pracy, zmieniły się tylko tytuły: z wiceprezydentów na zastępców burmistrzów czy wójtów.
Okazało się, że na Podkarpaciu część samorządowców, po zakończeniu poprzedniej kadencji, zostało zatrudnionych na tych samych stanowiskach, tyle tylko, że z innymi tytułami. Osoby te nadal więc pełnią te same funkcje, zmieniły się tylko pieczątki.

Bezsensowność takiego rozwiązania widzą nawet sami włodarze gmin, na przykład zastępca burmistrza Głogowa Małopolskiego, który także odprawę ma dostać (9 tys.). Uważa, że całe zamieszanie to wina parlamentu, wszak przy zmianie ustawy o powoływaniu zamiast wybieraniu samorządowców można było zmienić zapis, że odprawy się należą.
Ta absurdalna sytuacja oburza także mieszkańców Podkarpacia. Większość z nich uważa, że samorządowcom odprawy się nie należą. Przecież nie stracił pracy, z jakiej więc racji ma dostawać pieniądze - mówi jeden z nich.

Problemy z odprawami mają także władze Tarnobrzega, Kolbuszowej, Sanoka, ale jeśli ich nie wypłacą – to w świetle prawa – także popełnią oszustwo finansowe.

Ale Podkarpacie to nie jedyny region w Polsce, gdzie takie wysokie odprawy, zagwarantowane w ustawie o pracownikach samorządowych,
Samorządowe odprawy na Kaszubach
Czwartek, 5 grudnia 2002
Na Kaszubach były burmistrz Bytowa Jerzy Bażowski otrzymał ponad 15 tys. zł odprawy, w tej kadencji jest wiceburmistrzem. Ale pieniądze wzięli także wiceburmistrz Miastka, wójt bardzo biednej gminy Smądzino, a także wicewójt gminy Ustka.
Choć część z nich uważa, że ustawa o pracownikach samorządowych jest nie dopracowano, to i tak nie przeszkadzało im to, by wziąć odprawy. Ale są także chlubne wyjątki, jak np. wicewójt gminy Słupsk Edmund Ścibisz: W moim odczuciu to mi się raczej nie należy. I nie chciałbym korzystać z czegoś, co w moim wewnętrznym przekonaniu nie jest mi przypisane.
Samorządowcy, którzy wzięli odprawy nieśmiało deklarują, że pieniądze, które otrzymali, przeznaczą na cele charytatywne. Pożyjemy, zobaczymy.





(|343 słów więcej||Wyślij artykuł do znajomych|Strona gotowa do druku)


Autor : kodeks dnia 05-12-2002 - 07:29 | 5323 raz(y) oglądano.
artykułów : Nowe ROZPORZĄDZENIE w sprawie przetwórstwa mięsa obowiązuje od 5.12.2002
Prawo Pracy NOWELIZACJA ROZPORZĄDZENIE MINISTRA ROLNICTWA I ROZWOJU WSI 1)

z dnia 4 listopada 2002 r.

w sprawie szczegółowych warunków weterynaryjnych wymaganych przy przetwórstwie mięsa zwierząt rzeźnych oraz składowaniu i transporcie przetworów z tego mięsa.

(Dz. U. Nr 192, poz. 1610)


Na podstawie art. 32 pkt 2 ustawy z dnia 24 kwietnia 1997 r. o zwalczaniu chorób zakaźnych zwierząt, badaniu zwierząt rzeźnych i mięsa oraz o Inspekcji Weterynaryjnej (Dz. U. z 1999 r. Nr 66, poz. 752, z 2001 r. Nr 29, poz. 320, Nr 123, poz. 1350 i Nr 129, poz. 1438 oraz z 2002 r. Nr 112, poz. 976) zarządza się, co następuje:

Rozdział 1

Przepisy ogólne

§ 1. Rozporządzenie określa:

1) szczegółowe warunki weterynaryjne wymagane przy przetwórstwie mięsa zwierząt rzeźnych oraz składowaniu i transporcie przetworów z tego mięsa;

2) wzór świadectwa zdrowia dla przetworów mięsnych.

§ 2. Ilekroć w rozporządzeniu jest mowa o "przetworach mięsnych", rozumie się przez to:

1) produkty wytworzone z mięsa świeżego lub z udziałem tego mięsa, po dokonaniu zabiegów powodujących utratę przez to mięso cech mięsa świeżego i zapewniających trwałość wytworzonemu produktowi;

2) topiony tłuszcz zwierzęcy uzyskany przez topienie mięsa lub tłuszczu z kośćmi lub bez kości;

3) skwarki zawierające białko produktów powstałych w wyniku topienia mięsa lub tłuszczu z kośćmi lub bez kości;

4) mączki mięsne, mączki ze skórek, soloną i suszoną krew oraz soloną lub suszoną plazmę krwi;

5) żołądki, pęcherze i jelita, oczyszczone, solone lub suszone, poddane lub niepoddane obróbce termicznej;

6) mięso bydła, owiec, kóz i drobiu mechanicznie oddzielone od kości.

§ 3. Szczegółowe warunki weterynaryjne wymagane przy przetwórstwie mięsa na potrzeby sprzedaży bezpośredniej regulują przepisy odrębne.

§ 4. Wymagania, o których mowa w rozdziałach 2-4, stosuje się odpowiednio do zakładów, w których odbywa się każdorazowe składowanie i przepakowywanie przetworów mięsnych z naruszeniem ich struktury wewnętrznej.

§ 5. 1. Przetwory mięsne nie mogą być wytwarzane z:

1) mięsa i narządów wewnętrznych uznanych za niezdatne do spożycia;

2) narządów rozrodczych;

3) narządów układu moczowego, z wyjątkiem nerek i pęcherzy;

4) chrząstek krtani, tchawicy i oskrzeli;

5) migdałków, mózgu, rdzenia przedłużonego i rdzenia kręgowego pozyskanych od bydła, owiec i kóz oraz gałek ocznych, powiek;

6) przewodu słuchowego zewnętrznego;

7) tkanek zrogowaciałych;

8) śledziony bydła, owiec i kóz;

9) głowy, z wyjątkiem korali i grzebienia; wola, przełyku, jelit i narządów rozrodczych drobiu;

10) jelit bydlęcych oraz krezki niezależnie od wieku;

11) mięsa bydła, owiec, kóz i drobiu mechanicznie oddzielonego od kości, z zastrzeżeniem ust. 2-4.

2. Mięso, o którym mowa w ust. 1 pkt 11, może zostać użyte do wytworzenia przetworów mięsnych poddawanych obróbce termicznej, w trakcie której wewnątrz masy mięsnej zostanie osiągnięta temperatura 72°C.

3. Mięso, o którym mowa w ust. 1 pkt 11, może zostać użyte do wytworzenia przetworów mięsnych w innym zakładzie niż zakład, w którym zostało oddzielone od kości, jeżeli po pozyskaniu zostało zamrożone do temperatury nie wyższej niż -18°C, mierzonej wewnątrz bloku mięsa.

4. Temperaturę, o której mowa w ust. 3, utrzymuje się w czasie transportu i składowania.

Rozdział 2

Warunki lokalizacyjne, techniczne i sanitarne

§ 6. 1. Zakład przetwórstwa mięsa, zwany dalej "zakładem", powinien być ogrodzony, usytuowany na terenie wolnym od szkodliwych i uciążliwych zapachów, sadzy, dymów i innych zanieczyszczeń.

2. Nawierzchnia dróg wewnętrznych na terenie zakładu powinna być gładka i utwardzona.

3. Pomieszczenia w zakładzie powinny być usytuowane w sposób wykluczający możliwość zanieczyszczania surowca i wyrobu gotowego.

4. Pomieszczenia, w których przygotowywuje się, przetwarza i składuje przetwory mięsne, wyposaża się w:

1) posadzki o konstrukcji trwałej, nienasiąkliwej, nieprzepuszczalnej, łatwej do mycia i odkażania, z odpowiednim spadkiem w kierunku urządzeń ściekowych, przy czym kratki lub kanały ściekowe zaopatruje się w urządzenia zapobiegające wydostawaniu się zapachów i cofaniu się ścieków; stosowanie środków przeciwpoślizgowych jest niedopuszczalne;

2) ściany z materiałów nienasiąkliwych, nieprzepuszczalnych, nietoksycznych, łatwych do mycia i odkażania, w kolorach jasnych (z wyłączeniem koloru czerwonego i zielonego), gładkich do wysokości co najmniej 2 m albo do wysokości składowania towaru; styki między ścianami oraz ścianami i posadzkami, z wyjątkiem pomieszczeń chłodni, zamrażalni i tuneli zamrażalniczych, zaokrągla się;

3) drzwi w pomieszczeniach produkcyjnych z urządzeniami samozamykającymi, z wyjątkiem drzwi w chłodniach, zamrażalniach i tunelach zamrażalniczych, wykonuje się z materiału nieulegającego korozji, łatwo zmywalnego, nieprzepuszczalnego i nienasiąkliwego, odpornego na uszkodzenia; jeżeli drzwi wykonane są z drewna, obudowuje się je;

4) sufity o powierzchni łatwej do oczyszczania i konstrukcji uniemożliwiającej lub utrudniającej gromadzenie się brudu lub pleśni;

5) urządzenia wentylacyjne i urządzenia wyciągowe do pary, zapobiegające osadzaniu się skroplin;

6) oświetlenie naturalne lub sztuczne niezmieniające kolorów, przy czym punkty świetlne zabezpiecza się osłonami;

7) instalacje doprowadzające wodę przeznaczoną do celów spożywczych i gospodarczych;

8) umywalki z doprowadzoną bieżącą wodą przeznaczoną do celów spożywczych, zimną i gorącą albo wodą zmieszaną, o temperaturze 35-40°C, zaopatrzone w środki do mycia i odkażania rąk, ręczniki jednorazowego użytku oraz pojemniki na zużyte ręczniki; krany nie mogą być uruchamianie za pomocą dłoni lub przedramienia;

9) urządzenia do mycia sprzętu i urządzeń;

10) urządzenia do wyładunku surowca i załadunku wyrobów gotowych;

11) chłodnie lub zamrażalnie przeznaczone dla surowców i wyrobów gotowych;

12) system kanalizacyjny.

5. Zakład wyposaża się w wodoszczelne, niekorozyjne pojemniki do przechowywania surowców niezdatnych do spożycia przez ludzi, z pokrywami i zamknięciami uniemożliwiającymi osobom nieupoważnionym usuwanie z nich zawartości, albo zamykane pomieszczenie do przetrzymywania takich surowców, jeżeli nie są one usuwane z zakładu codziennie; jeżeli usuwanie surowców niezdatnych do spożycia przez ludzi odbywa się poprzez kanały zsypowe, muszą one być tak skonstruowane i zainstalowane, aby nie doszło do skażenia zakładu.

6. Zakład zabezpiecza się przed dostępem owadów i gryzoni; urządzeń do łapania owadów lub gryzoni nie umieszcza się w pomieszczeniach, w których znajdują się nieopakowane surowce, półprodukty i wyroby gotowe.

7. Drewno może być stosowane wyłącznie w pomieszczeniach wędzarni, jako kije wędzarnicze, oraz w magazynach opakowanego surowca, wyrobów gotowych lub opakowań.

§ 7. 1. Do zakładu doprowadza się bieżącą wodę przeznaczoną do celów spożywczych i gospodarczych.

2. Punkty czerpalne wody przeznaczonej do celów spożywczych zaopatruje się w zawory przeciwdziałające możliwości wstecznego zassania wody.

3. Przy wejściu do oddziałów produkcyjnych, wydzielonych w ramach działów, zamontowuje się myjki do obuwia; jeżeli mycie obuwia odbywa się ręcznie, w pobliżu myjek instaluje się umywalki.

4. Do wytwarzania pary wodnej dla celów technicznych lub przeciwpożarowych dopuszcza się używanie wody przeznaczonej do celów gospodarczych.

5. Przewody doprowadzające wodę przeznaczoną do celów gospodarczych nie mogą przebiegać przez pomieszczenia produkcyjne lub magazynowe.

6. Przewody doprowadzające wodę oznacza się na końcówkach opaskami o szerokości 10 cm w następujący sposób:

1) przewód z wodą przeznaczoną do celów gospodarczych - kolorem niebieskim;

2) przewód z wodą gorącą przeznaczoną do celów spożywczych - kolorem czerwonym;

3) przewód z wodą zimną przeznaczoną do celów spożywczych - kolorem zielonym.

7. Urządzenia, w których woda jest używana do celów produkcyjnych, sanitarnych lub chłodniczych, łączy się bezpośrednio z kanalizacją.

§ 8. 1. Pomieszczenia, urządzenia oraz sprzęt mające kontakt z surowcami, półproduktami i wyrobami gotowymi utrzymuje się w warunkach sanitarnych i technicznych wykluczających ich zanieczyszczenie.

2. Pomieszczenia, urządzenia i sprzęt nie mogą być używane do celów niezgodnych z ich przeznaczeniem.

3. Surowiec, półprodukty, wyroby gotowe oraz opakowania je zawierające nie mogą stykać się z posadzkami lub ścianami.

4. Krajalnice, pojemniki, taśmy pojemników, piły i noże mające bezpośredni kontakt z surowcem, półproduktem lub wyrobem gotowym powinny być wykonane z materiałów nieulegających korozji, łatwych do mycia i odkażania.

5. Do odkażania narzędzi mających bezpośredni kontakt z surowcami, półproduktami lub wyrobami gotowymi stosuje się urządzenia z wodą przeznaczoną do celów spożywczych o temperaturze nie niższej niż 82°C.

6. W pomieszczeniach produkcyjnych nie używa się środków transportu o napędzie spalinowym.

7. Niedopuszczalne jest wprowadzanie ani utrzymywanie zwierząt na terenie zakładu.

§ 9. 1. Środki myjące, odkażające oraz środki chemiczne przeciw szkodnikom przetrzymuje się w zamykanym pomieszczeniu.

2. Środki myjące i odkażające stosuje się w sposób uniemożliwiający zanieczyszczenie surowców i wyrobów gotowych; w tym celu po ich użyciu maszyny, urządzenia i sprzęt opłukuje się dokładnie wodą przeznaczoną do celów spożywczych, z wyjątkiem środków, których zastosowanie nie wymaga spłukania.

§ 10. 1. W zakładzie obowiązuje ścisłe rozdzielenie stref surowca, półproduktu i wyrobu gotowego; układ pomieszczeń w zakładzie powinien zapewniać rozdział tych stref.

2. Surowiec i półprodukty nie mogą stykać się z wyrobami gotowymi.

3. Opakowane surowce i wyroby gotowe nie mogą być przetrzymywane z nieopakowanymi.

4. Produkt, dla którego jest wymagana odrębna temperatura, składuje się w oddzielnym pomieszczeniu.

§ 11. W pomieszczeniach rozbioru mięsa, peklowania i plasterkowania temperatura nie może być wyższa niż 12°C.

§ 12. 1. Osoby, których rodzaj pracy wymaga stykania się z surowcem, półproduktami lub wyrobami gotowymi, powinny używać czystej, w jasnym kolorze odzieży roboczej, obuwia roboczego, fartucha ochronnego i nakrycia głowy całkowicie zasłaniającego włosy.

2. Odzież roboczą zmienia się codziennie albo po jej zabrudzeniu.

3. Osoby, o których mowa w ust. 1:

1) powinny myć ręce przed każdorazowym przystąpieniem do pracy;

2) nie mogą podczas pracy nosić biżuterii oraz zegarków;

3) skaleczenia lub otarcia rąk powinny zabezpieczać wodoodpornym opatrunkiem.

4. Palenie tytoniu, żucie tytoniu lub gumy, jedzenie i picie jest dopuszczalne tylko w miejscach wyznaczonych.

5. Stan zdrowia osób, o których mowa w ust. 1, regulują przepisy o chorobach zakaźnych i zakażeniach, a kwalifikacje tych osób w zakresie przestrzegania zasad higieny w procesie produkcji - przepisy o warunkach zdrowotnych żywności i żywienia.

Rozdział 3

Warunki technologiczne i organizacyjne

§ 13. 1. W zakładzie powinny znajdować się, z zastrzeżeniem ust. 5:

1) magazyn:

a) surowca; surowiec przetrzymuje się w warunkach chłodniczych,

b) wyrobów gotowych;

2) pomieszczenie do wytwarzania i umieszczania przetworów mięsnych w opakowaniach jednostkowych, jeżeli czynności te stanowią jeden cykl produkcyjny, z zastrzeżeniem ust. 2;

3) magazyn dozwolonych substancji dodatkowych, przypraw, soli i osłonek sztucznych;

4) magazyn osłonek naturalnych i soli przeznaczonej do ich solenia;

5) pomieszczenie służące do pakowania przetworów mięsnych w opakowania zbiorcze;

6) magazyn opakowań jednostkowych i zbiorczych;

7) pomieszczenie służące do mycia i odkażania sprzętu ruchomego;

8) szatnie przepustowe dla personelu z nienasiąkliwymi, nieprzepuszczalnymi, łatwymi do mycia posadzkami i ścianami; drzwi nie mogą otwierać się bezpośrednio do pomieszczeń produkcyjnych; szatnie wyposaża się w umywalki z doprowadzoną bieżącą wodą przeznaczoną do celów spożywczych, zimną i gorącą albo wodą zmieszaną, o temperaturze 35-40°C, zaopatrzone w środki do mycia i odkażania rąk, ręczniki jednorazowego użytku oraz pojemniki na zużyte ręczniki; umywalki i spłuczki nie mogą być uruchamiane za pomocą dłoni lub przedramienia;

9) myjnia środków transportu, o konstrukcji umożliwiającej mycie w temperaturze poniżej 0°C, z zastrzeżeniem ust. 3;

10) pomieszczenie dla urzędowego lekarza weterynarii, z zastrzeżeniem ust. 4.

2. Jeżeli zachodziłoby krzyżowanie się dróg technologicznych surowca i wyrobu gotowego, należy zapewnić pomieszczenie do wytwarzania przetworów mięsnych i pomieszczenie do umieszczania przetworów mięsnych w opakowaniach jednostkowych.

3. Dopuszczalne jest korzystanie z myjni środków transportu znajdującej się poza zakładem, jeżeli myjnia ta spełnia wymagania, o których mowa w ust. 1 pkt 9.

4. Jeśli wielkość produkcji nie wymaga regularnej obecności urzędowego lekarza weterynarii na terenie zakładu, wystarczające jest wydzielenie miejsca do przechowywania niezbędnego sprzętu oraz dokumentacji.

5. W zależności od rodzaju produkcji w zakładzie powinny znajdować się dodatkowo pomieszczenia przeznaczone do:

1) wstępnego oczyszczania surowca;

2) rozpakowywania dostarczonego surowca;

3) rozmrażania surowca;

4) rozbioru mięsa;

5) peklowania mięsa;

6) obróbki mechanicznej mięsa;

7) wędzenia i obróbki termicznej przetworów mięsnych;

8) przygotowywania osłonek naturalnych;

9) plasterkowania i pakowania w opakowania jednostkowe przetworów mięsnych;

10) chłodzenia przetworów mięsnych;

11) topienia tłuszczu;

12) suszenia lub dojrzewania wyrobów mięsnych.

§ 14. 1. Przetwory mięsne bezpośrednio po ich wytworzeniu znakuje się w sposób czytelny i trwały w zakładzie ich wytworzenia, z zastrzeżeniem § 15.

2. Znakowanie, o którym mowa w ust. 1, polega na naniesieniu bezpośrednio na wyrobie gotowym, a w przypadku wyrobu pakowanego w opakowania jednostkowe - bezpośrednio na tym opakowaniu, z zastrzeżeniem ust. 3:

1) numeru partii towaru oraz

2) znaku weterynaryjnego; znak umieszcza się w taki sposób, że otwarcie opakowania spowoduje zniszczenie znaku weterynaryjnego.

3. Jeżeli wyrób gotowy jest umieszczany w opakowaniu zbiorczym, opakowanie to również znakuje się znakiem weterynaryjnym.

4. W znaku weterynaryjnym, o którym mowa w ust. 2 pkt 2, w oddzielnych wierszach zamieszcza się:

1) litery "PL";

2) weterynaryjny numer identyfikacyjny zakładu;

3) litery "IW".

5. Znak weterynaryjny, o którym mowa w ust. 2 pkt 2, nanoszony na przetwory mięsne wyprodukowane w zakładach zakwalifikowanych do prowadzenia sprzedaży na rynek Unii Europejskiej lub innych państw albo na zawierające te przetwory opakowania jednostkowe, ma kształt owalny o wymiarach: szerokość 3 cm i wysokość 2 cm, przy czym wysokość cyfr i liter powinna wynosić 0,2 cm.

6. Znak weterynaryjny, o którym mowa w ust. 2 pkt 2, nanoszony na przetwory mięsne wyprodukowane w zakładach zakwalifikowanych do prowadzenia sprzedaży na rynek krajowy lub z udziałem mięsa pochodzącego z takich zakładów albo na zawierające te przetwory opakowania jednostkowe, ma kształt okrągły o wymiarach: średnica 3 cm, przy czym wysokość cyfr i liter powinna wynosić 0,2 cm.

7. Znak weterynaryjny, o którym mowa w ust. 2 pkt 2, nanoszony na opakowania zbiorcze zawierające przetwory mięsne wyprodukowane w zakładach zakwalifikowanych do prowadzenia sprzedaży na rynek Unii Europejskiej lub innych państw, ma szerokość 6,5 cm, wysokość 4,5 cm, przy czym wysokość cyfr powinna wynosić 1 cm, a liter 0,8 cm.

8. Znak weterynaryjny, o którym mowa w ust. 2 pkt 2, nanoszony na opakowania zbiorcze zawierające przetwory mięsne wyprodukowane w zakładach zakwalifikowanych do prowadzenia sprzedaży na rynek krajowy, ma kształt okrągły o średnicy 6 cm, przy czym wysokość cyfr powinna wynosić 1 cm, a liter 0,8 cm.

§ 15. 1. Nanoszenie znaku weterynaryjnego nie jest wymagane, jeżeli przetwory mięsne przekazywane są do dalszego przetworzenia lub przepakowywania, a zakład otrzymujący te przetwory przechowuje świadectwa zdrowia nie krócej niż przez 2 lata.

2. Nie nanosi się znaku weterynaryjnego ani numeru partii towaru na wprowadzane na rynek przetwory mięsne nieopakowane w opakowania jednostkowe, a transportowane w opakowaniach zbiorczych, z zastrzeżeniem ust. 3.

3. Na opakowania zbiorcze służące jako opakowania transportowe, o których mowa w ust. 2, nanosi się znak weterynaryjny.

§ 16. Przetwory mięsne przeznaczone do wprowadzenia na rynek zaopatruje się w świadectwo zdrowia, którego wzór stanowi załącznik do rozporządzenia.

Rozdział 4

Warunki weterynaryjne wymagane przy pakowaniu

§ 17. 1. Opakowania powinny spełniać wymagania dla materiałów i wyrobów przeznaczonych do kontaktu z żywnością określone w przepisach o warunkach zdrowotnych żywności i żywienia.

2. Opakowania zbiorcze:

1) nie mogą powodować zmian organoleptycznych;

2) powinny chronić przed przenikaniem do wnętrza opakowania substancji szkodliwych dla zdrowia ludzi i zanieczyszczeń;

3) powinny być wytrzymałe.

3. Opakowania zbiorcze mogą być używane powtórnie, jeżeli są wykonane z materiału odpornego na korozję, łatwego do mycia i odkażania.

4. Opakowania jednostkowe powinny być bezbarwne i przezroczyste oraz odpowiadać wymaganiom, o których mowa w ust. 2 pkt 1 i 2.

5. W przypadku gdy opakowanie jednostkowe stanowi jednocześnie opakowanie transportowe:

1) powinno odpowiadać również wymaganiom, o których mowa w ust. 2 pkt 3;

2) nie musi być przezroczyste i bezbarwne.

§ 18. 1. Opakowania przechowuje się w pomieszczeniach przeznaczonych specjalnie do tego celu w sposób wykluczający ich bezpośredni kontakt ze ścianami i posadzkami.

2. Opakowania mogą być używane wówczas, gdy są w stanie nieuszkodzonym i nienaruszonym.

§ 19. 1. Opakowane przetwory mięsne umieszcza się niezwłocznie w magazynie wyrobów gotowych albo w chłodni składowej; składowanie przetworów mięsnych w chłodni składowej regulują przepisy odrębne.

2. Z opakowaniami zbiorczymi nie mogą mieć kontaktu pracownicy mający kontakt z surowcem lub wyrobami gotowymi przed ich umieszczeniem w opakowaniu jednostkowym.

Rozdział 5

Warunki weterynaryjne wymagane przy produkcji konserw mięsnych pasteryzowanych lub sterylizowanych, wytapianiu tłuszczów oraz przetwórstwie żołądków, pęcherzy lub jelit

§ 20. 1. Wymagania, o których mowa w rozdziałach 2-4, stosuje się odpowiednio do zakładów produkujących konserwy mięsne pasteryzowane lub sterylizowane, z zastrzeżeniem ust. 2-5.

2. Zakłady produkujące konserwy mięsne pasteryzowane lub sterylizowane wyposaża się dodatkowo w:

1) urządzenia zapewniające transport pustych puszek lub słoików do pomieszczeń produkcyjnych;

2) urządzenia do mechanicznego mycia i sterylizacji puszek lub słoików bezpośrednio przed ich napełnieniem; do mycia stosowana może być wyłącznie bieżąca, gorąca woda przeznaczona do celów spożywczych;

3) urządzenia do mechanicznego mycia w gorącej wodzie przeznaczonej do celów spożywczych puszek lub słoików po ich napełnieniu; do mycia napełnionych puszek lub słoików nie można stosować środków myjących lub substancji zapobiegających korozji;

4) pomieszczenie z urządzeniami do obróbki termicznej konserw;

5) urządzenia do chłodzenia konserw po obróbce termicznej;

6) pomieszczenie z wentylacją lub miejsce do suszenia konserw po procesie chłodzenia;

7) odpowiednie do wielkości produkcji pomieszczenie do przeprowadzania prób termostatowych, zaopatrzone w termometr rtęciowy, termograf oraz wentylator;

8) pomieszczenie wyposażone w sprzęt do badania podwójnej zakładki puszek.

3. Do sterylizacji lub pasteryzacji konserw stosuje się urządzenia wyposażone w:

1) manometr legalizowany nie rzadziej niż co 12 miesięcy;

2) termometr rtęciowy legalizowany nie rzadziej niż co 6 miesięcy, z podziałką o dokładności do 0,5°C, przy czym 1 cm tej podziałki nie może wskazywać więcej niż 4°C;

3) urządzenie do automatycznej rejestracji czasu i temperatury procesów pasteryzacji lub sterylizacji konserw, legalizowane nie rzadziej niż co 12 miesięcy.

4. Proces sterylizacji lub pasteryzacji uznaje się za prawidłowy, jeżeli na wykresie temperatury (wskaźnik obróbki termicznej) amplituda nie przekracza 1°C.

5. Różnica między wskazaniem termometru rtęciowego a zapisem urządzenia do automatycznej rejestracji, o którym mowa w ust. 3 pkt 3, nie może być większa niż 1°C.

§ 21. 1. W zakładzie, o którym mowa w § 20 ust. 1, przeprowadza się regularne i systematyczne badanie produktów przed i po procesach obróbki termicznej w celu ustalenia, że:

1) zastosowany czas i temperatura obróbki termicznej konserw, przeznaczonych do składowania w temperaturze otoczenia, były wystarczające dla destrukcji lub inaktywacji chorobotwórczych mikroorganizmów lub ich przetrwalników;

2) puszki lub słoiki są szczelnie zamknięte.

2. W celu sprawdzenia szczelności puszek lub słoików wykonuje się następujące po sobie czynności:

1) wizualne badanie puszek i słoików po ich napełnieniu, zamknięciu i obróbce termicznej;

2) badanie parametrów podwójnej zakładki;

3) testy termostatowe konserw sterylizowanych w temperaturze nie niższej niż:

a) 37°C przez 7 dni albo

b) 35°C przez 10 dni;

4) badania mikrobiologiczne.

3. W pomieszczeniu, w którym dokonuje się obróbki termicznej konserw, parametry tej obróbki umieszcza się na tablicy informacyjnej w sposób trwały i widoczny; w pomieszczeniu tym umieszcza się również zegar.

4. Woda stosowana do chłodzenia konserw powinna zawierać wolny chlor w ilościach nie mniejszych niż 0,5 ppm; czas chłodzenia nie może być krótszy niż 20 min.

5. Wodę, o której mowa w ust. 4, bada się chemicznie po każdym cyklu chłodniczym, a urządzenie do chlorowania powinno być zaopatrzone w wizualny lub akustyczny system sygnalizujący zaburzenia w dostawie chloru.

6. Woda, o której mowa w ust. 4, po zakończeniu chłodzenia może być powtórnie użyta do tego celu po poddaniu zabiegom uzdatniającym.

§ 22. 1. Wymagania, o których mowa w rozdziałach 2-4, stosuje się odpowiednio do zakładów wytapiania tłuszczów, z zastrzeżeniem ust. 2-7.

2. W zakładzie wytapiania tłuszczów zapewnia się dodatkowo:

1) pomieszczenie lub miejsce do wyładunku surowca z urządzeniami umożliwiającymi jego organoleptyczną ocenę;

2) chłodnię;

3) urządzenie do miażdżenia surowców, jeśli czynności te wykonywane są w zakładzie;

4) urządzenie ciśnieniowe do wytapiania tłuszczu;

5) pojemniki lub zbiorniki do przetrzymywania tłuszczu w stanie płynnym;

6) urządzenie do uplastyczniania lub krystalizacji tłuszczu, jeśli czynności te wykonywane są w zakładzie;

7) sprzęt do przygotowywania mieszaniny składającej się ze stopionego tłuszczu i przypraw lub innych składników spożywczych, jeżeli czynności te wykonywane są w zakładzie;

8) magazyn wyrobów gotowych;

9) urządzenia do gromadzenia, pakowania i przechowywania jadalnych skwarek.

3. Surowce do wytapiania tłuszczów przed przekazaniem do przetwórstwa sprawdza się w celu ustalenia, czy nie są zanieczyszczone lub nie zawierają krwi.

4. Surowce, o których mowa w ust. 3, mogą pochodzić z rzeźni, zakładów rozbioru mięsa lub z innych zakładów oraz punktów sprzedaży bezpośredniej, jeżeli dostarczane są bezpośrednio po pozyskaniu; transport i składowanie odbywa się w temperaturze nie wyższej niż 7°C.

5. Surowce, o których mowa w ust. 3, które nie zostały schłodzone, mogą być składowane i transportowane pod warunkiem, że zostaną poddane topieniu w ciągu 12 godzin od ich pozyskania.

6. Do transportu surowców należy używać pojemników o gładkich powierzchniach wewnętrznych, łatwych do mycia i odkażania.

7. Używanie rozpuszczalników w procesie topienia tłuszczów jest niedopuszczalne.

§ 23. 1. Wymagania, o których mowa w rozdziałach 2-4, stosuje się odpowiednio do zakładu obróbki żołądków, pęcherzy lub jelit, z zastrzeżeniem ust. 2-6.

2. W zakładzie, o którym mowa w ust. 1, zachowuje się ścisłe rozdzielenie stref produkcyjnych, z podziałem na część czystą i brudną, a urządzenia, narzędzia i sprzęt nie mogą być używane do celów niezgodnych z ich przeznaczeniem.

3. Drewno może być stosowane wyłącznie w formie palet w magazynie wyrobu gotowego.

4. Opakowywanie wyrobu gotowego odbywa się w wydzielonym pomieszczeniu lub w miejscu przeznaczonym do tego celu.

5. Wyroby gotowe, niepoddane soleniu lub suszeniu, do czasu wysyłki składuje się w temperaturze nie wyższej niż 3°C.

6. Transport żołądków, pęcherzy i jelit powinien odbywać się w temperaturze nie wyższej niż 3°C.

Rozdział 6

Warunki weterynaryjne wymagane przy produkcji środków spożywczych zawierających w swoim składzie środki spożywcze pochodzenia zwierzęcego oraz inne środki spożywcze

§ 24. 1. Wymagania określone w rozdziałach 2-4 stosuje się odpowiednio do zakładów produkujących środki spożywcze pochodzenia zwierzęcego opakowane i poddane odpowiedniej obróbce, nadające się do spożycia bez stosowania dodatkowych zabiegów technologicznych z wyjątkiem podgrzania, a zawierające w swoim składzie również środki spożywcze inne niż pochodzenia zwierzęcego, zwane dalej "środkami spożywczymi", z zastrzeżeniem ust. 2.

2. Przygotowywanie surowców do produkcji środków spożywczych i ich pakowanie może odbywać się w tym samym pomieszczeniu, pod warunkiem wykonywania tych czynności w kolejnych etapach, poprzedzonych myciem i odkażaniem pomieszczeń oraz urządzeń.

§ 25. 1. Mięso wchodzące w skład środków spożywczych, bezpośrednio po obróbce termicznej powinno zostać:

1) wymieszane z innymi składnikami środka spożywczego w możliwie najkrótszym czasie; czas utrzymywania środka spożywczego w przedziale temperatur 10-60°C nie powinien przekroczyć 2 godzin albo

2) schłodzone do temperatury nie wyższej niż 10°C, a następnie wymieszane z innymi składnikami środka spożywczego.

2. Wyrób gotowy, wytworzony w wyniku zastosowania jednej z procedur, o których mowa w ust. 1, schładza się do temperatury nie wyższej niż 10°C w czasie nie dłuższym niż 2 godziny.

3. Wyroby gotowe przeznaczone do mrożenia zamraża się bezpośrednio po schłodzeniu.

Rozdział 7

Warunki weterynaryjne dla zakładu przetwórstwa mięsa o małej zdolności produkcyjnej

§ 26. 1. Do zakładów wytwarzających tygodniowo nie więcej niż 7,5 tony wyrobu gotowego stosuje się odpowiednio przepisy § 6 ust. 4 pkt 10 i 11, § 7 ust. 3, § 9 ust. 1 oraz § 13 ust. 1 i 2.

2. W zakładach, o których mowa w ust. 1, powinny znajdować się:

1) pomieszczenie chłodnicze lub urządzenie chłodzące do składowania surowców;

2) pomieszczenie produkcyjne;

3) pomieszczenie chłodnicze lub urządzenie chłodzące do składowania wyrobów gotowych.

3. W zakładzie, o którym mowa w ust. 1, dopuszcza się:

1) wykorzystywanie jako szatni dla personelu - pomieszczenia z szafkami, z podziałem szafek na szafki z odzieżą roboczą oraz z odzieżą osobistą pracowników;

2) ręczne uruchamianie kranów w pomieszczeniu, o którym mowa w pkt 1, oraz spłuczek w toaletach;

3) przetrzymywanie środków myjących i odkażających w zamykanej szafie.

Rozdział 8

Przepisy końcowe

§ 27. Traci moc rozporządzenie Ministra Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej z dnia 20 stycznia 1999 r. w sprawie szczegółowych warunków weterynaryjnych wymaganych przy przetwórstwie mięsa i składowaniu przetworów mięsnych (Dz. U. Nr 10, poz. 91 oraz z 2001 r. Nr 133, poz. 1506) w zakresie szczegółowych warunków weterynaryjnych wymaganych przy przetwórstwie mięsa i składowaniu przetworów mięsnych.

§ 28. Rozporządzenie wchodzi w życie po upływie 14 dni od dnia ogłoszenia.

Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi: J. Kalinowski

Załącznik do rozporządzenia Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi z dnia 4 listopada 2002 r. (poz. 1610

1) Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi kieruje działem administracji rządowej - rolnictwo, na podstawie § 1 ust. 2 pkt 1 rozporządzenia Prezesa Rady Ministrów z dnia 29 marca 2002 r. w sprawie szczegółowego zakresu działania Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi (Dz. U. Nr 32, poz. 305).



(|4335 słów więcej||Wyślij artykuł do znajomych|Strona gotowa do druku)


Autor : kodeks dnia 05-12-2002 - 04:26 | 4150 raz(y) oglądano.
artykułów : Rydzyk na widelcu 5.12.2002
Religia Kościół Rydzyk na widelcu

Oszustwo podatkowe na wielką skalę, działalność niezgodna ze statutem i zakulisowe spekulacje akcjami spółki giełdowej. To nasze zarzuty wobec zakonu redemptorystów, Radia Maryja i dyrektora Tadeusza Rydzyka. Żądamy przeprowadzenia wnikliwej kontroli działalności finansowej Radia Maryja i redemptorystów. Zbadania ich geszeftów.

Sobie znanym sposobem weszliśmy w posiadanie dokumentów dotyczących niezwykłych operacji finansowych z początków tego roku. Najważniejszy z nich to zawarta 25 stycznia umowa cesji wierzytelności. Warszawska Prowincja Redemptorystów odkupiła wówczas od spółki POLKOMBI wierzytelności pieniężne, czyli weksle, dwóch osób fizycznych: Aleksandra R. i Jana Króla. Łączna wartość wierzytelności wynosi 4 392 000 zł, lecz POLKOMBI opyliło je tylko za 2 000 000.

Szmal na transakcję spłynął na konto POLKOMBI przelewem bankowym 28 stycznia 2002 r. 2 miliony żywej gotówki pochodziły z konta Radia Maryja (patrz przelew nr 1). Następnego dnia, 29 stycznia, POLKOMBI przesłało na konto Polskiego Kredyt Banku 1 866 600 zł (patrz przelew nr 2). Była to zapłata za weksle, które wcześniej sprzedano redemptorystom.
28 stycznia zarząd POLKOMBI, reprezentowany przez ówczesnego prezesa Kazimierza Woźniaka, podpisał bowiem z Polskim Kredyt Bankiem umowę cesji wierzytelności. Kupił od banku wierzytelności Aleksandra R. i Jana Króla, płacąc właśnie 1 866 600 zł.

Skomplikowane? Nie tak bardzo. Po prostu spółka POLKOMBI posłużyła za pośrednika, za co skasowała uczciwie zarobione 133 400 zł prowizji. To często stosowany chwyt, gdy właściciel szmalu chce ukryć jego pochodzenie. Przepuszcza wówczas gotówkę przez różne spółki, licząc, że nikt nie dojdzie do źródła szmalu. Nazywa się to potocznie praniem pieniędzy.
Niektórzy dodają: brudnych pieniędzy. Ale czy ktoś widział czyste?

Oto, co powiedział nam na ten temat Kazimierz Woźniak, były prezes POLKOMBI, podpisany pod umowami z PKB i redemptorystami:

– Czy pamięta pan transakcję polegającą na wykupieniu weksli prywatnych osób, a następnie odsprzedaniu ich zakonowi redemptorystów?

– Pamiętam. Ale ja już nie jestem w POLKOMBI. Szczegółów nie pamiętam.

– A kto pamięta?

– Moi finansiści z firmy, na przykład pani Kochanowicz-Mańk. Mogę podać numer telefonu.

– Czy ta transakcja była korzystna dla POLKOMBI?

– Niewątpliwie na tym zarobiliśmy. Nic więcej nie jestem dziś w stanie powiedzieć.

Proszę zwrócić uwagę na daty. POLKOMBI, które było w trudnej sytuacji finansowej, czekało na kasę od Radia Maryja. Dopiero po jej wpłynięciu nastąpił przelew na konto Polskiego Kredyt Banku. Obieg pieniądza był zatem inny, niż mogłoby to wynikać z dokumentów. Na wszelki wypadek, żeby przynajmniej na umowach daty się zgadzały, strony podpisały oświadczenie, że do umowy z 25 stycznia wkradł się błąd drukarski, bo rzeczywiście podpisano ją 28 stycznia.

Redemptoryści dali osobę prawną, a faktycznym płatnikiem było Radio Maryja ojca Rydzyka. Czego bał się ojciec dyrektor? Czemu dał zarobić pośrednikowi, zamiast samemu kupić weksle? Dwóch doradców finansowych, gdy zapoznaliśmy się z dokumentami, odmówiło nam komentarza. Mimo życzliwości bali się, że "Kościół skończy z nimi". Trzeci zgodził się powiedzieć anonimowo:


– To jest transakcja, której celem było ominięcie obowiązku podatkowego. Redemptoryści powinni zapłacić podatek od zysku, czyli różnicy między wartością weksli a ceną, za którą je kupili. Środki przeznaczone na transakcje powinni opodatkować, zanim jej dokonali, gdyż handel długami nie jest statutową działalnością zakonu zwolnioną z podatku. Mało tego, od momentu transakcji redemptoryści powinni prowadzić ewidencję podatkową.

Warszawska Prowincja Redemptorystów jest kościelną osobą prawną. Korzysta ze zwolnienia podatkowego. Dotyczy ono jednak wyłącznie działalności statutowej wymienionej w art. 17 ustawy z 15 lutego 1992 r. o podatku dochodowym od osób prawnych. Art. 17 stanowi (uwaga, będzie ważny fragment dla kontroli skarbowej) o dochodach kościelnych osób prawnych z: niegospodarczej działalności statutowej; w tym zakresie kościelne osoby prawne nie mają obowiązku prowadzenia dokumentacji wymaganej przez przepisy Ordynacji podatkowej. Zatem w przypadku działalności gospodarczej, a taką jest handel długami, redemptoryści mają psi obowiązek prowadzić księgowość. Zwolnienie podatkowe z działalności gospodarczej dotyczy wyłącznie części przeznaczonej na cele: kultu religijnego, oświatowo-wychowawcze, naukowe, kulturalne, charytatywno-opiekuńcze oraz na konserwacje zabytków, prowadzenie punktów katechetycznych, inwestycje sakralne w zakresie: budowy, rozbudowy i odbudowy kościołów oraz kaplic, adaptację innych budynków na cele sakralne, a także innych inwestycji przeznaczonych na punkty katechetyczne i zakłady charytatywno-opiekuńcze (art. 17 pkt 4b ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych). Nigdzie nie ma mowy o zwolnieniu z podatku w handlu dłu-gami czy innej lichwie. Czyli, mówiąc krótko, zakon ojca Rydzyka i jego radyjko orżnęli skarb państwa na gruby szmal, o czym niniejszym donosimy właściwym organom kontroli skarbowej, prokuraturze i innym zainteresowanym.

Ile szmalu są winni redemptoryści państwu? Trudno wyliczyć. Nie wiadomo, ile takich lub podobnych transakcji przeprowadzili braciszkowie i ile z nich zostanie wykrytych. Od tego zależy też, jaką karę nałoży na nich urząd skarbowy. Mogą to być miliony złotych, ale bardziej dokuczliwa będzie dla redemptorystów konieczność prowadzenia rachunkowości takiej jak inne osoby prawne prowadzące działalność gospodarczą.

Pozostaje jeszcze wyjaśnić, dlaczego Radio Maryja kupuje za 2 miliony weksle jakichś obywateli. Ustaliliśmy, że Aleksander R. jest mecenasem, a Jan Król to duchowny znany z eteru Radia Maryja i stron "Naszego Dziennika". To ojciec Jan Król, zamieszkały w Warszawie przy ulicy Karolkowej 49, czyli w siedzibie Warszawskiej Prowincji Redemptorystów. To właśnie on relacjonował spotkanie Radiomaryjców z Janem Pawłem II, w październiku tego roku w Watykanie. Obydwaj panowie za szmal pożyczony od Polskiego Kredyt Banku kupili w 2000 r. znaczny pakiet akcji szczecińskiej spółki giełdowej Espebepe. Dlaczego właśnie Espebepe? Nie mamy zielonego pojęcia. Skąd zakonnik miał szmal na kupienie ponad jednej czwartej akcji giełdowej spółki? Co było podstawą do udzielenia kredytu?

– Nasz oddział popełnił w tej sprawie błąd – przyznaje proszący o anonimowość wysoki pracownik banku. – Udzielono kredytu, którego zastawem były weksle i konto w biurze maklerskim. Jednak myślę, że pożyczkobiorca mimo to musiał wykazać się posiadaniem sumy 150, a nawet 200 proc. kredytu. Takie były wówczas przepisy kredytowe w naszym banku. Bardzo się ucieszyliśmy, gdy zgłosiła się spółka POLKOMBI z propozycją wykupu wierzytelności. Wobec drastycznego spadku notowań akcji, które kupili nasi dłużnicy, straciliśmy nadzieję na odzyskanie czegokolwiek.

Faktycznie, obaj panowie wyszli na akcjach Espebepe jak Zabłocki na mydle. Kupowali je po ok. 9 zł.
Teraz kurs tej spółki waha się wokół 10 gr, a w październiku wynosił nawet 2 gr (słownie: dwa). Należy jeszcze dodać, że szczeciński holding jest na skraju bankructwa i nie zanosi się na to, że stanie się giełdowym blue chipem. Czy znaczy to, że rydzyjkowi gracze giełdowi dali dupy, czy też kupnu szczecińskiej spółki przyświecał jakiś inny cel?

Próbowaliśmy skontaktować się z panią Lidią Kochanowicz-Mańk. Robiliśmy to zawzięcie, bowiem kobieta ta zdaje się być postacią łączącą całą ciemną operację finansową Radia Maryja. W czasie gdy podpisywano dwie umowy cesji wierzytelności pani Lidia była w POLKOMBI dyrektorem generalnym zajmującym się finansami. Ta sama pani Lidia jest udziałowcem spółki Espebepe.
Posiada 5,6 proc. udziałów. Wreszcie ta sama Lidia Kochanowicz-Mańk działa w Fundacji "Nasza Przyszłość", będącej "inicjatywą ewangelizacyjną" Radia Maryja. Niestety, pani Kochanowicz-Mańk nie była uchwytna ani pod komórką, ani w Fundacji "Nasza Przyszłość", z której zostaliśmy mało grzecznie wyproszeni.

Zwróciliśmy się do dowodzącego Warszawską Prowincją Redemptorystów ojca prowincjała Zdzisława Klafki z pytaniem, jaki cel przyświecał braciszkom przy dokonywaniu tej transakcji. Tak jak się spodziewaliśmy – odpowiedź nie nadeszła.

Możemy jednak pokusić się o pewną hipotezę. Radio Maryja wzbogaciło się na akcji ratowania Stoczni Gdańskiej. Zebrane przez Rydzyka pieniądze, świadectwa udziałowe i inne kosztowności nigdy nie zostały przeznaczone na upadającą stocznię. Nie jest wykluczone, że posłużyły Rydzykowi i innym redemptorystom jako kapitał obrotowy do spekulacji giełdowych. Ponieważ nie można tego było robić oficjalnie, bez płacenia słonych podatków, w imieniu Rydzyka występowały zaufane osoby fizyczne takie jak ojciec Jan Król. To oczywiście teoria, którą da się potwierdzić jedynie w wyniku śledztwa właściwych instytucji państwowych.

Dajemy zatem organom kontrolnym na tacy jawny przypadek złamania Ordynacji podatkowej. Zobaczymy, jakie konsekwencje poniosą ci, którzy postrzegani są w Pomrocznej jako święte krowy. Dajemy również wszystkim miłośnikom i sympatykom ojca Rydzyka materiał do głębokich przemyśleń. Bo skąd niby Radio Maryja ma kasę na spekulację długami i akcjami, jak nie z Waszych darowizn?

Z pogadanki ojca dyrektora Rydzyka wygłoszonej 16 listopada przez Radio Maryja:

To jest metoda, stara metoda diabelska divide et impera, dziel i rządź; kłamcie, kłamcie, a zawsze coś zostanie; plujcie, plujcie, a zawsze coś przyschnie. To są ci propagandyści XX wieku, ci najwięksi tak robili systemów totalitarnych i tak dalej się robi. (...) Z jednej strony jest takie zapalenie wyobraźni, że te biura Radia Maryja, koła przyjaciół, tyle tych pieniędzy do Radia Maryja, że to Radio Maryja, już nie wiedzą, co robić. Są to pieniądze, ale jak czytamy w poszczególnych miejscowościach, to jest nie ze wszystkich miejscowości te pieniądze przychodzą do nas. A z niektórych jak przyjdą, z wielkiej części, to przychodzi 9 osób, 10 osób, jak już 20 z tej miejscowości, to już święto, tak że niewiele. (...) Nie ukrywam, że dowiaduję się, że w niektórych biurach, na przykład tu na ławki jeszcze z tego dla księdza z parafii, a jeszcze na utrzymanie tego biura, telefon sobie zrobią, faks, coś tam kupią i tak dalej. To już jest nadużycie. (...) To takie oskubywanie tego radia. To jest nieuczciwe.
Z jednej strony radio nie utrzyma się, świadczy też o takim jeszcze komunistycznym kombinowaniu.


POLKOMBI

Towarzystwo Transportu Kombinowanego POLKOMBI, Spółka Akcyjna. Siedziba: Warszawa, Łucka 11.
Jedna z wielu spółek, które wyłoniły się z PKP S.A. W 2001 r. osobistym doradcą prezesa POLKOMBI była Ewa Spychalska (była posłanka, była ambasador w Białorusi, niegdyś doradca prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, członek rady nadzorczej Espebepe). Częstym gościem w spółce bywał Bogusław Bagsik, doradca w spółce Variant Logistic.

ESPEBEPE

Szczecińskie PrzedsiębiorstwoBudownictwa Przemysłowego. Holding, Spółka Akcyjna. Obecny (14 listopada) kurs akcji: 0,11 zł; kurs maksymalny: 34 zł; minimum absolutne (i roczne): 0,02 zł.

Akcjonariat: Jan Król 25,43 proc. (zakonnik)
Aleksander Rostocki 9,28 proc.
Lidia Kochanowicz-Mańk 5,60 proc.
Pozostali: 59,69 proc.


Fundacja "Nasza Przyszłość"

Mieści się w Szczecinku, przy ulicy Klasztornej 16. Wydaje ogólnopolski miesięcznik "Rodzina Radia Maryja", prowadzi w Szczecinku prywatne liceum i gimnazjum, księgarnię wysyłkową, kafeterię i laboratorium fotograficzne. To właśnie ta fundacja występowała do władz Torunia z propozycją przejęcia kilkudziesięciu hektarów ziemi miejskiej na działalność wyższej szkoły założonej przez Rydzyka.

Autor : Julia Schwartz / Andrzej Rozenek

(|1704 słów więcej||Wyślij artykuł do znajomych|Strona gotowa do druku)


Autor : kodeks dnia 05-12-2002 - 00:10 | 7591 raz(y) oglądano.
artykułów : Pre-Fabrykant Zwłok
Niedowiary Fabrykant zwłok
Kontrowersyjny niemiecki anatom Gunther von Hagens preparuje ludzkie zwłoki i wystawia je na całym świecie. Obrzydliwe? A jakże. Ale te obrzydliwości oglądają tłumy.
Aby wykonywać swe rzemiosło, 47-letni Gunther von Hagens potrzebuje ciał innych ludzi. Jedno z nich preparował w Biszkeku, stolicy Kirgizji. - Włożyliśmy je do wanny w maju - mówi i przywołuje ręką swych pomocników. Do stalowego zbiornika podchodzi kilku mocno zbudowanych mężczyzn. Na komendę ściągają przykrywającą wannę folię. Widać, jak na brązowej zawiesinie tworzą się pęcherze gorącego powietrza. Po chwili pomocnicy von Hagensa podnoszą dźwignię, do której przywiązano drutem ciało mężczyzny w stanie silnego rozkładu. Niemiecki anatom z zadowoleniem wciąga w nozdrza słodkawy odór. - Z tych paskudnych zwłok powstanie wspaniały okaz - twierdzi i każe wynieść ciało na zewnątrz.
Na dziedzińcu Instytutu Fizjologii Wysokogórskiej, położonego na przedmieściu Biszkeku, rozpoczyna się makabryczny spektakl: von Hagens podchodzi do ciała i spryskuje wodą na w pół wyprężonego penisa. - Nawet nie potrzebowałby viagry - żartuje.
Rozlega się chichot grupy młodych kobiet i mężczyzn. Von Hagens zaprosił na swój pokaz 30 kirgiskich lekarzy, chemików i biologów. Ubrani w niebieskie fartuchy, z bawełnianymi czapkami na głowach, uważnie słuchają słów profesora. - Dowcipy pomagają przezwyciężyć strach przed śmiercią - tłumaczy mistrz ceremonii. Posługując się mieszaniną niemieckiego, angielskiego i rosyjskiego, robi wykład na temat zalet i wad nadgniłego preparatu.
Von Hagens jest twórcą "Światów ciała", objazdowej wystawy spreparowanych zwłok, która przyciągnęła już ponad 9 milionów widzów w Europie, Korei Południowej i Japonii. Dopiero jednak tutaj, w Azji Środkowej, z dala od starego kontynentu, ten szczupły mężczyzna o bladej twarzy znajduje wszystko to, czego potrzebuje do swoich eksperymentów: tanią siłę roboczą, dostępne na zawołanie zwłoki i oddaną publiczność.

- Te badania to dopiero połowa drogi - zapowiada profesor, który swą pasję preparowania ludzkich szczątków zamierza jeszcze rozwinąć. - Ciało powinno być tak elastyczne jak dziecięcy smoczek, posłuszne niczym gąbka do mycia.

Stosując opracowaną do perfekcji metodę tzw. plastynacji zwłok, niemiecki anatom uwiecznił dotąd - jeśli można tak rzec - ponad 60 kompletnych ciał. W przyszłości ma ich być 10 tysięcy. 10 tysięcy produkowanych taśmowo preparatów.

Von Hagens traktuje swoje zajęcie śmiertelnie poważnie. Z wpływów uzyskanych dzięki pokazom zbudował już działające w skali globalnej przedsiębiorstwo. W trzech placówkach zatrudnia na stałe 300 pracowników. Ciągle kursuje między swoimi filiami - jedna znajduje się w Heidelbergu, gdzie obecnie przechowywanych jest ponad 20 zwłok, druga - w Chinach (von Hagens współpracuje z Akademią Medyczną w Dalian) i wreszcie trzecia - w górzystej Kirgizji. To tutaj właśnie niemiecki anatom opracowuje nową metodę sterowania procesem rozkładu zwłok.

Mózg martwego szachisty

W 1977 roku, będąc jeszcze pracownikiem naukowym uniwersytetu w Heidelbergu, von Hagens opracował technikę, która dokonała rewolucji we współczesnej anatomii: zastosował po raz pierwszy plastynację pozwalającą na uzyskiwanie trwałych preparatów biologicznych.

Dzięki tej metodzie ludzkie zwłoki mogą osiągnąć trwałość podobną do tej, jaką miały egipskie mumie. W tym celu najpierw wypłukuje się z nich krew, a następnie - w dość skomplikowanym procesie - zastępuje odpowiednim tworzywem sztucznym wodę oraz tłuszcz zawarte w tkankach. Później ten "zastępczy" materiał staje się gęstszy i twardnieje. W ten sposób powstają preparaty zmarłych, posiadające niezwykłe cechy - nie wydają żadnego zapachu, są suche i tak wytrzymałe, że można je wygodnie transportować z miejsca na miejsce.

Von Hagens uwielbia prezentować swoje "dzieła sztuki" w prowokacyjnych pozach: niegdyś stworzył plastynat mężczyzny pochylającego się nad szachownicą. Sklepienie czaszki zostało usunięte za pomocą piły, dzięki czemu wyraźnie widać mózg. Szachista wydaje się myśleć nad następnym posunięciem, którego nigdy nie wykona.

Kontrowersyjne wystawy niemieckiego anatoma cieszą się ogromnym zainteresowaniem. W ubiegłym roku w Berlinie żądny widowiska tłum czekał godzinami w kolejce, aby popatrzyć na teatr umarłych. Ponad 5 tys. zwiedzających zadeklarowało, że w swoich testamentach przekażą profesorowi własne ciała. Co poniektórzy z tych "dawców" czczą go niczym duchowego guru.



Autor : kodeks dnia 04-12-2002 - 20:22 | 4621 raz(y) oglądano.
artykułów : Czat z Jerzym Urbanem z 4.12.2002
POLITYKA ! POLITYKA? TAK POLITYKA Jerzy Urban z domu Urbach urodzony 3 VIII 1933 r. w pół roku po dojściu Hitlera do władzy w szpitalu niemieckim w Łodzi. Pochodzi z rodziny zasymilowanych od pokoleń Żydów o skłonnościach socjalistycznych i kosmopolitycznych. Ojciec Jan - dziennikarz, przed wojną właściciel i szef gazety.

W czasie wojny udawał katolika. Łącznie uczęszczał kolejno do 17 szkół, w tym po wojnie do czterech średnich. Z dwóch go wyrzucono, a dwie sam opuścił. Studiował na dwóch fakultetach Uniwersytetu Warszawskiego, z obu go wyrzucono. Pracował kolejno w redakcjach "Nowej Wsi", "Po prostu", "Polityki", "Życia Gospodarczego", znów "Polityki". "Po prostu" zamknięto, z "Polityki" był wyrzucony. W drugiej epoce Gomułki przez 6 lat miał zakaz pracy w dziennikarstwie, a przez 9 nie mógł podpisywać tekstów swoim nazwiskiem. Pseudonimy: Rem, Kibic, Klakson i in.

W 1980 r. opowiedział się przeciw "Solidarności". W sierpniu 1980 r. został rzecznikiem rządu Jaruzelskiego. Od 1988 r. minister bez teki w rządzie Rakowskiego i Przewodniczący Komitetu ds. Radia i Telewizji. Kandydując w Warszawie przegrał wybory do Sejmu 4 czerwca 1989 r.
We wrześniu usunięty z funkcji rządowych.

W 1990 r. założył tygodnik "NIE".
Wydał 21 książek w tym w r. 1990 "Alfabet Urbana", sprzedany w 750 tys. egzemplarzy. Wydano też pięć książek o Urbanie: "Jaja kobyły", "Zwierciadło Urbana", "NIE Urbana w walce z Kościołem katolickim", "Urban, byłam jego żoną" i "Urban" Anny Bojarskiej.

Bezpartyjny do stycznia 1990 r., kiedy to nie przyjęto go do PZPR, poczem przyjęto do SdRP. Obecnie członek SLD.

Nagrody: Wiktor telewizyjny 1987 r. oraz liczne ordery które w latach 90. odesłał.

Trzykrotnie żonaty, obecnie z Małgorzatą Daniszewską, dziennikarką i wydawcą. Z trzech małżeństw jedna córka Ola-Magda, dzięki niej dwoje wnuków.
Języki - tylko polski, wersja wulgarna.
Upodobania do: jedzenia, pieniędzy, picia, spania, Jaruzelskiego, rozgłosu, lenistwa i Rosji. Niechęć do: sportu, religii, wysiłku fizycznego, nudziarzy, nacjonalizmu, marchewki, papieża, poezji romantycznej, prozy patriotycznej, klusek, dzieci i prezydenta Busha.
Jerzy Urban o sobie:
Wygląd - łysy, 163 cm wzrostu, otyły, nadziany golonkami i forsą.

Jestem nadąsanym egoistą

Nie przespałbym się ze sobą, gdybym był kobietą. Ale onanizm uprawiam z upodobaniem...


Jerzy Urban: Dzień dobry, czekam ze strachem.

panfred: Mam do Pana pytanie, po co to wszystko. Dlaczego postanowił Pan żyć w taki, a nie inny sposób i dodatkowo "na złość" wszystkim trwać przy tym przez tyle lat! Dlaczego?

Jerzy Urban: To jest pytanie - dlaczego w ogóle żyję, bo mnie, cholera spłodzili rodzice, a matka urodziła.

MMR: Protestuje przeciwko otwieraniu grobów. Ten pan powinien odejść w zaświaty. NIE dla wpuszczania kreatur na salony!

Jerzy Urban: NIE wpraszałem się do Pana do salonu, ale ciekaw jestem, czy ma Pan ładny salon.

Rexbo: Niech Pan odpowie uczciwie i bez ironii - jak Pan sądzi, co stanie się z Panem po śmierci?

Jerzy Urban: Zeżrą mnie robaki ze smakiem.

Kairos: Dzień dobry. Czy medytował Pan, aby odkryć czy Bóg istnieje? Miesiącami?

Jerzy Urban: Jestem od dziecka pewien, że żadnego Boga nie ma.

moniek: Czemu tak nie lubi Pan Solidarności? PRL była sztucznym tworem i sądzę że dzięki Solidarności poszła w rozsypkę. Skoro jest Pan zagorzałym przeciwnikiem "solidaruchów" to wnioskuję że pewnie bardzo Pan żałował upadku PRL i rozwiązania PZPR

Jerzy Urban: Nie żałuję, że ustrój się zmienił. Nie lubię dalej Solidarności. Była nacjonalistyczna, demagogiczna, równożołądkowa i robiła rewolucję na ślepo, bez troski o skutki.

antyczerwony:Czy żyło się panu lepiej za PRL czy za SLD ?
ryba: Kiedy żyło się Panu lepiej: przed'89 czy po???

Jerzy Urban: Ciekawszą pracę miałem przed '89. Żyje mi się lepiej teraz. Ale zawsze dobrze żyłem - przed '80 też.

Katolik: Pytanie do JU: Czy zamierza Pan, zgodnie z Polską tradycją, na stare lata nawrócić się i być gorliwym sługą Kościoła Katolickiego i potępiaczem niewiernych?

Jerzy Urban: Nie.

czezare: kim jest dla J. Urbana Larry Flint???? czy nie sadzi pan iż jest tylko jego epigonem???

Jerzy Urban: Ja wcale nie uważam się za oryginalnego.

nie:Skąd u Pana takie antychrześcijańskie nastawienie?

Jerzy Urban: Nie mam nastawienia antychrześcijańskiego, tylko antyklerykalne.

hermanvonsalza:co pan myśli o Rydzyku? nie uważa pan, ze jego Imperium przerosło pańskie?

Jerzy Urban: Pytanie retoryczne. Oczywiście, że tak.

piotrk222:Czy słucha pan Radia Maryja ?
Sonder__:Co pan sadzi o filmie o Radiu Maryja i o Tadeuszu Rydzyku?
piotrk222:Czego nie lubi pan w Radiu Maryja ?

Jerzy Urban: Nie słucham, dostaję wybrane stenogramy. Nie lubię w tym Radiu wszystkiego - najbardziej: antysemityzmu, szowinizmu polskiego, zakłamania, sztucznej słodyczy. film mi się podobał, ale większość faktów znałem ze swojego tygodnika "Nie".
VIP:Dlaczego Pan tak nie lubi Papieża Jana Pawła II - proszę o konkretne argumenty
kojot:Dlaczego czuje Pan niechęć do Papieża
maximus:Skąd taka dzika niechęć p. Urbana do papieża?

Jerzy Urban: Na przykład dlatego, że pospieszył z pomocą Rydzykowi. A mówi o umiłowaniu prawdy i potrzebie jednoczenia się Europy. Papież jest dla mnie strażnikiem fałszu, bo religię uważam za fałsz. I jest strażnikiem przesądów, np. w sprawie regulacji urodzin.

Zeb__:panie Urban, podawanie się pana za katolika uratowało być może panu życie, dlaczego wiec teraz zieje pan taka nienawiścią do katolików?

Jerzy Urban: Nie widzę logiki w tym wywodzie. A gdyby trzeba było udawać muzułmanina w Afganistanie, to z tego powodu miałbym pokochać talibów?

antyczerwony:Jak to się stało ze mając żydowskie pochodzenie ominęły pana czystki 68 roku ?

Jerzy Urban: Ponieważ nie były one powszechne i dlatego, że byłem nieosiągalny, bo miałem, z innych powodów, zakaz pracy.

janki:kto jest dla pana największym autorytetem?

Jerzy Urban: Nie mam autorytetów, a jeśli to bardzo zmienne, np. pod wpływem jakieś lektury.

iksik:czy są jakiekolwiek wartości, które Pan szanuje?

Jerzy Urban: Tak - lojalność, uczciwość i rozśmieszę Pana - prawdomówność, a także wierność przekonaniom.

kolega:Panie Jerzy chciałbym wiedzieć czy nadal jest Pan członkiem SLD, a jeżeli tak to czemu niekiedy tak brutalnie atakuje Pan swoich kolegów?

Jerzy Urban: Jestem w SLD. Krytykuję, żeby ta partia była sprawniejsza i mądrzejsza.

bush:Prosze powiedzieć szczerze: kto jest według Pana największym złodziejem w SLD a kto był największym "przekretem" w AWS?

Jerzy Urban: Nie powiem, bo nie mam dowodów. A w AWS jest za wielka konkurencja kandydatów na pierwsze miejsce.

Tomasz_lewicowy:czy to prawda, że nie lubi Pan Prezydenta Kwaśniewskiego?

Jerzy Urban: Bardzo lubię prezydenta Kwaśniewskiego i on jest dla mnie autorytetem w zakresie polityki, ale omylnym.

Casper:Dlaczego nie jest Pan politykiem?

Jerzy Urban: Ponieważ w okresie życia nie mogłem nim być. W PRL-u byłem na ogół podejrzanym typem. W latach 80. byłem pomocnikiem polityków. Zanim zdążyłem awansować, skasowali nas. A w obecnej Polsce byłbym politycznym obciążeniem dla lewicy i nie mógłbym będąc politykiem zapewnić niezależności tygodnikowi "Nie".

123:pamiętam Pana zbiórki śpiworów dla bezdomnych w NY, patrząc z perspektywy czasu nie słyszę aby Pan przeprowadzał podobne akcje dla polskich dzieci, które w wyniku obłędnej polityki reprezentowanej przez Pana bolszewickiej formacji 45 lat zastoju cywilizacyjnego rodzice potracili pracę i żyją w warunkach gorszych niż postpezetpeerowsscy złodzieje.

Jerzy Urban: Śpiwory to był polityczny heppening, nie zajmuję się dobroczynnością. Nie lubię tej formy działania. W PRL-u dzieci nie były głodne i mogły się kształcić, nawet jeśli rodzice nie mieli pieniędzy.

genko:jak to się stało, że z człowieka, który stał na straży "prawdomówności" w PRL-u uważa się Pan za jedynego "sprawiedliwego" w IIIRP?

Jerzy Urban: Ja w PRL-u byłem prawdomówny - bez cudzysłowu, przykładem zdanie - "rząd się sam wyżywi". Nie uważam się za jedynego sprawiedliwego, często jestem niesprawiedliwy dla efektu.
grandstapler:Czy byłeś Goebbelsem stanu wojennego?

Jerzy Urban: Nie przyznaję się do pokrewieństw z Goebbelsem, bo nie jestem ani zbrodniarzem , ani nie mam talentu Goebbelsa.

prezes:Witam.Dlaczego, Pana zdaniem, prezydent coraz większą miłością pała do centroprawicy i Kościoła Kat.?
ike:deklaruje pan wierność przekonaniom, jak wobec tego odnosi się Pan do poczynań SLD od chwili wygranych wyborów, tj. coraz bardziej liberalnemu podejściu kwestii gospodarczych oraz "brataniu" się z hierarchią Kościoła? I co z dotrzymaniem obietnic wyborczych, których niedotrzymanie krytykuje Pańska gazeta?

Jerzy Urban: Ja krytykuję marsz SLD ku centrum. Ale rozumiem taktyczną konieczność zyskiwania tam poparcia przed przystąpieniem do UE i przed każdymi wyborami parlamentarnymi. Ja też pytam, co z dotrzymaniem obietnic? Szczególnie tych, które nic nie kosztują, np. aborcja, wychowanie seksualne w szkole, tanie środki antykoncepcyjne.

pawelzogel:Fakt. Talentu Goebbelsa Pan nie ma, bo raczej nikt nie wierzył w bzdury plecione przez pana na dziennikach telewizyjnych i na konferencjach prasowych.

Jerzy Urban: 38% wierzyło, 48% nie wierzyło, to zbadano.

kp:Czy podoba się Pan samemu sobie jak mężczyzna obiekt seksualny wielu kobiet?

Jerzy Urban: Nie przespałbym się ze sobą, gdybym był kobietą. Ale onanizm uprawiam z upodobaniem. Na ogół ludzie podobają się sami sobie.

zipper:witam, czy w dalszym ciągu interesują pana młode dziewczyny ??? była to o ile mnie pamięć nie myli pana (pardon) słabość ??

Jerzy Urban: Mnie interesują. Ja dziewczyn nie interesuję.

ogier23:Czy nadal jest Pan sprawny seksualnie?

Jerzy Urban: Mniej sprawny niż kiedyś. Oceny są różne, zależnie od wymagań.

beni:Czy określiłby się Pan jako hedonistę?

Jerzy Urban: Tak.

pedro123:czy najbardziej lubi pan wódkę polska, rosyjska czy zachodnia?

Jerzy Urban: Niebieski Absolut.

bartorelli:Ilu procesów w związku z tym spodziewa się pan w najbliższym czasie?
bartorelli:Ile statystycznie procesów pan przegrał ?

Jerzy Urban: Ja mam zwykle kilkanaście procesów. Ciągną się latami. Większość wygrywam.

red_one:Jaki był Pański udział w zabójstwie księdza Popieluszki? Waldemar Łysiak twierdzi, że był pan palcem, który pociągnął za cyngiel.

Jerzy Urban: Panuję nad sowimi palcami. Zabójca twierdził, ze pod wpływem moich wypowiedzi popełnił tą zbrodnię, Ale to przecież nonsens.
Ginger:Jak by Pan zdefiniował przymiotnik "obleśny"?

Jerzy Urban: Nieprzyzwoity w sposób rażący.
Jerzy Urban: Wbudzający obrzydzenie.

urbanek: dlaczego nie zoperuje sobie Pan uszu!!!!!!!!!!
nie_lubie_urbana_:dlaczego ma pan tak odstające uszy?

Jerzy Urban: Chcę mieć takie uszy, żeby mnie łatwo poznawali. A mam je dlatego, że moja matka w ciąży zapatrzyła się w Glempa.

brat_urbana:Co by Pan zmienił w mentalności Polaków?

Jerzy Urban: Mentalność.

pawelzogel:Czego pan się wstydzi z czasów swojego rzecznikowstwa?

Jerzy Urban: Kilku nieprawdziwych twierdzeń opartych o fałszerstwa policji politycznej.

patyzant:jakie to uczucie być ohydnym bogaczem?

Jerzy Urban: Bardzo przyjemne.

piotrk222:Dlaczego wielokrotnie wyrzucono pana ze szkół ?? Co pan nabroił ??

Jerzy Urban: Ja byłem grzeczny, tylko nie chciałem się uczyć. I dlatego musze być dziennikarzem.

konik:Co pan sądzi o wejściu do UE. Wchodzić czy nie wchodzić.

Jerzy Urban: Wchodzić i nie grymasić.

pmajka:słyszał pan słowa Leppera, ze jak zostanie premierem to rozgoni takich darmozjadów jak Urban ?

Jerzy Urban: Po pierwsze - Lepper nie zostanie premierem, po drugie - sam jest darmozjadem.

maximus:Podobno lubi pan alkohol. Czy również narkotyki? NIKT: Palił pan kiedyś marihuanę? Jest pan za legalizacja miękkich narkotyków?

Jerzy Urban: Nie używam narkotyków, paliłem hasz, kaca miałem trzy doby i jestem za legalizacją. Niech się ludzie męczą.

wojtekk:DLACZEGO PAN OPÓŹNIŁ INFORMACJĘ W SPRAWIE CZARNOBYLA.

Jerzy Urban: Dlatego, że jej nie miałem na czas. Ściślej biorąc, nie wiedziałem, co się dzieje. Natomiast podawanie wielkości skażeń w różnych miastach byłoby bez sensu.

Prince_Iktorn: Niech pan powie szczerze : Czy uważa się Pan za dobrego człowieka? Jeśli tak to dlaczego?

Jerzy Urban: Nie uważam się za dobrego człowieka. Za złego - bo lubię szydzić z bliźnich. Jestem też nadąsanym egoistą, ale nie chcę być dobry.

majki: Kto wg. Pana jest dziś mistrzem demagogii i wodolejstwa ???

Jerzy Urban: Ojciec Rydzyk.

gadacz: który z rzeczników rządu po 1989 roku był najlepszy ?

Jerzy Urban: Tober.
adal: Co uważa Pan za lepsze picie alkoholu czy seks???

Jerzy Urban: Nie ma seksu bez alkoholu. Lepszy jest więc alkohol, bo można bez seksu.

dany24: Czego Polsce brakuje żeby stała się krajem normalnym i rozwiniętym ?

Jerzy Urban: Pieniędzy i praktykowania demokracji przez ludzi.

ogier23: wie pan co to wierność

Jerzy Urban: Wiem, ale lubię tylko w polityce.

ciekawa: Czy w życiu prywatnym jest Pan również taki wulgarny ? AF
Gracjan: Dlaczego pozwala Pan na używanie tak wulgarnego języka w swojej gazecie?

Jerzy Urban: Jeszcze bardziej wulgarny. Język jest po to, żeby irytować świętoszków.

Spanish_Inquisition: Jak Pan ocenia takie wypowiedzi, jak "Spieprzaj Dziadu" Kaczyńskiego, czy "Milczeć Psy" innego posła PiS, czy też wygwizdanie komisarza Verheugena w Sejmie? Czy politycy powinni się tak zachowywać?

Jerzy Urban: Nie powinni. I dlatego np. nie jestem politykiem.

wrag: Ile kłamstw wyjdzie jeszcze z Pana ust????

Jerzy Urban: Nie mam w gębie licznika kłamstw.

bobak: Wszyscy pytają o alkohol, narkotyki, dziewczynki, a jakiej muzyki Pan słucha?

Jerzy Urban: Wstydzę się powiedzieć - Bethovenna, Schuberta, Mozarta i innych sparciałych klasyków.

czezare:czy J. Urban ma następcę??? co będzie z NIE gdy J. Urbana nie będzie???

Jerzy Urban: Na pewno "Nie" będzie lepsze beze mnie.

mizia: dlaczego wymienił pan prawie cały skład redakcji?

Jerzy Urban: To nie u mnie.

normalny: Czy wobec bliskich jest pan również taki wulgarny i zakłamany?

Jerzy Urban: Ja nie jestem zakłamany. Tej chrześcijańskiej cechy nie posiadam. Natomiast wulgarny jestem bardzo. Zamiast "Dzień dobry", mówię "kurwa".

OloWu:Widzi Pan jak dużo osób z Panem chce pogadać? Na liczniku widać 1578 osób czatuje z Panem? Czy to dla Pana satysfakcja?

Jerzy Urban: Oczywiście, bardzo się wszystkim dziwię.

cola: czy dowcipy o pana uszach śmieszą czy drażnią Pana
kato: właśnie udało się zrobić pański portret

Jerzy Urban: A nie śmieszą, ani nie drażnią. Czy znacie jakiś śmieszny dowcip o uszach?

vugie: Czy mógłby pan opowiedzieć dowcip o sobie?

Jerzy Urban: Za portret dziękuję.
Jerzy Urban: Nie mam pamięci do dowcipów, nawet o sobie.

aserehe: czy pomógłby Pan drugiemu człowiekowi gdyby np.: upadł na ulicy..?

Jerzy Urban: Gdyby mi to niczym nie groziło, to tak.

nicki: Czy chciałby Pan aby Polska rządzili czytelnicy pańskiej gazety ?

Jerzy Urban: Bałbym się tego, bo są to na ogół ludzie rozgoryczeni i niekiedy skrajni. ale przecież Polską rządzą czytelnicy "Nie".

Mary_: A gdyby miał Pan zmienić tytuł gazety....jakby on brzmiał w nowej wersji?

Jerzy Urban: Nie zmieniłbym. T wygodny tytuł. To jest rodzaj ostrzeżenia przed gazetą.

gam__bit: Dlaczego już nie pisze w NIE Marek Barański?

Jerzy Urban: Bo został szefem "Trybuny". Awansował.

Spanish_Inquisition: rządzą czytelnicy Nie? A nie słuchacze Radia Maryja?

Jerzy Urban: Rządzi Kwaśniewski, Miller, Janik, itd.

luiza: Co Pan myśli o Leszku Millerze, czy to dobry premier?

Jerzy Urban: To się okaże, kiedy ten mężczyzna skończy.
Jerzy Urban: Bardzo dziękuję za pytania. Przepraszam, że nie potrafiłem zaspokoić ani przeciwników skruchą, ani zwolenników - rzeczowym wykładem poglądów. Dziękuję wszystkim, do widzenia.











(|2577 słów więcej||Wyślij artykuł do znajomych|Strona gotowa do druku)


Autor : kodeks dnia 04-12-2002 - 16:48 | 57116 raz(y) oglądano.
artykułów : UPRAWNIENIA PRACOWNICZE. W RAZIE UPADŁOŚCI LUB LIKWIDACJI PRACODAWCY
Praca UPRAWNIENIA PRACOWNICZE. W RAZIE UPADŁOśCI LUB LIKWIDACJI PRACODAWCY
Firma upada – pracownik bez pracy
W sytuacji gdy ogłoszono upadłość pracodawcy lub postawiono go w stan likwidacji, istniejące u niego zatrudnienie staje się zbędne. W wymienionych przypadkach dochodzi bowiem do zakończenia bytu prawnego pracodawcy. Ustawodawca uznając ten argument za racjonalny, przewidział szczególny tryb zakończenia stosunków pracy z pracownikami zatrudnionymi u upadłego lub likwidowanego pracodawcy.
Na uwagę zasługuje jednak fakt, że sama upadłość lub likwidacja zakładu nie powoduje rozwiązania stosunków pracy z mocy prawa. Jest ona jedynie okolicznością, uprawniającą do zastosowania szczególnego trybu zakończenia zatrudnienia. Ten szczególny tryb został unormowany w art. 7a ustawy z dnia 28 grudnia 1989 r. o szczególnych zasadach rozwiązywania z pracownikami stosunków pracy z przyczyn dotyczących zakładu pracy oraz o zmianie niektórych ustaw (Dz.U. z 2002 r. nr 112, poz. 980 z późn. zm.).
Rozwiązanie stosunku pracy bez wypowiedzenia
Zgodnie z tym przepisem, w razie ogłoszenia upadłości lub zarządzenia likwidacji zakładu pracy i braku środków na wynagrodzenia dla pracowników, syndyk lub likwidator może rozwiązać stosunek pracy bez wypowiedzenia pod warunkiem niezgłoszenia przez pracownika sprzeciwu w terminie 5 dni od dnia otrzymania zawiadomienia o zamierzonym rozwiązaniu stosunku pracy. Pismo syndyka lub likwidatora powinno zawierać pouczenie w tej sprawie.
Pracownikowi, z którym rozwiązano w tym trybie stosunek pracy, przysługuje, niezależnie od odprawy przewidzianej w art. 8 ustawy z dnia 28 grudnia 1989 r., dodatkowe odszkodowanie w wysokości wynagrodzenia za okres wypowiedzenia. Przepis art. 7a omawianej ustawy spełnia zatem dwojaką funkcję. Z jednej strony bowiem, uwzględniając szczególną sytuację zakładu pracy, pozwala syndykowi lub likwidatorowi na redukcję zatrudnienia bez potrzeby wypowiadania stosunków pracy, z drugiej zaś stanowi pewną ochronę dla zwalnianych pracowników, gwarantując im prawo do określonych świadczeń i uzależniając zastosowanie tego trybu od ich zgody.
Sprzeciw pracownika
W myśl art. 7a przytoczonej ustawy, decydujące znaczenie ma sprzeciw pracownika. Należy bowiem pamiętać, że rozwiązanie stosunku pracy w tym trybie będzie skuteczne jedynie pod warunkiem, że pracownik nie złoży sprzeciwu w ciągu pięciu dni od dnia zawiadomienia go przez syndyka lub likwidatora. Dlatego dopiero milczenie pracownika do upływu wyznaczonego terminu zezwala na uruchomienie trybu określonego tym przepisem.
Należy jednak podkreślić, że złożenie sprzeciwu nie zwiększa szansy pracownika na kontynuowanie zatrudnienia, lecz wymusza zastosowanie innej podstawy prawnej rozwiązania stosunku pracy. W razie zgłoszenia sprzeciwu syndyk lub likwidator będzie bowiem mógł wypowiedzieć pracownikowi umowę o pracę, jak również może w takim przypadku skorzystać z możliwości skrócenia okresu wypowiedzenia do jednego miesiąca na podstawie art. 361 kodeksu pracy.
Różnica polegać będzie na tym, że w tym ostatnim przypadku pracownikowi przysługiwać będzie odszkodowanie za dwa miesiące, o które skrócono okres wypowiedzenia, a okres ten podlegać będzie wliczeniu do stażu pracy, od którego zależą uprawnienia pracownicze. Brak sprzeciwu do zastosowania trybu określonego w art. 7a ustawy o zwolnieniach grupowych spowoduje natomiast rozwiązanie umowy bez wypowiedzenia. W takim przypadku pracownik ma zagwarantowane prawo do odszkodowania za cały okres wypowiedzenia, ale okresu tego nie wlicza się do stażu pracy. Oczywiście w takiej sytuacji pracownik zachowuje także prawo do odprawy pieniężnej, przewidzianej w art. 8 ustawy o zwolnieniach grupowych.
Zgodnie bowiem z art. 7a ust. 2 omawianej ustawy rozwiązanie stosunku pracy w tym trybie traktuje się jak rozwiązanie stosunku pracy za wypowiedzeniem dokonanym przez zakład pracy z przyczyn dotyczących zakładu pracy. W razie rozwiązania stosunku pracy bez wypowiedzenia na mocy tego przepisu okres, za który pracownikowi zostało wypłacone odszkodowanie, nie jest jednak traktowany identycznie, jak okres, o którym mowa w art. 361 par. 1 i 2 k.p. Oznacza to, że okres ten, jeżeli pracownik po rozwiązaniu stosunku pracy nie podejmie nowego zatrudnienia, jest okresem przerwy w zatrudnieniu nie podlegającym wliczeniu do okresu pracy, od którego zależą uprawnienia pracownicze.
Należy też podkreślić, że procedura wynikająca z art. 7a ustawy o zwolnieniach grupowych została dodatkowo wzmocniona powinnością zasięgnięcia opinii zakładowej organizacji związkowej. W myśl bowiem ust. 3 tego przepisu, o zamiarze rozwiązania stosunku pracy w tym trybie syndyk lub likwidator zawiadamia na piśmie zakładową organizację związkową, która może w ciągu 5 dni od otrzymania zawiadomienia zgłosić na piśmie opinię w tej sprawie. W odróżnieniu od sprzeciwu zgłoszonego przez pracownika opinia związkowa nie ma jednak charakteru wiążącego.
Niewypłacalność pracodawcy
Upadłość lub likwidacja pracodawcy często wiąże się z jego niewypłacalnością. Na ogół bowiem trudności finansowe lub ekonomiczne wymuszają konieczność zaprzestania prowadzenia działalności i kończą byt prawny pracodawcy. Dlatego ust. 4 art. 7a ustawy o zwolnieniach grupowych odnosi się do kwestii zaspokajania zobowiązań wobec zatrudnianych pracowników, nieuregulowanych z uwagi na upadłość lub likwidację zakładu pracy.
W myśl tego przepisu wszelkie niezaspokojone należności pracownicze podlegają zaspokojeniu w trybie i na zasadach przewidzianych odrębnymi przepisami, z tym że syndyk lub likwidator z urzędu uwzględnia te należności w wykazie wierzytelności do upadłego lub likwidowanego zakładu pracy. W takim przypadku należności pracownicze zaspokajane są w trybie i na zasadach przewidzianych w ustawie z dnia 29 grudnia 1993 r. o ochronie roszczeń pracowniczych w razie niewypłacalności pracodawcy (Dz.U. z 2002 r. nr 9, poz. 85 z późn. zm.).
Przypomnijmy, że w myśl art. 3 tej ustawy, niewypłacalność pracodawcy w rozumieniu jej przepisów zachodzi, gdy na podstawie prawa upadłościowego:
• ogłoszono upadłość pracodawcy,
• odrzucono wniosek o ogłoszenie upadłości pracodawcy z powodu niezłożenia przez jego wierzyciela zaliczki na poczet kosztów postępowania,
• oddalono wniosek o ogłoszenie upadłości pracodawcy, ponieważ jego majątek oczywiście nie wystarcza nawet na zaspokojenie kosztów postępowania,
• umorzono postępowanie upadłościowe, ponieważ majątek masy nie wystarcza nawet na zaspokojenie kosztów postępowania; wierzyciel, na którego wniosek upadłość była ogłoszona, nie złożył zaliczki na koszty postępowania, a zachodzi brak płynnych funduszów na te koszty.
Niewypłacalność pracodawcy zachodzi także w razie niezaspokojenia roszczeń pracowniczych z powodu braku środków finansowych, w okolicznościach stanowiących podstawę do wykreślenia z ewidencji działalności gospodarczej lub cofnięcia koncesji na prowadzenie tej działalności, jak również, gdy wobec pracodawcy prowadzone jest postępowanie likwidacyjne lub faktycznie zaprzestał on prowadzenia działalności gospodarczej.
Wszystkie należności
Na gruncie analizy art. 7a ust. 4 ustawy o zwolnieniach grupowych powstaje jednak wątpliwość, która sprowadza się do pytania, czy przepis ten dotyczy tylko niezaspokojonych wierzytelności pracowniczych powstałych przed ogłoszeniem upadłości, czy także wierzytelności w stosunku do masy upadłości, powstałych po ogłoszeniu upadłości.
W kwestii tej wypowiedział się Sąd Najwyższy, który w uchwale z 25 sierpnia 1994 r., I PZP 33/94 (OSNAP 1994/10, poz. 161) uznał, że art. 7a ust. 4 ustawy z 28 grudnia 1989 r. obejmuje wymienione w nim należności zarówno w stosunku do upadłego zakładu pracy, jak i do jego masy upadłości. Zatem dotyczy on należności pracowniczych bez względu na chwilę ich powstania, za czym przemawia użyty w treści tego przepisu termin wszelkie niezaspokojone należności pracownicze. SN wskazał wówczas, że według prawidłowej wykładni tego przepisu następuje objęcie uproszczonym trybem zaspokajania przewidzianym w przepisach prawa upadłościowego, należności pracowniczych powstałych zarówno przed, jak i po ogłoszeniu upadłości zakładu pracy.
Wyłączenie szczególnej ochrony zatrudnienia
Upadłość lub likwidacja pracodawcy, zarówno w przepisach kodeksu pracy, jak i omawianej ustawy o zwolnieniach grupowych, jest okolicznością znoszącą szczególną ochronę zatrudnienia. Oba akty prawne zawierają bowiem regulacje, w myśl których w razie likwidacji lub upadłości pracodawcy odstępuje się od zasady trwałości stosunku pracy na rzecz szczególnej sytuacji prawnej pracodawcy, który nie jest w stanie utrzymywać dotychczasowego zatrudnienia.
Zgodnie z art. 411 par. 1 k.p. w razie ogłoszenia upadłości pracodawcy lub postawienia go w stan likwidacji nie stosuje się art. 38, 39 i 41 k.p., ani też innych przepisów przewidujących szczególną ochronę przed wypowiadaniem lub rozwiązywaniem umów o pracę. Dlatego w takich okolicznościach zwalnia się z obowiązku konsultacji związkowej każdego wypowiedzenia umowy o pracę zawartej na czas nieokreślony, odstępuje się od ochrony przed wypowiedzeniem umowy pracownikowi w wieku przedemerytalnym lub w czasie usprawiedliwionej nieobecności w pracy.
W razie likwidacji lub upadłości pracodawcy w innym trybie można też zakończyć stosunki pracy zawarte na czas określony lub na czas wykonania określonej pracy. Na mocy art. 411 par. 2 k.p. możliwe jest bowiem dokonanie wcześniejszego rozwiązania każdej umowy terminowej, za dwutygodniowym wypowiedzeniem. Dla zastosowania tego trybu nie jest istotne, czy w umowie takiej zastrzeżono klauzulę o wcześniejszym jej rozwiązaniu.
Wyłączenie ochrony w takich okolicznościach ma w zasadzie racjonalne uzasadnienie w utracie bytu prawnego przez pracodawcę i niemożności dalszego utrzymywania zatrudnienia. Dlatego zasadę tę należy odnieść do wszystkich pracowników podlegających szczególnej ochronie zatrudnienia, w tym także do działaczy związkowych. Oznacza to, że w razie ogłoszenia upadłości lub likwidacji pracodawcy należy odmówić im ochrony wynikającej z art. 6 ustawy o zwolnieniach grupowych w związku z art. 32 ustawy z dnia 23 maja 1991 r. o związkach zawodowych (Dz.U. z 2001 r. nr 79, poz. 854 z późn. zm.).
Danuta Klucz

(|1421 słów więcej||Wyślij artykuł do znajomych|Strona gotowa do druku)


<   11112131415161718192021222324252627282930313233343536   >

SERWIS PRACY NEXT-JOBS

PRACA INSPEKTOR BHP

INDIE byłem Tam w grudniu 2015


Studia Podyplomowe BHP WARSZAWA od 16 grudnia 2018


Bezpłatne Szkolenia BHP dla pracowników przez internet


Podyplomowe studia bhp zobacz posłuchaj


Podyplomowe studia bhp zobacz posłuchaj


Podyplomowe studia bhp zajęcia z 24 czerwca 2015


Podyplomowe Studia BHP w Wakacje zajęcia z 24 maja 2015


Podyplomowe Studia BHP w Wakacje zajęcia z 16 maja 2015


Studia BHP od 14 maja 2017 w Wakacje Też przez Internet


Podyplomowe Studia BHP zajęcia z 21 grudnia2014cz1


Podyplomowe Studia BHP zajęcia z 21 grudnia2014cz2


Podyplomowe Studia BHP zajęcia z 14 grudnia2014cz1


Podyplomowe Studia BHP zajęcia z 14 grudnia2014cz2


Podyplomowe Studia BHP zajęcia z 7 grudnia 2014

Nową edycje rozpoczynamy 19 listopada 2017

To jest pierwszy test zarejestrowania  naszych zajęć w sieci.
Tym sposobem każda osoba w necie będzie mogła uczestniczyć w zajęciach bez względu na miejsce swojego pobytu. Osoby które nie były obecne 7 grudnia 2014 miały możliwość oglądania przekazu na żywo a teraz mają wgląd w nagranie.
Następne nasze zajęcia mamy  w niedzielę 14 grudnia 2014 i będziemy przekazywać  w całości od początku zajęć.
Dzięki tej formie przekazu możesz słuchać naszych zajęć w samochodzie i oglądać leżąc w łóżeczku.
Temat następnych zajęć   : Wypadki przy pracy
ZAPRASZAM wszystkich a osobom zainteresowanym dam linka do transmisji online na żywo.
Nagranie jest technicznym  Testem możliwości a  w przyszłych  transmisjach  będziemy dążyć do ciągłego  doskononalenia.

Pytania w trakcie zajęć można będzie zadawać dzwoniąc po nr
501-700-846 pod tym numerem też zapisujemy na studia koszt 4500 zł

Podyplomowe Studia BHP zajęcia z 14 grudnia 2014częśćtrzecia


Centrum Studiów Podyplomowych Kraków


Cookies pliki

Na naszych stronach  są wykorzystywane pliki cookies. Stosujemy je w celach zapewnienia maksymalnej wygody użytkowników. Użytkownik ma możliwość samodzielnej zmiany ustawień dotyczących cookies w swojej przeglądarce internetowej.  Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij w Zamknij. Jeżeli nie wyrażasz zgody - zmień ustawienia swojej przeglądarki.

KATALOG SZKOLEŃ


Jak Lato to Lato z Salezjanami

.


Kodeksy Pracy -Karny -Cywilny


Kategorie


Ostatnie artykuły


POZWOLENIA ZINTEGROWANE-HANDEL CO2


Polecamy ebooki



BHP EKSPERT Sp.z o.o. UWAGA adres do korespondencji: BHP EKSPERT 31-972 KRAKÓW os.Szklane Domy 1/215

NIP 678-315-47-15 bhpekspert@gmail.com
tel.kom.(0)501-700-846
Tworzenie strony: 2,2471911907196 sekund.