VORTAL BHP
Aktualnie jest 945 Linki i 255 kategori(e) w naszej bazie
WARTE ODWIEDZENIA
 Co nowego Pierwsza 10 Zarekomenduj nas Nowe konto "" Zaloguj 15 listopada 2018
Na stronie obecnie przebywa...

Obecnie jest 37 gości i 0 użytkowników online.

Możesz zalogować się lub zarejestrować nowe konto.

Kontakt z nami

+48501700846
+48501700846

Masz problem z BHP,szukasz odpowiedzi z BHP?
Szybko otrzymasz poradę
zadzwoń  lub napisz na maila.


Robert Łabuzek

Menu główne


Wpisz słowo i szukaj w serwisie



DODAJ STRONĘ DO NASZEGO KATALOGU


BHP TESTY

BHP TESTY BHP TESTY

Google

Przeszukuj WWW
Szukaj z www.bhp.org.pl

Autor : urlop dnia 08-12-2002 - 19:04 | 3839 raz(y) oglądano.
artykułów : POLICJA boi się przestępców 8.12.2002
Przestępstwa Przestraszona policja

Funkcjonariusze z roku na rok strzelają coraz rzadziej.



Autor : urlop dnia 07-12-2002 - 07:41 | 4142 raz(y) oglądano.
artykułów : Szlaban na mlecznej drodze
Gospodarka Szlaban na mlecznej drodze
To co udojone pod Tarnowem, uchodzi za brudne



Autor : urlop dnia 07-12-2002 - 07:32 | 7508 raz(y) oglądano.
artykułów : Nowe tarnowskie więzienie 7.12.2002
Przestępstwa Autor WIESŁAW ZIOBRO
Samotność gangstera
W tarnowskim Zakładzie Karnym pierwszych kandydatów do zaludniania dopiero co zbudowanego oddziału specjalnego nie zabraknie. Nie będzie trzeba czekać na przestępców z importu.
Już dzisiaj prawdopodobnie można byłoby tam zamknąć od razu co najmniej trzech: gangstera z grupy zorganizowanej, płatnego zabójcę i osobnika, który w głośnej kiedyś sprawie specjalizował się w podkładaniu bomb w warszawskich windach.

Będzie w kim wybierać. Zakład Karny przy ul. Konarskiego w Tarnowie, przetrzymujący dziś ok. 900 skazanych, gości u siebie między innymi 103 zabójców, choć nie każdy z nich musi mieć status szczególnie niebezpiecznego przestępcy. Dwie osoby mają dożywocie, dwadzieścia dziewięć - 25 lat pozbawienia wolności, dwadzieścia siedem - 15... Osiem osób to członkowie zorganizowanych grup przestępczych.

W nowym oddziale zmieści się 28 więźniów szczególnie niebezpiecznych, dla których przewidziano cele jedno- i dwuosobowe. Tych drugich będą tylko cztery. Wymiary celi jednoosobowej wynoszą 2,10 x 3,80 m.

Kodeks karny wykonawczy precyzuje, jakimi czynami i zachowaniem można sobie zasłużyć na ten status i pobyt w miejscu wyjątkowym. Mowa jest tam między innymi o przestępstwach popełnionych ze szczególnym okrucieństwem, z użyciem broni palnej albo materiałów wybuchowych, wzięciu lub przetrzymaniu zakładnika, uprowadzeniu statku lub samolotu, stwarzaniu zagrożenia dla kadry lub współwięźniów podczas odbywania kary, organizowaniu buntów w zakładach karnych, ucieczkach z więzień. Nie mniej istotne są w tym przypadku warunki osobiste, motywacje, sposób zachowania się przy popełnieniu przestępstwa, rodzaj i rozmiar ujemnych jego następstw, stopień demoralizacji skazanego.


Prestiż penitencjarny
Nowy oddział specjalny, którego uroczyste otwarcie zaplanowane jest na 29 listopada, zdecydowanie podniesie rangę tarnowskiego Zakładu Karnego. W Polsce takich oddziałów jest w sumie osiem, ostatnio uruchomiony w 150-letnim więzieniu w Raciborzu. Kłopot inwestorów polegał tam na tym, że obiekt jest zabytkowy i bardzo trudno było pogodzić wymagania konserwatora ze standardami zamkniętego oddziału specjalnego. Niełatwo było na przykład dopasować drzwi do celi.

Oprócz Raciborza najgroźniejsi przestępcy zamykani są już w: Wołowie, Włocławku, Sztumie, Goleniowie, Poznaniu, Gdańsku i Radomiu. Potrzeby pod tym względem rosną wraz z rozwojem w Polsce przestępczości zorganizowanej. Według oficjalnych danych, w kraju status niebezpiecznego przestępcy ma ok. 500 skazanych, w ciągu trzech ostatnich lat liczba ta wzrosła trzykrotnie. Doświadczenia - nie tylko krajowe - wskazują na konieczność osadzania tego rodzaju przestępców w zamkniętych oddziałach specjalnych. W tym roku budżet państwa na ich utworzenie wyda w sumie 10 mln zł.

- W Tarnowie jako pierwszy w Polsce powstał zamknięty oddział budowany od podstaw - mówi płk Jan Sudia, dyrektor ZK. - Powstawał błyskawicznie, bo w czerwcu tego roku wylano pierwsze fundamenty. Brany pod uwagę był także Zakład Karny w Nowym Wiśniczu, ale ostatecznie centralny zarząd podjął decyzję o budowie oddziału u nas.


Więźniowie więźniom
Wkrótce, przypuszczalnie jeszcze w tym roku, pojawią się tam pierwsi osadzeni, a prawda jest taka, że po części to więźniowie więźniom zgotowali ten los. Przez pięć miesięcy w obiekcie pracowało odpłatnie ponad 30 skazanych pochodzących głównie z drugiego w Tarnowie Zakładu Karnego, położonego w dzielnicy Mościce. Z zawodu murarze, tynkarze i posadzkarze. Jedynie prace specjalistyczne wykonały odpowiednie firmy.

Tarnowski Zakład Karny, pierwszej kategorii, ma w kraju opinię więzienia dość rygorystycznego, dobrze zarządzanego i skutecznie strzeżonego. Ostatnią ucieczkę odnotowano tu w 1978 r., gdy trzech skazanych zbiegło kanałami ciepłowniczymi, wykorzystując remont i bałagan w pomieszczeniach kotłowni. Po 1926 r., gdy zbudowano więzienie w Tarnowie na ponad 400 miejsc (również dla kobiet), uchodziło ono za jedno z najnowocześniejszych w Europie. Miało centralne ogrzewanie, prąd, oddział szpitalny (także dla zakaźnie chorych), pralnię mechaniczną, kuchnię parową, dezynfekator, piekarnię, liczne warsztaty. Dziś jest już raczej zabytkiem, lecz nowoczesny oddział zamknięty nieco odmieni ten wizerunek.

Tak jak wszystkie zakłady karne w Polsce, tarnowski jest przepełniony. Powinno tu przebywać nie więcej niż 650 skazanych, jest o ponad 200 za dużo. Nie udało się zatem utrzymać ustalonych odgórnie standardów, że każdy z osadzonych ma do dyspozycji minimum 3 m kw. powierzchni. Ale i tak bywało gorzej. W latach 80. w tarnowskim więzieniu padł rekord: pomieszczono w nim 1200 skazanych.

Od początku zakład przyjmuje przestępców jak leci: młodocianych, recydywistów, tymczasowo aresztowanych.

Z pewnego punktu widzenia najniebezpieczniejsi przestępcy będą mieć w Tarnowie najwyższy komfort. Osobną zwykle celę, ponadstandardową przestrzeń życiową i wszystko dookoła nowe, świeże i pachnące. Sprzęt, pościel, toaletę.

W celach nowego oddziału, ochrzczonego już jako różowa pantera (z uwagi na kolor elewacji budynku), jest wszystko, czego potrzeba do przetrzymywania szczególnie niebezpiecznych przestępców: sterowany komputerowo elektroniczny system zabezpieczeń, całodobowy monitoring pomieszczeń, wewnętrzne kraty w drzwiach i oknach (uchylić je może tylko strażnik za pomocą elektroniki), dodatkowe siatki i przesłony, matowe szyby, kraty okienne ze stali odpornej na przecinanie, sprzęt (łóżka, stoły, taborety itp.) mocowany trwale do ścian i podłóg. Dopuszczalne jest zainstalowanie urządzeń umożliwiających w celi podsłuch.

- Pościel i koce z papieru to mity - uśmiecha się dyrektor Sudia, dodając, że jeśli przestępca koniecznie chce popełnić samobójstwo, zrobi to bez problemu, w każdych warunkach, niekoniecznie wieszając się na zwykłym prześcieradle. Umówmy się, że więzienie nie jest po to, by chronić skazanego przed odebraniem sobie życia, ale przed tym, by nie odebrał życia komu innemu.

W historii więzienia byli już tacy, którzy potrafili otworzyć sobie tętnice, przegryzając je zębami.


Życie mało towarzyskie
Odpowiednio wyselekcjonowani strażnicy będą mieli bardzo ograniczony bezpośredni kontakt z przestępcami, a jeśli już - to po wcześniejszym założeniu ochronnej kamizelki nożoodpornej. Jeżeli skazany skorzysta z umieszczonego w celi dzwonka alarmowego, bez konieczności otwierania drzwi i dzięki technice łatwo będzie można sprawdzić, jaki był tego powód. Teraz w starych oddziałach na każdy dźwięk dzwonka trzeba biegać w tę i we w tę, kontrolować cele, niekiedy zupełnie bez potrzeby, bo któryś z osadzonych akurat robi sobie żarty.

- Na 26 potrzebnych w oddziale etatów na razie otrzymaliśmy 10 - informuje dyrektor. - Zatrudnimy najbardziej zdyscyplinowanych, lojalnych i odpornych psychicznie strażników, mających już odpowiednie doświadczenie. Ich duża sprawność fizyczna jest czymś oczywistym, muszą znać tajniki walk Wschodu, gdyż będą mieć do czynienia z przestępcami o wysokich i najróżniejszych kwalifikacjach.

Przed laty transportowany z Tarnowa do dębickiego sądu skazany, były zapaśnik, tak mocno przytulił do siebie dwóch konwojujących go policjantów, że ci na chwilę stracili przytomność. Więzień zbiegł.

Niebezpieczny przestępca będzie mógł poruszać się po zakładzie karnym pod wzmocnionym dozorem i tylko w razie ważnej potrzeby. Oczywiście pojedynczo. Spacer, także odpowiednio dozorowany, będzie możliwy wyłącznie w wyznaczonych miejscach. Widzenia - w sposób uniemożliwiający bezpośredni kontakt z osobą odwiedzającą. Niebezpieczny skazany nie będzie mógł korzystać z własnej odzieży.

Jeżeli pod pewnymi warunkami będzie on mógł się uczyć, pracować czy uczestniczyć w nabożeństwach, to tylko na terenie oddziału specjalnego.

- Izolacja niebezpiecznych przestępców ma konkretny cel - podkreśla dyrektor Sudia. - Poprawia się wtedy bezpieczeństwo pozostałych funkcjonariuszy i współwięźniów. Tego rodzaju przestępcy wywodzą się z innej kasty, są bardzo często ludźmi inteligentnymi, zasobnymi w gotówkę, umiejącymi manipulować innymi. Bywa, że różnymi rzeczami przekupują współwięźniów ze zwykłej celi, płacą im za różne przysługi. Pobyt w oddziale specjalnym osłabia pozycję przestępców ze statusem, ma znaczenie psychologiczne.


Więzienia warowne
Mjr Jacek Matrejek, zastępca dyrektora ZK w Tarnowie, mówi, że od stuleci groźnym przestępcom nadawano osobną kategorię, o czym świadczą choćby fragmenty Kodeksu Karzącego Królestwa Polskiego z 1818 r. Pisze się tam o więzieniach warownych, ogolonych głowach skazanych, którzy na czas pracy byli przykuwani do taczek.

W Polsce międzywojennej w Rawiczu, Pińczowie i we Wronkach powstały zakłady karne izolacyjne, a przestępcy wyjątkowo niebezpieczni od 1931 r. transportowani byli w Kieleckie, do słynnego więzienia na Świętym Krzyżu.

Obecnie Tarnów, ze względu na oddział specjalny, zaliczany będzie do krajowej czołówki więziennictwa. Przed wojną szanujący się bandyci chcieli choć na kilka dni tymczasowo zaliczyć tarnowskie więzienie, by zdobyć uznanie wśród innych przestępców. Obowiązywała lista rankingowa polskich więzień i tak jest zresztą także dzisiaj. Tarnów kojarzył się z solidnym i ciężkim dla bandytów zakładem karnym. W mieście niektórzy żartują, że więzienie to z powodzeniem nawiąże teraz do tradycji...


(|1311 słów więcej||Wyślij artykuł do znajomych|Strona gotowa do druku)


Autor : urlop dnia 07-12-2002 - 05:43 | 5368 raz(y) oglądano.
artykułów : Kochany Święty Mikołaju... 7.12.2002
Rozrywka Kochany Święty Mikołaju...

Znani krakowianie: o czym marzyli w dzieciństwie, co dziś ofiarowaliby innym


"Bardzo proszę o dużo klocków, samochodzik zdalnie sterowany, domek dla lalek i wielkiego pluszowego misia" - napisała kilkuletnia Weronika w liście do św. Mikołaja. Obok stawianych dziecięcą ręką koślawych literek, na kartce papieru widnieją kolorowe obrazki wybranych zabawek - dziewczynka wycięła je z reklamówki jednego z krakowskich hipermarketów. - Żeby Mikołaj nie musiał długo szukać - wyjaśniła.

Nie tylko maluchy marzą o mikołajowych prezentach. Także dorośli - choć nie piszą kolorowych listów - mają swoje ciche życzenia. Kiedy byli dziećmi, św. Mikołaj nie miał takiego wyboru zabawek jak obecnie. Ale i wtedy większość z nich miała nadzieję, że może właśnie w tym roku dostanie upragnioną kolejkę, klocki, rowerek... Czy te dziecięce marzenia się spełniły? Jaki prezent chcieliby dostać dzisiaj i co i komu podarowaliby, gdyby mieli moc św. Mikołaja? Zapytaliśmy o to kilka znanych osób.

(MWK)


Stanisław Rodziński, malarz
1. Bardzo chciałem mieć kolejkę elektryczną, a Święty Mikołaj nie przyniósł. Znacznie później dowiedziałem się, że rodzice rozważyli taki prezent i stwierdzili, że jest poza ich możliwościami. No, ale to nastąpiło później, a doraźnie przeżywałem żal do Świętego Mikołaja, w którego, w latach mojego dzieciństwa, wierzyło się długo i z przekonaniem.

2. Sądzę, że w tej chwili moje nadzieje i radości mają charakter pozaprzedmiotowy. Teraz Święty Mikołaj interesuje mnie bardziej w odniesieniu do wnuków.

3. Raczej nie byłyby to przedmioty. A jeżeli miałbym wnieść worek z przedmiotami - to dla żony byłby tam wspaniały kapelusz, dla córki może piękne buty, bo lubi, i koniecznie ważna książka archeologiczna, dla zięcia także książka archeologiczna i coś z historii wojskowości, dla Kubusia okręt - koniecznie piracki, dla Oli najpiękniejsze kamienie, bo zbiera, a najlepiej jakieś świetne wakacje. Ot, marzenia dziadka...


Bronisław Chromy, rzeźbiarz
1. Kiedy byłem dzieckiem, to Święty Mikołaj prawie nie chodził. Zabawek i tak miałem mnóstwo. Sam je sobie strugałem; wiatraczki, tracze, górale tańczący na wiatraczku...

2. Co chciałem zrobić w życiu, zrobiłem, co miałem dostać, dostałem. Najważniejsza jest możliwość pracy twórczej; to ten prawdziwy, wielki Mikołaj, na co dzień, nie tylko 6 grudnia.

3. Bywam Mikołajem kilka razy w roku. Średnio w ciągu dwunastu miesięcy oddaję na aukcje charytatywne 12 - 15 prac. Jeżeli to pomoże ludziom będącym w potrzebie przetrwać trudny czas - to chyba o to chodzi...


Jacek Majchrowski, prezydent Krakowa
1. Moje dzieciństwo to czasy pozbawione tych wszystkich wymyślnych, kolorowych zabawek, które dziś wypełniają półki sklepów. Nie mieliśmy lśniących modeli samochodów, klocków Lego..., to zmuszało do pracy wyobraźnię, sprawiało, że często sami wymyślaliśmy sobie zabawki.

2. Moim niespełnionym długo marzeniem był rower. Teraz nie mam wymyślnych życzeń. Doskonałym prezentem dla mnie będzie zawsze dobra książka.

3. A co i komu ofiarowałbym jako św. Mikołaj? Być choć przez jedną noc PRAWDZIWYM św. Mikołajem - to w istocie najwspanialszy prezent, jaki sam mógłbym dostać od losu... Spełniłbym ciche marzenia moich najbliższych (przy okazji ofiarowałbym sobie parę dni wyłącznie w rodzinnym gronie), skorzystałbym też z mocy magicznych, by dzień ten uczynić ciepłym i radosnym dla mieszkańców naszego miasta, by hojnie obdarować wszystkie dzieci, bo w końcu św. Mikołaj istnieje przede wszystkim dla nich.


Krzysztof Krawczyk, piosenkarz
1. Moje dzieciństwo przypadło na lata 50. - trudne to były czasy. Cieszyliśmy się wtedy z każdego prezentu od Świętego Mikołaja - słodyczy, cytrusów, jakiejkolwiek zabawki. Kiedy skończyłem dziesięć lat, wymarzyłem sobie jednak pewien podarunek - bardzo chciałem dostać rower. Niestety, rodziców nie było stać na zakup. W ten sposób marzenie przez długi czas pozostawało niespełnione. Kiedy podrosłem, wygrałem casting na jedną z ról w filmie "Szatan z siódmej klasy". Zarobiłem 1700 zł, co wystarczyło na kupno upragnionego roweru. To już jednak nie było to samo...

2. Dziś życzyłbym sobie, aby Święty Mikołaj podarował mi spokój ducha i dobre zdrowie. Tak się bowiem złożyło, że nagle zrobiło się wokół mnie sporo szumu i zamieszania w mediach. Nagrałem nową płytę, koncertuję... To dobrze, ale strasznie się tym wszystkim przejmuję. A nie chciałbym, aby stres zrujnował mi życie.

3. Moim bliskim podarowałbym rodzinne pojednanie - sporo krwi napsuły nam ostatnio różne konflikty i nieporozumienia. Wszystko to znalazło oczywiście odbicie w prasie i telewizji. Cały ten medialny magiel wciągnął nas i wypluł, co jeszcze pogorszyło sytuację. Chciałbym bardzo, aby stosunki w naszej rodzinie szybko się poprawiły.


Zbigniew Wodecki, piosenkarz
1. Moje dzieciństwo było pełne marzeń o wielkich przygodach, bohaterskich czynach i wspaniałych podróżach. Moim ulubieńcem był wtedy Zorro - starałem się nie opuścić żadnego odcinka z popularnego w tamtym czasie telewizyjnego serialu. Pod wpływem tego filmu zapragnąłem otrzymać od Świętego Mikołaja... szpadę! Niestety, okazało się, że sprawa była nie do załatwienia. Marzenie pozostało marzeniem.

2. Dzisiaj miałbym do Świętego Mikołaja równie nierealne życzenie: chciałbym, aby ZUS, któremu przez całe życie płaciłem regularnie składki, zafundował mnie i moim najbliższym pełną opiekę zdrowotną. Ale kto by potrafił ich do tego zmusić...

3. Jeśli byłbym Świętym Mikołajem, zabawiłbym się w Robin Hooda i zapewnił wszystkim biednym ludziom w Polsce godziwe warunki życia, ot, takie minimum socjalne... A specjalny prezent miałbym dla moich podopiecznych z programu "Droga do gwiazd" - podarowałbym im przysłowiowy łut szczęścia - wiem, że są pracowici i utalentowani, ale zdaję sobie sprawę, że to nie wystarcza w show-biznesie. Dużą rolę w robieniu kariery odgrywa przypadek - i właśnie życzyłbym im takiego sprzyjającego uśmiechu losu.


Ks. Mieczysław Maliński
1. W dzieciństwie dostawałem od św. Mikołaja bardzo konkretne prezenty - grube skarpety, ciepłe rękawice, wełnianą czapkę. Nie pamiętam, żebym marzył o jakimś specjalnym upominku. Te praktyczne rzeczy cieszyły mnie i satysfakcjonowały właśnie dlatego, że otrzymywałem je od św. Mikołaja. Gdybym dostał je przy innej okazji, nie byłyby dla mnie takie ważne.

2. Dzisiaj chciałbym otrzymać w prezencie więcej czasu dla siebie. Marzę, aby doba miała drugie tyle godzin... Gdybym sam został św. Mikołajem, podarowałbym wszystkim ludziom spokój i radość. Żeby już nigdy nie musieli się czymkolwiek martwić.


Marta Bizoń, aktorka, piosenkarka
1. Nie ma takiego prezentu, o którym marzyłam, a którego nigdy nie dostałam. Święty Mikołaj zawsze przynosił mi to, co chciałam - może za sprawą licznych listów, jakie do niego pisywałam, a może dzięki domyślności rodziców, których dla pewności jeszcze dodatkowo informowałam o upragnionych prezentach.

2. Lubię niespodzianki i chciałabym dostać taki prezent, który by mnie naprawdę zaskoczył. Chociaż jest też coś, co bardzo chciałabym mieć - to mały, łatwy do zaparkowania samochodzik, w którym nic by się nigdy nie psuło i który mogłabym pomalować, jak mi się zamarzy.

3. Gdybym to ja była Świętym Mikołajem... Przychodzą mi do głowy same banały - chciałabym obdarować wszystkich miłością i cierpliwością (zwłaszcza moich bliskich), ale też umiejętnością cieszenia się z każdej przeżytej chwili.


Łukasz Nowicki, aktor
Jan Nowicki, który obdarowywał syna prezentami

1. Zawsze dostawałem więcej prezentów niż się spodziewałem. Z niecierpliwością wyczekiwałem powrotów ojca z zagranicy i wówczas rozpakowywałem liczne podarunki. Zawsze też z ciekawością spoglądałem na torby Marty (Marta Meszaros), które przywoziła z Węgier. Kiedyś wypatrzyłem w nich supersweter, przez trzy dni byłem szczęśliwy, że go dostanę. Niestety, kiedy przyszedł Święty Mikołaj okazało się, że mój sweter dostał kuzyn, a mnie przypadła w udziale bluza.

2. Teraz o wiele chętniej daję prezenty niż dostaję. Lubię niespodzianki i upominki mało praktyczne, które za to zapadają w pamięć. Najpiękniejszym prezentem byłby telefon od dyrektora Holoubka, który zaproponowałby mi główną rolę w "Edypie"...

3. Jako św. Mikołaj chciałbym, żebyśmy częściej bezinteresownie się uśmiechali, mieli w sobie więcej optymizmu na co dzień i radości życia, by moi bliscy mogli się cieszyć ze mnie. Żebyśmy umieli marzyć, marzenia niekoniecznie muszą się spełnić, ważne jest jednak samo marzenie. I jeszcze jedno - by pontyfikat Jana Pawła II trwał jeszcze ze 30 lat. (NIKA)


Anna Polony, aktorka
1. Będąc małą dziewczynką dostałam od Świętego Mikołaja maleńką wagę sklepową z odważnikami - zabawkę cud. Natychmiast zamarzyłam, by w następnym roku Mikołaj podarował mi prawdziwy sklep. Oczywiście nie dostałam go. Jak widać, było mi w życiu pisane sprzedawanie uczuć, emocji i duszy w teatrze, a nie cukru i kiełbasy na wagę.

2. Dziś mam jedno życzenie. Kochany św. Mikołaju: nie chcę medali i nagród od zmieniających się wciąż władz, które nie zawsze są dla mnie życzliwe. Natomiast proszę cię bardzo o jedno: o maleńkie mieszkanie w środku miasta, na cichej ulicy. Najlepiej na pierwszym piętrze, z miłymi sąsiadami i niedużym czynszem. I błagam, nie w prywatnej kamienicy. Jeśli, Mikołaju kochany, nie spełnisz mojego życzenia, to mogę wylądować gdzieś na peryferiach Krakowa i wtedy nie będę już mogła dojeżdżać do teatru, ale zasiądę w fotelu, robiąc na drutach. A tego na pewno byś nie chciał.

3. Gdybym zaś była Tobą, to chciałabym wszystkim potrzebującym odjąć trosk i kłopotów, a podarować pewność jutra i poczucie, że życie jest piękne. Jeśli wygram milion, to podzielę się nim, z kim będę mogła. Bo mam duszę św. Mikołaja - lubię dzielić się z innymi tym, co mam. (jot)


Prof. Marek Stachowski, kompozytor, rektor krakowskiej Akademii Muzycznej
1. Bardzo marzyłem o kolejce elektrycznej. Chciałem, aby była ona miniaturą prawdziwej. Powinna jeździć po szynach, mieć reflektory. Chciałem, aby przy szynach znajdowały się semafory, aby kolejka pokonywała wiadukty, tunele, by przejeżdżała przez stacje. Taką właśnie otrzymał mój kolega. Niestety, moje dzieciństwo i okres, kiedy marzyłem o kolejce, przypadł na czas okupacji. Na taki wydatek nie było stać rodziców. Przez całą wojnę bawiłem się zabawkami, które zrobił dla mnie dziadek.

2. Teraz nie mam wygórowanych życzeń. Chciałbym dostać od Świętego Mikołaja płytę CD, z nową interpretacją dobrze znanej muzyki. Myślę np. o Mszy koronacyjnej Mozarta.

3. Mam 6-letniego wnuka Bartka, dlatego zamieniam się co roku w Świętego Mikołaja. W tym roku podaruję mu dobry komputer. Wiem, jak tego pragnie i chcę spełnić jego marzenie. Natomiast gdybym mógł stać się przez chwilę prawdziwym Świętym Mikołajem, sprezentowałbym wszystkim ludziom uśmiech. Bo uśmiech jest wstępem do szczęścia, o którym tak wszyscy marzymy.


Elżbieta Penderecka, dyrektor artystyczny Wielkanocnego Festiwalu
Ludwiga van Beethovena
1. Marzyłam o małym rowerze na dwóch kółkach. Niestety, pragnienia moje przypadły na trudne lata 50. i rodziców nie było stać na ten zakup - nigdy go nie dostałam. Wcześniej jeździłam na całkiem małym rowerku, trzykołowym. Na większym - już dorosłym rowerze - do dziś nie jeżdżę. W Lusławicach mam bowiem jedynie młodzieżowy rower i czasem na niego wsiadam, aby pojeździć po okolicy.

2. Chciałabym otrzymać więcej spokoju i czasu dla siebie. Marzę, by św. Mikołaj sprawił, iż wyjechałabym wraz z mężem na dwutygodniowe wakacje. Sam na sam, bez telefonów, bez obowiązków i zobowiązań.

3. Gdybym była Świętym Mikołajem, najwięcej prezentów sprawiłabym mojej dwuletniej wnuczce. Być może kupiłabym jej rowerek na trzech kółkach. Mężowi chciałabym ofiarować nowe drzewo do kolekcji, co nie byłoby łatwym zadaniem, gdyż zbiór ten jest już bardzo duży. A moim dzieciom pragnęłabym spełnić marzenia. ams


Jerzy Adamik, wojewoda małopolski
1. Każde dziecko ma chyba jakieś mikołajowe marzenia - ja nie należałem do wyjątków w tym względzie. Marzyłem o kolejce elektrycznej, produkowanej w Niemieckiej Republice Demokratycznej... Niestety, św. Mikołaj nigdy mnie nią nie obdarował.

2. Dzisiaj mam inne marzenia. Chciałbym w tym roku dostać magiczny kalendarz, pozwalający na wygospodarowanie większej ilości czasu. A gdybym sam został św. Mikołajem, to przede wszystkim darowałbym sobie więcej wolnego czasu dla mojej żony i córek.


Krzysztof Piasecki, satyryk
1. Najczęściej było tak, że co innego chciałem, a co innego mi Święty Mikołaj przynosił. Czytać nie umiał? Nieustająco marzyłem o motorowerze, nigdy mi nie przyniósł.

2. Teraz najchętniej chciałbym dostać uśmiechniętych rodaków. Nie musiałbym tak ciężko pracować, żeby się uśmiechnęli.

3. Najchętniej tobym Unii Europejskiej dał w podarunku Polskę. wak


Bronisław Maj, poeta
1. Największym przeżyciem, dojmującym i smutnym, było odkrycie, że Święty Mikołaj to mój przebrany wujek, bo całą siłą dziecięcego serduszka w Mikołaja wierzyłem. I niestety, ani ten prawdziwy, ani nieprawdziwy nie przyniósł mi prezentu, o jakim marzyłem najbardziej - to znaczy pieska.

2. Bardzo bym chciał, by Święty Mikołaj przyniósł nam wszystkim straszną zarazę, ale bardzo precyzyjną, która wygubiłaby wszystkich polityków, generałów, producentów i handlarzy broni, ponieważ my, ludzie, mamy prawo i mielibyśmy wtedy sposobność żyć w pokoju i spokoju. Tego bym sobie i nam życzył. Bo nas jest więcej i my mamy rację.

3. Sam podarowałbym mojemu przyjacielowi gigantyczny wór krówek, ale kruchych (szczęka!).


Jerzy Zoń dyrektor Teatru KTO
1. W moim dzieciństwie prawdziwym rarytasem były owoce cytrusowe. W naszym domu było pięcioro dzieci i każdego roku św. Mikołaj przynosił nam oprócz słodyczy po jednej pomarańczy - obowiązkowo w bibułce. Patrzyłem z dziecięcą zazdrością na pozostałe cztery i myślałem: czy kiedyś Mikołaju przyniesiesz mi cztery kilogramy pomarańcz? Jako dziecko nie doczekałem się.

2. Drogi św. Mikołaju, proszę, zafunduj mi indywidualne tournée do Mołdawii, Estonii, Gruzji i Czeczenii - tam, gdzie moi aktorzy boją się jechać.

3. Jako św. Mikołaj podaruję każdemu dziecku na świecie malutkie pudełeczko. A w nim pigułkę z uśmiechem. JOC


(|2187 słów więcej||Wyślij artykuł do znajomych|Strona gotowa do druku)


Autor : emerytura1 dnia 06-12-2002 - 11:32 | 5615 raz(y) oglądano.
Wypadki : Śmierć pod rusztowaniem
Wypadki -przykłady Śmierć pod rusztowaniem

Bez nadzoru
(INF. WŁ.) O niedopełnienie obowiązków i nieumyślne spowodowanie wypadku, w wyniku którego zginął robotnik, oskarżyła krakowska prokuratura szefa jednej z firm remontowych. Oskarżonemu grozi kara do 10 lat więzienia.

Do wypadku doszło we wrześniu ubiegłego roku podczas prac remontowych na wiadukcie kolejowym przy ul. Igołomskiej w Krakowie. Robotnicy przesuwali tzw. rusztowanie warszawskie, wysokie na 3,5 metra i zbudowane z 10 segmentów. W pewnym momencie dolny segment zahaczył o nierówne podłoże, więc robotnicy, by przesunąć konstrukcję, zaczęli ją z całej siły pchać. Robotnik, który znajdował się wtedy wewnątrz rusztowania, upadł, doznając śmiertelnych obrażeń głowy.

W dochodzeniu ustalono, że w dzienniku budowy zabrakło wpisu potwierdzającego nadzór techniczny i dopuszczenie rusztowania do użytku. Konstrukcja była przesuwana bez wcześniejszego demontażu, a montaż i demontaż rusztowania powinien odbywać się pod nadzorem osoby, która ma odpowiednie kwalifikacje. W tym przypadku był to Marek D., szef firmy remontowej. Prokuratura postawiła mu zarzut niedopełnienia obowiązków i nieumyślnego spowodowania wypadku, w wyniku którego zginął robotnik. Oskarżony nie przyznał się do winy. W prokuraturze wyjaśniał, że osobiście szkolił pracowników, jak mają korzystać z rusztowania i nie wiedział, że przesuwają je bez wcześniejszego demontażu. Jego zdaniem, zrobili to samowolnie. Oskarżony przyznał też, że nie wymagał od pracowników, by informowali go o przestawianiu rusztowania.




(|218 słów więcej||Wyślij artykuł do znajomych|Strona gotowa do druku)


Autor : Roman dnia 06-12-2002 - 01:01 | 3707 raz(y) oglądano.
artykułów : Niejasne zasady finansowania Radia Maryja 6.12.2002
Religia Kościół Niejasne zasady finansowania Radia Maryja

Atak, propaganda, chęć opodatkowania Kościoła katolickiego - takie zarzuty usłyszał od posłów LPR, PiS i KN reprezentant ministra finansów podczas odpowiedzi na pytanie posłów SLD dotyczące Radia Maryja.

Posłowie SLD - Cezary Stryjak, Alicja Murynowicz i Piotr Gadzinowski - skierowali do resortu finansów pytanie w sprawie publikacji w dzienniku "Rzeczpospolita" o zarzutach dotyczących nieprawidłowości finansowych w Radiu Maryja.

Na pytanie odpowiadał wiceminister finansów Wiesław Ciesielski.

Na wstępie swojej wypowiedzi Ciesielski zaznaczył, że jego wypowiedź będzie dotyczyła tylko i wyłącznie fiskalnego aspektu sprawy. Wyjaśnił, że w mediach pojawiły się zarzuty wskazujące na popełnienie przez Radio Maryja nieprawidłowości finansowych, a nawet przestępstw (chodzi o niepłacenie podatków, wystawianie zaświadczeń fałszywych darowizn, przemycanie dewiz).

Ciesielski powiedział, że nie jest prosta odpowiedź na pytanie, czy Radio Maryja podlega obowiązkowi opodatkowania. "W ciągu 10 lat istnienia rozgłośni ze strony służb skarbowych zrobiono niewiele, aby tę sytuację zmienić. Ze względu na to działalność Radia Maryja pozostawała poza zasięgiem, a nawet zainteresowaniem służb skarbowych" - tłumaczył wiceminister.

Wyjaśnił, że Radio Maryja zostało powołane jako wewnętrzna jednostka organizacyjna zgromadzenia redemptorystów prowincji warszawskiej, z siedzibą w Warszawie. W związku z tym Radio nie jest partnerem dla urzędu skarbowego; jest nim zgromadzenie zakonne, które rozlicza się z budżetem państwa.

Wiceminister przypomniał, że zgodnie z prawem kościelne osoby prawne są z podatku zwolnione z tytułu swojej działalności niegospodarczej. "Radio Maryja - które jak wiadomo nie nadaje reklam - uważa, że wszystko, co robi, jest działalnością niegospodarczą; środki uzyskuje z darowizn i przeznacza je w całości na sprawy kultowe, oświatowo-wychowawcze, naukowo- kulturalne oraz na inwestycje sakralne. Tego rodzaju wydatki ustawa zwalnia z podatku" - powiedział wiceminister finansów.

"Dla urzędu skarbowego podatnik o nazwie Radio Maryja po prostu nie istnieje; nie ma NIP-u, nie jest zarejestrowany jako podatnik, ale jest jednostką organizacyjną redemptorystów. Powstaje więc pytanie, czy zgromadzenie odpowiednio dokładnie prowadzi bilans dochodów i wydatków" - powiedział Ciesielski.

Jego zdaniem, o tym, czy zarzuty mediów są słuszne, czy nie należałoby się przekonać tylko podejmując kontrolę podatkową w zgromadzeniu redemptorystów.

Ciesielski podkreślił, że Urząd Skarbowy Warszawa-Wola rozpoczął kontrolę w zgromadzeniu prowincji warszawskiej.

Podczas zadawania pytań poseł SLD Cezary Stryjak dopytywał się wiceministra, czy byłoby słuszne powołanie specjalnej sejmowej komisji śledczej, która pomogłaby Ministerstwu Finansów w wyjaśnieniu sprawy Radia Maryja. Ciesielski uznał jednak, że takie rozwiązanie nie jest potrzebne do normalnych działań służb fiskalnych. Zapewnił, że resortowi nie chodzi o żaden frontalny atak na radio Maryja, ale o wyjaśnienie - w świetle obowiązujących przepisów - zasad finansowania radia.

"Czy ministerstwo i rząd podejmie inicjatywę ustawodawczą, aby zmienić obecna niezwykle patologiczna sytuację, która kompromituje Kościół katolicki, rzuca cień na wielu uczciwych księży i miesza nieuczciwych księży-biznesmenów, którzy wykorzystują jedynie szyld Kościoła katolickiego (...)" - pytał poseł Piotr Gadzinowski (SLD).

Wypowiedzią Gadzinowskiego poczuli się urażeni niektórzy posłowie opozycji. Jan Łopuszański (LPR) zaapelował do wicemarszałka Tomasza Nałęcza (UP) o przestrzeganie zakresu wypowiedzi posłów i dopilnowanie, "by pytania posłów (...) nie były wykorzystywane do formułowania publicznie obraźliwych sformułowań pod adresem Kościoła katolickiego".

W odpowiedzi Nałęcz powiedział, że pytania w sprawie Radia Maryja z prawej i lewej strony sali daleko odbiegają od pierwotnego pytania zadanego przez posłów SLD i że nie będzie ingerował w treść pytań. "Państwa sumieniu pozostawiam uwzględnianie meritum tych pytań" - zaznaczył.

W dalszej części pytań do wiceministra poseł Artur Zawisza (PiS) dociekał, czy Ciesielski nie odczuwa konfliktu interesów odpowiadając na pytania o Radio Maryja. Wyjaśnił, że wiceminister jest przecież publicystą antykościelnego pisma "Fakty i mity". W odpowiedzi Ciesielski przyznał, że opublikował w "Faktach i mitach" cztery artykuły o tematyce gospodarczej i nie widzi w tym nic złego.

Wielokrotnie Ciesielski musiał odpowiadać na pytania posłów LPR i PiS, czy "atak" na Radio Maryja zapowiada chęć opodatkowania całego Kościoła katolickiego i akcji dobroczynnych. Wiceminister tłumaczył, że celem resortu jest sprawdzenie prawdziwości doniesień prasowych dotyczących działań finansowych toruńskiej rozgłośni w "świetle istniejącego prawa". Zaznaczył, że nie słyszał, bo coś się zmieniło w zasadach dotyczących rozliczeń podatkowych między państwem a Kościołem katolickim czy dodatkowym opodatkowaniu darowizn.

Posłowie: Antoni Stryjewski (KN) i Urszula Krupa (LPR) pytali o to, jakim prawem telewizja publiczna - utrzymywana z podatków Polaków, w tym katolików i słuchaczy Radia Maryja - wyemitowała film szkalujący rozgłośnię i jej dyrektora. Na to pytanie Ciesielski uznał, że nie musi odpowiadać, bo nie dotyczy ono spraw związanych z działalnością Ministerstwa Finansów.

Poseł Koła Katolicko-Narodowego Antoni Macierewicz dopytywał, dlaczego resort nie skontroluje innych instytucji finansowanych w nieprawidłowy sposób - telewizji TVN, Polsatu, "Trybuny", "Gazety Wyborczej", "Rzeczpospolitej", "Nie". Józef Skowyra (LPR) pytał wiceministra finansów, czy prokuratura z urzędu przystąpi do ścigania autorów "tego paszkwilu".

W odpowiedziach na pytania posłów opozycji Ciesielski podkreślał, że zadaniem Ministerstwa Finansów jest tylko skontrolowanie, czy jest przestrzegane prawo podatkowe. "Nie zapowiedziałem żadnego ataku, ani frontalnego, ani żadnego innego" - zaznaczył.

(|798 słów więcej||Wyślij artykuł do znajomych|Strona gotowa do druku)


Autor : Roman dnia 06-12-2002 - 00:12 | 3235 raz(y) oglądano.
artykułów : Jak łatwo stracić kasę 5.12.2002
Gospodarka Jak łatwo stracić kasę
"SSI" - to nazwa firmy, która od niedawna sprzedaje na polskim rynku ubezpieczenia na życie. Co dziwne - działa w najgłębszej tajemnicy, niemal pod ziemią. Zero reklamy, żadnych ogłoszeń w prasie. Agenci tej firmy dopłacają do interesu, a ludzie, którzy wykupują ubezpieczenie - tracą. Gdzie tu jest interes?


Warszawa


Piątkowy wieczór. Jeden z warszawskich klubów nocnych: impreza firmowa! Na pierwszy rzut oka trudno stwierdzić, czy to kancelaria prawnicza, czy obsługa supermarketu tu się bawi. Eleganckie garnitury mieszają się z sukienkami z bazarku. Złote rolexy z bucikami made in China. Ale wszyscy uśmiechnięci, zachwyceni, wniebowzięci.

- Odkąd jestem z nimi, stałam się innym człowiekiem. To trzeba przeżyć. Tu możesz zarobić tyle, ile chcesz - babka koło 40. usiłuje mnie zarazić entuzjazmem. - Jeśli będziesz robiła wszystko według instrukcji, za 5 lat kupisz sobie Mercedesa, a potem dom na Bahamach - nęci.

- Co, gdzie, jak -Ędopytuję. Tajemniczy uśmiech. Czekaj cierpliwie, a się przekonasz.

Dopiero po 2 tygodniach spotkałam się z Moniką i wypełniam ankietę: data i miejsce urodzenia, wiek, zawód, karalność, adres.

Wciąż nie mogę się dowiedzieć, co to za firma i w jaki sposób mam w niej zarabiać te kokosy.

- Trzeba przejść specjalne szkolenie - informuje moja mentorka. - Jedyne 340 zł. Potem spłacisz kredyt, kupisz samochód i dom, pojedziesz w podróż dookoła świata, a twoje życie stanie się rajem - zapewnia Monika. - Dla nas niesamowite jest normalne.

Decyduję się na na wykupienie szkolenia.

Ośrodek w podwarszawskim Wilanowie. Sala konferencyjna. W tle głośna muzyka w stylu italo disco. Na sali ponad 20 osób.

- Bueno pomariggio! - wita nas prezes.

Wysoki, elegancki. Bije brawo. My też. Na ekranie pojawia się kwadrat podzielony na mniejsze kwadraty.

- Ile kwadratów widzisz? - pyta prezes.

Każdy widzi inaczej. Ja 16.

- 30! - Krzyczy prezes. Kwadrat był przykładem na ograniczoność mojego myślenia.

- SSI ma 3 filozofie - mówi gestykulując. - Najważniejsza jest drużyna. W grupie osiąga się więcej. Dla nas niesamowite staje się normalne! - wykrzykuje.

Na ekranie pojawia się slajd z kosmonautą, który wbija flagę SSI na Księżycu. Dowiaduję się, że jeśli nie zostanę milionerką, to będzie to tylko i wyłącznie moja wina. Ale na szczęście firma SSI mi pomoże.

Odpowiadam trafnie na kilka pytań w stylu "2 razy 2". Odpowiedzi są sowicie nagradzane oklaskami.

Emeryt to ty

- Jak żyje w Polsce emeryt? - pyta prezes.

Odpowiadamy: biednie, marnie, ubogo.

Prezes rysuje linię życia: - Najpierw się uczysz i nic nie zarabiasz. Potem pracujesz i walczysz o standard życia. Na koniec dostajesz kiepską emeryturę i na nic cię nie stać. Ale jest na to sposób. Złoty środek. 100 procent pewności. To TBP. Twoja Bezpieczna Przyszłość! Legalne ubezpieczenie emerytalne!

To coś w rodzaju 3 filaru. Produkt towarzystwa Inter Polska. SSI ma wyłączność na jego sprzedaż.

- Powitajmy pana Marka, który jest na 4. pozycji - prezes wskazuje na pana po 40. Szpakowaty, wysoki, w okularach. Pan Marek, lekko sepleniąc, krzyczy: buen pomeriggio! (miłego popołudnia) i klaszcze w dłonie.

- Bueno pomeriggio! - odpowiada sala. Brawa. Pan Marek z koleżanką z 2 pozycji tłumaczą, jak sprzedawać TBP.

Produkt to my!

Trzeba zrobić listę znajomych i przyjaciół, nawet tych, których ostatnio widzieliśmy na maturze. Zadzwonić, umówić się na spotkanie pod pretekstem: mam coś, co cię może zainteresować. Nie wolno powiedzieć co.

Pojawiamy się punktualnie, elegancko ubrani. Przez godzinę rozmawiamy o niczym. Pijemy kawkę, koniaczek. Trzeba zmiękczyć "przeciwnika". Powtarzać, że do realizacji marzeń potrzebne są pieniądze. Narysować linię życia i straszyć nędzą na emeryturze.

Pytamy o marzenia. Obiecujemy ich spełnienie na emeryturze pod warunkiem, że kupią TBP. Jeśli klient jest oporny, straszymy wypadkiem albo rakiem. Różne rzeczy w życiu się zdarzają... (można rąbnąć pięścią w stół, jak klient się opiera).

I jeszcze jedno: ja także, jak każdy "agent", muszę wykupić ubezpieczenie TBP. To oczywiste!

- Musisz budować swoją strukturę - poucza mnie drobna Włoszka, żona prezesa.

Żeby zarabiać, mam, oprócz klientów, znaleźć 4 chętnych "agentów". Każdy z nich kolejnych 4 i tak dalej... Od "agentów" i klientów moich "agentów" mam procent. Im więcej ludzi "wciągnę", tym wyższa moja pozycja. Wszystko jest obliczone: za 2 pozycję mam 1800 zł miesięcznie, za 3 - 3 tys., za 4 ponad 7. Za każdą następną dużo więcej.

"Tak powstają fortuny zwykłych ludzi - mówi spiker na propagandowym filmie. - I ty możesz mieć jacht i odrzutowiec (pokazują jacht i odrzutowiec). SSI to pierwszy na świecie system dla ludzi pracy (pojawiają się zmęczone twarze). Musisz mieć w życiu cel: sukces (pojawiają się twarze, zadbanych, uśmiechniętych, bogatych). Nie musisz myśleć, wystarczy, żebyś przestrzegał naszych reguł..."

Quinn śpiewa "We are the champion" (jesteśmy mistrzami).

Uczestnicy szkolenia siedzą jak zahipnotyzowani. Monika szepcze mi na ucho: muszę osiągnąć 5. pozycję. Zrobię to!

Precz z kazikami!

SSI jest doskonała - mówi prezesowa. - Ludzie, którzy nie wierzą, to kaziki, niedowiarki. Im się nigdy nic nie uda. Wam - tak. Nie słuchajcie kazików!

Drugiego dnia "prania mózgu", kiedy piosenka w rytmie italo disco bębni mi w głowie, prezes SSI daje do podpisania umowę. Wynika z niej, że muszę sporządzić dla firmy listę 200 nazwisk z adresami i telefonami potencjalnych klientów; ubezpieczyć się na minimum 500 zł rocznie deklarując, że będę płacić takie (a najlepiej większe) pieniądze przez co najmniej 10 lat; wpłacić 1600 zł na kolejne szkolenie; zwerbować 4 "agentów", zrobić licencję.

Nie podpisały 2 osoby - w tym ja. Reszta nie mogła się nadziwić naszej głupocie - jak można zmarnować szansę.

- A to kaziki - usłyszałam za plecami.

- A to frajerzy - pomyślałam.




(|950 słów więcej||Wyślij artykuł do znajomych|Strona gotowa do druku)


Autor : bhpekspert dnia 05-12-2002 - 15:31 | 3023 raz(y) oglądano.
artykułów : ZMIANY W KODEKSIE PRACY
BHP  PRZEPISY ZMIANY W KODEKSIE PRACY

Ustawą z dnia 26 lipca 2002 r. o zmianie ustawy - Kodeks pracy oraz o zmianie niektórych innych ustaw (DzU nr 135, póz. 1146) wprowadzono szereg istotnych zmian w przepisach kodeksu pracy, a także w przepisach trzech innych ustaw, tj.:
- ustawy z dnia 28 grudnia 1989 r. o szczególnych zasadach rozwiązywania z pracownikami stosunków pracy z przyczyn dotyczących zakładu pracy (DzU z 2002 r. nr 112, póz. 980),
- ustawy z dnia 23 maja 1991 r. o związkach zawodowych (DzU z 2001 r. nr 79, póz. 854 ze zm.),
- ustawy z dnia 4 marca 1994 r. o zakładowym funduszu świadczeń socjalnych (DzU z 1996 r. nr 70, póz. 335 ze zm.).
Powyższa ustawa przewiduje trzy różne daty wejścia w życie poszczególnych rozwiązań prawnych -mianowicie:

- 29 listopada 2002 r.,

- 1 stycznia 2003 r. oraz

- 1 lipca 2003 r.

Przedstawiamy pokrótce najistotniejsze z nowych regulacji prawnych, koncentrując się zwłaszcza na zmianach wprowadzonych do przepisów kodeksu pracy; informację uzupełnia wskazanie daty wejścia w życie poszczególnych rozwiązań prawnych.

NAWIĄZYWANIE STOSUNKÓW PRACY

W zakresie nawiązywania stosunków pracy ustawa nowelizująca kodeks pracy przewiduje zwłaszcza:

1. Możliwość wielokrotnego nawiązywania umów o pracę na czas określony między tymi samymi stronami stosunku pracy.

Zgodnie z art. 6 ustawy nowelizującej, do czasu przystąpienia Rzeczypospolitej Polskiej do Unii Europejskiej zawiesza się stosowanie przepisu art. 251 kodeksu pracy, który obecnie ogranicza uprawnienia pracodawcy w zakresie wielokrotnego zawierania umów o pracę na czas określony z tym samym pracownikiem, stanowiąc, iż trzecia umowa o pracę zawarta na czas określony staje się z mocy prawa umową o pracę na czas nie określony, jeżeli poprzednio strony dwukrotnie zawarły umowę o pracę na czas określony, a przerwa między kolejnymi zatrudnieniami nie przekroczyła jednego miesiąca.

Czasowe zawieszenie stosowania przepisu art. 251 kodeksu pracy oznacza dla pracodawców możliwość wielokrotnego zawierania umów terminowych z tym samym pracownikiem.
Zawieszenie stosowania art. 251 kodeksu pracy nastąpi od dnia 29 listopada 2002 r.

2. Zakaz zastępowania umowy o pracę umową cywilnoprawną w przypadku, gdy zachowane zostają warunki wykonywania pracy charakterystyczne dla stosunku pracy.

W myśl art. 22 § 12 kodeksu pracy - niedopuszczalne będą praktyki pracodawców polegające na zawieraniu z byłymi pracownikami umów cywilnoprawnych, których przedmiotem jest świadczenie usług na rzecz pracodawcy przez podmiot gospodarczy utworzony przez byłego pracownika, jeżeli praca wykonywana w ramach takiej umowy będzie świadczona w warunkach właściwych dla stosunku pracy.

Chodzi tu zatem o zakaz zastępowania umów o pracę umowami cywilnoprawnymi, w przypadkach kontynuowania pracy u pracodawcy przez byłego pracownika jednak w innym, niż stosunek pracy, reżimie prawnym.

Dodatkowo, w art. 22 § 1 kodeksu pracy, uzupełniono definicję stosunku pracy o dwa elementy charakterystyczne dla wykonywania pracy na tej podstawie prawnej (wykonywanie pracy w miejscu i czasie wyznaczonym przez pracodawcę).

Powyższe zmiany wejdą w życie w dniu 29 listopada 2002 r.

3. Możliwość zawierania umów o pracę na czas określony w celu zastępstwa innego pracownika.

W art. 25 kodeksu pracy wskazano jeden z celów uzasadniających zawarcie z pracownikiem umowy o pracę na czas określony. Ten rodzaj umowy może być wykorzystany w przypadku konieczności zatrudnienia zastępcy na stanowisku zajmowanym przez pracownika czasowo nieobecnego w pracy z przyczyn usprawiedliwiających tą nieobecność (np. urlop wypoczynkowy, urlop bezpłatny, urlop wychowawczy, niezdolność do pracy spowodowana chorobą pracownika, urlop macierzyński).

Czas trwania umowy o pracę na czas określony zawartej w celu zastępstwa nieobecnego pracownika obejmie czas tej nieobecności. Taka umowa, podobnie jak każda inna umowa o pracę zawarta na czas określony, rozwiąże się z mocy prawa z upływem czasu, na który została zawarta.

Wcześniejsze jej rozwiązanie będzie możliwe w drodze porozumienia stron, bez stosowania wypowiedzenia (w przypadkach przewidzianych przepisami prawa), a także z zachowaniem dwutygodniowego okresu wypowiedzenia (ustawowego, jeżeli przyczyna wypowiedzenia leży po stronie pracodawcy, lub zamieszczonego w umowie w przypadku, gdy jest ona zawarta na czas dłuższy niż 6 miesięcy).

Jedynym szczególnym rozwiązaniem towarzyszącym umowom o pracę na czas określony zawieranym w celu zastępstwa innego pracownika jest niestosowanie przepisu art. 177 § 3 kodeksu pracy w przypadku, gdy zastępcą będzie pracownica w ciąży.

Umowa na zastępstwo nie będzie bowiem przedłużana do dnia porodu w przypadku, gdy w dniu jej rozwiązania stan zaawansowania ciąży przekracza trzy miesiące.

Powyższe zmiany wejdą w życie w dniu 29 listopada 2002 r.


4. Zniesienie obowiązku poddania się badaniom wstępnym, a także przeszkoleniu z zakresu bhp - w przypadku kontynuowania zatrudnienia u dotychczasowego pracodawcy na tym samym stanowisku pracy.

Z mocy art. 229 § 1 kodeksu pracy zniesiono obowiązek kierowania pracownika na badania wstępne, jeżeli jest on przyjmowany ponownie do pracy przez dotychczasowego pracodawcę na to samo stanowisko lub na stanowisko o takich samych warunkach pracy, na podstawie kolejnej umowy o pracę zawartej bezpośrednio po rozwiązaniu lub wygaśnięciu poprzedniej umowy o pracę.

Podobnie, z mocy art. 2373 kodeksu pracy, nie będzie wymagane przeprowadzanie przeszkolenia z zakresu bhp przed dopuszczeniem pracownika do pracy, jeżeli będzie on podejmował ponownie pracę u dotychczasowego pracodawcy na tym samym stanowisku pracy i nastąpi to bezpośrednio po rozwiązaniu lub wygaśnięciu poprzedniej umowy o pracę.

Powyższe regulacje wejdą w życie w dniu 29 listopada 2002 r.
KSZTAŁTOWANIE WARUNKÓW ZATRUDNIENIA PRACOWNIKÓW POZOSTAJĄCYCH W STOSUNKU PRACY

W zakresie kształtowania warunków zatrudnienia w czasie pozostawania pracowników w stosunku pracy ustawa nowelizująca kodeks pracy przewiduje zwłaszcza:

1. Możliwość czasowego zawieszania stosowania w całości lub w części niektórych przepisów prawa pracy.

Nowe przepisy art. 91 kodeksu pracy uprawniają pracodawcę i organizację związkową (a w przypadku jej braku - przedstawicielstwo pracowników) do zawarcia porozumienia o zawieszeniu stosowania w całości lub w części przepisów prawa pracy określających prawa i obowiązki stron stosunku pracy. Zawarcie takiego porozumienia będzie jednak możliwe wyłącznie wówczas, gdy jest to uzasadnione sytuacją finansową pracodawcy.

Ze względu na to, iż wyłączono możliwość zawieszania stosowania przepisów kodeksu pracy, przepisów innych ustaw, a także aktów wykonawczych do ustaw, w praktyce nowe rozwiązanie prawne da podstawę do zawieszania stosowania w całości lub w części zwłaszcza przepisów regulaminów zakładowych (pracy i wynagradzania). W zakresie układów zbiorowych pracy obowiązuje już bowiem podobne rozwiązanie prawne zamieszczone w art. 24127 kodeksu pracy. Zawieszenie stosowania w całości lub w części niektórych przepisów prawa pracy nie będzie mogło trwać dłużej niż przez okres 3 lat.

W odniesieniu do indywidualnego pracownika zawarcie takiego porozumienia oznacza, iż w zakresie i przez czas określony w porozumieniu nie stosuje się z mocy prawa warunków umowy o pracę wynikających np. z regulaminu pracy lub regulaminu wynagradzania. Taka czasowa modyfikacja warunków zatrudnienia nie wymaga stosowania wobec pracownika ustawowego trybu wypowiedzenia warunków pracy i płacy i dotyczy wszystkich pracowników, bez względu na zakres ochrony ich stosunku pracy.

Przepisy art. 91 kodeksu pracy wchodzą w życie w dniu 29 listopada 2002 r.

2. Możliwość czasowego stosowania warunków zatrudnienia pracowników mniej korzystnych niż wynikające z umów o pracę.

Przepisy art. 23^ kodeksu pracy są adresowane do pracodawców zatrudniających mniej niż 20 pracowników, a także do pracodawców nie objętych układem zbiorowym pracy. Uprawniają one w przypadku, gdy jest to uzasadnione sytuacją finansową pracodawcy, do zawarcia porozumienia z organizacją związkową (a w razie jej braku z przedstawicielstwem pracowników) o stosowaniu mniej korzystnych warunków zatrudnienia pracowników, niż wynikające z indywidualnych umów o pracę zawartych z tymi pracownikami.

Pogorszenie warunków zatrudnienia pracowników nie będzie mogło trwać dłużej niż przez okres 3 lat i będzie następować z mocy prawa, bez konieczności stosowania ustawowego trybu wypowiedzenia dotychczasowych warunków pracy i płacy. Powyższe rozwiązanie dotyczy wszystkich pracowników, bez względu na zakres ochrony ich stosunku pracy.
Przepisy art. 23^ wchodzą w życie w dniu 29 listopada 2002 r.

3. Ograniczenia w uprawnieniach pracownika do wynagrodzenia za czas niezdolności do pracy wskutek choroby.

Nowy przepis art. 92 § 11 kodeksu pracy ogranicza uprawnienia pracownika w zakresie wynagrodzenia za czas niezdolności do pracy wskutek choroby lub odosobnienia w związku z chorobą zakaźną, jeżeli okres niezdolności do pracy lub odosobnienia trwa nie dłużej niż 6 dni.

W takim przypadku w pierwszym dniu każdego okresu niezdolności do pracy lub odosobnienia pracownik nie zachowuje prawa do wynagrodzenia chorobowego.

Nowa regulacja prawna zacznie obowiązywać od dnia 1 stycznia 2003 r.


CZAS PRACY


W zakresie czasu pracy - zmiany wprowadzone do kodeksu pracy polegają zwłaszcza na: <
<
1. Wydłużeniu podstawowego okresu rozliczeniowego czasu pracy.

Zgodnie ze zmienionym przepisem art. 129 § 3 kodeksu pracy, podstawowy okres rozliczeniowy czasu pracy nie będzie mógł przekraczać 4 miesięcy, a zatem w porównaniu z obecnym stanem prawnym zostaje przedłużony o jeden miesiąc.

Nowa regulacja prawna zacznie obowiązywać od dnia 1 stycznia 2003 r.

2. Możliwości stosowania przedłużonego okresu rozliczeniowego czasu pracy.

Nowe przepisy art. 129 § 11 i § 12 kodeksu pracy przewidują możliwość stosowania znacznie przedłużonych okresów rozliczeniowych czasu pracy. Stosowanie okresu rozliczeniowego czasu pracy nie przekraczającego 6 miesięcy będzie możliwe w budownictwie, rolnictwie i hodowli, przy pilnowaniu mienia lub osób, a także przy wykonywaniu prac użytecznych społecznie lub służących zaspokajaniu codziennych potrzeb ludności.

Jeżeli w wyżej wymienionych przypadkach dodatkowo będzie to uzasadnione nietypowymi warunkami organizacyjnymi lub technicznymi mającymi wpływ na przebieg procesu pracy - okres rozliczeniowy będzie mógł być przedłużony nawet do 12 miesięcy.

Stosowanie przedłużonego - do 6 lub do 12 miesięcy - okresu rozliczeniowego czasu pracy nie będzie możliwe wówczas, gdy pracodawca organizuje pracę z wykorzystaniem jednego z uciążliwych systemów czasu pracy (równoważne normy czasu pracy, praca w ruchu ciągłym, praca polegająca na dozorze urządzeń lub związana z częściowym pozostawaniem w pogotowiu do pracy).

Dłuższy okres rozliczeniowy będzie można wprowadzić w drodze układu zbiorowego pracy lub po wyrażeniu na to zgody przez zakładową organizację związkową; w przypadku braku takiej organizacji o stosowaniu dłuższego okresu rozliczeniowego czasu pracy pracodawca będzie obowiązany uprzednio poinformować właściwego inspektora pracy.

Nowa regulacja prawna zacznie obowiązywać od dnia 1 stycznia 2003 r.

3. Upowszechnieniu stosowania systemu przerywanego czasu pracy.

Przepisy art. 129^ kodeksu pracy dopuszczają w szerszym niż dotychczas zakresie - możliwość stosowania systemu przerywanego czasu pracy.

Stosowanie tego szczególnego systemu czasu pracy będzie możliwe w odniesieniu do wszystkich kategorii i grup zawodowych pracowników, jeżeli będzie to uzasadnione rodzajem pracy lub jej organizacją.

System przerywanego czasu pracy zakłada stosowanie nie więcej niż 1 przerwy w pracy, trwającej nie dłużej niż 5 godzin, nie wliczanej do czasu pracy, jednakże opłacanej przez pracodawcę wynagrodzeniem w wysokości połowy wynagrodzenia należnego za czas przestoju.

Przerywany czas pracy będzie można stosować wyłącznie na podstawie układu zbiorowego pracy. W przypadku pracodawcy będącego osobą fizyczną, prowadzącego działalność w zakresie rolnictwa, u którego nie działa zakładowa organizacja związkowa, przerywany czas pracy będzie mógł być wprowadzony na podstawie umowy o pracę, przy czym pracownikowi będzie przysługiwać prawo do wynagrodzenia za czas przerwy wyłącznie wówczas, gdy taką gwarancję uzyska w umowie o pracę.

Nowe rozwiązanie prawne zacznie obowiązywać w dniu 29 listopada 2002 r.

4. Upowszechnieniu stosowania zadaniowego czasu pracy.


W przepisie art. 1298 kodeksu pracy, obok dotychczasowych przestanek stosowania zadaniowego systemu czasu pracy (rodzaj pracy lub jej organizacja) wymieniono także miejsce wykonywania pracy, jako samodzielną przesłankę uzasadniającą stosowanie tego systemu czasu pracy. Tym samym wskazano na możliwość stosowania zadaniowego czasu pracy w przypadkach, gdy praca jest wykonywana przez pracownika poza terenem zakładu pracy, np. w domu pracownika.

Nowa regulacja prawna zacznie obowiązywać w dniu 29 listopada 2002 r.

5. Możliwości wprowadzenia przerwy na spożycie posiłku lub załatwienie spraw osobistych.

Przepisy art. 12910 § 2 i 3 kodeksu pracy stworzyły wyraźną podstawę prawną do stosowania przez pracodawcę przerwy na spożycie posiłku, określając maksymalną długość takiej przerwy, a także tryb jej wprowadzania.

Pracodawca będzie mógł zatem stosować jedną przerwę w pracy, nie wliczaną do czasu pracy, w wymiarze nie przekraczającym 60 minut, przeznaczoną na spożycie posiłku przez pracowników lub załatwienie przez nich spraw osobistych. Przerwę będzie można wprowadzić stosownym postanowieniem układu zbiorowego pracy lub regulaminu pracy, zaś u pracodawców nie objętych układem zbiorowym pracy lub nie mających obowiązku wydania regulaminu pracy - wprowadzenie przerwy będzie mogło następować na podstawie umowy o pracę.

Nowa regulacja prawna zacznie obowiązywać w dniu 29 listopada 2002 r.

6. Możliwości określania innego rocznego limitu pracy w godzinach nadliczbowych.

Nowy przepis art. 133 § 21 kodeksu pracy stwarza prawne podstawy określenia innego rocznego limitu pracy w godzinach nadliczbowych niż wskazany w kodeksie pracy.

Ustalenie rocznego limitu pracy w godzinach nadliczbowych (poniżej lub powyżej 150 godzin) będzie możliwe w układzie zbiorowym pracy lub w regulaminie pracy, a także w umowie o pracę -jednak wyłącznie u tych pracodawców, którzy nie są objęci układem zbiorowym pracy lub nie mają obowiązku wydania regulaminu pracy.

Ustalenie wyższego, niż ustawowy, rocznego limitu pracy w godzinach nadliczbowych nie będzie mogło jednak naruszać łączonej tygodniowej normy czasu pracy - wynoszącej przeciętnie 48 godzin w przyjętym okresie rozliczeniowym. Łączona tygodniowa norma czasu pracy obejmuje pracę w normalnym czasie pracy i pracę w godzinach nadliczbowych.

Nowa regulacja prawna zacznie obowiązywać w dniu 29 listopada 2002 r.

7. Innym określeniu wysokości dodatku z tytułu pracy w godzinach nadliczbowych.

Zmienione przepisy art. 133 kodeksu pracy dotyczące dodatku z tytułu pracy w godzinach nadliczbowych określiły jego wysokość w zależności od tego, czy praca nadliczbowa jest wykonywana przez pracownika w jego dniu roboczym, czy też w dniu, który zgodnie z obowiązującym pracownika harmonogramem pracy jest dla niego dniem wolnym.

Dodatek w wysokości 50% wynagrodzenia będzie zatem przysługiwać za każdą godzinę pracy w godzinach nadliczbowych przypadających w dniu robo czym dla danego pracownika, także wówczas, gdy dniem roboczym będzie dla niego niedziela lub święto.

Natomiast dodatek w wysokości 100% wynagrodzenia będzie przysługiwać za każdą godzinę pracy w godzinach nadliczbowych wykonywaną w harmonogramowo wolną dla danego pracownika niedzielę lub święto, a także w dniu wolnym od pracy udzielonym w zamian za pracę w niedzielę lub w święto.

Tak jak dotychczas - dodatek w wysokości 100% wynagrodzenia będzie przysługiwać za każdą godzinę pracy w godzinach nadliczbowych przypadających w porze nocnej.

Nowa regulacja zacznie obowiązywać od dnia 1 stycznia 2003 r.


8. Umożliwieniu udzielania pracownikom czasu wolnego w zamian za dodatek z tytułu pracy w godzinach nadliczbowych - także bez wniosku pracownika.

Przepisy art. 143 § 2 kodeksu pracy uprawniają pracodawcę do udzielenia pracownikowi czasu wolnego w zamian za dodatek z tytułu pracy w godzinach nadliczbowych - bez wniosku pracownika w tej sprawie.

W takim jednak przypadku pracodawca będzie zobowiązany do udzielenia pracownikowi czasu wolnego od pracy, do zakończenia okresu rozliczeniowego, w wymiarze o połowę wyższym niż liczba przepracowanych godzin nadliczbowych, np. za 4 godziny pracy nadliczbowej pracodawca będzie udzielać 6 godzin czasu wolnego.

Przyjęcie przez pracodawcę tej formy rekompensowania pracy w godzinach nadliczbowych (zwiększonym czasem wolnym nie zaś dodatkiem do wynagrodzenia) nie będzie jednak mogło spowodować obniżenia wynagrodzenia należnego pracownikowi za pełny miesięczny wymiar czasu pracy.

Nowa regulacja zacznie obowiązywać od dnia 1 stycznia 2003 r.

9. Umożliwieniu zastąpienia dodatku z tytułu pracy w porze nocnej - ryczałtem.

Nowy przepis art. 137 § 3 kodeksu pracy, dotyczący pracowników wykonujących pracę w porze nocnej stale poza zakładem pracy, umożliwia zastąpienie dodatkowego wynagrodzenia przysługującego z tytułu pracy w porze nocnej - ryczałtem. Wysokość ryczałtu powinna odpowiadać przewidywanemu wymiarowi pracy w porze nocnej.

Nowa regulacja zacznie obowiązywać od dnia 29 listopada 2002 r.


URLOPY WYPOCZYNKOWE


W zakresie urlopów wypoczynkowych ustawa nowelizująca kodeks pracy wprowadza następujące istotne rozwiązania

1. Dostosowanie zasad udzielania urlopu wypoczynkowego do przypadków wykonywania pracy w niedziele i święta, a także w szczególnych systemach i rozkładach czasu pracy.

Zmieniony przepis art. 154 kodeksu pracy wprowadza nową zasadę udzielania urlopu wypoczynkowego pracownikom wykonującym pracę w niedziele lub święta, zgodnie z obowiązującym ich rozkładem czasu pracy.

Pracownikowi wykonującemu pracę w niedziele lub święta, w przypadkach gdy wykonywanie takiej pracy jest dozwolone w świetle art. 139 pkt 2-10 kodeksu pracy, urlop będzie udzielany w dni kalendarzowe, które - zgodnie z obowiązującym pracownika rozkładem czasu pracy - są dla niego dniami pracy, a więc także w robocze niedziele i święta.

W konsekwencji oznacza to, iż na dni wolne od pracy wynikające z rozkładu czasu - urlop nie będzie udzielany. Oczywiście do tych pracowników także będzie miała zastosowanie zasada niewliczania do urlopu dni wolnych od pracy wynikających z rozkładu czasu pracy w pięciodniowym tygodniu pracy.

W odniesieniu do pracowników wykonujących pracę w systemie czasu pracy przewidującym wydłużony dobowy wymiar czasu pracy (system równoważnych norm czasu pracy oraz praca polegająca na dozorze urządzeń lub związana z częściowym pozostawaniem w pogotowiu do pracy) będzie stosowana zasada udzielania urlopu wypoczynkowego na dni pracy (także w przypadku, gdy będą to robocze niedziele i święta) i dni wolne od pracy w takiej proporcji, w jakiej dni te występują w czasie wykonywania pracy, ale jedynie wówczas, gdy rozkład czasu pracy pracownika będzie przewidywać większą liczbę dni wolnych od pracy w okresie rozliczeniowym, niż łączna liczba niedziel, świąt i dni wolnych od pracy wynikających z rozkładu czasu pracy w pięciodniowym tygodniu pracy.

Natomiast nie zmienione pozostają zasady udzielania urlopu wypoczynkowego pracownikom, których rozkład czasu pracy nie przewiduje pracy w niedziele i święta. Takim pracownikom urlop wypoczynkowy będzie udzielany w dni robocze, za które uważa się wszystkie dni z wyjątkiem niedziel i świąt.

Powyższe regulacje prawne wejdą w życie w dniu 1 stycznia 2003 r.

2. Sprecyzowanie zasad udzielania urlopu wypoczynkowego w wymiarze proporcjonalnym.

W zmienionych przepisach art. 155/1 i 155/2 kodeksu pracy nastąpiło sprecyzowanie zasad udzielania urlopu wypoczynkowego w wymiarze proporcjonalnym. Proporcjonalny wymiar urlopu wypoczynkowego będzie ustalany także w przypadku, gdy pracownik podejmuje pracę u kolejnego praco dawcy w ciągu innego roku kalendarzowego niż rok, w którym ustał jego stosunek pracy z poprzednim pracodawcą.

Enumeratywnie wymieniono także okresy niewykonywania pracy negatywnie wpływające na wymiar urlopu wypoczynkowego pracownika (skutkujące ustalenie urlopu wypoczynkowego w wymiarze proporcjonalnym lub proporcjonalne obniżenie wymiaru urlopu).

Chodzi tu o trwający co najmniej 1 miesiąc okres: urlopu bezpłatnego, urlopu wychowawczego, odbywania służby wojskowej lub jej form zastępczych, okresowej służby wojskowej, przeszkolenia wojskowego albo ćwiczeń wojskowych, tymczasowego aresztowania, odbywania kary pozbawienia wolności lub nieusprawiedliwionej nieobecności w pracy.

Nowa regulacja prawna zacznie obowiązywać w dniu 1 stycznia 2003 r.

3. Umożliwienie pracownikowi wykorzystania części urlopu wypoczynkowego poza planem urlopów.

Nowy przepis art. 1672 kodeksu pracy uprawnia pracownika do wykorzystania w danym roku kalendarzowym nie więcej niż 4 dni urlopu - z przysługującego mu wymiaru urlopu wypoczynkowego -poza planem urlopów.

Pracodawca będzie obowiązany udzielić pracownikowi urlopu wypoczynkowego w wymiarze do 4 dni w każdym roku kalendarzowym, na żądanie pracownika i w terminie przez niego wskazanym. Od decyzji pracownika zależeć zatem będzie, czy w ogóle skorzysta on z możliwości uzyskania części urlopu wypoczynkowego na preferencyjnych zasadach i czy wykorzysta go jednorazowo, czy też w częściach.

Pracownik będzie mógł zgłosić żądanie udzielenia urlopu najpóźniej w dniu rozpoczęcia urlopu. Przepisy art. 1672 kodeksu pracy nie zobowiązują pracownika do zgłoszenia żądania udzielenia urlopu wypoczynkowego w określonej formie.

Nowe rozwiązanie prawne zacznie obowiązywać w dniu 1 stycznia 2003 r.

4. Umożliwienie wykorzystania urlopu wypoczynkowego w naturze w razie kontynuowania zatrudnienia u tego samego pracodawcy.

Zmieniony przepis art. 171 kodeksu pracy uprawnia pracownika i pracodawcę do podjęcia ustalenia, zgodnie z którym pracodawca nie będzie miał obowiązku wypłacenia pracownikowi ekwiwalentu pieniężnego za urlop wypoczynkowy w związku z rozwiązaniem lub wygaśnięciem umowy o pracę, bowiem umożliwi on pracownikowi wykorzystanie urlopu w naturze w czasie pozostawania pracownika w kolejnym stosunku pracy nawiązanym na podstawie umowy o pracę zawartej bezpośrednio po ustaniu poprzedniego zatrudnienia.

Nowe rozwiązanie prawne zacznie obowiązywać w dniu 29 listopada 2002 r.

5. Umożliwienie skierowania pracownika na urlop wypoczynkowy w okresie wypowiedzenia.

Przepisy nowego art. 167/1 kodeksu pracy uprawniają pracodawcę do udzielenia pracownikowi urlopu wypoczynkowego w okresie wypowiedzenia, niezależnie od tego, która ze stron umowy dokonała wypowiedzenia, a także niezależnie od długości okresu wypowiedzenia.

Obowiązek wykorzystania przez pracownika urlopu wypoczynkowego w okresie wypowiedzenia nie obejmuje urlopu zaległego, a zatem ogranicza się do urlopu wypoczynkowego przysługującego w roku kalendarzowym, w którym dochodzi do ustania zatrudnienia, i dotyczy jedynie proporcjonalnego wymiaru tego urlopu.

Powyższy przepis nie daje zatem pracodawcy prawa skierowania pracownika w okresie wypowiedzenia na urlop wypoczynkowy za rok bieżący w wymiarze przewyższającym wymiar urlopu, za który byłby zobowiązany wypłacić ekwiwalent pieniężny.

Nowe rozwiązanie prawne zacznie obowiązywać w dniu 1 stycznia 2003 r.

ROZWIĄZANIE STOSUNKÓW PRACY


W zakresie rozwiązywania stosunków pracy zmiany wprowadzone do kodeksu pracy polegają zwłaszcza na:

1. Zniesieniu drugiego szczebla konsultacji związkowej przyczyny uzasadniającej zamiar wypowiedzenia umowy o pracę na czas nie określony.

Skreślenie przepisów art. 38 § 3 i 4 kodeksu pracy oznacza, iż zasięganie przez pracodawcę opinii organizacji związkowej w kwestii przyczyny uzasadniającej wypowiedzenie umowy o pracę zawartej na czas nie określony ograniczono wyłącznie do szczebla zakładowego. Pracodawca nie będzie miał zatem obowiązku zwracania się o opinię do organizacji związkowej działającej na szczeblu ponad-zaktadowym w przypadku, gdy zakładowa organizacja związkowa wchodząca w skład ogólnokrajowej organizacji związkowej wyraziła negatywną opinię w sprawie przyczyny wypowiedzenia pracownikowi umowy o pracę zawartej na czas nie określony.

Nowe rozwiązanie prawne zacznie obowiązywać w dniu 29 listopada 2002 r.

2. Ograniczeniu uprawnień pracownika w zakresie dni na poszukiwanie pracy przysługujących w okresie wypowiedzenia.

Zmieniony przepis art. 37 kodeksu pracy ograniczył uprawnienia pracownika w zakresie zwolnienia od pracy na poszukiwanie pracy. Z takiego uprawnienia, w wymiarze 2 lub 3 dni, zależnie od długości okresu wypowiedzenia, pracownik będzie mógł skorzystać wyłącznie w przypadku, gdy wypowiedzenia umowy o pracę dokona pracodawca.

Nowe rozwiązanie prawne zacznie obowiązywać w dniu 29 listopada 2002 r.
3. Ograniczeniu obowiązków pracodawcy w zakresie wydawania świadectw pracy.

Nowy przepis art. 97 § 11 kodeksu pracy zwalnia pracodawcę z ustawowego obowiązku wydania pracownikowi świadectwa pracy w przypadku, gdy pracownik zawiera z tym samym pracodawcą kolejną umowę o pracę bezpośrednio po rozwiązaniu lub wygaśnięciu poprzedniej umowy. Chodzi tu zatem o przypadki kontynuowania zatrudnienia u dotychczasowego pracodawcy na podstawie kolejnej umowy o pracę. W takim przypadku pracodawca będzie jednak obowiązany wydać pracownikowi świadectwo pracy, ale jedynie wówczas, gdy zainteresowany pracownik wystąpi z takim żądaniem.

Nowe rozwiązanie prawne zacznie obowiązywać w dniu 29 listopada 2002 r.
INNE ZMIANY


Omawiana nowelizacja kodeksu pracy wprowadziła także szereg rozwiązań odciążających pracodawców od obowiązków biurokratycznych związanych z zatrudnianiem pracowników. W tym zakresie należy wskazać przede wszystkim na:

-zniesienie obowiązku ustalania regulaminu pracy u pracodawców zatrudniających mniej niż 20 pracowników. Pracodawcy zatrudniający mniej niż 20 pracowników zostali natomiast zobowiązani, przepisem nowego art. 1044 kodeksu pracy, do przekazania swoim pracownikom, w formie pisemnej, informacji o obowiązujących normach czasu pracy, terminach dni wolnych od pracy, wynikających z rozkładu czasu pracy w pięciodniowym tygodniu pracy, porze nocnej, terminie, miejscu i czasie wypłaty wynagrodzenia, a także przyjętym sposobie potwierdzania przez pracowników przybycia do pracy i obecności w pracy oraz usprawiedliwiania nieobecności w pracy.

Regulamin pracy obowiązujący w dniu 29 listopada 2002 r. u pracodawcy zatrudniającego mniej niż 20 pracowników będzie obowiązywać do czasu spełnienia przez takiego pracodawcę obowiązku informowania pracowników w zakresie określonym w art. 1044 kodeksu pracy. Taka regulacja wynika z przepisu art. 8 ust. 2 ustawy nowelizującej kodeks pracy;

- zniesienie obowiązku ustalania regulaminu wynagradzania u pracodawców zatrudniających mniej niż 20 pracowników. Pracodawcy zatrudniający mniej niż 20 pracowników, u których, zgodnie z obecnie obowiązującymi przepisami, ustalono regulamin wynagradzania, zostali natomiast zobowiązani, poczynając od dnia 29 listopada 2002 r., do wprowadzenia postanowień tego regulaminu dotyczących warunków umowy o pracę do indywidualnych umów o pracę w zakresie wynikającym z wymogów art. 29 kodeksu pracy. Przepisy tego artykułu określają istotną treść umowy o pracę. Taki obowiązek pracodawcy zatrudniającego mniej niż 20 pracowników wynika z przepisu art. 8 ust. 1 ustawy nowelizującej kodeks pracy;
- zniesienie obowiązku pracodawcy ewidencjonowania godzin pracy w stosunku do pracowników objętych zadaniowym czasem pracy, pracowników zarządzających w imieniu pracodawcy zakładem pracy oraz pracowników otrzymujących ryczałt za godziny nadliczbowe lub za pracę wykonywaną w porze nocnej. W pozostałym zakresie wobec wymienionych grup pracowników pracodawca nadal będzie obowiązany prowadzić ewidencję czasu pracy. Ograniczony zakres prowadzenia przez pracodawcę ewidencji czasu pracy wobec określonych grup pracowników wynika z przepisu art. 12911 § 2 kodeksu pracy, który zacznie obowiązywać w dniu 1 stycznia 2003 r.;
- ograniczenie obowiązku ustalania planu urlopów. Zmienione przepisy art. 163 kodeksu pracy zniosły obowiązek ustalania planu urlopów u pracodawców, u których nie działają zakładowe organizacje związkowe. Natomiast pracodawca, u którego działa zakładowa organizacja związkowa, nie będzie miał obowiązku ustalania planu urlopów, jeżeli na takie rozwiązanie organizacja ta wyrazi zgodę. Powyższe rozwiązania nie oznaczają oczywiście całkowitej dobrowolności w ustalaniu terminu urlopu wypoczynkowego dla konkretnego pracownika. U pracodawcy nie objętego obowiązkiem ustalenia planu urlopów, termin urlopu konkretnego pracownika będzie uzgadniany z tym pracownikiem w oparciu o jego wniosek, a także z uwzględnieniem konieczności zapewnienia normalnego toku pracy za kładu. Zmiany w stanie prawnym w zakresie ustalania planu urlopów wejdą w życie w dniu 1 stycznia 2003 r.;

Ograniczenie zakresu informacji przekazywanych służbom inspekcyjnym przez pracodawcę rozpoczynającego działalność.

W myśl znowelizowanych przepisów art. 209 kodeksu pracy -pracodawca rozpoczynający działalność będzie zobowiązany, w terminie 30 dni od dnia rozpoczęcia tej działalności, zawiadomić na piśmie właściwego inspektora pracy i właściwego inspektora sanitarnego jedynie o miejscu, rodzaju i zakresie prowadzonej działalności. Jednocześnie uwolniono pracodawcę od obowiązku informowania służb inspekcyjnych o zaprzestaniu działalności lub likwidacji zakładu pracy. Powyższe zmiany wejdą w życie w dniu 29 listopada 2002 r.,

- uwolnienie pracodawców zatrudniających do 100 pracowników od obowiązku tworzenia służby bezpieczeństwa i higieny pracy, a także pracodawców zatrudniających poniżej 250 pracowników od obowiązku powoływania komisji bezpieczeństwa i higieny pracy. Powyższe rozwiązania prawne wejdą w życie w dniu 29 listopada 2002 r.

Ustawa z dnia 26 lipca 2002 r. wprowadziła także istotne zmiany w przepisach trzech innych ustaw.
Najściślej z problematyką regulowaną przepisami kodeksu pracy wiążą się zmiany wprowadzone do przepisów ustawy o grupowych zwolnieniach;

polegają one zwłaszcza na:

- wyłączeniu spod działania tej ustawy pracodawców zatrudniających mniej niż 20 pracowników; w konsekwencji pracodawca zatrudniający mniej niż 20 pracowników, wypowiadający pracownikom umowy o pracę z przyczyn leżących po stronie pracodawcy (niezależnie od tego czy zwolnienie z pracy obejmie niewielką czy też znaczą grupę pracowników), będzie stosować wyłącznie przepisy kodeksu pracy;

- uzależnieniu wysokości odpraw pieniężnych od okresu zatrudnienia u pracodawcy, u którego dochodzi do ustania zatrudnienia z przyczyn określonych w ustawie;

- skróceniu czasu przeznaczonego na zawarcie porozumienia dotyczącego grupowego zwolnienia pracowników lub na wydanie regulaminu w tej sprawie.

Zmiany w ustawie o grupowych zwolnieniach mają wejść w życie w dniu 1 lipca 2003 r.


(|4482 słów więcej||Wyślij artykuł do znajomych|Strona gotowa do druku)


Autor : bhpekspert dnia 05-12-2002 - 13:08 | 2759 raz(y) oglądano.
artykułów : Kosztowne prezenty zagwarantowane w ustawie
Przestępstwa Kosztowne prezenty zagwarantowane w ustawie
Czwartek, 5 grudnia 2002

Nawet 15 tys. zł odprawy otrzymali samorządowcy... za zmianę pieczątki. Pieniądze wzięli, bo ze stanowisk zostali zwolnieni, ale szkopuł w tym, że jedynie na papierze. Ani na godzinę nie stracili pracy, zmieniły się tylko tytuły: z wiceprezydentów na zastępców burmistrzów czy wójtów.
Okazało się, że na Podkarpaciu część samorządowców, po zakończeniu poprzedniej kadencji, zostało zatrudnionych na tych samych stanowiskach, tyle tylko, że z innymi tytułami. Osoby te nadal więc pełnią te same funkcje, zmieniły się tylko pieczątki.

Bezsensowność takiego rozwiązania widzą nawet sami włodarze gmin, na przykład zastępca burmistrza Głogowa Małopolskiego, który także odprawę ma dostać (9 tys.). Uważa, że całe zamieszanie to wina parlamentu, wszak przy zmianie ustawy o powoływaniu zamiast wybieraniu samorządowców można było zmienić zapis, że odprawy się należą.
Ta absurdalna sytuacja oburza także mieszkańców Podkarpacia. Większość z nich uważa, że samorządowcom odprawy się nie należą. Przecież nie stracił pracy, z jakiej więc racji ma dostawać pieniądze - mówi jeden z nich.

Problemy z odprawami mają także władze Tarnobrzega, Kolbuszowej, Sanoka, ale jeśli ich nie wypłacą – to w świetle prawa – także popełnią oszustwo finansowe.

Ale Podkarpacie to nie jedyny region w Polsce, gdzie takie wysokie odprawy, zagwarantowane w ustawie o pracownikach samorządowych,
Samorządowe odprawy na Kaszubach
Czwartek, 5 grudnia 2002
Na Kaszubach były burmistrz Bytowa Jerzy Bażowski otrzymał ponad 15 tys. zł odprawy, w tej kadencji jest wiceburmistrzem. Ale pieniądze wzięli także wiceburmistrz Miastka, wójt bardzo biednej gminy Smądzino, a także wicewójt gminy Ustka.
Choć część z nich uważa, że ustawa o pracownikach samorządowych jest nie dopracowano, to i tak nie przeszkadzało im to, by wziąć odprawy. Ale są także chlubne wyjątki, jak np. wicewójt gminy Słupsk Edmund Ścibisz: W moim odczuciu to mi się raczej nie należy. I nie chciałbym korzystać z czegoś, co w moim wewnętrznym przekonaniu nie jest mi przypisane.
Samorządowcy, którzy wzięli odprawy nieśmiało deklarują, że pieniądze, które otrzymali, przeznaczą na cele charytatywne. Pożyjemy, zobaczymy.





(|343 słów więcej||Wyślij artykuł do znajomych|Strona gotowa do druku)


Autor : kodeks dnia 05-12-2002 - 07:29 | 3763 raz(y) oglądano.
artykułów : Nowe ROZPORZĄDZENIE w sprawie przetwórstwa mięsa obowiązuje od 5.12.2002
Prawo Pracy NOWELIZACJA ROZPORZĄDZENIE MINISTRA ROLNICTWA I ROZWOJU WSI 1)

z dnia 4 listopada 2002 r.

w sprawie szczegółowych warunków weterynaryjnych wymaganych przy przetwórstwie mięsa zwierząt rzeźnych oraz składowaniu i transporcie przetworów z tego mięsa.

(Dz. U. Nr 192, poz. 1610)


Na podstawie art. 32 pkt 2 ustawy z dnia 24 kwietnia 1997 r. o zwalczaniu chorób zakaźnych zwierząt, badaniu zwierząt rzeźnych i mięsa oraz o Inspekcji Weterynaryjnej (Dz. U. z 1999 r. Nr 66, poz. 752, z 2001 r. Nr 29, poz. 320, Nr 123, poz. 1350 i Nr 129, poz. 1438 oraz z 2002 r. Nr 112, poz. 976) zarządza się, co następuje:

Rozdział 1

Przepisy ogólne

§ 1. Rozporządzenie określa:

1) szczegółowe warunki weterynaryjne wymagane przy przetwórstwie mięsa zwierząt rzeźnych oraz składowaniu i transporcie przetworów z tego mięsa;

2) wzór świadectwa zdrowia dla przetworów mięsnych.

§ 2. Ilekroć w rozporządzeniu jest mowa o "przetworach mięsnych", rozumie się przez to:

1) produkty wytworzone z mięsa świeżego lub z udziałem tego mięsa, po dokonaniu zabiegów powodujących utratę przez to mięso cech mięsa świeżego i zapewniających trwałość wytworzonemu produktowi;

2) topiony tłuszcz zwierzęcy uzyskany przez topienie mięsa lub tłuszczu z kośćmi lub bez kości;

3) skwarki zawierające białko produktów powstałych w wyniku topienia mięsa lub tłuszczu z kośćmi lub bez kości;

4) mączki mięsne, mączki ze skórek, soloną i suszoną krew oraz soloną lub suszoną plazmę krwi;

5) żołądki, pęcherze i jelita, oczyszczone, solone lub suszone, poddane lub niepoddane obróbce termicznej;

6) mięso bydła, owiec, kóz i drobiu mechanicznie oddzielone od kości.

§ 3. Szczegółowe warunki weterynaryjne wymagane przy przetwórstwie mięsa na potrzeby sprzedaży bezpośredniej regulują przepisy odrębne.

§ 4. Wymagania, o których mowa w rozdziałach 2-4, stosuje się odpowiednio do zakładów, w których odbywa się każdorazowe składowanie i przepakowywanie przetworów mięsnych z naruszeniem ich struktury wewnętrznej.

§ 5. 1. Przetwory mięsne nie mogą być wytwarzane z:

1) mięsa i narządów wewnętrznych uznanych za niezdatne do spożycia;

2) narządów rozrodczych;

3) narządów układu moczowego, z wyjątkiem nerek i pęcherzy;

4) chrząstek krtani, tchawicy i oskrzeli;

5) migdałków, mózgu, rdzenia przedłużonego i rdzenia kręgowego pozyskanych od bydła, owiec i kóz oraz gałek ocznych, powiek;

6) przewodu słuchowego zewnętrznego;

7) tkanek zrogowaciałych;

8) śledziony bydła, owiec i kóz;

9) głowy, z wyjątkiem korali i grzebienia; wola, przełyku, jelit i narządów rozrodczych drobiu;

10) jelit bydlęcych oraz krezki niezależnie od wieku;

11) mięsa bydła, owiec, kóz i drobiu mechanicznie oddzielonego od kości, z zastrzeżeniem ust. 2-4.

2. Mięso, o którym mowa w ust. 1 pkt 11, może zostać użyte do wytworzenia przetworów mięsnych poddawanych obróbce termicznej, w trakcie której wewnątrz masy mięsnej zostanie osiągnięta temperatura 72°C.

3. Mięso, o którym mowa w ust. 1 pkt 11, może zostać użyte do wytworzenia przetworów mięsnych w innym zakładzie niż zakład, w którym zostało oddzielone od kości, jeżeli po pozyskaniu zostało zamrożone do temperatury nie wyższej niż -18°C, mierzonej wewnątrz bloku mięsa.

4. Temperaturę, o której mowa w ust. 3, utrzymuje się w czasie transportu i składowania.

Rozdział 2

Warunki lokalizacyjne, techniczne i sanitarne

§ 6. 1. Zakład przetwórstwa mięsa, zwany dalej "zakładem", powinien być ogrodzony, usytuowany na terenie wolnym od szkodliwych i uciążliwych zapachów, sadzy, dymów i innych zanieczyszczeń.

2. Nawierzchnia dróg wewnętrznych na terenie zakładu powinna być gładka i utwardzona.

3. Pomieszczenia w zakładzie powinny być usytuowane w sposób wykluczający możliwość zanieczyszczania surowca i wyrobu gotowego.

4. Pomieszczenia, w których przygotowywuje się, przetwarza i składuje przetwory mięsne, wyposaża się w:

1) posadzki o konstrukcji trwałej, nienasiąkliwej, nieprzepuszczalnej, łatwej do mycia i odkażania, z odpowiednim spadkiem w kierunku urządzeń ściekowych, przy czym kratki lub kanały ściekowe zaopatruje się w urządzenia zapobiegające wydostawaniu się zapachów i cofaniu się ścieków; stosowanie środków przeciwpoślizgowych jest niedopuszczalne;

2) ściany z materiałów nienasiąkliwych, nieprzepuszczalnych, nietoksycznych, łatwych do mycia i odkażania, w kolorach jasnych (z wyłączeniem koloru czerwonego i zielonego), gładkich do wysokości co najmniej 2 m albo do wysokości składowania towaru; styki między ścianami oraz ścianami i posadzkami, z wyjątkiem pomieszczeń chłodni, zamrażalni i tuneli zamrażalniczych, zaokrągla się;

3) drzwi w pomieszczeniach produkcyjnych z urządzeniami samozamykającymi, z wyjątkiem drzwi w chłodniach, zamrażalniach i tunelach zamrażalniczych, wykonuje się z materiału nieulegającego korozji, łatwo zmywalnego, nieprzepuszczalnego i nienasiąkliwego, odpornego na uszkodzenia; jeżeli drzwi wykonane są z drewna, obudowuje się je;

4) sufity o powierzchni łatwej do oczyszczania i konstrukcji uniemożliwiającej lub utrudniającej gromadzenie się brudu lub pleśni;

5) urządzenia wentylacyjne i urządzenia wyciągowe do pary, zapobiegające osadzaniu się skroplin;

6) oświetlenie naturalne lub sztuczne niezmieniające kolorów, przy czym punkty świetlne zabezpiecza się osłonami;

7) instalacje doprowadzające wodę przeznaczoną do celów spożywczych i gospodarczych;

8) umywalki z doprowadzoną bieżącą wodą przeznaczoną do celów spożywczych, zimną i gorącą albo wodą zmieszaną, o temperaturze 35-40°C, zaopatrzone w środki do mycia i odkażania rąk, ręczniki jednorazowego użytku oraz pojemniki na zużyte ręczniki; krany nie mogą być uruchamianie za pomocą dłoni lub przedramienia;

9) urządzenia do mycia sprzętu i urządzeń;

10) urządzenia do wyładunku surowca i załadunku wyrobów gotowych;

11) chłodnie lub zamrażalnie przeznaczone dla surowców i wyrobów gotowych;

12) system kanalizacyjny.

5. Zakład wyposaża się w wodoszczelne, niekorozyjne pojemniki do przechowywania surowców niezdatnych do spożycia przez ludzi, z pokrywami i zamknięciami uniemożliwiającymi osobom nieupoważnionym usuwanie z nich zawartości, albo zamykane pomieszczenie do przetrzymywania takich surowców, jeżeli nie są one usuwane z zakładu codziennie; jeżeli usuwanie surowców niezdatnych do spożycia przez ludzi odbywa się poprzez kanały zsypowe, muszą one być tak skonstruowane i zainstalowane, aby nie doszło do skażenia zakładu.

6. Zakład zabezpiecza się przed dostępem owadów i gryzoni; urządzeń do łapania owadów lub gryzoni nie umieszcza się w pomieszczeniach, w których znajdują się nieopakowane surowce, półprodukty i wyroby gotowe.

7. Drewno może być stosowane wyłącznie w pomieszczeniach wędzarni, jako kije wędzarnicze, oraz w magazynach opakowanego surowca, wyrobów gotowych lub opakowań.

§ 7. 1. Do zakładu doprowadza się bieżącą wodę przeznaczoną do celów spożywczych i gospodarczych.

2. Punkty czerpalne wody przeznaczonej do celów spożywczych zaopatruje się w zawory przeciwdziałające możliwości wstecznego zassania wody.

3. Przy wejściu do oddziałów produkcyjnych, wydzielonych w ramach działów, zamontowuje się myjki do obuwia; jeżeli mycie obuwia odbywa się ręcznie, w pobliżu myjek instaluje się umywalki.

4. Do wytwarzania pary wodnej dla celów technicznych lub przeciwpożarowych dopuszcza się używanie wody przeznaczonej do celów gospodarczych.

5. Przewody doprowadzające wodę przeznaczoną do celów gospodarczych nie mogą przebiegać przez pomieszczenia produkcyjne lub magazynowe.

6. Przewody doprowadzające wodę oznacza się na końcówkach opaskami o szerokości 10 cm w następujący sposób:

1) przewód z wodą przeznaczoną do celów gospodarczych - kolorem niebieskim;

2) przewód z wodą gorącą przeznaczoną do celów spożywczych - kolorem czerwonym;

3) przewód z wodą zimną przeznaczoną do celów spożywczych - kolorem zielonym.

7. Urządzenia, w których woda jest używana do celów produkcyjnych, sanitarnych lub chłodniczych, łączy się bezpośrednio z kanalizacją.

§ 8. 1. Pomieszczenia, urządzenia oraz sprzęt mające kontakt z surowcami, półproduktami i wyrobami gotowymi utrzymuje się w warunkach sanitarnych i technicznych wykluczających ich zanieczyszczenie.

2. Pomieszczenia, urządzenia i sprzęt nie mogą być używane do celów niezgodnych z ich przeznaczeniem.

3. Surowiec, półprodukty, wyroby gotowe oraz opakowania je zawierające nie mogą stykać się z posadzkami lub ścianami.

4. Krajalnice, pojemniki, taśmy pojemników, piły i noże mające bezpośredni kontakt z surowcem, półproduktem lub wyrobem gotowym powinny być wykonane z materiałów nieulegających korozji, łatwych do mycia i odkażania.

5. Do odkażania narzędzi mających bezpośredni kontakt z surowcami, półproduktami lub wyrobami gotowymi stosuje się urządzenia z wodą przeznaczoną do celów spożywczych o temperaturze nie niższej niż 82°C.

6. W pomieszczeniach produkcyjnych nie używa się środków transportu o napędzie spalinowym.

7. Niedopuszczalne jest wprowadzanie ani utrzymywanie zwierząt na terenie zakładu.

§ 9. 1. Środki myjące, odkażające oraz środki chemiczne przeciw szkodnikom przetrzymuje się w zamykanym pomieszczeniu.

2. Środki myjące i odkażające stosuje się w sposób uniemożliwiający zanieczyszczenie surowców i wyrobów gotowych; w tym celu po ich użyciu maszyny, urządzenia i sprzęt opłukuje się dokładnie wodą przeznaczoną do celów spożywczych, z wyjątkiem środków, których zastosowanie nie wymaga spłukania.

§ 10. 1. W zakładzie obowiązuje ścisłe rozdzielenie stref surowca, półproduktu i wyrobu gotowego; układ pomieszczeń w zakładzie powinien zapewniać rozdział tych stref.

2. Surowiec i półprodukty nie mogą stykać się z wyrobami gotowymi.

3. Opakowane surowce i wyroby gotowe nie mogą być przetrzymywane z nieopakowanymi.

4. Produkt, dla którego jest wymagana odrębna temperatura, składuje się w oddzielnym pomieszczeniu.

§ 11. W pomieszczeniach rozbioru mięsa, peklowania i plasterkowania temperatura nie może być wyższa niż 12°C.

§ 12. 1. Osoby, których rodzaj pracy wymaga stykania się z surowcem, półproduktami lub wyrobami gotowymi, powinny używać czystej, w jasnym kolorze odzieży roboczej, obuwia roboczego, fartucha ochronnego i nakrycia głowy całkowicie zasłaniającego włosy.

2. Odzież roboczą zmienia się codziennie albo po jej zabrudzeniu.

3. Osoby, o których mowa w ust. 1:

1) powinny myć ręce przed każdorazowym przystąpieniem do pracy;

2) nie mogą podczas pracy nosić biżuterii oraz zegarków;

3) skaleczenia lub otarcia rąk powinny zabezpieczać wodoodpornym opatrunkiem.

4. Palenie tytoniu, żucie tytoniu lub gumy, jedzenie i picie jest dopuszczalne tylko w miejscach wyznaczonych.

5. Stan zdrowia osób, o których mowa w ust. 1, regulują przepisy o chorobach zakaźnych i zakażeniach, a kwalifikacje tych osób w zakresie przestrzegania zasad higieny w procesie produkcji - przepisy o warunkach zdrowotnych żywności i żywienia.

Rozdział 3

Warunki technologiczne i organizacyjne

§ 13. 1. W zakładzie powinny znajdować się, z zastrzeżeniem ust. 5:

1) magazyn:

a) surowca; surowiec przetrzymuje się w warunkach chłodniczych,

b) wyrobów gotowych;

2) pomieszczenie do wytwarzania i umieszczania przetworów mięsnych w opakowaniach jednostkowych, jeżeli czynności te stanowią jeden cykl produkcyjny, z zastrzeżeniem ust. 2;

3) magazyn dozwolonych substancji dodatkowych, przypraw, soli i osłonek sztucznych;

4) magazyn osłonek naturalnych i soli przeznaczonej do ich solenia;

5) pomieszczenie służące do pakowania przetworów mięsnych w opakowania zbiorcze;

6) magazyn opakowań jednostkowych i zbiorczych;

7) pomieszczenie służące do mycia i odkażania sprzętu ruchomego;

8) szatnie przepustowe dla personelu z nienasiąkliwymi, nieprzepuszczalnymi, łatwymi do mycia posadzkami i ścianami; drzwi nie mogą otwierać się bezpośrednio do pomieszczeń produkcyjnych; szatnie wyposaża się w umywalki z doprowadzoną bieżącą wodą przeznaczoną do celów spożywczych, zimną i gorącą albo wodą zmieszaną, o temperaturze 35-40°C, zaopatrzone w środki do mycia i odkażania rąk, ręczniki jednorazowego użytku oraz pojemniki na zużyte ręczniki; umywalki i spłuczki nie mogą być uruchamiane za pomocą dłoni lub przedramienia;

9) myjnia środków transportu, o konstrukcji umożliwiającej mycie w temperaturze poniżej 0°C, z zastrzeżeniem ust. 3;

10) pomieszczenie dla urzędowego lekarza weterynarii, z zastrzeżeniem ust. 4.

2. Jeżeli zachodziłoby krzyżowanie się dróg technologicznych surowca i wyrobu gotowego, należy zapewnić pomieszczenie do wytwarzania przetworów mięsnych i pomieszczenie do umieszczania przetworów mięsnych w opakowaniach jednostkowych.

3. Dopuszczalne jest korzystanie z myjni środków transportu znajdującej się poza zakładem, jeżeli myjnia ta spełnia wymagania, o których mowa w ust. 1 pkt 9.

4. Jeśli wielkość produkcji nie wymaga regularnej obecności urzędowego lekarza weterynarii na terenie zakładu, wystarczające jest wydzielenie miejsca do przechowywania niezbędnego sprzętu oraz dokumentacji.

5. W zależności od rodzaju produkcji w zakładzie powinny znajdować się dodatkowo pomieszczenia przeznaczone do:

1) wstępnego oczyszczania surowca;

2) rozpakowywania dostarczonego surowca;

3) rozmrażania surowca;

4) rozbioru mięsa;

5) peklowania mięsa;

6) obróbki mechanicznej mięsa;

7) wędzenia i obróbki termicznej przetworów mięsnych;

8) przygotowywania osłonek naturalnych;

9) plasterkowania i pakowania w opakowania jednostkowe przetworów mięsnych;

10) chłodzenia przetworów mięsnych;

11) topienia tłuszczu;

12) suszenia lub dojrzewania wyrobów mięsnych.

§ 14. 1. Przetwory mięsne bezpośrednio po ich wytworzeniu znakuje się w sposób czytelny i trwały w zakładzie ich wytworzenia, z zastrzeżeniem § 15.

2. Znakowanie, o którym mowa w ust. 1, polega na naniesieniu bezpośrednio na wyrobie gotowym, a w przypadku wyrobu pakowanego w opakowania jednostkowe - bezpośrednio na tym opakowaniu, z zastrzeżeniem ust. 3:

1) numeru partii towaru oraz

2) znaku weterynaryjnego; znak umieszcza się w taki sposób, że otwarcie opakowania spowoduje zniszczenie znaku weterynaryjnego.

3. Jeżeli wyrób gotowy jest umieszczany w opakowaniu zbiorczym, opakowanie to również znakuje się znakiem weterynaryjnym.

4. W znaku weterynaryjnym, o którym mowa w ust. 2 pkt 2, w oddzielnych wierszach zamieszcza się:

1) litery "PL";

2) weterynaryjny numer identyfikacyjny zakładu;

3) litery "IW".

5. Znak weterynaryjny, o którym mowa w ust. 2 pkt 2, nanoszony na przetwory mięsne wyprodukowane w zakładach zakwalifikowanych do prowadzenia sprzedaży na rynek Unii Europejskiej lub innych państw albo na zawierające te przetwory opakowania jednostkowe, ma kształt owalny o wymiarach: szerokość 3 cm i wysokość 2 cm, przy czym wysokość cyfr i liter powinna wynosić 0,2 cm.

6. Znak weterynaryjny, o którym mowa w ust. 2 pkt 2, nanoszony na przetwory mięsne wyprodukowane w zakładach zakwalifikowanych do prowadzenia sprzedaży na rynek krajowy lub z udziałem mięsa pochodzącego z takich zakładów albo na zawierające te przetwory opakowania jednostkowe, ma kształt okrągły o wymiarach: średnica 3 cm, przy czym wysokość cyfr i liter powinna wynosić 0,2 cm.

7. Znak weterynaryjny, o którym mowa w ust. 2 pkt 2, nanoszony na opakowania zbiorcze zawierające przetwory mięsne wyprodukowane w zakładach zakwalifikowanych do prowadzenia sprzedaży na rynek Unii Europejskiej lub innych państw, ma szerokość 6,5 cm, wysokość 4,5 cm, przy czym wysokość cyfr powinna wynosić 1 cm, a liter 0,8 cm.

8. Znak weterynaryjny, o którym mowa w ust. 2 pkt 2, nanoszony na opakowania zbiorcze zawierające przetwory mięsne wyprodukowane w zakładach zakwalifikowanych do prowadzenia sprzedaży na rynek krajowy, ma kształt okrągły o średnicy 6 cm, przy czym wysokość cyfr powinna wynosić 1 cm, a liter 0,8 cm.

§ 15. 1. Nanoszenie znaku weterynaryjnego nie jest wymagane, jeżeli przetwory mięsne przekazywane są do dalszego przetworzenia lub przepakowywania, a zakład otrzymujący te przetwory przechowuje świadectwa zdrowia nie krócej niż przez 2 lata.

2. Nie nanosi się znaku weterynaryjnego ani numeru partii towaru na wprowadzane na rynek przetwory mięsne nieopakowane w opakowania jednostkowe, a transportowane w opakowaniach zbiorczych, z zastrzeżeniem ust. 3.

3. Na opakowania zbiorcze służące jako opakowania transportowe, o których mowa w ust. 2, nanosi się znak weterynaryjny.

§ 16. Przetwory mięsne przeznaczone do wprowadzenia na rynek zaopatruje się w świadectwo zdrowia, którego wzór stanowi załącznik do rozporządzenia.

Rozdział 4

Warunki weterynaryjne wymagane przy pakowaniu

§ 17. 1. Opakowania powinny spełniać wymagania dla materiałów i wyrobów przeznaczonych do kontaktu z żywnością określone w przepisach o warunkach zdrowotnych żywności i żywienia.

2. Opakowania zbiorcze:

1) nie mogą powodować zmian organoleptycznych;

2) powinny chronić przed przenikaniem do wnętrza opakowania substancji szkodliwych dla zdrowia ludzi i zanieczyszczeń;

3) powinny być wytrzymałe.

3. Opakowania zbiorcze mogą być używane powtórnie, jeżeli są wykonane z materiału odpornego na korozję, łatwego do mycia i odkażania.

4. Opakowania jednostkowe powinny być bezbarwne i przezroczyste oraz odpowiadać wymaganiom, o których mowa w ust. 2 pkt 1 i 2.

5. W przypadku gdy opakowanie jednostkowe stanowi jednocześnie opakowanie transportowe:

1) powinno odpowiadać również wymaganiom, o których mowa w ust. 2 pkt 3;

2) nie musi być przezroczyste i bezbarwne.

§ 18. 1. Opakowania przechowuje się w pomieszczeniach przeznaczonych specjalnie do tego celu w sposób wykluczający ich bezpośredni kontakt ze ścianami i posadzkami.

2. Opakowania mogą być używane wówczas, gdy są w stanie nieuszkodzonym i nienaruszonym.

§ 19. 1. Opakowane przetwory mięsne umieszcza się niezwłocznie w magazynie wyrobów gotowych albo w chłodni składowej; składowanie przetworów mięsnych w chłodni składowej regulują przepisy odrębne.

2. Z opakowaniami zbiorczymi nie mogą mieć kontaktu pracownicy mający kontakt z surowcem lub wyrobami gotowymi przed ich umieszczeniem w opakowaniu jednostkowym.

Rozdział 5

Warunki weterynaryjne wymagane przy produkcji konserw mięsnych pasteryzowanych lub sterylizowanych, wytapianiu tłuszczów oraz przetwórstwie żołądków, pęcherzy lub jelit

§ 20. 1. Wymagania, o których mowa w rozdziałach 2-4, stosuje się odpowiednio do zakładów produkujących konserwy mięsne pasteryzowane lub sterylizowane, z zastrzeżeniem ust. 2-5.

2. Zakłady produkujące konserwy mięsne pasteryzowane lub sterylizowane wyposaża się dodatkowo w:

1) urządzenia zapewniające transport pustych puszek lub słoików do pomieszczeń produkcyjnych;

2) urządzenia do mechanicznego mycia i sterylizacji puszek lub słoików bezpośrednio przed ich napełnieniem; do mycia stosowana może być wyłącznie bieżąca, gorąca woda przeznaczona do celów spożywczych;

3) urządzenia do mechanicznego mycia w gorącej wodzie przeznaczonej do celów spożywczych puszek lub słoików po ich napełnieniu; do mycia napełnionych puszek lub słoików nie można stosować środków myjących lub substancji zapobiegających korozji;

4) pomieszczenie z urządzeniami do obróbki termicznej konserw;

5) urządzenia do chłodzenia konserw po obróbce termicznej;

6) pomieszczenie z wentylacją lub miejsce do suszenia konserw po procesie chłodzenia;

7) odpowiednie do wielkości produkcji pomieszczenie do przeprowadzania prób termostatowych, zaopatrzone w termometr rtęciowy, termograf oraz wentylator;

8) pomieszczenie wyposażone w sprzęt do badania podwójnej zakładki puszek.

3. Do sterylizacji lub pasteryzacji konserw stosuje się urządzenia wyposażone w:

1) manometr legalizowany nie rzadziej niż co 12 miesięcy;

2) termometr rtęciowy legalizowany nie rzadziej niż co 6 miesięcy, z podziałką o dokładności do 0,5°C, przy czym 1 cm tej podziałki nie może wskazywać więcej niż 4°C;

3) urządzenie do automatycznej rejestracji czasu i temperatury procesów pasteryzacji lub sterylizacji konserw, legalizowane nie rzadziej niż co 12 miesięcy.

4. Proces sterylizacji lub pasteryzacji uznaje się za prawidłowy, jeżeli na wykresie temperatury (wskaźnik obróbki termicznej) amplituda nie przekracza 1°C.

5. Różnica między wskazaniem termometru rtęciowego a zapisem urządzenia do automatycznej rejestracji, o którym mowa w ust. 3 pkt 3, nie może być większa niż 1°C.

§ 21. 1. W zakładzie, o którym mowa w § 20 ust. 1, przeprowadza się regularne i systematyczne badanie produktów przed i po procesach obróbki termicznej w celu ustalenia, że:

1) zastosowany czas i temperatura obróbki termicznej konserw, przeznaczonych do składowania w temperaturze otoczenia, były wystarczające dla destrukcji lub inaktywacji chorobotwórczych mikroorganizmów lub ich przetrwalników;

2) puszki lub słoiki są szczelnie zamknięte.

2. W celu sprawdzenia szczelności puszek lub słoików wykonuje się następujące po sobie czynności:

1) wizualne badanie puszek i słoików po ich napełnieniu, zamknięciu i obróbce termicznej;

2) badanie parametrów podwójnej zakładki;

3) testy termostatowe konserw sterylizowanych w temperaturze nie niższej niż:

a) 37°C przez 7 dni albo

b) 35°C przez 10 dni;

4) badania mikrobiologiczne.

3. W pomieszczeniu, w którym dokonuje się obróbki termicznej konserw, parametry tej obróbki umieszcza się na tablicy informacyjnej w sposób trwały i widoczny; w pomieszczeniu tym umieszcza się również zegar.

4. Woda stosowana do chłodzenia konserw powinna zawierać wolny chlor w ilościach nie mniejszych niż 0,5 ppm; czas chłodzenia nie może być krótszy niż 20 min.

5. Wodę, o której mowa w ust. 4, bada się chemicznie po każdym cyklu chłodniczym, a urządzenie do chlorowania powinno być zaopatrzone w wizualny lub akustyczny system sygnalizujący zaburzenia w dostawie chloru.

6. Woda, o której mowa w ust. 4, po zakończeniu chłodzenia może być powtórnie użyta do tego celu po poddaniu zabiegom uzdatniającym.

§ 22. 1. Wymagania, o których mowa w rozdziałach 2-4, stosuje się odpowiednio do zakładów wytapiania tłuszczów, z zastrzeżeniem ust. 2-7.

2. W zakładzie wytapiania tłuszczów zapewnia się dodatkowo:

1) pomieszczenie lub miejsce do wyładunku surowca z urządzeniami umożliwiającymi jego organoleptyczną ocenę;

2) chłodnię;

3) urządzenie do miażdżenia surowców, jeśli czynności te wykonywane są w zakładzie;

4) urządzenie ciśnieniowe do wytapiania tłuszczu;

5) pojemniki lub zbiorniki do przetrzymywania tłuszczu w stanie płynnym;

6) urządzenie do uplastyczniania lub krystalizacji tłuszczu, jeśli czynności te wykonywane są w zakładzie;

7) sprzęt do przygotowywania mieszaniny składającej się ze stopionego tłuszczu i przypraw lub innych składników spożywczych, jeżeli czynności te wykonywane są w zakładzie;

8) magazyn wyrobów gotowych;

9) urządzenia do gromadzenia, pakowania i przechowywania jadalnych skwarek.

3. Surowce do wytapiania tłuszczów przed przekazaniem do przetwórstwa sprawdza się w celu ustalenia, czy nie są zanieczyszczone lub nie zawierają krwi.

4. Surowce, o których mowa w ust. 3, mogą pochodzić z rzeźni, zakładów rozbioru mięsa lub z innych zakładów oraz punktów sprzedaży bezpośredniej, jeżeli dostarczane są bezpośrednio po pozyskaniu; transport i składowanie odbywa się w temperaturze nie wyższej niż 7°C.

5. Surowce, o których mowa w ust. 3, które nie zostały schłodzone, mogą być składowane i transportowane pod warunkiem, że zostaną poddane topieniu w ciągu 12 godzin od ich pozyskania.

6. Do transportu surowców należy używać pojemników o gładkich powierzchniach wewnętrznych, łatwych do mycia i odkażania.

7. Używanie rozpuszczalników w procesie topienia tłuszczów jest niedopuszczalne.

§ 23. 1. Wymagania, o których mowa w rozdziałach 2-4, stosuje się odpowiednio do zakładu obróbki żołądków, pęcherzy lub jelit, z zastrzeżeniem ust. 2-6.

2. W zakładzie, o którym mowa w ust. 1, zachowuje się ścisłe rozdzielenie stref produkcyjnych, z podziałem na część czystą i brudną, a urządzenia, narzędzia i sprzęt nie mogą być używane do celów niezgodnych z ich przeznaczeniem.

3. Drewno może być stosowane wyłącznie w formie palet w magazynie wyrobu gotowego.

4. Opakowywanie wyrobu gotowego odbywa się w wydzielonym pomieszczeniu lub w miejscu przeznaczonym do tego celu.

5. Wyroby gotowe, niepoddane soleniu lub suszeniu, do czasu wysyłki składuje się w temperaturze nie wyższej niż 3°C.

6. Transport żołądków, pęcherzy i jelit powinien odbywać się w temperaturze nie wyższej niż 3°C.

Rozdział 6

Warunki weterynaryjne wymagane przy produkcji środków spożywczych zawierających w swoim składzie środki spożywcze pochodzenia zwierzęcego oraz inne środki spożywcze

§ 24. 1. Wymagania określone w rozdziałach 2-4 stosuje się odpowiednio do zakładów produkujących środki spożywcze pochodzenia zwierzęcego opakowane i poddane odpowiedniej obróbce, nadające się do spożycia bez stosowania dodatkowych zabiegów technologicznych z wyjątkiem podgrzania, a zawierające w swoim składzie również środki spożywcze inne niż pochodzenia zwierzęcego, zwane dalej "środkami spożywczymi", z zastrzeżeniem ust. 2.

2. Przygotowywanie surowców do produkcji środków spożywczych i ich pakowanie może odbywać się w tym samym pomieszczeniu, pod warunkiem wykonywania tych czynności w kolejnych etapach, poprzedzonych myciem i odkażaniem pomieszczeń oraz urządzeń.

§ 25. 1. Mięso wchodzące w skład środków spożywczych, bezpośrednio po obróbce termicznej powinno zostać:

1) wymieszane z innymi składnikami środka spożywczego w możliwie najkrótszym czasie; czas utrzymywania środka spożywczego w przedziale temperatur 10-60°C nie powinien przekroczyć 2 godzin albo

2) schłodzone do temperatury nie wyższej niż 10°C, a następnie wymieszane z innymi składnikami środka spożywczego.

2. Wyrób gotowy, wytworzony w wyniku zastosowania jednej z procedur, o których mowa w ust. 1, schładza się do temperatury nie wyższej niż 10°C w czasie nie dłuższym niż 2 godziny.

3. Wyroby gotowe przeznaczone do mrożenia zamraża się bezpośrednio po schłodzeniu.

Rozdział 7

Warunki weterynaryjne dla zakładu przetwórstwa mięsa o małej zdolności produkcyjnej

§ 26. 1. Do zakładów wytwarzających tygodniowo nie więcej niż 7,5 tony wyrobu gotowego stosuje się odpowiednio przepisy § 6 ust. 4 pkt 10 i 11, § 7 ust. 3, § 9 ust. 1 oraz § 13 ust. 1 i 2.

2. W zakładach, o których mowa w ust. 1, powinny znajdować się:

1) pomieszczenie chłodnicze lub urządzenie chłodzące do składowania surowców;

2) pomieszczenie produkcyjne;

3) pomieszczenie chłodnicze lub urządzenie chłodzące do składowania wyrobów gotowych.

3. W zakładzie, o którym mowa w ust. 1, dopuszcza się:

1) wykorzystywanie jako szatni dla personelu - pomieszczenia z szafkami, z podziałem szafek na szafki z odzieżą roboczą oraz z odzieżą osobistą pracowników;

2) ręczne uruchamianie kranów w pomieszczeniu, o którym mowa w pkt 1, oraz spłuczek w toaletach;

3) przetrzymywanie środków myjących i odkażających w zamykanej szafie.

Rozdział 8

Przepisy końcowe

§ 27. Traci moc rozporządzenie Ministra Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej z dnia 20 stycznia 1999 r. w sprawie szczegółowych warunków weterynaryjnych wymaganych przy przetwórstwie mięsa i składowaniu przetworów mięsnych (Dz. U. Nr 10, poz. 91 oraz z 2001 r. Nr 133, poz. 1506) w zakresie szczegółowych warunków weterynaryjnych wymaganych przy przetwórstwie mięsa i składowaniu przetworów mięsnych.

§ 28. Rozporządzenie wchodzi w życie po upływie 14 dni od dnia ogłoszenia.

Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi: J. Kalinowski

Załącznik do rozporządzenia Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi z dnia 4 listopada 2002 r. (poz. 1610

1) Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi kieruje działem administracji rządowej - rolnictwo, na podstawie § 1 ust. 2 pkt 1 rozporządzenia Prezesa Rady Ministrów z dnia 29 marca 2002 r. w sprawie szczegółowego zakresu działania Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi (Dz. U. Nr 32, poz. 305).



(|4335 słów więcej||Wyślij artykuł do znajomych|Strona gotowa do druku)


Autor : kodeks dnia 05-12-2002 - 04:26 | 3258 raz(y) oglądano.
artykułów : Rydzyk na widelcu 5.12.2002
Religia Kościół Rydzyk na widelcu

Oszustwo podatkowe na wielką skalę, działalność niezgodna ze statutem i zakulisowe spekulacje akcjami spółki giełdowej. To nasze zarzuty wobec zakonu redemptorystów, Radia Maryja i dyrektora Tadeusza Rydzyka. Żądamy przeprowadzenia wnikliwej kontroli działalności finansowej Radia Maryja i redemptorystów. Zbadania ich geszeftów.

Sobie znanym sposobem weszliśmy w posiadanie dokumentów dotyczących niezwykłych operacji finansowych z początków tego roku. Najważniejszy z nich to zawarta 25 stycznia umowa cesji wierzytelności. Warszawska Prowincja Redemptorystów odkupiła wówczas od spółki POLKOMBI wierzytelności pieniężne, czyli weksle, dwóch osób fizycznych: Aleksandra R. i Jana Króla. Łączna wartość wierzytelności wynosi 4 392 000 zł, lecz POLKOMBI opyliło je tylko za 2 000 000.

Szmal na transakcję spłynął na konto POLKOMBI przelewem bankowym 28 stycznia 2002 r. 2 miliony żywej gotówki pochodziły z konta Radia Maryja (patrz przelew nr 1). Następnego dnia, 29 stycznia, POLKOMBI przesłało na konto Polskiego Kredyt Banku 1 866 600 zł (patrz przelew nr 2). Była to zapłata za weksle, które wcześniej sprzedano redemptorystom.
28 stycznia zarząd POLKOMBI, reprezentowany przez ówczesnego prezesa Kazimierza Woźniaka, podpisał bowiem z Polskim Kredyt Bankiem umowę cesji wierzytelności. Kupił od banku wierzytelności Aleksandra R. i Jana Króla, płacąc właśnie 1 866 600 zł.

Skomplikowane? Nie tak bardzo. Po prostu spółka POLKOMBI posłużyła za pośrednika, za co skasowała uczciwie zarobione 133 400 zł prowizji. To często stosowany chwyt, gdy właściciel szmalu chce ukryć jego pochodzenie. Przepuszcza wówczas gotówkę przez różne spółki, licząc, że nikt nie dojdzie do źródła szmalu. Nazywa się to potocznie praniem pieniędzy.
Niektórzy dodają: brudnych pieniędzy. Ale czy ktoś widział czyste?

Oto, co powiedział nam na ten temat Kazimierz Woźniak, były prezes POLKOMBI, podpisany pod umowami z PKB i redemptorystami:

– Czy pamięta pan transakcję polegającą na wykupieniu weksli prywatnych osób, a następnie odsprzedaniu ich zakonowi redemptorystów?

– Pamiętam. Ale ja już nie jestem w POLKOMBI. Szczegółów nie pamiętam.

– A kto pamięta?

– Moi finansiści z firmy, na przykład pani Kochanowicz-Mańk. Mogę podać numer telefonu.

– Czy ta transakcja była korzystna dla POLKOMBI?

– Niewątpliwie na tym zarobiliśmy. Nic więcej nie jestem dziś w stanie powiedzieć.

Proszę zwrócić uwagę na daty. POLKOMBI, które było w trudnej sytuacji finansowej, czekało na kasę od Radia Maryja. Dopiero po jej wpłynięciu nastąpił przelew na konto Polskiego Kredyt Banku. Obieg pieniądza był zatem inny, niż mogłoby to wynikać z dokumentów. Na wszelki wypadek, żeby przynajmniej na umowach daty się zgadzały, strony podpisały oświadczenie, że do umowy z 25 stycznia wkradł się błąd drukarski, bo rzeczywiście podpisano ją 28 stycznia.

Redemptoryści dali osobę prawną, a faktycznym płatnikiem było Radio Maryja ojca Rydzyka. Czego bał się ojciec dyrektor? Czemu dał zarobić pośrednikowi, zamiast samemu kupić weksle? Dwóch doradców finansowych, gdy zapoznaliśmy się z dokumentami, odmówiło nam komentarza. Mimo życzliwości bali się, że "Kościół skończy z nimi". Trzeci zgodził się powiedzieć anonimowo:


– To jest transakcja, której celem było ominięcie obowiązku podatkowego. Redemptoryści powinni zapłacić podatek od zysku, czyli różnicy między wartością weksli a ceną, za którą je kupili. Środki przeznaczone na transakcje powinni opodatkować, zanim jej dokonali, gdyż handel długami nie jest statutową działalnością zakonu zwolnioną z podatku. Mało tego, od momentu transakcji redemptoryści powinni prowadzić ewidencję podatkową.

Warszawska Prowincja Redemptorystów jest kościelną osobą prawną. Korzysta ze zwolnienia podatkowego. Dotyczy ono jednak wyłącznie działalności statutowej wymienionej w art. 17 ustawy z 15 lutego 1992 r. o podatku dochodowym od osób prawnych. Art. 17 stanowi (uwaga, będzie ważny fragment dla kontroli skarbowej) o dochodach kościelnych osób prawnych z: niegospodarczej działalności statutowej; w tym zakresie kościelne osoby prawne nie mają obowiązku prowadzenia dokumentacji wymaganej przez przepisy Ordynacji podatkowej. Zatem w przypadku działalności gospodarczej, a taką jest handel długami, redemptoryści mają psi obowiązek prowadzić księgowość. Zwolnienie podatkowe z działalności gospodarczej dotyczy wyłącznie części przeznaczonej na cele: kultu religijnego, oświatowo-wychowawcze, naukowe, kulturalne, charytatywno-opiekuńcze oraz na konserwacje zabytków, prowadzenie punktów katechetycznych, inwestycje sakralne w zakresie: budowy, rozbudowy i odbudowy kościołów oraz kaplic, adaptację innych budynków na cele sakralne, a także innych inwestycji przeznaczonych na punkty katechetyczne i zakłady charytatywno-opiekuńcze (art. 17 pkt 4b ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych). Nigdzie nie ma mowy o zwolnieniu z podatku w handlu dłu-gami czy innej lichwie. Czyli, mówiąc krótko, zakon ojca Rydzyka i jego radyjko orżnęli skarb państwa na gruby szmal, o czym niniejszym donosimy właściwym organom kontroli skarbowej, prokuraturze i innym zainteresowanym.

Ile szmalu są winni redemptoryści państwu? Trudno wyliczyć. Nie wiadomo, ile takich lub podobnych transakcji przeprowadzili braciszkowie i ile z nich zostanie wykrytych. Od tego zależy też, jaką karę nałoży na nich urząd skarbowy. Mogą to być miliony złotych, ale bardziej dokuczliwa będzie dla redemptorystów konieczność prowadzenia rachunkowości takiej jak inne osoby prawne prowadzące działalność gospodarczą.

Pozostaje jeszcze wyjaśnić, dlaczego Radio Maryja kupuje za 2 miliony weksle jakichś obywateli. Ustaliliśmy, że Aleksander R. jest mecenasem, a Jan Król to duchowny znany z eteru Radia Maryja i stron "Naszego Dziennika". To ojciec Jan Król, zamieszkały w Warszawie przy ulicy Karolkowej 49, czyli w siedzibie Warszawskiej Prowincji Redemptorystów. To właśnie on relacjonował spotkanie Radiomaryjców z Janem Pawłem II, w październiku tego roku w Watykanie. Obydwaj panowie za szmal pożyczony od Polskiego Kredyt Banku kupili w 2000 r. znaczny pakiet akcji szczecińskiej spółki giełdowej Espebepe. Dlaczego właśnie Espebepe? Nie mamy zielonego pojęcia. Skąd zakonnik miał szmal na kupienie ponad jednej czwartej akcji giełdowej spółki? Co było podstawą do udzielenia kredytu?

– Nasz oddział popełnił w tej sprawie błąd – przyznaje proszący o anonimowość wysoki pracownik banku. – Udzielono kredytu, którego zastawem były weksle i konto w biurze maklerskim. Jednak myślę, że pożyczkobiorca mimo to musiał wykazać się posiadaniem sumy 150, a nawet 200 proc. kredytu. Takie były wówczas przepisy kredytowe w naszym banku. Bardzo się ucieszyliśmy, gdy zgłosiła się spółka POLKOMBI z propozycją wykupu wierzytelności. Wobec drastycznego spadku notowań akcji, które kupili nasi dłużnicy, straciliśmy nadzieję na odzyskanie czegokolwiek.

Faktycznie, obaj panowie wyszli na akcjach Espebepe jak Zabłocki na mydle. Kupowali je po ok. 9 zł.
Teraz kurs tej spółki waha się wokół 10 gr, a w październiku wynosił nawet 2 gr (słownie: dwa). Należy jeszcze dodać, że szczeciński holding jest na skraju bankructwa i nie zanosi się na to, że stanie się giełdowym blue chipem. Czy znaczy to, że rydzyjkowi gracze giełdowi dali dupy, czy też kupnu szczecińskiej spółki przyświecał jakiś inny cel?

Próbowaliśmy skontaktować się z panią Lidią Kochanowicz-Mańk. Robiliśmy to zawzięcie, bowiem kobieta ta zdaje się być postacią łączącą całą ciemną operację finansową Radia Maryja. W czasie gdy podpisywano dwie umowy cesji wierzytelności pani Lidia była w POLKOMBI dyrektorem generalnym zajmującym się finansami. Ta sama pani Lidia jest udziałowcem spółki Espebepe.
Posiada 5,6 proc. udziałów. Wreszcie ta sama Lidia Kochanowicz-Mańk działa w Fundacji "Nasza Przyszłość", będącej "inicjatywą ewangelizacyjną" Radia Maryja. Niestety, pani Kochanowicz-Mańk nie była uchwytna ani pod komórką, ani w Fundacji "Nasza Przyszłość", z której zostaliśmy mało grzecznie wyproszeni.

Zwróciliśmy się do dowodzącego Warszawską Prowincją Redemptorystów ojca prowincjała Zdzisława Klafki z pytaniem, jaki cel przyświecał braciszkom przy dokonywaniu tej transakcji. Tak jak się spodziewaliśmy – odpowiedź nie nadeszła.

Możemy jednak pokusić się o pewną hipotezę. Radio Maryja wzbogaciło się na akcji ratowania Stoczni Gdańskiej. Zebrane przez Rydzyka pieniądze, świadectwa udziałowe i inne kosztowności nigdy nie zostały przeznaczone na upadającą stocznię. Nie jest wykluczone, że posłużyły Rydzykowi i innym redemptorystom jako kapitał obrotowy do spekulacji giełdowych. Ponieważ nie można tego było robić oficjalnie, bez płacenia słonych podatków, w imieniu Rydzyka występowały zaufane osoby fizyczne takie jak ojciec Jan Król. To oczywiście teoria, którą da się potwierdzić jedynie w wyniku śledztwa właściwych instytucji państwowych.

Dajemy zatem organom kontrolnym na tacy jawny przypadek złamania Ordynacji podatkowej. Zobaczymy, jakie konsekwencje poniosą ci, którzy postrzegani są w Pomrocznej jako święte krowy. Dajemy również wszystkim miłośnikom i sympatykom ojca Rydzyka materiał do głębokich przemyśleń. Bo skąd niby Radio Maryja ma kasę na spekulację długami i akcjami, jak nie z Waszych darowizn?

Z pogadanki ojca dyrektora Rydzyka wygłoszonej 16 listopada przez Radio Maryja:

To jest metoda, stara metoda diabelska divide et impera, dziel i rządź; kłamcie, kłamcie, a zawsze coś zostanie; plujcie, plujcie, a zawsze coś przyschnie. To są ci propagandyści XX wieku, ci najwięksi tak robili systemów totalitarnych i tak dalej się robi. (...) Z jednej strony jest takie zapalenie wyobraźni, że te biura Radia Maryja, koła przyjaciół, tyle tych pieniędzy do Radia Maryja, że to Radio Maryja, już nie wiedzą, co robić. Są to pieniądze, ale jak czytamy w poszczególnych miejscowościach, to jest nie ze wszystkich miejscowości te pieniądze przychodzą do nas. A z niektórych jak przyjdą, z wielkiej części, to przychodzi 9 osób, 10 osób, jak już 20 z tej miejscowości, to już święto, tak że niewiele. (...) Nie ukrywam, że dowiaduję się, że w niektórych biurach, na przykład tu na ławki jeszcze z tego dla księdza z parafii, a jeszcze na utrzymanie tego biura, telefon sobie zrobią, faks, coś tam kupią i tak dalej. To już jest nadużycie. (...) To takie oskubywanie tego radia. To jest nieuczciwe.
Z jednej strony radio nie utrzyma się, świadczy też o takim jeszcze komunistycznym kombinowaniu.


POLKOMBI

Towarzystwo Transportu Kombinowanego POLKOMBI, Spółka Akcyjna. Siedziba: Warszawa, Łucka 11.
Jedna z wielu spółek, które wyłoniły się z PKP S.A. W 2001 r. osobistym doradcą prezesa POLKOMBI była Ewa Spychalska (była posłanka, była ambasador w Białorusi, niegdyś doradca prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, członek rady nadzorczej Espebepe). Częstym gościem w spółce bywał Bogusław Bagsik, doradca w spółce Variant Logistic.

ESPEBEPE

Szczecińskie PrzedsiębiorstwoBudownictwa Przemysłowego. Holding, Spółka Akcyjna. Obecny (14 listopada) kurs akcji: 0,11 zł; kurs maksymalny: 34 zł; minimum absolutne (i roczne): 0,02 zł.

Akcjonariat: Jan Król 25,43 proc. (zakonnik)
Aleksander Rostocki 9,28 proc.
Lidia Kochanowicz-Mańk 5,60 proc.
Pozostali: 59,69 proc.


Fundacja "Nasza Przyszłość"

Mieści się w Szczecinku, przy ulicy Klasztornej 16. Wydaje ogólnopolski miesięcznik "Rodzina Radia Maryja", prowadzi w Szczecinku prywatne liceum i gimnazjum, księgarnię wysyłkową, kafeterię i laboratorium fotograficzne. To właśnie ta fundacja występowała do władz Torunia z propozycją przejęcia kilkudziesięciu hektarów ziemi miejskiej na działalność wyższej szkoły założonej przez Rydzyka.

Autor : Julia Schwartz / Andrzej Rozenek

(|1704 słów więcej||Wyślij artykuł do znajomych|Strona gotowa do druku)


Autor : kodeks dnia 05-12-2002 - 00:10 | 6525 raz(y) oglądano.
artykułów : Pre-Fabrykant Zwłok
Niedowiary Fabrykant zwłok
Kontrowersyjny niemiecki anatom Gunther von Hagens preparuje ludzkie zwłoki i wystawia je na całym świecie. Obrzydliwe? A jakże. Ale te obrzydliwości oglądają tłumy.
Aby wykonywać swe rzemiosło, 47-letni Gunther von Hagens potrzebuje ciał innych ludzi. Jedno z nich preparował w Biszkeku, stolicy Kirgizji. - Włożyliśmy je do wanny w maju - mówi i przywołuje ręką swych pomocników. Do stalowego zbiornika podchodzi kilku mocno zbudowanych mężczyzn. Na komendę ściągają przykrywającą wannę folię. Widać, jak na brązowej zawiesinie tworzą się pęcherze gorącego powietrza. Po chwili pomocnicy von Hagensa podnoszą dźwignię, do której przywiązano drutem ciało mężczyzny w stanie silnego rozkładu. Niemiecki anatom z zadowoleniem wciąga w nozdrza słodkawy odór. - Z tych paskudnych zwłok powstanie wspaniały okaz - twierdzi i każe wynieść ciało na zewnątrz.
Na dziedzińcu Instytutu Fizjologii Wysokogórskiej, położonego na przedmieściu Biszkeku, rozpoczyna się makabryczny spektakl: von Hagens podchodzi do ciała i spryskuje wodą na w pół wyprężonego penisa. - Nawet nie potrzebowałby viagry - żartuje.
Rozlega się chichot grupy młodych kobiet i mężczyzn. Von Hagens zaprosił na swój pokaz 30 kirgiskich lekarzy, chemików i biologów. Ubrani w niebieskie fartuchy, z bawełnianymi czapkami na głowach, uważnie słuchają słów profesora. - Dowcipy pomagają przezwyciężyć strach przed śmiercią - tłumaczy mistrz ceremonii. Posługując się mieszaniną niemieckiego, angielskiego i rosyjskiego, robi wykład na temat zalet i wad nadgniłego preparatu.
Von Hagens jest twórcą "Światów ciała", objazdowej wystawy spreparowanych zwłok, która przyciągnęła już ponad 9 milionów widzów w Europie, Korei Południowej i Japonii. Dopiero jednak tutaj, w Azji Środkowej, z dala od starego kontynentu, ten szczupły mężczyzna o bladej twarzy znajduje wszystko to, czego potrzebuje do swoich eksperymentów: tanią siłę roboczą, dostępne na zawołanie zwłoki i oddaną publiczność.

- Te badania to dopiero połowa drogi - zapowiada profesor, który swą pasję preparowania ludzkich szczątków zamierza jeszcze rozwinąć. - Ciało powinno być tak elastyczne jak dziecięcy smoczek, posłuszne niczym gąbka do mycia.

Stosując opracowaną do perfekcji metodę tzw. plastynacji zwłok, niemiecki anatom uwiecznił dotąd - jeśli można tak rzec - ponad 60 kompletnych ciał. W przyszłości ma ich być 10 tysięcy. 10 tysięcy produkowanych taśmowo preparatów.

Von Hagens traktuje swoje zajęcie śmiertelnie poważnie. Z wpływów uzyskanych dzięki pokazom zbudował już działające w skali globalnej przedsiębiorstwo. W trzech placówkach zatrudnia na stałe 300 pracowników. Ciągle kursuje między swoimi filiami - jedna znajduje się w Heidelbergu, gdzie obecnie przechowywanych jest ponad 20 zwłok, druga - w Chinach (von Hagens współpracuje z Akademią Medyczną w Dalian) i wreszcie trzecia - w górzystej Kirgizji. To tutaj właśnie niemiecki anatom opracowuje nową metodę sterowania procesem rozkładu zwłok.

Mózg martwego szachisty

W 1977 roku, będąc jeszcze pracownikiem naukowym uniwersytetu w Heidelbergu, von Hagens opracował technikę, która dokonała rewolucji we współczesnej anatomii: zastosował po raz pierwszy plastynację pozwalającą na uzyskiwanie trwałych preparatów biologicznych.

Dzięki tej metodzie ludzkie zwłoki mogą osiągnąć trwałość podobną do tej, jaką miały egipskie mumie. W tym celu najpierw wypłukuje się z nich krew, a następnie - w dość skomplikowanym procesie - zastępuje odpowiednim tworzywem sztucznym wodę oraz tłuszcz zawarte w tkankach. Później ten "zastępczy" materiał staje się gęstszy i twardnieje. W ten sposób powstają preparaty zmarłych, posiadające niezwykłe cechy - nie wydają żadnego zapachu, są suche i tak wytrzymałe, że można je wygodnie transportować z miejsca na miejsce.

Von Hagens uwielbia prezentować swoje "dzieła sztuki" w prowokacyjnych pozach: niegdyś stworzył plastynat mężczyzny pochylającego się nad szachownicą. Sklepienie czaszki zostało usunięte za pomocą piły, dzięki czemu wyraźnie widać mózg. Szachista wydaje się myśleć nad następnym posunięciem, którego nigdy nie wykona.

Kontrowersyjne wystawy niemieckiego anatoma cieszą się ogromnym zainteresowaniem. W ubiegłym roku w Berlinie żądny widowiska tłum czekał godzinami w kolejce, aby popatrzyć na teatr umarłych. Ponad 5 tys. zwiedzających zadeklarowało, że w swoich testamentach przekażą profesorowi własne ciała. Co poniektórzy z tych "dawców" czczą go niczym duchowego guru.



Autor : kodeks dnia 04-12-2002 - 20:22 | 3698 raz(y) oglądano.
artykułów : Czat z Jerzym Urbanem z 4.12.2002
POLITYKA ! POLITYKA? TAK POLITYKA Jerzy Urban z domu Urbach urodzony 3 VIII 1933 r. w pół roku po dojściu Hitlera do władzy w szpitalu niemieckim w Łodzi. Pochodzi z rodziny zasymilowanych od pokoleń Żydów o skłonnościach socjalistycznych i kosmopolitycznych. Ojciec Jan - dziennikarz, przed wojną właściciel i szef gazety.

W czasie wojny udawał katolika. Łącznie uczęszczał kolejno do 17 szkół, w tym po wojnie do czterech średnich. Z dwóch go wyrzucono, a dwie sam opuścił. Studiował na dwóch fakultetach Uniwersytetu Warszawskiego, z obu go wyrzucono. Pracował kolejno w redakcjach "Nowej Wsi", "Po prostu", "Polityki", "Życia Gospodarczego", znów "Polityki". "Po prostu" zamknięto, z "Polityki" był wyrzucony. W drugiej epoce Gomułki przez 6 lat miał zakaz pracy w dziennikarstwie, a przez 9 nie mógł podpisywać tekstów swoim nazwiskiem. Pseudonimy: Rem, Kibic, Klakson i in.

W 1980 r. opowiedział się przeciw "Solidarności". W sierpniu 1980 r. został rzecznikiem rządu Jaruzelskiego. Od 1988 r. minister bez teki w rządzie Rakowskiego i Przewodniczący Komitetu ds. Radia i Telewizji. Kandydując w Warszawie przegrał wybory do Sejmu 4 czerwca 1989 r.
We wrześniu usunięty z funkcji rządowych.

W 1990 r. założył tygodnik "NIE".
Wydał 21 książek w tym w r. 1990 "Alfabet Urbana", sprzedany w 750 tys. egzemplarzy. Wydano też pięć książek o Urbanie: "Jaja kobyły", "Zwierciadło Urbana", "NIE Urbana w walce z Kościołem katolickim", "Urban, byłam jego żoną" i "Urban" Anny Bojarskiej.

Bezpartyjny do stycznia 1990 r., kiedy to nie przyjęto go do PZPR, poczem przyjęto do SdRP. Obecnie członek SLD.

Nagrody: Wiktor telewizyjny 1987 r. oraz liczne ordery które w latach 90. odesłał.

Trzykrotnie żonaty, obecnie z Małgorzatą Daniszewską, dziennikarką i wydawcą. Z trzech małżeństw jedna córka Ola-Magda, dzięki niej dwoje wnuków.
Języki - tylko polski, wersja wulgarna.
Upodobania do: jedzenia, pieniędzy, picia, spania, Jaruzelskiego, rozgłosu, lenistwa i Rosji. Niechęć do: sportu, religii, wysiłku fizycznego, nudziarzy, nacjonalizmu, marchewki, papieża, poezji romantycznej, prozy patriotycznej, klusek, dzieci i prezydenta Busha.
Jerzy Urban o sobie:
Wygląd - łysy, 163 cm wzrostu, otyły, nadziany golonkami i forsą.

Jestem nadąsanym egoistą

Nie przespałbym się ze sobą, gdybym był kobietą. Ale onanizm uprawiam z upodobaniem...


Jerzy Urban: Dzień dobry, czekam ze strachem.

panfred: Mam do Pana pytanie, po co to wszystko. Dlaczego postanowił Pan żyć w taki, a nie inny sposób i dodatkowo "na złość" wszystkim trwać przy tym przez tyle lat! Dlaczego?

Jerzy Urban: To jest pytanie - dlaczego w ogóle żyję, bo mnie, cholera spłodzili rodzice, a matka urodziła.

MMR: Protestuje przeciwko otwieraniu grobów. Ten pan powinien odejść w zaświaty. NIE dla wpuszczania kreatur na salony!

Jerzy Urban: NIE wpraszałem się do Pana do salonu, ale ciekaw jestem, czy ma Pan ładny salon.

Rexbo: Niech Pan odpowie uczciwie i bez ironii - jak Pan sądzi, co stanie się z Panem po śmierci?

Jerzy Urban: Zeżrą mnie robaki ze smakiem.

Kairos: Dzień dobry. Czy medytował Pan, aby odkryć czy Bóg istnieje? Miesiącami?

Jerzy Urban: Jestem od dziecka pewien, że żadnego Boga nie ma.

moniek: Czemu tak nie lubi Pan Solidarności? PRL była sztucznym tworem i sądzę że dzięki Solidarności poszła w rozsypkę. Skoro jest Pan zagorzałym przeciwnikiem "solidaruchów" to wnioskuję że pewnie bardzo Pan żałował upadku PRL i rozwiązania PZPR

Jerzy Urban: Nie żałuję, że ustrój się zmienił. Nie lubię dalej Solidarności. Była nacjonalistyczna, demagogiczna, równożołądkowa i robiła rewolucję na ślepo, bez troski o skutki.

antyczerwony:Czy żyło się panu lepiej za PRL czy za SLD ?
ryba: Kiedy żyło się Panu lepiej: przed'89 czy po???

Jerzy Urban: Ciekawszą pracę miałem przed '89. Żyje mi się lepiej teraz. Ale zawsze dobrze żyłem - przed '80 też.

Katolik: Pytanie do JU: Czy zamierza Pan, zgodnie z Polską tradycją, na stare lata nawrócić się i być gorliwym sługą Kościoła Katolickiego i potępiaczem niewiernych?

Jerzy Urban: Nie.

czezare: kim jest dla J. Urbana Larry Flint???? czy nie sadzi pan iż jest tylko jego epigonem???

Jerzy Urban: Ja wcale nie uważam się za oryginalnego.

nie:Skąd u Pana takie antychrześcijańskie nastawienie?

Jerzy Urban: Nie mam nastawienia antychrześcijańskiego, tylko antyklerykalne.

hermanvonsalza:co pan myśli o Rydzyku? nie uważa pan, ze jego Imperium przerosło pańskie?

Jerzy Urban: Pytanie retoryczne. Oczywiście, że tak.

piotrk222:Czy słucha pan Radia Maryja ?
Sonder__:Co pan sadzi o filmie o Radiu Maryja i o Tadeuszu Rydzyku?
piotrk222:Czego nie lubi pan w Radiu Maryja ?

Jerzy Urban: Nie słucham, dostaję wybrane stenogramy. Nie lubię w tym Radiu wszystkiego - najbardziej: antysemityzmu, szowinizmu polskiego, zakłamania, sztucznej słodyczy. film mi się podobał, ale większość faktów znałem ze swojego tygodnika "Nie".
VIP:Dlaczego Pan tak nie lubi Papieża Jana Pawła II - proszę o konkretne argumenty
kojot:Dlaczego czuje Pan niechęć do Papieża
maximus:Skąd taka dzika niechęć p. Urbana do papieża?

Jerzy Urban: Na przykład dlatego, że pospieszył z pomocą Rydzykowi. A mówi o umiłowaniu prawdy i potrzebie jednoczenia się Europy. Papież jest dla mnie strażnikiem fałszu, bo religię uważam za fałsz. I jest strażnikiem przesądów, np. w sprawie regulacji urodzin.

Zeb__:panie Urban, podawanie się pana za katolika uratowało być może panu życie, dlaczego wiec teraz zieje pan taka nienawiścią do katolików?

Jerzy Urban: Nie widzę logiki w tym wywodzie. A gdyby trzeba było udawać muzułmanina w Afganistanie, to z tego powodu miałbym pokochać talibów?

antyczerwony:Jak to się stało ze mając żydowskie pochodzenie ominęły pana czystki 68 roku ?

Jerzy Urban: Ponieważ nie były one powszechne i dlatego, że byłem nieosiągalny, bo miałem, z innych powodów, zakaz pracy.

janki:kto jest dla pana największym autorytetem?

Jerzy Urban: Nie mam autorytetów, a jeśli to bardzo zmienne, np. pod wpływem jakieś lektury.

iksik:czy są jakiekolwiek wartości, które Pan szanuje?

Jerzy Urban: Tak - lojalność, uczciwość i rozśmieszę Pana - prawdomówność, a także wierność przekonaniom.

kolega:Panie Jerzy chciałbym wiedzieć czy nadal jest Pan członkiem SLD, a jeżeli tak to czemu niekiedy tak brutalnie atakuje Pan swoich kolegów?

Jerzy Urban: Jestem w SLD. Krytykuję, żeby ta partia była sprawniejsza i mądrzejsza.

bush:Prosze powiedzieć szczerze: kto jest według Pana największym złodziejem w SLD a kto był największym "przekretem" w AWS?

Jerzy Urban: Nie powiem, bo nie mam dowodów. A w AWS jest za wielka konkurencja kandydatów na pierwsze miejsce.

Tomasz_lewicowy:czy to prawda, że nie lubi Pan Prezydenta Kwaśniewskiego?

Jerzy Urban: Bardzo lubię prezydenta Kwaśniewskiego i on jest dla mnie autorytetem w zakresie polityki, ale omylnym.

Casper:Dlaczego nie jest Pan politykiem?

Jerzy Urban: Ponieważ w okresie życia nie mogłem nim być. W PRL-u byłem na ogół podejrzanym typem. W latach 80. byłem pomocnikiem polityków. Zanim zdążyłem awansować, skasowali nas. A w obecnej Polsce byłbym politycznym obciążeniem dla lewicy i nie mógłbym będąc politykiem zapewnić niezależności tygodnikowi "Nie".

123:pamiętam Pana zbiórki śpiworów dla bezdomnych w NY, patrząc z perspektywy czasu nie słyszę aby Pan przeprowadzał podobne akcje dla polskich dzieci, które w wyniku obłędnej polityki reprezentowanej przez Pana bolszewickiej formacji 45 lat zastoju cywilizacyjnego rodzice potracili pracę i żyją w warunkach gorszych niż postpezetpeerowsscy złodzieje.

Jerzy Urban: Śpiwory to był polityczny heppening, nie zajmuję się dobroczynnością. Nie lubię tej formy działania. W PRL-u dzieci nie były głodne i mogły się kształcić, nawet jeśli rodzice nie mieli pieniędzy.

genko:jak to się stało, że z człowieka, który stał na straży "prawdomówności" w PRL-u uważa się Pan za jedynego "sprawiedliwego" w IIIRP?

Jerzy Urban: Ja w PRL-u byłem prawdomówny - bez cudzysłowu, przykładem zdanie - "rząd się sam wyżywi". Nie uważam się za jedynego sprawiedliwego, często jestem niesprawiedliwy dla efektu.
grandstapler:Czy byłeś Goebbelsem stanu wojennego?

Jerzy Urban: Nie przyznaję się do pokrewieństw z Goebbelsem, bo nie jestem ani zbrodniarzem , ani nie mam talentu Goebbelsa.

prezes:Witam.Dlaczego, Pana zdaniem, prezydent coraz większą miłością pała do centroprawicy i Kościoła Kat.?
ike:deklaruje pan wierność przekonaniom, jak wobec tego odnosi się Pan do poczynań SLD od chwili wygranych wyborów, tj. coraz bardziej liberalnemu podejściu kwestii gospodarczych oraz "brataniu" się z hierarchią Kościoła? I co z dotrzymaniem obietnic wyborczych, których niedotrzymanie krytykuje Pańska gazeta?

Jerzy Urban: Ja krytykuję marsz SLD ku centrum. Ale rozumiem taktyczną konieczność zyskiwania tam poparcia przed przystąpieniem do UE i przed każdymi wyborami parlamentarnymi. Ja też pytam, co z dotrzymaniem obietnic? Szczególnie tych, które nic nie kosztują, np. aborcja, wychowanie seksualne w szkole, tanie środki antykoncepcyjne.

pawelzogel:Fakt. Talentu Goebbelsa Pan nie ma, bo raczej nikt nie wierzył w bzdury plecione przez pana na dziennikach telewizyjnych i na konferencjach prasowych.

Jerzy Urban: 38% wierzyło, 48% nie wierzyło, to zbadano.

kp:Czy podoba się Pan samemu sobie jak mężczyzna obiekt seksualny wielu kobiet?

Jerzy Urban: Nie przespałbym się ze sobą, gdybym był kobietą. Ale onanizm uprawiam z upodobaniem. Na ogół ludzie podobają się sami sobie.

zipper:witam, czy w dalszym ciągu interesują pana młode dziewczyny ??? była to o ile mnie pamięć nie myli pana (pardon) słabość ??

Jerzy Urban: Mnie interesują. Ja dziewczyn nie interesuję.

ogier23:Czy nadal jest Pan sprawny seksualnie?

Jerzy Urban: Mniej sprawny niż kiedyś. Oceny są różne, zależnie od wymagań.

beni:Czy określiłby się Pan jako hedonistę?

Jerzy Urban: Tak.

pedro123:czy najbardziej lubi pan wódkę polska, rosyjska czy zachodnia?

Jerzy Urban: Niebieski Absolut.

bartorelli:Ilu procesów w związku z tym spodziewa się pan w najbliższym czasie?
bartorelli:Ile statystycznie procesów pan przegrał ?

Jerzy Urban: Ja mam zwykle kilkanaście procesów. Ciągną się latami. Większość wygrywam.

red_one:Jaki był Pański udział w zabójstwie księdza Popieluszki? Waldemar Łysiak twierdzi, że był pan palcem, który pociągnął za cyngiel.

Jerzy Urban: Panuję nad sowimi palcami. Zabójca twierdził, ze pod wpływem moich wypowiedzi popełnił tą zbrodnię, Ale to przecież nonsens.
Ginger:Jak by Pan zdefiniował przymiotnik "obleśny"?

Jerzy Urban: Nieprzyzwoity w sposób rażący.
Jerzy Urban: Wbudzający obrzydzenie.

urbanek: dlaczego nie zoperuje sobie Pan uszu!!!!!!!!!!
nie_lubie_urbana_:dlaczego ma pan tak odstające uszy?

Jerzy Urban: Chcę mieć takie uszy, żeby mnie łatwo poznawali. A mam je dlatego, że moja matka w ciąży zapatrzyła się w Glempa.

brat_urbana:Co by Pan zmienił w mentalności Polaków?

Jerzy Urban: Mentalność.

pawelzogel:Czego pan się wstydzi z czasów swojego rzecznikowstwa?

Jerzy Urban: Kilku nieprawdziwych twierdzeń opartych o fałszerstwa policji politycznej.

patyzant:jakie to uczucie być ohydnym bogaczem?

Jerzy Urban: Bardzo przyjemne.

piotrk222:Dlaczego wielokrotnie wyrzucono pana ze szkół ?? Co pan nabroił ??

Jerzy Urban: Ja byłem grzeczny, tylko nie chciałem się uczyć. I dlatego musze być dziennikarzem.

konik:Co pan sądzi o wejściu do UE. Wchodzić czy nie wchodzić.

Jerzy Urban: Wchodzić i nie grymasić.

pmajka:słyszał pan słowa Leppera, ze jak zostanie premierem to rozgoni takich darmozjadów jak Urban ?

Jerzy Urban: Po pierwsze - Lepper nie zostanie premierem, po drugie - sam jest darmozjadem.

maximus:Podobno lubi pan alkohol. Czy również narkotyki? NIKT: Palił pan kiedyś marihuanę? Jest pan za legalizacja miękkich narkotyków?

Jerzy Urban: Nie używam narkotyków, paliłem hasz, kaca miałem trzy doby i jestem za legalizacją. Niech się ludzie męczą.

wojtekk:DLACZEGO PAN OPÓŹNIŁ INFORMACJĘ W SPRAWIE CZARNOBYLA.

Jerzy Urban: Dlatego, że jej nie miałem na czas. Ściślej biorąc, nie wiedziałem, co się dzieje. Natomiast podawanie wielkości skażeń w różnych miastach byłoby bez sensu.

Prince_Iktorn: Niech pan powie szczerze : Czy uważa się Pan za dobrego człowieka? Jeśli tak to dlaczego?

Jerzy Urban: Nie uważam się za dobrego człowieka. Za złego - bo lubię szydzić z bliźnich. Jestem też nadąsanym egoistą, ale nie chcę być dobry.

majki: Kto wg. Pana jest dziś mistrzem demagogii i wodolejstwa ???

Jerzy Urban: Ojciec Rydzyk.

gadacz: który z rzeczników rządu po 1989 roku był najlepszy ?

Jerzy Urban: Tober.
adal: Co uważa Pan za lepsze picie alkoholu czy seks???

Jerzy Urban: Nie ma seksu bez alkoholu. Lepszy jest więc alkohol, bo można bez seksu.

dany24: Czego Polsce brakuje żeby stała się krajem normalnym i rozwiniętym ?

Jerzy Urban: Pieniędzy i praktykowania demokracji przez ludzi.

ogier23: wie pan co to wierność

Jerzy Urban: Wiem, ale lubię tylko w polityce.

ciekawa: Czy w życiu prywatnym jest Pan również taki wulgarny ? AF
Gracjan: Dlaczego pozwala Pan na używanie tak wulgarnego języka w swojej gazecie?

Jerzy Urban: Jeszcze bardziej wulgarny. Język jest po to, żeby irytować świętoszków.

Spanish_Inquisition: Jak Pan ocenia takie wypowiedzi, jak "Spieprzaj Dziadu" Kaczyńskiego, czy "Milczeć Psy" innego posła PiS, czy też wygwizdanie komisarza Verheugena w Sejmie? Czy politycy powinni się tak zachowywać?

Jerzy Urban: Nie powinni. I dlatego np. nie jestem politykiem.

wrag: Ile kłamstw wyjdzie jeszcze z Pana ust????

Jerzy Urban: Nie mam w gębie licznika kłamstw.

bobak: Wszyscy pytają o alkohol, narkotyki, dziewczynki, a jakiej muzyki Pan słucha?

Jerzy Urban: Wstydzę się powiedzieć - Bethovenna, Schuberta, Mozarta i innych sparciałych klasyków.

czezare:czy J. Urban ma następcę??? co będzie z NIE gdy J. Urbana nie będzie???

Jerzy Urban: Na pewno "Nie" będzie lepsze beze mnie.

mizia: dlaczego wymienił pan prawie cały skład redakcji?

Jerzy Urban: To nie u mnie.

normalny: Czy wobec bliskich jest pan również taki wulgarny i zakłamany?

Jerzy Urban: Ja nie jestem zakłamany. Tej chrześcijańskiej cechy nie posiadam. Natomiast wulgarny jestem bardzo. Zamiast "Dzień dobry", mówię "kurwa".

OloWu:Widzi Pan jak dużo osób z Panem chce pogadać? Na liczniku widać 1578 osób czatuje z Panem? Czy to dla Pana satysfakcja?

Jerzy Urban: Oczywiście, bardzo się wszystkim dziwię.

cola: czy dowcipy o pana uszach śmieszą czy drażnią Pana
kato: właśnie udało się zrobić pański portret

Jerzy Urban: A nie śmieszą, ani nie drażnią. Czy znacie jakiś śmieszny dowcip o uszach?

vugie: Czy mógłby pan opowiedzieć dowcip o sobie?

Jerzy Urban: Za portret dziękuję.
Jerzy Urban: Nie mam pamięci do dowcipów, nawet o sobie.

aserehe: czy pomógłby Pan drugiemu człowiekowi gdyby np.: upadł na ulicy..?

Jerzy Urban: Gdyby mi to niczym nie groziło, to tak.

nicki: Czy chciałby Pan aby Polska rządzili czytelnicy pańskiej gazety ?

Jerzy Urban: Bałbym się tego, bo są to na ogół ludzie rozgoryczeni i niekiedy skrajni. ale przecież Polską rządzą czytelnicy "Nie".

Mary_: A gdyby miał Pan zmienić tytuł gazety....jakby on brzmiał w nowej wersji?

Jerzy Urban: Nie zmieniłbym. T wygodny tytuł. To jest rodzaj ostrzeżenia przed gazetą.

gam__bit: Dlaczego już nie pisze w NIE Marek Barański?

Jerzy Urban: Bo został szefem "Trybuny". Awansował.

Spanish_Inquisition: rządzą czytelnicy Nie? A nie słuchacze Radia Maryja?

Jerzy Urban: Rządzi Kwaśniewski, Miller, Janik, itd.

luiza: Co Pan myśli o Leszku Millerze, czy to dobry premier?

Jerzy Urban: To się okaże, kiedy ten mężczyzna skończy.
Jerzy Urban: Bardzo dziękuję za pytania. Przepraszam, że nie potrafiłem zaspokoić ani przeciwników skruchą, ani zwolenników - rzeczowym wykładem poglądów. Dziękuję wszystkim, do widzenia.











(|2577 słów więcej||Wyślij artykuł do znajomych|Strona gotowa do druku)


Autor : kodeks dnia 04-12-2002 - 16:48 | 46988 raz(y) oglądano.
artykułów : UPRAWNIENIA PRACOWNICZE. W RAZIE UPADŁOŚCI LUB LIKWIDACJI PRACODAWCY
Praca UPRAWNIENIA PRACOWNICZE. W RAZIE UPADŁOśCI LUB LIKWIDACJI PRACODAWCY
Firma upada – pracownik bez pracy
W sytuacji gdy ogłoszono upadłość pracodawcy lub postawiono go w stan likwidacji, istniejące u niego zatrudnienie staje się zbędne. W wymienionych przypadkach dochodzi bowiem do zakończenia bytu prawnego pracodawcy. Ustawodawca uznając ten argument za racjonalny, przewidział szczególny tryb zakończenia stosunków pracy z pracownikami zatrudnionymi u upadłego lub likwidowanego pracodawcy.
Na uwagę zasługuje jednak fakt, że sama upadłość lub likwidacja zakładu nie powoduje rozwiązania stosunków pracy z mocy prawa. Jest ona jedynie okolicznością, uprawniającą do zastosowania szczególnego trybu zakończenia zatrudnienia. Ten szczególny tryb został unormowany w art. 7a ustawy z dnia 28 grudnia 1989 r. o szczególnych zasadach rozwiązywania z pracownikami stosunków pracy z przyczyn dotyczących zakładu pracy oraz o zmianie niektórych ustaw (Dz.U. z 2002 r. nr 112, poz. 980 z późn. zm.).
Rozwiązanie stosunku pracy bez wypowiedzenia
Zgodnie z tym przepisem, w razie ogłoszenia upadłości lub zarządzenia likwidacji zakładu pracy i braku środków na wynagrodzenia dla pracowników, syndyk lub likwidator może rozwiązać stosunek pracy bez wypowiedzenia pod warunkiem niezgłoszenia przez pracownika sprzeciwu w terminie 5 dni od dnia otrzymania zawiadomienia o zamierzonym rozwiązaniu stosunku pracy. Pismo syndyka lub likwidatora powinno zawierać pouczenie w tej sprawie.
Pracownikowi, z którym rozwiązano w tym trybie stosunek pracy, przysługuje, niezależnie od odprawy przewidzianej w art. 8 ustawy z dnia 28 grudnia 1989 r., dodatkowe odszkodowanie w wysokości wynagrodzenia za okres wypowiedzenia. Przepis art. 7a omawianej ustawy spełnia zatem dwojaką funkcję. Z jednej strony bowiem, uwzględniając szczególną sytuację zakładu pracy, pozwala syndykowi lub likwidatorowi na redukcję zatrudnienia bez potrzeby wypowiadania stosunków pracy, z drugiej zaś stanowi pewną ochronę dla zwalnianych pracowników, gwarantując im prawo do określonych świadczeń i uzależniając zastosowanie tego trybu od ich zgody.
Sprzeciw pracownika
W myśl art. 7a przytoczonej ustawy, decydujące znaczenie ma sprzeciw pracownika. Należy bowiem pamiętać, że rozwiązanie stosunku pracy w tym trybie będzie skuteczne jedynie pod warunkiem, że pracownik nie złoży sprzeciwu w ciągu pięciu dni od dnia zawiadomienia go przez syndyka lub likwidatora. Dlatego dopiero milczenie pracownika do upływu wyznaczonego terminu zezwala na uruchomienie trybu określonego tym przepisem.
Należy jednak podkreślić, że złożenie sprzeciwu nie zwiększa szansy pracownika na kontynuowanie zatrudnienia, lecz wymusza zastosowanie innej podstawy prawnej rozwiązania stosunku pracy. W razie zgłoszenia sprzeciwu syndyk lub likwidator będzie bowiem mógł wypowiedzieć pracownikowi umowę o pracę, jak również może w takim przypadku skorzystać z możliwości skrócenia okresu wypowiedzenia do jednego miesiąca na podstawie art. 361 kodeksu pracy.
Różnica polegać będzie na tym, że w tym ostatnim przypadku pracownikowi przysługiwać będzie odszkodowanie za dwa miesiące, o które skrócono okres wypowiedzenia, a okres ten podlegać będzie wliczeniu do stażu pracy, od którego zależą uprawnienia pracownicze. Brak sprzeciwu do zastosowania trybu określonego w art. 7a ustawy o zwolnieniach grupowych spowoduje natomiast rozwiązanie umowy bez wypowiedzenia. W takim przypadku pracownik ma zagwarantowane prawo do odszkodowania za cały okres wypowiedzenia, ale okresu tego nie wlicza się do stażu pracy. Oczywiście w takiej sytuacji pracownik zachowuje także prawo do odprawy pieniężnej, przewidzianej w art. 8 ustawy o zwolnieniach grupowych.
Zgodnie bowiem z art. 7a ust. 2 omawianej ustawy rozwiązanie stosunku pracy w tym trybie traktuje się jak rozwiązanie stosunku pracy za wypowiedzeniem dokonanym przez zakład pracy z przyczyn dotyczących zakładu pracy. W razie rozwiązania stosunku pracy bez wypowiedzenia na mocy tego przepisu okres, za który pracownikowi zostało wypłacone odszkodowanie, nie jest jednak traktowany identycznie, jak okres, o którym mowa w art. 361 par. 1 i 2 k.p. Oznacza to, że okres ten, jeżeli pracownik po rozwiązaniu stosunku pracy nie podejmie nowego zatrudnienia, jest okresem przerwy w zatrudnieniu nie podlegającym wliczeniu do okresu pracy, od którego zależą uprawnienia pracownicze.
Należy też podkreślić, że procedura wynikająca z art. 7a ustawy o zwolnieniach grupowych została dodatkowo wzmocniona powinnością zasięgnięcia opinii zakładowej organizacji związkowej. W myśl bowiem ust. 3 tego przepisu, o zamiarze rozwiązania stosunku pracy w tym trybie syndyk lub likwidator zawiadamia na piśmie zakładową organizację związkową, która może w ciągu 5 dni od otrzymania zawiadomienia zgłosić na piśmie opinię w tej sprawie. W odróżnieniu od sprzeciwu zgłoszonego przez pracownika opinia związkowa nie ma jednak charakteru wiążącego.
Niewypłacalność pracodawcy
Upadłość lub likwidacja pracodawcy często wiąże się z jego niewypłacalnością. Na ogół bowiem trudności finansowe lub ekonomiczne wymuszają konieczność zaprzestania prowadzenia działalności i kończą byt prawny pracodawcy. Dlatego ust. 4 art. 7a ustawy o zwolnieniach grupowych odnosi się do kwestii zaspokajania zobowiązań wobec zatrudnianych pracowników, nieuregulowanych z uwagi na upadłość lub likwidację zakładu pracy.
W myśl tego przepisu wszelkie niezaspokojone należności pracownicze podlegają zaspokojeniu w trybie i na zasadach przewidzianych odrębnymi przepisami, z tym że syndyk lub likwidator z urzędu uwzględnia te należności w wykazie wierzytelności do upadłego lub likwidowanego zakładu pracy. W takim przypadku należności pracownicze zaspokajane są w trybie i na zasadach przewidzianych w ustawie z dnia 29 grudnia 1993 r. o ochronie roszczeń pracowniczych w razie niewypłacalności pracodawcy (Dz.U. z 2002 r. nr 9, poz. 85 z późn. zm.).
Przypomnijmy, że w myśl art. 3 tej ustawy, niewypłacalność pracodawcy w rozumieniu jej przepisów zachodzi, gdy na podstawie prawa upadłościowego:
• ogłoszono upadłość pracodawcy,
• odrzucono wniosek o ogłoszenie upadłości pracodawcy z powodu niezłożenia przez jego wierzyciela zaliczki na poczet kosztów postępowania,
• oddalono wniosek o ogłoszenie upadłości pracodawcy, ponieważ jego majątek oczywiście nie wystarcza nawet na zaspokojenie kosztów postępowania,
• umorzono postępowanie upadłościowe, ponieważ majątek masy nie wystarcza nawet na zaspokojenie kosztów postępowania; wierzyciel, na którego wniosek upadłość była ogłoszona, nie złożył zaliczki na koszty postępowania, a zachodzi brak płynnych funduszów na te koszty.
Niewypłacalność pracodawcy zachodzi także w razie niezaspokojenia roszczeń pracowniczych z powodu braku środków finansowych, w okolicznościach stanowiących podstawę do wykreślenia z ewidencji działalności gospodarczej lub cofnięcia koncesji na prowadzenie tej działalności, jak również, gdy wobec pracodawcy prowadzone jest postępowanie likwidacyjne lub faktycznie zaprzestał on prowadzenia działalności gospodarczej.
Wszystkie należności
Na gruncie analizy art. 7a ust. 4 ustawy o zwolnieniach grupowych powstaje jednak wątpliwość, która sprowadza się do pytania, czy przepis ten dotyczy tylko niezaspokojonych wierzytelności pracowniczych powstałych przed ogłoszeniem upadłości, czy także wierzytelności w stosunku do masy upadłości, powstałych po ogłoszeniu upadłości.
W kwestii tej wypowiedział się Sąd Najwyższy, który w uchwale z 25 sierpnia 1994 r., I PZP 33/94 (OSNAP 1994/10, poz. 161) uznał, że art. 7a ust. 4 ustawy z 28 grudnia 1989 r. obejmuje wymienione w nim należności zarówno w stosunku do upadłego zakładu pracy, jak i do jego masy upadłości. Zatem dotyczy on należności pracowniczych bez względu na chwilę ich powstania, za czym przemawia użyty w treści tego przepisu termin wszelkie niezaspokojone należności pracownicze. SN wskazał wówczas, że według prawidłowej wykładni tego przepisu następuje objęcie uproszczonym trybem zaspokajania przewidzianym w przepisach prawa upadłościowego, należności pracowniczych powstałych zarówno przed, jak i po ogłoszeniu upadłości zakładu pracy.
Wyłączenie szczególnej ochrony zatrudnienia
Upadłość lub likwidacja pracodawcy, zarówno w przepisach kodeksu pracy, jak i omawianej ustawy o zwolnieniach grupowych, jest okolicznością znoszącą szczególną ochronę zatrudnienia. Oba akty prawne zawierają bowiem regulacje, w myśl których w razie likwidacji lub upadłości pracodawcy odstępuje się od zasady trwałości stosunku pracy na rzecz szczególnej sytuacji prawnej pracodawcy, który nie jest w stanie utrzymywać dotychczasowego zatrudnienia.
Zgodnie z art. 411 par. 1 k.p. w razie ogłoszenia upadłości pracodawcy lub postawienia go w stan likwidacji nie stosuje się art. 38, 39 i 41 k.p., ani też innych przepisów przewidujących szczególną ochronę przed wypowiadaniem lub rozwiązywaniem umów o pracę. Dlatego w takich okolicznościach zwalnia się z obowiązku konsultacji związkowej każdego wypowiedzenia umowy o pracę zawartej na czas nieokreślony, odstępuje się od ochrony przed wypowiedzeniem umowy pracownikowi w wieku przedemerytalnym lub w czasie usprawiedliwionej nieobecności w pracy.
W razie likwidacji lub upadłości pracodawcy w innym trybie można też zakończyć stosunki pracy zawarte na czas określony lub na czas wykonania określonej pracy. Na mocy art. 411 par. 2 k.p. możliwe jest bowiem dokonanie wcześniejszego rozwiązania każdej umowy terminowej, za dwutygodniowym wypowiedzeniem. Dla zastosowania tego trybu nie jest istotne, czy w umowie takiej zastrzeżono klauzulę o wcześniejszym jej rozwiązaniu.
Wyłączenie ochrony w takich okolicznościach ma w zasadzie racjonalne uzasadnienie w utracie bytu prawnego przez pracodawcę i niemożności dalszego utrzymywania zatrudnienia. Dlatego zasadę tę należy odnieść do wszystkich pracowników podlegających szczególnej ochronie zatrudnienia, w tym także do działaczy związkowych. Oznacza to, że w razie ogłoszenia upadłości lub likwidacji pracodawcy należy odmówić im ochrony wynikającej z art. 6 ustawy o zwolnieniach grupowych w związku z art. 32 ustawy z dnia 23 maja 1991 r. o związkach zawodowych (Dz.U. z 2001 r. nr 79, poz. 854 z późn. zm.).
Danuta Klucz

(|1421 słów więcej||Wyślij artykuł do znajomych|Strona gotowa do druku)


Autor : bhpekspert dnia 04-12-2002 - 15:31 | 10111 raz(y) oglądano.
artykułów : Bez dowodów oskarżono go o molestowanie.
Przestępstwa Zaszczuty
Oskarżono go o molestowanie, bez dowodów. Nie wytrzymał presji.
Mariusza S., nauczyciela Liceum Sztuk Plastycznych w Nowym Wiśniczu, o molestowanie oskarżyły uczennice. Nagonka na niego trwała pięć miesięcy. W końcu nie wytrzymał presji. Powiesił się. Wcześniej prokuratura odmówiła wszczęcia postępowanie w jego sprawie, bo nie dopatrzyła się przestępstwa. Ale Mariusz S. o tym nie wiedział. Dzień po śmierci, jeden z uczniów zadzwonił do domu z krzykiem: - Mama, oni go k... zabili! Oni go k... zabili i nikt im nic nie zrobi!
Sprawa wyszła na światło dzienne w czerwcu tego roku. W ogólnopolskim dzienniku pojawił się artykuł o skandalu w wiśnickim "plastyku". Kilka uczennic trzeciej klasy poskarżyło się, że półtora roku wcześniej nauczyciel sztukatorstwa Mariusz S. do zaproponowanych przez nich prac, polecił wykonanie zdjęć modeli, ukazujących budowę ciała. Dziewczyny musiały być na nich rozebrane. To, co zobaczył na zdjęciach nauczyciel, nie odpowiadało mu. Najpierw zarządził korekty, a potem zawiesił realizację projektu. Uczennice poskarżyły się innym wykładowcom. Pojawiło się złowrogie słowo "molestowanie". Sprawa trafiła do kuratorium oświaty i wizytatora. Nauczyciel zaprzeczał oskarżeniom.

Dziennikarz Kulis odwiedził wtedy Nowy Wiśnicz, rozmawiał z Mariuszem S., i dyrektorem szkoły Mirosławem Marmurem. Ponieważ uczennice odmówiły nam rozmowy, a zebrane materiały nie wyjaśniały sprawy, tekst nie powstał.
Po wakacjach temat odżył. 19 września dyrektor otrzymał polecenie od wizytatora, aby postawił wniosek do komisji dyscyplinarnej o zbadanie sprawy. Ukazały się kolejne artykuły. Równolegle oskarżeniami wobec Mariusza S. zajmowało się Małopolskie Kuratorium Oświaty i wizytator Regionalnego Centrum Edukacji Artystycznej Lidia Skrzyniarz. Sprawa trafiła także do Ministerstwa Kultury, które jest odpowiedzialne za szkoły artystyczne. Nowy Wiśnicz odwiedzały rozmaite komisje, a sprawą zdjęć, metod wychowawczych, i atmosferą w szkole zajął się rzecznik dyscyplinarny.

22 października do Wiśnicza przyjechała komisja dyscyplinarna Małopolskiego Kuratorium Oświaty. Wieczorem telewizja wyemitowała program o skandalu w liceum artystycznym. Dziewczyny twierdziły w nim, że niezdrowe sytuacje od dawna były tajemnicą poliszynela w tej szkole. Dyrektor szkoły Mirosław Marmur bronił nauczyciela, Mariusz S. zaprzeczył oskarżeniom.

30 października dyrektor został odwołany oraz odsunięty od prowadzenia zajęć. 4 listopada nauczyciel spotkał się rzecznikiem dyscyplinarnym i wtedy został oficjalnie oskarżony o stosowanie niedozwolonych metod nauczania. Następnego dnia p.o. dyrektor Elżbieta Hołyst odsunęła Mariusza S. od zajęć. Z datą wsteczną dnia poprzedniego.

Ponieważ w sprawie padły zarzuty molestowania seksualnego i pornografii, sprawa trafiła również do Prokuratury Rejonowej w Bochni.

19 listopada do naszej redakcji zadzwonił dyrektor liceum Mirosław Marmur. - Mariusz odebrał sobie życie - powiedział łamiącym się głosem.

O samobójczej śmierci nauczyciela z "plastyka" nie rozprawiano już tak wiele. Media, które do tej pory interesowały się sprawą, zamilkły. Ludzie, którzy publicznie potępiali Mariusza S., teraz stali się nieuchwytni lub stracili ochotę do rozmów. Wszyscy, którzy tak bardzo żyli wiśnickim skandalem, teraz chcieli o nim szybko zapomnieć.

Tam, gdzie dla innych sprawa wraz ze śmiercią Mariusza S. wreszcie się zakończyła, dla Kulis dopiero zaczęła
Zazdrościli mu sukcesów
Państwowe Liceum Sztuk Plastycznych w Nowym Wiśniczu przez lata wyrobiło sobie wysoką pozycję, a wielu jego absolwentów trafiało do wyższych uczelni artystycznych. Dla uczniów oraz ich wychowawców były tu niemal wymarzone warunki do pracy. Niewielka miejscowość (około pięć tysięcy mieszkańców), w pobliżu Krakowa, na miejscu internat dla młodzieży oraz mieszkania dla kadry naukowej w Domu Nauczyciela. Około 200 uczniów i 40 nauczycieli. Wszyscy bardzo blisko siebie, często przez ścianę lub płot.

Gdy ponad trzy lata temu konkurs na dyrektora szkoły wygrał jeden z nauczycieli, Mirosław Marmur, nadeszły zmiany. Marmur przestał być kolegą, a stał się dyrektorem.

Ciało pedagogiczne podzieliło się na trzy obozy. Jeden antydyrektorski, drugi prodyrektorski i trzeci neutralny, co dwa poprzednie mają mu za złe. Ci, którzy znaleźli się w opozycji do dyrektora, zarzucają mu nierówne traktowanie, przymykanie oczu na nieprawidłowości. Zwolennicy twierdzą, że chcąc zrobić porządek, zaczął więcej wymagać od tych, którym się nie chciało albo nie było ich na to stać.
W podobnej sytuacji był Mariusz S, prywatnie przyjaciel dyrektora. Część nauczycieli zazdrościła mu sukcesów. °aden z nich nie mógł pochwalić się tak wysokim odsetkiem wychowanków, którzy potem trafiali na wyższe uczelnie artystyczne i je kończyli. Niektórym z nich brakowało jego zapału albo talentu. - Ludziom nie podobało się, że wymaga się od nich więcej niż dotychczas, że jako przykład daje im się kolegę z sąsiedniej pracowni - opowiada nasz rozmówca. Potwierdzają to nawet autorzy artykułów o skandalu w Wiśniczu. Choć tych informacji w swoim materiałach nie umieścili.




Autor : zmiany dnia 04-12-2002 - 07:24 | 3434 raz(y) oglądano.
artykułów : Wypowiedzenie zmieniające 4.12.2002
Praca NIE KAŻDE WYPOWIEDZENIE MA NA CELU ROZWIĄZANIE STOSUNKU PRACY
Pracodawca może zmienić warunki, na jakich zatrudnia pracownika. Pracownik może je przyjąć albo nie. W tym drugim przypadku jest to równoznaczne z decyzją o odejściu z firmy.
Wypowiedzenie określonych w umowie o pracę warunków pracy i płacy, powszechnie zwane wypowiedzeniem zmieniającym, jest jednym z dwóch – obok porozumienia stron – sposobów zmiany treści stosunku pracy. W tym przypadku jednak stosunek pracy trwa nadal, chyba że pracownik skorzysta z przysługującego mu prawa odmowy przyjęcia nowych warunków pracy i płacy. Wtedy umowa o pracę rozwiązuje się wraz z upływem okresu wypowiedzenia.
Skutek wywierany przez wypowiedzenie zmieniające jest więc uzależniony nie tylko od woli pracodawcy, ale także od woli pracownika. Tym m.in. różni się wypowiedzenie zmieniające od wypowiedzenia umowy o pracę, którego celem jest rozwiązanie stosunku pracy (wypowiedzenie definitywne). Oczywiście podstawowa różnica między wypowiedzeniem zmieniającym a definitywnym polega na tym, iż w wyniku wypowiedzenia definitywnego stosunek pracy ulec ma rozwiązaniu (taka jest sama intencja tej czynności prawnej), a w przypadku wypowiedzenia zmieniającego chodzi o dalsze trwanie tego stosunku, choć na zmienionych warunkach.
Kiedy wypowiedzenie zmieniające
Wypowiedzenie zmieniające jest dopuszczalne w tych przypadkach, w których możliwe jest wypowiedzenie umowy o pracę. Oznacza to, że nie ma ono zastosowania w odniesieniu do umowy o pracę na czas wykonywania określonej pracy oraz umowy na czas określony, gdy nie podlega ona wypowiedzeniu. Pierwsza z tych umów co do zasady nie może być rozwiązana w drodze wypowiedzenia. Druga podobnie, chyba że przy zawieraniu umowy o pracę na czas określony, dłuższy niż 6 miesięcy, strony przewidziały możliwość wcześniejszego rozwiązania tej umowy za dwutygodniowym wypowiedzeniem. Stanowi o tym art. 33 k.p.
Tak więc wypowiedzenie zmieniające może mieć zastosowanie do umów na okres próbny, umów na czas nieokreślony, a także – na warunkach wynikających z art. 33 k.p. – do umów na czas określony. Choć, jak pokazuje praktyka, najczęściej stosowane jest w przypadku umów zawartych na czas nieokreślony.
Instytucje wypowiedzenia zmieniającego regulują przepisy art. 42-43 k.p. oraz przepisy pozakodeksowe m.in. art. 6 ustawy z dnia 28 grudnia 1989 r. o szczególnych zasadach rozwiązywania z pracownikami stosunków pracy z przyczyn dotyczących zakładu pracy oraz o zmianie niektórych ustaw (Dz.U. z 2002 r. nr 112, poz. 980). W sprawach nieunormowanych odpowiednie zastosowanie mają przepisy o wypowiedzeniu umowy o pracę, zwłaszcza odnoszące się do formy tej czynności prawnej, współdziałania z zakładową organizacją związkową, okresów i terminów wypowiedzenia (identyczne jak w przypadku wypowiedzenia definitywnego).
Do wypowiedzenia zmieniającego stosuje się też art. 41 k.p., co znaczy, że nie może być ono dokonane w okresie urlopu wypoczynkowego czy innej usprawiedliwionej nieobecności w pracy, chyba że upłynął okres uzasadniający rozwiązanie umowy bez wypowiedzenia.
Co można w tym trybie zmienić
Przedmiotem wypowiedzenia zmieniającego są wynikające z umowy warunki pracy i płacy. Wypowiedzenie zmieniające jest konieczne, gdy zawarte w umowie o pracę warunki pracy i płacy mają ulec pogorszeniu, np. ze względu na planowaną reorganizację, przekształcenie własnościowe, niewystarczające obecnie kwalifikacje pracownika. Zmiana może dotyczyć warunków, rodzaju i miejsca wykonywania pracy, czasu pracy, zasady wynagradzania czy innych istotnych postanowień umowy o pracę. Nieistotnych zmian treści umowy o pracę pracodawca może dokonywać w drodze poleceń służbowych.
Co jest istotnym, a co nieistotnym warunkiem umowy o pracę, a co za tym idzie, zmiana jakiego składnika umowy wymaga dokonania wypowiedzenia zmieniającego, było przedmiotem wielu rozstrzygnięć Sądu Najwyższego (patrz ramka).
Czasowe powierzenie innej pracy
Wypowiedzenie dotychczasowych warunków pracy lub płacy nie jest wymagane w razie powierzenia pracownikowi, w przypadkach uzasadnionych potrzebami pracodawcy, innej pracy niż określona w umowie o pracę na okres nieprzekraczający 3 miesięcy w roku kalendarzowym, jeżeli nie powoduje to obniżenia wynagrodzenia i odpowiada kwalifikacjom pracownika. Przesunięcie pracownika do innej pracy następuje wtedy na podstawie polecenia pracodawcy. Może być ono jednorazowe i trwać maksymalnie 3 miesiące lub następować kilkakrotnie w roku kalendarzowym. W tym drugim przypadku suma tych okresów nie może również przekraczać 3 miesięcy w roku kalendarzowym.
Nowe warunki na piśmie
Stosownie do art. 42 par. 2 k.p. wypowiedzenie warunków pracy lub płacy uważa się za dokonane, jeżeli pracownikowi zaproponowano na piśmie nowe warunki. Warunki te muszą być precyzyjnie określone. Nie wystarczy więc poinformować pracownika, że warunki, na jakich jest zatrudniony, ulegną zmianie.
Pracodawca chcący zmienić pracownikowi warunki pracy lub płacy może posłużyć się wzorem pisma dotyczącego oświadczenia o wypowiedzeniu warunków umowy o pracę stanowiącym załącznik nr 5 rozporządzenia ministra pracy i polityki socjalnej z dnia 28 maja 1996 r. w sprawie zakresu prowadzenia przez pracodawcę dokumentacji w sprawach związanych ze stosunkiem pracy oraz sposobu prowadzenia akt osobowych pracownika (Dz.U. nr 62, poz. 286). Z pisma tego wyraźnie wynika obowiązek podania przyczyny wypowiedzenia zmieniającego oraz wypowiedzenie dotychczasowych warunków i zaproponowanie nowych. Dokument ten ma charakter pomocniczy, pracodawca może więc z niego skorzystać lub samodzielnie przygotować treść oświadczenia woli, pod warunkiem że będzie ono zawierać wszystkie elementy wymagane przepisem art. 42 par. 2 k.p. i stosowanym odpowiednio z mocy art. 42 par. 1 – art. 30 par. 3-5 k.p.
Decyzja należy do pracownika
Pracownik może zaakceptować lub odrzucić zaproponowane warunki przed upływem połowy okresu wypowiedzenia. Jeżeli pracownik przed upływem połowy okresu wypowiedzenia nie złoży oświadczenia o odmowie przyjęcia zaproponowanych warunków, uważa się, że wyraził zgodę na te warunki. Oznacza to, że po upływie okresu wypowiedzenia będzie on zatrudniony na nowych zaproponowanych mu przez pracodawcę warunkach. Zgodnie bowiem z wyrokiem SN z 3 sierpnia 1983 r., I PRN 103/83 (OSNCP 1984/4 poz. 56) z treści art. 42 par. 3 k.p. wynika, że tylko wyraźne oświadczenie pracownika, że nie wyraża zgody na nowe warunki pracy lub płacy, złożone przed upływem połowy okresu wypowiedzenia, prowadzi do rozwiązania umowy o pracę. Brak natomiast oświadczenia ze strony pracownika (milczenie pracownika) prowadzi do przyjęcia przez niego nowych warunków pracy lub płacy.
Przy czym w myśl wyroku SN z 16 czerwca 1999 r., I PKN 116/99 (OSNAPiUS 2000/17, poz. 645) odmowa przyjęcia zaproponowanych warunków pracy lub płacy (art. 42 par. 3 zdanie pierwsze k.p.) powoduje, że umowa o pracę rozwiązuje się z upływem okresu wypowiedzenia, niezależnie od intencji pracownika. W uzasadnieniu do tego wyroku SN podkreślił, że pracownik, który nie przyjmuje zaproponowanych warunków, z reguły jest równocześnie przeciwny rozwiązaniu istniejącego stosunku pracy, ale okoliczność ta nie ma znaczenia dla oceny prawidłowości (zgodności z prawem) rozwiązania umowy o pracę w następstwie wypowiedzenia warunków pracy lub płacy, jeżeli pracownik ich nie zaakceptuje, składając odpowiednie oświadczenie pracodawcy.
Pismo pracodawcy wypowiadające warunki pracy lub płacy powinno zawierać pouczenie pracownika w tej sprawie. W razie braku takiego pouczenia pracownik może do końca okresu wypowiedzenia złożyć oświadczenie o odmowie przyjęcia zaproponowanych warunków. Pracodawca przez cały okres wypowiedzenia obowiązany jest zatrudniać pracownika na dotychczasowych warunkach.
Prawo do odwołania
Pracownikowi przysługuje też prawo odwołania się do sądu pracy od wypowiedzenia zmieniającego. Ma na to 7 dni od dnia otrzymania pisma od pracodawcy, które powinno zawierać pouczenie w tej sprawie, przy czym zgodnie z wyrokiem SN z 22 lipca 1998 r., I PKN 254/98 (OSNAPiUS 1999/16, poz. 514) wykładnia art. 42 par. 3 k.p. nie daje podstaw do przyjęcia, że odwołanie złożone przez pracownika do sądu pracy od wypowiedzenia zmieniającego warunki pracy oznacza odmowę przyjęcia zaproponowanych nowych warunków pracy.
Małgorzata Jankowska
Orzecznictwo
Zmiana warunków pracy polegająca wyłącznie na zmianie nazwy stanowiska, przy zachowaniu innych warunków pracy i płacy, mieści się w ramach pracowniczego podporządkowania i nie wymaga wypowiedzenia zmieniającego (art. 42 k.p.). Jeżeli jednak strony zgodnie traktują taką zmianę jako element podmiotowo istotny (np. gdy nazwa implikuje prestiż stanowiska), to może ona wymagać wypowiedzenia warunków pracy.
Wyrok SN z 7 września 1999 r., I PKN 265/99 (OSNAPiUS 2001/1, poz. 17)
Utrata uprawnień do wykonywania zawodu uzasadnia wypowiedzenie przez pracodawcę warunków pracy i płacy. Pracodawca nie ma obowiązku zadbania o przystąpienie pracownika we właściwym czasie do egzaminów, od wyniku których zależy możliwość kontynuowania dotychczasowej pracy.
Wyrok SN z 6 października 1998 r., I PKN 368/98 (OSNAPiUS 1999/21, poz. 685)
Istotna zmiana rozkładu czasu pracy, uzgodnionego przez pracodawcę z pracownikiem, wymaga wypowiedzenia warunków pracy (art. 42 par. 1 k.p.) lub porozumienia stron.
Wyrok SN z 2 kwietnia 1998 r., I PKN 559/97 (OSNAPiUS 1999/6, poz. 205)
Wypowiedzenie pracownikowi warunków płacy w celu zbliżenia wysokości jego wynagrodzenia do wynagrodzeń pracowników wykonujących podobną pracę nie narusza art. 42 par. 1 k.p.
Wyrok SN z 21 lutego 1997 r., I PKN 10/97 (OSNAPiUS 1997/23, poz. 464)
Pisemne oświadczenie woli pracodawcy określające nowe zasady wynagradzania pracownika nie jest wypowiedzeniem zmieniającym, jeżeli nie zawiera oświadczenia o wypowiedzeniu dotychczasowych warunków umowy o pracę (art. 42 par. 1 k.p.).
Wyrok SN z 7 stycznia 1997 r., I PKN 51/96 (OSNAPiUS 1997/16, poz. 288)
Jeżeli prawo pracownika do premii wynika z umowy o pracę, to niekorzystna zmiana regulaminu premiowania może nastąpić tylko za jego zgodą wyrażoną w porozumieniu zmieniającym umowę lub w drodze wypowiedzenia warunków płacy (art. 42 k.p.).
Wyrok SN z 19 grudnia 1996 r., I PKN 23/96 (OSNAPiUS 1997/15, poz. 270
Nie jest dopuszczalna – przez dokonanie wypowiedzenia zmieniającego (art. 42 par. 1 k.p.) – zmiana rodzaju umowy o pracę zawartej na czas nieokreślony na umowę na czas określony.
Uchwała składu siedmiu sędziów SN z 28 kwietnia 1994 r., I PZP 52/93 (OSP 1995/9, poz. 182)
Przyznanie pracownikowi w umowie o pracę świadczenia nieprzewidzianego w przepisach o wynagrodzeniu dla danego stanowiska i nadanie mu charakteru stałego składnika wynagrodzenia nakłada na zakład pracy obowiązek jego wypłacania. Zwolnienie się od tego obowiązku może nastąpić w drodze wypowiedzenia zmieniającego warunki płacy.
Wyrok SN z 9 kwietnia 1991 r., I PRN 13/91 (OSP 1992/4, poz. 88)
Zmiana warunków płacy w rozumieniu art. 42 par. 1 k.p. wymaga uprzedniego wypowiedzenia tylko wtedy, gdy dotyczy uzgodnionych w umowie o pracę warunków istotnych i gdy pogarsza sytuację pracownika.
Wyrok SN z 18 maja 1978 r., I PRN 40/78 (niepublikowany)
Wprowadzenie w zakładzie pracy nowego schematu organizacyjnego, powodującego zmianę stanowiska pracownika, wymaga wypowiedzenia mu warunków pracy i płacy, choćby aktualnie nie uległy one pogorszeniu. Jeżeli jednak zmiana taka polega wyłącznie na zmianie nazwy stanowiska, podczas gdy wszystkie pozostałe warunki pracy i płacy nie ulegają zmianie, to mieści się ona w ramach pracowniczego podporządkowania i nie wymaga wypowiedzenia dotychczasowych warunków pracy i płacy, chyba że szczególne okoliczności uzasadniają odmienną ocenę.
Uchwała SN z 25 czerwca 1975 r., I PZP 15/75 (OSNCP 1976/3, poz. 43)

(|1711 słów więcej||Wyślij artykuł do znajomych|Strona gotowa do druku)


Autor : kodeks dnia 03-12-2002 - 00:34 | 3384 raz(y) oglądano.
artykułów : Pod okiem władzy, władza chce wiedzieć
POLITYKA ! POLITYKA? TAK POLITYKA BOGDAN WASZTYL
Pod okiem władzy
20 listopada Trybunał Konstytucyjny zdyskwalifikował ustawę o abolicji i deklaracjach majątkowych jako sprzeczną z konstytucją. Tym samym sędziowie trybunału przynajmniej na jakiś czas powstrzymali apetyt państwa i jego biurokratycznego aparatu na wnikanie coraz głębiej w życie prywatne obywateli. Nie będziemy musieli szczegółowo spowiadać się ministrowi finansów za pośrednictwem urzędów skarbowych z tego, co posiadamy.
Apetyt Grzegorza Kołodki na wiedzę o nas był spory. Wicepremier chciał wiedzieć, jakie posiadamy mieszkania, jakimi samochodami jeździmy, ile pieniędzy zgromadziliśmy w bankach, akcjach, dziełach sztuki, jakie mamy kolekcje, sprzęt elektroniczny, meble (nawet łóżka, jeśli drogie lub zabytkowe). Co liczący kilkadziesiąt tysięcy ludzi, przeciążony pracą aparat skarbowy począłby z taką wiedzą? Zapewne nic, bo nie potrafiłby jej przyswoić ani wykorzystać.
Miliony deklaracji każdego roku trafiałyby do piwnic urzędów skarbowych, podobnie jak miliony innych dokumentów, którymi urzędy już dysponują. W tych dokumentach oraz w rejestrach, ewidencjach, księgach wieczystych jest już dostępna większość informacji, które chciała od nas wyciągnąć skarbówka. Trzeba tylko z tych rejestrów korzystać. Dla policji nie istnieje już tajemnica bankowa, może też ona otrzymywać informacje z biur maklerskich oraz przeglądać umowy ubezpieczeniowe. Po co więc te nowe ciężary nakładane na obywateli? Chyba tylko po to, by obywatele uporządkowali za urzędników zbiór danych na swój temat.

Trybunał Konstytucyjny poddał ustawę o abolicji i deklaracjach majątkowych druzgocącej krytyce jako naruszającą podstawowe konstytucyjne normy: zaufanie obywateli do państwa i stanowionego przez nie prawa, sprawiedliwości i równości podatników, powszechności opodatkowania. Wprowadzenie deklaracji majątkowych - uzasadniał trybunał - zbyt głęboko ingeruje w sferę prywatności. Drobiazgowość żądanych informacji powoduje, że na obywatela byłoby nałożone zadanie w zasadzie niewykonalne. W samą konstrukcję deklaracji wpisane jest immanentne ryzyko nierzetelności w sporządzeniu, co daje organom podatkowym zbyt dużą swobodę ocen. Ciężar dowodu, że deklaracja jest rzetelna, przerzucono na sporządzającego. Celem deklaracji było zwiększenie skuteczności ściągania podatków, jednak użyty środek - ciężar publiczny nałożony na obywatela - jest nieproporcjonalny do tego celu.

Abolicja podatkowa i deklaracje majątkowe miały być istotną częścią rządowego programu "Bezpieczna Polska", ogłoszonego przez premiera w sierpniu tego roku. Czy bez zapisów proponowanych przez ministra Kołodkę zawali się cały program? Być może, ale to wcale nie oznacza, że w Polsce będzie mniej bezpiecznie. Od wielu lat pod pozorem skuteczniejszej walki z przestępczością (a od roku też z terroryzmem) państwo ogranicza swobody obywateli i rozciąga nad ich życiem coraz większą kontrolę, a przestępcy mają się nie gorzej niż mieli.


Mamy cię w rejestrze
Już przed rokiem rzecznik praw obywatelskich oraz przedstawiciele Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka zwracali uwagę, że w polskim systemie prawnym funkcjonuje blisko 30 ustaw ograniczających obywatelowi dostęp do informacji, co pozwala urzędnikom różnych szczebli władzy korzystać z tego niekiedy na wyrost. Jednocześnie zaniepokojenie RPO wzbudził fakt, że przybywa przepisów umożliwiających władzy publicznej większą ingerencję w sferę prywatności. Obywatel nie ma z kolei dostatecznych środków, by obronić się przed nieuzasadnioną ingerencją urzędników oraz nadużyciami.

Przygotowując nowe umowy zakłady energetyczne prosiły o wypełnienie wniosku i podanie między innymi daty i miejsca urodzenia, dokładnego adresu, telefonu, numerów PESEL, NIP, numeru dowodu osobistego. Po co te dane? Co z nimi zrobiono? Jeśli obywatel jest na punkcie swych danych osobowych szczególnie wrażliwy, może sprawdzić. Ale jednocześnie powinien sprawdzić dziesiątki innych rejestrów. Czy ma na to czas, siły i pieniądze? Nie. Więc obywatel musi wierzyć, że wszystko odbywa się zgodnie z prawem, choć wie, że tak nie jest, bo dane osobowe wyciekają z najszczelniejszych rejestrów, o czym świadczą liczne oferty rozsadzające skrzynkę pocztową Jana Kowalskiego. Kowalski dziwi się, skąd firmy zajmujące się sprzedażą bezpośrednią wiedzą o nim tak wiele, skoro nigdy z tymi firmami nie miał kontaktu. Od urzędników, którzy mają dostęp do baz danych i nie są służbistami.

Dane osobowe gromadzą, przechowują i przetwarzają ministerstwa, urzędy wszelkich szczebli, policja, sądy, Zakład Ubezpieczeń Społecznych, urzędy skarbowe, Główny Urząd Statystyczny, administracja wojskowa. Nawet w najmniejszym urzędzie gminy rejestruje się korespondencję wpływającą i wypływającą, zarządzenia wójta, uchwały rady gminy, wnioski komisji rady gminy, interpelacje i zapytania radnych. Prowadzi się ewidencję działalności gospodarczej, zezwoleń na sprzedaż alkoholu, zgonów, małżeństw, urodzeń, ludności, dowodów osobistych, użytkowników wieczystych, właścicieli psów, dzierżawców nieruchomości gminnych, podatników podatku od nieruchomości i rolnego, osób korzystających z dodatków mieszkaniowych...

Powszechny System Ewidencji Ludności PESEL liczy ponad 45 milionów numerów (w tym wiele należących do osób już nieżyjących), a Krajowa Ewidencja Podatników (NIP) ponad 27 milionów. W Centralnym Rejestrze Ubezpieczonych znajdują się informacje o ponad 13 milionach osób, w centralnym Rejestrze Członków Otwartych Funduszy Emerytalnych - o 12,5 mln, w centralnym Rejestrze Płatników Składek ZUS - o ponad 2,3 mln. Potężne bazy danych mają operatorzy sieci telefonicznych. Powstaje Centralna Ewidencja Pojazdów i Kierowców oraz Krajowe Centrum Informacji Kryminalnej.

- Czasem instytucje i urzędy bronią obywatelowi dostępu do informacji zebranych w swoich rejestrach i kartotekach, wykorzystując czy też nadinterpretując Ustawy o ochronie informacji niejawnych i ochronie danych osobowych - słyszę w Generalnym Inspektoracie Ochrony Danych Osobowych.
Dane chronione
W przypadku Ustawy o ochronie danych osobowych rzeczywistość zakpiła sobie z intencji ustawodawców - chciano chronić obywatela przed urzędnikiem, a tymczasem dano urzędnikowi wspaniały instrument do wykręcania się od udzielania informacji. Podstawowym celem ustawy, która weszła w życie w 1997 r., było określenie praw i obowiązków organów, instytucji i osób prowadzących zbiory danych osobowych oraz praw osób, których dane są przechowywane. Chodziło o to, by zapewnić maksymalną ochronę praw i wolności każdej osoby oraz poszanowanie jej prywatności.
Za dane wymagające szczególnej ochrony uznano informacje na temat stanu zdrowia, nałogów, preferencji seksualnych, wyznania, poglądów politycznych. Intencją ustawodawcy była ochrona obywatela przed wszechwiedzą (a przynajmniej dążeniem do wszechwiedzy) urzędów, nieuzasadnionym zbieraniem informacji na jego temat i obróbką tych informacji. Dziś można stwierdzić, że gdyby ustawowych zapisów sumiennie przestrzegano, powstałoby spore zamieszanie.
Władze wielu gmin wielokrotnie odmawiały podania do publicznej wiadomości wysokości swych poborów, zasłaniając się wspomnianą ustawą. Ta sama ustawa nie pozwalała - zdaniem prezesów - na ujawnienie zarobków szefów wielkich firm z większościowym udziałem skarbu państwa. Sekretarka w jednym z sądów nie podała Zbigniewowi Romaszewskiemu nazwiska prezesa, do którego senator chciał wysłać list. Kancelaria Prezydenta RP odmówiła jednej z gazet prawa do zapoznania się z wnioskiem o przyznanie odznaczenia państwowego działaczce SLD.
Tajne przez poufne
Podczas dyskusji zorganizowanej przez rzecznika praw obywatelskich Ewa Kulesza, generalny inspektor ochrony danych osobowych, wyraziła pogląd, że wszelkie decyzje administracyjne dotyczące jakiejkolwiek indywidualnej sprawy w całości powinny być tajne, podobnie jak zarobki urzędników, ponieważ wynagrodzenie pracownika należy do jego dóbr osobistych. Jej zdaniem, również akta sądowe powinny być niedostępne dla dziennikarzy (mimo że pozwalają na to odpowiednie kodeksy), ponieważ zawierają chronione prawem dane osobowe. Z takim stanowiskiem nie zgodził się jednak pierwszy prezes Sądu Najwyższego, który zwrócił uwagę na fakt, że konstytucja nie daje obywatelowi żadnego instrumentu kontroli pracy sądów poza jawnością rozpraw.

- Utajnienie rozpraw i odmowa prawa dostępu do akt sprawią, że obywatele nie będą mogli ocenić, czy sądy właściwie stosują prawo - ostrzegał prezes.
Wieloletnia praktyka sprawiła, że polscy urzędnicy są świetnie przygotowani do zatajania informacji. Przez lata powoływali się na najrozmaitsze przepisy o różnych rodzajach tajemnic, a jeśli takich nie było, to na brak przepisów gwarantujących obywatelom powszechny dostęp do akt organów administracji publicznej. Zamiast zasady: Co nie jest zabronione, jest dozwolone, urzędnicy stosowali inną: Co nie jest dozwolone, jest zabronione. Jakby naprzeciw tym praktykom wyszła Ustawa o ochronie informacji niejawnych przyjęta przez Sejm w marcu 1999 r.

W rzeczywistości modelowej, nakreślonej przez ustawodawcę, wszystko jest poukładane jak należy: państwo robi porządek ze swymi tajemnicami, tworzy procedury ich ochrony. Państwo musi chronić swe tajemnice, by nie stać się słabym i bezbronnym. Demokratyczne państwo musiało też odejść od starej, socjalistycznej ustawy z 1982 r. i wprowadzić nową, zgodną ze standardami natowskimi. Nowa ustawa sprecyzowała pojęcie informacja niejawna, wskazała osoby odpowiedzialne za jej ochronę, wprowadziła nowe procedury. Za ochronę informacji niejawnych odpowiadają służby specjalne i kierownicy jednostek administracyjnych, które wytwarzają, gromadzą lub przekazują informacje niejawne.

Informacją niejawną jest nie tylko tajemnica państwowa, ale i służbowa. Dlatego nawet pracownicy najmniejszego urzędu gminy powinni być poddani procedurze sprawdzającej zanim zostaną dopuszczeni do jakichkolwiek tajemnic. Kierownicy jednostek i pełnomocnicy ochrony są sprawdzani jeszcze dokładniej.
Przyjęcie ustawy spowodowało masowe obnażanie się urzędników nawet najniższego szczebla. - Postawiono nas w sytuacji bez wyjścia - opowiada pracownik wydziału kultury w niewielkim magistracie. - Jeśli nie zgodzę się wypełnić ankiety, tracę dostęp do informacji niejawnych wytwarzanych w urzędzie, a więc wypadam z kręgu zaufanych. Będę pomijany przy awansach, być może też przy premiach. Kto sam skieruje się na boczny tor? Nikt. Więc ludzie wypełniają ankiety.
Urzędnik gminny, który chce mieć dostęp do informacji niejawnych, powinien podać pełne dane dotyczące swojej rodziny, rodziców i rodzeństwa - swojego oraz żony, zarobki swoje i żony, dodatkowe źródła przychodów, wyjawić, czy jest zadłużony, czy był karany, czy w ciągu dziesięciu lat pił alkohol w ilościach powodujących zaburzenia lub utratę świadomości, czy w ostatnich dziesięciu latach wyjeżdżał za granicę (kiedy, do kogo, w jakim celu, z kim się kontaktował, u kogo mieszkał), czy cierpiał na choroby psychiczne lub inne dolegliwości powodujące zaburzenia czynności psychicznych...

Wypełnione przez urzędników ankiety pozostają w urzędach. Dostęp do nich mają w każdej chwili szef urzędu, pełnomocnik do spraw ochrony informacji niejawnych oraz bezpośredni przełożony urzędnika. Co zrobią z tą wiedzą, zależy tylko od nich. - Wolałbym, żeby moją ankietę zabrała Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Przeciwko takiej weryfikacji nic bym nie miał. Ale burmistrz przestanie pełnić swoją funkcję, a informacje o mnie, jeśli jest człowiekiem nieodpowiedzialnym, może wykorzystywać - obawia się pracownik wydziału kultury.
Nie musisz wiedzieć
Takich urzędników, którzy wypełnili szczegółowe ankiety, są tysiące. Informacje o milionach obywateli rozrzucone są w najróżniejszych urzędach i rejestrach. Zgodnie z prawem, władza, gdyby chciała i potrafiła wykorzystać te rozproszone informacje, może wiedzieć o obywatelu prawie wszystko, a obywatel nie ma wpływu na to, co władza wie i jak tę wiedzę wykorzysta.

Sytuację obywatela miała poprawić Ustawa o dostępie do informacji publicznej, która weszła w życie w tym roku, ale nie poprawiła. Przyjęto ją w takiej formie, która nie spowoduje, że obywatel będzie wiedział więcej, a może sprawić, że będzie wiedział mniej. Bowiem nawet w świetle tej ustawy ważniejsze od dostępu do informacji wydają się tajemnice.
Ustawa usankcjonowała większość dotychczasowych przepisów ograniczających dostęp do informacji, z czego skrzętnie korzystają zainteresowane firmy i instytucje. Powołując się na przepisy Ustaw o ochronie danych osobowych, o ochronie informacji niejawnych, tajemnicy służbowej, handlowej można właściwie utajnić większość informacji. Pieczęciami z napisami tajne, poufne mogą być stemplowane najzwyklejsze dokumenty. Wątpliwe, by praktyka zmieniła te przyzwyczajenia.

Ponieważ nie powołano specjalnej instytucji, na straży ustawy stoją i tak już przeciążone pracą sądy powszechne bądź Naczelny Sąd Administracyjny. Na rozstrzygnięcie, czy słusznie odmówiono nam informacji, przyjdzie czekać wiele miesięcy bądź lat. Potrzebną informację zdobędziemy wtedy, gdy straci ona już dla nas znaczenie.
Słabe państwo dużo wie
Tymczasem państwo, które broni obywatelowi wszelkimi możliwymi sposobami dostępu do swych zasobów, stara się od niego wyciągać wciąż nowe dane i coraz bardziej go kontrolować. Pod hasłami walki z przestępczością i terroryzmem państwo chce zdobyć kolejne uprawnienia w stosunku do obywateli i wiedzieć o nich jeszcze więcej.

Wiosną tego roku zezwolono służbom specjalnym na instalowanie podsłuchów w miejscach publicznych bez nadzoru sądu. To służby według własnego uznania decydują teraz, kogo i kiedy chcą podsłuchiwać. Od dawna policjanci mogą posługiwać się metodami prowokacji (przesyłka kontrolowana, zakup kontrolowany), mogą podszywać się pod przestępców i w ten sposób zdobywać informacje. Nie stanowi już dla nich przeszkody tajemnica bankowa, mogą śledzić nasze operacje finansowe, kontrolować korespondencję (także elektroniczną). Operatorzy sieci telefonicznych muszą na własny koszt zapewnić urządzenia techniczne umożliwiające funkcjonariuszom prowadzenie podsłuchu. Przy każdej komendzie wojewódzkiej działa wydział techniki operacyjnej, który zajmuje się głównie podsłuchami.

W ramach programu "Bezpieczna Polska" rząd chce dalszego zwiększenia uprawnień państwa. Policja i Straż Graniczna mają uzyskać prawo do werbowania informatorów przy użyciu szantażu, a także możliwość werbowania tajnych współpracowników spośród nieletnich. W ramach tego samego programu państwo chce podsłuchiwać rozmowy prowadzone przez telefony komórkowe, a minister Kołodko chciał wiedzieć, co obywatele mają w domach.

Zwolennicy zwiększenia uprawnień państwa kosztem swobód obywatelskich twierdzą, że walka z przestępczością zorganizowaną i terroryzmem wymaga ofiar oraz nadzwyczajnych środków. Nie mogą jednak dać nam gwarancji, że władza wyposażona w nadzwyczajne uprawnienia nie ulegnie pokusie, by wykorzystać je dla doraźnych celów politycznych.


(|2018 słów więcej||Wyślij artykuł do znajomych|Strona gotowa do druku)


Autor : kodeks dnia 02-12-2002 - 12:59 | 3202 raz(y) oglądano.
artykułów : ZUS Zarobił Na Ich Biedzie !!
Orzecznictwo Stracili środki do życia
- Wpuścili mnie w maliny. Najpierw przyznali emeryturę na chore dziecko, a teraz nagle doszli do wniosku, że mi się nie należy. Z dnia na dzień zostałem bez środków do życia - mówi Antoni Dudzik spod Mielca. Jest on jedną z tysiąca osób na Podkarpaciu, którym ZUS zawiesił wypłatę emerytury.
Antoni Dudzik odwołał się od decyzji ZUS do sądu. Czeka na rozprawę.
Foto | Tomasz Jagodziński
W Mielcu i Rzeszowie wrze. Rodzice dzieci specjalnej troski są zbulwersowani metodami stosowanymi przez miejscowy ZUS. Po kilku latach pobierania przez nich wcześniejszych emerytur Zakład nieoczekiwanie wstrzymał wypłaty.
- To skandal. Urzędnicy robią co chcą. Jak można nagle zabrać ludziom jedyne źródło utrzymania - burzą się rodziny z Mielca.

Emerytury zawieszono tam około 400 osobom. W rejonie Rzeszowa - kilkuset następnym. W sumie problem dotyczy prawie tysiąca osób. W ich obronę zaangażowała się poseł Krystyna Skowrońska z Platformy Obywatelskiej i rzecznik praw obywatelskich.

Dali mu emeryturę
Antoni Dudzik mieszka z żoną i sześciorgiem dzieci we wsi Trześń pod Mielcem. Dom jest nieduży, skromny, zadbany. - Z Dorotką od małego były problemy - opowiada. - Kaszel, duszności, uczulenie. W końcu lekarze powiedzieli: astma i alergia - opowiada Dudzik. - Jak się rozchoruje, trwa to tygodniami - dodaje żona Antoniego, Maria Dudzik.

Dorota chodzi do szóstej klasy. Nie jest tak samodzielna jak jej rówieśnicy. Trzeba ją codziennie zawozić na lekcje i odbierać. - Może dostać ataku, a wtedy dusi się. Potrzebuje ciągłej opieki - mówi mama Doroty.

Właśnie z tego powodu Antoni Dudzik przestał pracować. Gdy przepisy na to pozwoliły, przeszedł na wcześniejszą emeryturę z tytułu opieki nad dzieckiem. Miał wymagany staż pracy i zaświadczenie od specjalisty o chorym dziecku, które potrzebuje opieki.

- Złożyłem w ZUS-ie zaświadczenie od lekarza specjalisty, u którego leczymy córkę. Urzędnicy nie mieli zastrzeżeń. W zeszłym roku przyznali mi 1100 złotych emerytury - opowiada Antoni Dudzik. - Mówili, że to świadczenie dożywotnie.

Dwa miesiące temu Dudzikowie nagle dostali z ZUS wezwanie, żeby doręczyć karty chorobowe córki, ponieważ "weryfikują świadczenia".

- Zebrałam 127 stron dokumentacji lekarskiej Dorotki i im zaniosłam - mówi żona Dudzika.

Przestali płacić
Pismo, które dostali nazajutrz, ścięło ich z nóg. - ZUS zabierał mężowi emeryturę - opowiada nasza rozmówczyni. - Przecież oni nawet nie zdążyli przejrzeć tej dokumentacji - mówi wzburzona.

Pod pozorem weryfikacji ZUS zabrał świadczenia kilkuset innym osobom.

- Ta weryfikacja to kpiny. Nie badali dzieci, a tylko sprawdzali zaświadczenia lekarskie wydane kilka lat temu - mówią poruszeni ludzie.

Dlaczego ZUS nagle zmienił zdanie? - Tak nam kazała centrala - słyszymy w Mielcu i w Rzeszowie.

- Wydało nam się podejrzane, że na Podkarpaciu wcześniejsze emerytury z tytułu opieki nad dziećmi dostało aż tysiąc osób - mówi Anna Warchoł, rzecznik centrali ZUS. - Przyjrzeliśmy się im i uznaliśmy, że wielu osobom te świadczenia po prostu się nie należą. Rozumiem, że w Mielcu jest bezrobocie, ale ZUS nie może być remedium na brak pracy.

To bezprawie
Pokrzywdzeni poszli po pomoc do poseł Krystyny Skowrońskiej (PO). To ona zorganizowała niedawno w Mielcu spotkanie z przedstawicielem biura RPO. Przyszły tłumy.

- Te osoby spełniły wszystkie warunki potrzebne do uzyskania wcześniejszej emerytury - miały staż pracy i wymagane dokumenty. Poddały się weryfikacji i uzyskały świadczenie - mówi poseł Krystyna Skowrońska. - ZUS odbierając im teraz emerytury łamie ich niezbywalne prawo do tego świadczenia. W państwie prawa to niedopuszczalne.

Zdaniem rzecznika praw obywatelskich zabieranie emerytur jest bezprawne. Według niego ZUS nie może bez podstaw zmieniać wydanych przez siebie decyzji.

Dudzikowie żyją z kilkuset złotych rodzinnego i zasiłku z pomocy społecznej. Antoni Dudzik odwołał się do sądu i czeka na rozprawę. To samo zrobili inni.

Grażyna Zawadka

(|607 słów więcej||Wyślij artykuł do znajomych|Strona gotowa do druku)


Autor : kodeks dnia 30-11-2002 - 07:58 | 3609 raz(y) oglądano.
artykułów : Dwa trupy i zakupy a Carrefour był czysty 30.11.2002
POLITYKA ! POLITYKA? TAK POLITYKA Dwa trupy i zakupy

7 grudnia 2001 r. w Szczecinie zawalił się supermarket in spe. Śmierć pod gruzami spotkała dwie osoby,
kolejnych dziesięć zostało rannych. Inwestorem budowy był Carrefour, który wykazał się szlachetnością
i publicznie obiecał wszechstronną pomoc rodzinom ofiar i okaleczonym ludziom.

Przyczyną zawalenia się stropów były błędy projektowe. Projektantem była firma Inter Commerce. Carrefour jest więc czysty. To, że Francuzi, czyli inwestorzy, zainteresowali się losem poszkodowanych, świadczy o ich miękkim sercu oraz zadaje kłam obiegowym i krzywdzącym opiniom, że właściciele supermarketów to zimnokrwiste dranie, którzy ludzi traktują jak mierzwę. No więc

nie wierzcie w żadną dobroć supermarketową.

Carrefour jako inwestor zamówił w Inter Commerce projekt budynku supermarketu i otrzymał go wraz z niezbędnym zezwoleniem właściwych organów. Następnie Carrefour zatrudnił wykonawcę, a ten zgłosił zapotrzebowanie do IC, czyli projektanta, na tzw. projekt wykonawczy, na podstawie którego wykonuje się dopiero prace budowlane. Miał on być dostarczany wykonawcy sukcesywnie. W listopadzie prezes IC otrzymał informacje, że na budowie wprowadzane są istotne odstępstwa od projektu stworzonego w jego firmie.

9 listopada 2000 r. Inter Commerce wysyła pismo do panów Philizota i Czajkowskiego zawiadamiające, iż na ich budowie dokonuje się zmian projektu konstrukcyjnego galerii. Zmiany te są na tyle istotne, że zdaniem IC konieczne jest stworzenie kolejnego projektu, opatrzonego zezwoleniami odpowiednich organów polskiej administracji. Nie dostaje na to pismo odpowiedzi.

27 listopada IC wysyła kolejne pismo do szefa Carrefour Polska Guy Yareta, w którym uprzejmie informuje Francuza, iż prace na budowie jego firmy naruszają prawo. Budowa nie jest realizowana zgodnie z wydanym pozwoleniem, które dotyczyło innego projektu. Polska firma uprzedza elegancko, że takie zmiany oznaczają samowolę budowlaną, której rezultat z mocy polskiego prawa należy rozebrać. Odpowiedzi brak.

29 listopada przedstawiciele spółki Inter Commerce próbują wejść na budowę centrum handlowego w Szczecinie celem dokonania tzw. nadzoru autorskiego. Mają przy sobie wszelkie pełnomocnictwa. Nadzór autorski, co warto wiedzieć, nie jest kaprysem autora projektu, lecz obowiązkiem stawianym mu przez prawo budowlane. Francuzi nie wpuszczają projektantów na budowę i odmawiają okazania dziennika budowy. W piśmie, które IC wysyła na ręce Guy Yareta z Carrefoura, prezes IC Rudolf Skowroński uprzedza o konsekwencjach grożących inwestorowi stosującemu podobne praktyki. Znów żadnej reakcji.

7 grudnia 2000 r. tuż po lawinie listów alarmowych zawaliła się konstrukcja wznoszonego supermarketu.

Rodziny poszkodowanych otrzymały po 3 tys. zł, ranni – piżamy od Carrefoura i po tysiąc złotych. I to było tyle, jeśli chodzi o zadośćuczynienia ze strony francuskiej firmy.

Kolejne centrum handlowe

Carrefour Polska budował w Warszawie na dworcu Warszawa Wileńska.

15 grudnia 2001 r., czyli w tydzień po katastrofie budowlanej w Szczecinie, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego wstrzymał prowadzenie tu robót ze względu na odstępstwa od zatwierdzonego projektu. Innymi słowy, pan inspektor stwierdził, że ma do czynienia z samowolą budowlaną. Co ważne, w swoim piśmie inspektor mówił wyraźnie o odstępstwach od projektu z 1999 r. I o niczym innym.

2 stycznia 2001 r. ten sam powiatowy inspektor nadzoru budowlanego udzielił pozwolenia na wznowienie robót budowlanych. Uzasadnił swą decyzję tym, że inwestor złożył wymagane prawem dokumenty i wniosek o wznowienie prac. To wzrusza bardzo, że inspektor nie bacząc na Wigilię i Nowy Rok pracował spiesz-nie nad uwzględnieniem wniosku inwestora, by w końcu zmienić swoją decyzję. Ale i tak się okazało, że inspektor gonił w piętkę. Jego decyzja o wstrzymaniu prac budowlanych z 15 grudnia była nic nie warta, albowiem już od dawna projekt budowa-nego supermarketu był zmieniony zgodnie z prowadzonymi pracami, więc powoływanie się przez niego na projekt z 1999 r. było bez sensu.

Już 1 grudnia burmistrz gminy Warszawa Centrum podjął decyzję o zmianach w projekcie uwzględniających, trzeba trafu, akurat te roboty, które inspektor gapa uznał za niezgodne z projektem z 1999 r. Dla nikogo nie jest jasne, dlaczego przedstawiciele Carrefoura chcieli przysporzyć sobie problemów nie pokazując inspektorowi wstrzymującemu im budowę projektu z 1 grudnia 2000 r., który czynił jego decyzję bezsensowną. Zapomnieli? Pomysł, że pismo burmistrza było antydatowane w sposób ratujący budowę centrum handlowego, odrzucamy z niechęcią.

Jednak nawet odrzuciwszy podejrzenia, musimy zauważyć, że cudownie objawiona decyzja burmistrza i tak była warta tyle, ile papier, na której ją wydrukowano. Bo żeby decyzja stała się prawomocna, musi upłynąć 14 dni od daty otrzymania jej przez wszystkie zainteresowane strony. A tej cudownie zrodzonej burmistrzowskiej decyzji niektórzy zainteresowani w ogóle nie otrzymali. A inni – przynajmniej jedna ze stron – dostali ją 27 grudnia 2000 r. (!). Czyli 12 dni po decyzji inspektora wstrzymującej budowę. Zaś data uprawomocnienia się decyzji burmistrza upływałaby dopiero 10 stycznia 2001 r.

Z kolei decyzja inspektora nadzoru z 2 stycznia 2001 r. o zgodzie na wznowienie prac uprawomocniłaby
się po 14 dniach i dopiero 16. Carrefour mógłby znów podjąć legalnie budowę. Tymczasem już 11 stycznia roboty szły pełną parą, a fundamenty były gotowe w 90 procentach. Z każdego punktu widzenia były to poważne nieprawidłowości. Oznacza to, że Carrefour był uprzejmy przystawać na samowolę budowlaną, którą polskie prawo nakazuje rozebrać. Bezwarunkowo.

Podsumujmy.

Ogromna i bardzo bogata francuska firma buduje w Szczecinie supermarket. Na budowie dochodzi do łamania przepisów, o czym informowany jest inwestor. Ale nie wykazuje zainteresowania całą sytuacją, aż następuje katastrofa. Prokuratura również nie jest zainteresowana wglądem w dokumenty świadczące o tym, że inwestor wiedział o odstępstwach od projektu. Czyż wiedza inwestora o rażących nieprawidłowościach na jego budowie i milczące ich akceptowanie nie są powodem do pociągnięcia Carrefoura do odpowiedzialności? Czy utrudnianie kontroli ze strony projektanta nie jest okolicznością obciążającą?

Z głównego Urzędu Nadzoru Budowlanego, otrzymaliśmy odpowiedź: Inicjatorem odstępstw od projektu był inwestor, który podjął decyzję o likwidacji słupa nośnego i opracowanie dokumentacji zamiennej. Wykonawca realizował to, co mu inwestor zlecił, a nie odwrotnie. Na temat odpowiedzialności inwestora decyzje podejmuje prokurator a nie Główny Urząd Nadzoru Budowlanego.

Ale w prokuraturze najwyraźniej nikt nie chce się nad tym urzędowo zastanawiać.

Zadaliśmy też pytania dotyczące całej sprawy firmie Carrefour. Jej rzeczniczka prasowa Agata Paszkowska odpowiedziała nam uprzejmie, że to,o co pytamy, dotyczy wykonawcy budowy, a nie Carrefoura, ergo nie udzieli nam odpowiedzi. Dziwne. Nie pytaliśmy przecież, co słychać u prezesa IC, tylko interesowaliśmy się, czemu Carrefour nie odpowiadał na monity o nieprawidłowościach na ich budowie, które przyniosły skutek w postaci dwóch trupów.

Opisane perypetie budowlane pokazują, że niektóre sieci supermarketów słabo uzależnione są od polskiego prawa – zarówno budowlanego, jak i przepisów prawa pracy. Boimy się pomyśleć, dlaczego tak się dzieje.


Autor : Maciej Wiśniowski

(|1080 słów więcej||Wyślij artykuł do znajomych|Strona gotowa do druku)


Autor : inspekcjapracy dnia 29-11-2002 - 06:07 | 3320 raz(y) oglądano.
artykułów : Posiłki profilaktyczne 29.11.2002
Praca Posiłki profilaktyczne
Czy pracownicy produkcyjni, robotnicy transportowi i mechanicy, którzy bezpośrednio nie pracują na otwartej przestrzeni przez 8 godzin dziennie, powinni dostawać posiłki profilaktyczne, mimo że pracują w pomieszczeniach o temperaturze powyżej 10°C? –
Stanowiska pracy, na których zatrudnieni pracownicy powinni otrzymywać posiłki i napoje, ustala pracodawca w porozumieniu z zakładowymi organizacjami związkowymi, a jeżeli u danego pracodawcy nie działa zakładowa organizacja związkowa – pracodawca po uzyskaniu opinii przedstawicieli pracowników. Zgodnie z rozporządzeniem Rady Ministrów z 28 maja 1996 r. (Dz.U. Nr 60, poz. 279) pracodawca ma obowiązek zapewnić pracownikom zatrudnionym w szczególnie uciążliwych warunkach posiłki profilaktyczne oraz napoje, których rodzaj i temperatura powinny być dostosowane do warunków wykonywania pracy. Szczególna uciążliwość pracy występuje wtedy, gdy intensywność czynników charakteryzujących pracę lub środowisko pracy przekroczy średni zakres.
Obowiązek zapewnienia pracownikom posiłków i napojów profilaktycznych dotyczy tylko tych pracowników, którzy wykonują pracę związaną z wysiłkiem fizycznym jako dającą prawo do takich świadczeń.
Zgodnie z rozporządzeniem pracodawca zapewnia posiłki pracownikom wykonującym prace związane z wysiłkiem fizycznym powodującym w ciągu zmiany roboczej efektywny wydatek energetyczny organizmu powyżej 2000 kcal (8375 kJ) u mężczyzn i powyżej 1100 kcal (4605 kJ) u kobiet. Pracodawca ma również obowiązek zapewnienia pracownikom posiłków profilaktycznych przy pracach wykonywanych w pomieszczeniach zamkniętych, w których ze względów technologicznych utrzymuje się stale temperaturę poniżej 10oC lub wskaźnik obciążenia termicznego (WBGT) wynosi powyżej 25oC związanych z wysiłkiem fizycznym powodującym w ciągu zmiany roboczej efektywny wydatek energetyczny organizmu powyżej 1500 kcal (6280 kJ) u mężczyzn i powyżej 1000 kcal (4187 kJ) u kobiet,
Prawo do otrzymywania posiłków profilaktycznych mają również osoby pracujące pod ziemią, np. górnicy oraz pracownicy wykonujący pracę na otwartej przestrzeni w okresie zimowym związaną z wysiłkiem fizycznym powodującym w ciągu zmiany roboczej efektywny wydatek energetyczny organizmu powyżej 1500 kcal (6280 kJ) u mężczyzn i powyżej 1000 kcal (4187 kJ) u kobiet. Okresem zimowym w rozumieniu rozporządzenia jest okres od 1 listopada do 31 marca
Jak zwrócił uwagę Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z 4 października 2001 r. (SA/Bk 178/01; Pr. Pracy 2001/12/42), główną przesłanką zawartą w § 3 ust. 3 rozporządzania jest kryterium wysiłku fizycznego. Dlatego pracodawca, ustalając stanowiska pracy, na których wydawane będą posiłki profilaktyczne, powinien w celu ustalenia właściwego wydatku energetycznego skorzystać z badań przeprowadzonych w Centralnym Instytucie Ochrony Pracy. Jeżeli wyniki badań potwierdzą, że na danym stanowisku pracy pracownik rzeczywiście wydatkuje taką ilość energii, to pracodawca ma obowiązek zapewnić mu posiłek profilaktyczny. Jeżeli więc wysiłek energetyczny tych pracowników uprawnia ich do skorzystania z posiłków, to pracodawca musi je pracownikom dostarczyć. Pracownicy, o których mowa w pytaniu, nie są jednak narażeni na zmienne warunki atmosferyczne oraz wykonują pracę w pomieszczeniu, gdzie temperatura przekracza 10°C.
Posiłki profilaktyczne wydawane powinny być uprawnionym pracownikom w formie jednego gorącego dania zawierającego około 50--55% węglowodanów, 30--35% tłuszczów, 15% białek oraz posiadać wartość kaloryczną około 1000 kcal, a gdy nie ma takiej możliwości, to pracodawca powinien umożliwić korzystanie z takich posiłków w punktach gastronomicznych lub stworzyć możliwość samodzielnego ich przygotowania z produktów dostarczonych pracownikom.

(|495 słów więcej||Wyślij artykuł do znajomych|Strona gotowa do druku)


Autor : inspekcjapracy dnia 29-11-2002 - 05:58 | 5737 raz(y) oglądano.
artykułów : Ciężki wypadek przy obsłudze taśmociągu 29.11.2002
Wypadki -przykłady Ciężki wypadek przy obsłudze taśmociągu

Brak zabezpieczenia odpowiednią osłoną miejsca niebezpiecznego taśmociągu, tzn. miejsca, w którym taśma nabiega na bęben w celu zmiany kierunku ruchu, był jedną z kilku przyczyn tragicznego w skutkach wypadku przy pracy.
Do wypadku doszło w styczniu 2002 r. w zakładzie energetyki cieplnej w Szczytnie (woj. warmińsko-mazurskie). Poszkodowany pracownik, który od ponad 17 lat był zatrudniony na stanowisku palacza, doznał urazu – amputacji lewej ręki. Do wypadku doszło podczas obsługi przenośnika taśmowego służącego do nawęglania kotłowni. Jak ustalił inspektor pracy, taśmociąg nie posiadał odpowiedniej osłony miejsca niebezpiecznego, tzn. miejsca, w którym taśma nabiega na bęben w celu zmiany kierunku ruchu.
Okoliczności wypadku
Wypadek wydarzył się w kotłowni osiedlowej podczas eksploatacji przenośnika taśmowego stałego z taśmą elastyczną (rok produkcji 1973). Urządzenie przeznaczone było do przemieszczania materiałów sypkich i drobnicy ruchem ciągłym w płaszczyźnie nachylonej i poziomej.
W dniu wypadku poszkodowany, po wypełnieniu książki palacza, około godziny 7.10 poszedł na halę kotłów zobaczyć, jak przebiega proces spalania w kotłach, a następnie udał się do pomieszczenia, w którym znajdują się wsypy do kotłów. Około godziny 7.30 pomocnik palacza – kolega poszkodowanego włączył przenośnik taśmowy i rozpoczął pracę przy koszu zasypowym przenośnika taśmowego do nawęglania kotłowni. Jego zadaniem było popychanie łopatą miału węglowego zawieszającego się w koszu. W tym czasie inny pracownik sypał miał do kosza zasypowego, korzystając przy tym z ciągnika z łyżką.
Ze względu na dużą wilgotność opału taśma przenośnika często zatrzymywała się (ślizgała na bębnie napędowym). Zanim doszło do wypadku do kosza zasypano około 6-7 łyżek. Po pewnym czasie taśma zatrzymała się całkowicie. Po kilku minutach pomocnik palacza podszedł do włącznika przy taśmie, włączył ponownie przenośnik taśmowy i wrócił na swoje miejsce pracy.
W związku z zatrzymywaniem się taśmy poszkodowany wziął lepik oraz listewkę i zaczął smarować taśmę przenośnika od spodu, w odległości około 70–100 cm od bębna napędzającego przenośnik. Jak wynika z zeznań poszkodowanego, podczas smarowania taśma stała w miejscu, ale bęben obracał się. W pewnym momencie nastąpił gwałtowny posuw taśmy, który spowodował wciągnięcie lewej ręki pracownika w miejsce, w którym taśma nabiega na bęben w celu zmiany kierunku ruchu.
Poszkodowany, który na skutek wypadku leżał na plecach na taśmie, próbował wyciągnąć pochwyconą rękę. Próby te jednak nie powiodły się – taśmociąg spowodował wyrwanie – amputację ręki w stawie barkowym. Przed śmiercią pracownika uratowało nadepnięcie nogą na linkę wyłącznika bezpieczeństwa, które spowodowało zatrzymanie się taśmociągu. Poszkodowany spadł z taśmy przenośnika na podłogę korytarza. Następnie poszedł w stronę drzwi, aby zawołać pomoc. Koledzy pracownika wezwali karetkę pogotowia, która zabrała poszkodowanego do szpitala.
Ustalenia inspektora pracy
Długość przenośnika, podczas obsługi którego doszło do wypadku, wynosiła 38 m – od dolnego bębna do bębna napędowego. Długość przenośnika od bębna dolnego do miejsca, w którym przenośnik zmieniał kąt nachylenia i przechodził w płaszczyznę poziomą, wynosiła 25 m. Przenośnik napędzany był za pomocą bębna o średnicy 40 cm. Wzdłuż przenośnika taśmowego – w odległości 50 cm od taśmy i 30 cm od ramy taśmociągu – znajdowała się metalowa barierka o wysokości 110 cm. W czasie wypadku bęben napędowy osłonięty był osłoną z blachy. Odległość od osi bębna do krawędzi zewnętrznej osłony wynosiła 38 cm. Oględziny miejsca wypadku wykazały, że osłona zamontowana na bębnie urządzenia nie gwarantowała zabezpieczenia pracowników przed dostępem do strefy niebezpiecznej, czyli do miejsca, w którym taśma nabiega na bęben w celu zmiany kierunku ruchu.
WAŻNE! Zgodnie z pkt 2.2. Polskiej Normy PN-86 M-46618 „Urządzenia transportu ciągłego. Przenośniki taśmowe. Osłony miejsc niebezpiecznych między taśmą a bębnem” w przypadku bębna o średnicy 40 cm minimalna odległość od osi bębna do krawędzi osłony powinna wynosić 95 cm.
Jak ustalił inspektor, zgodnie z jednym z punktów dokumentacji techniczno-ruchowej przenośnika podczas pracy taśmociągu zabrania się jego dotykania oraz wykonywania jakichkolwiek napraw, a przede wszystkim regulowania napinania taśmy. Ponadto przepisy tej dokumentacji określały, że wszelkie naprawy i smarowania dozwolone są jedynie przy wyłączonym dopływie prądu.
Z zeznań świadków i poszkodowanego wynika, że zatrzymywanie się taśmy przenośnika podczas nawęglania pieców zdarzało się dosyć często, co było spowodowane dużą wilgotnością opału lub niedostatecznym napięciem taśmy przenośnika.
Podczas oględzin miejsca wypadku inspektor pracy wstrzymał pracę przy użyciu przenośnika taśmowego do czasu zamontowania odpowiednio ukształtowanej osłony miejsca niebezpiecznego między taśmą a bębnem napędzającym taśmę przenośnika. Podczas kontroli przenośnik taśmowy wyposażono we włącznik czasowy połączony z sygnałem dźwiękowym ostrzegającym o tym, że za chwilę przenośnik zostanie uruchomiony. Ponadto w wyniku decyzji inspektora na bębnie napędowym taśmociągu zamontowano osłonę, zgodną z Polską Normą, która uniemożliwiła dostęp do miejsca niebezpiecznego.
Kontrolując warunki pracy w zakładzie, inspektor stwierdził ponadto, że także w innej kotłowni należącej do przedsiębiorstwa stosowany jest przenośnik taśmowy do nawęglania nie posiadający odpowiedniej osłony, wyposażony w barierkę, która nie gwarantuje zabezpieczenia przed dostępem do strefy niebezpiecznej między taśmą a bębnem. Natomiast przenośniki do żużlu nie miały osłon na bębnach napędzającym i napinającym. W związku z powyższymi zagrożeniami inspektor wstrzymał eksploatację również tych urządzeń.
Przyczyny wypadku
W ramach przeprowadzonego dochodzenia inspektor pracy ustalił bezpośrednie i pośrednie przyczyny opisanego wypadku.
Bezpośrednimi przyczynami wypadku okazały się:
• wykonywanie przez poszkodowanego smarowania taśmy w strefie zagrożenia bez wyłączenia przenośnika taśmowego,
• brak zabezpieczenia odpowiednią osłoną miejsca niebezpiecznego, tzn. miejsca, w którym taśma nabiega na bęben w celu zmiany kierunku ruchu.
Do przyczyn pośrednich inspektor zaliczył nieprzestrzeganie przez poszkodowanego przepisów zawartych w dokumentacji techniczno-ruchowej przenośnika oraz zlekceważenie przez poszkodowanego zagrożenia.
W związku ze stwierdzonymi nieprawidłowościami inspektor zdecydował o ukaraniu kierownika kotłowni mandatem w maksymalnej wysokości.







(|911 słów więcej||Wyślij artykuł do znajomych|Strona gotowa do druku)


Autor : kodeks dnia 28-11-2002 - 06:50 | 4006 raz(y) oglądano.
artykułów : 70 tys. zadośćuczynienia ws. zakażenia wirusem HIV Czwartek, 28 listopada 2002
Zdrowie 70 tys. zadośćuczynienia ws. zakażenia wirusem HIV
Czwartek, 28 listopada 2002

70 tys. zł zadośćuczynienia od Skarbu Państwa przyznał rzeszowski sąd



Autor : kodeks dnia 28-11-2002 - 06:37 | 2616 raz(y) oglądano.
artykułów : Kodeks Pracy - Najnowsze zmiany
BHP  PRZEPISY Kodeks Pracy - Najnowsze zmiany, link do rzeczpospolita online . Kliknij na kodeks i otwórz
Moja Strona WWW.

(|18 słów więcej||Wyślij artykuł do znajomych|Strona gotowa do druku)


Autor : emerytura1 dnia 27-11-2002 - 07:16 | 16912 raz(y) oglądano.
artykułów : Tajemnice ojca Rydzyka (II)
Religia Kościół Radio Maryja obraca rocznie milionami złotych, ale nikt nigdy nie przeprowadził w nim kontroli skrabowej. O tym, co się dzieje w



Autor : emerytura1 dnia 27-11-2002 - 07:08 | 26655 raz(y) oglądano.
artykułów : Tajemnice Ojca Rydzyka
Religia Kościół Dziesięć lat temu nieznany nikomu redemptorysta rozpoczynał budowę Radia Maryja w Toruniu z 80 fenigami w kieszeni. Dziś



Autor : emerytura1 dnia 27-11-2002 - 06:40 | 3849 raz(y) oglądano.
Wypadki : Wypadek pod klasztorem o. Rydzyka
Wypadki -przykłady Wypadek pod klasztorem o. Rydzyka
Tragedia pod klasztorem oo. redemptorystów w Toruniu. Jeden pracownik zginął, a drugi został ciężko ranny w wykopie, do którego osunęła się potężna betonowa płyta. Są wątpliwości co do legalności robót.

Prace pod szczytową ścianą klasztoru o. Tadeusza Rydzyka przy ul. św Józefa polegały na wymianie kanalizacji deszczowej i izolowaniu fundamentu budynku. Z tego powodu na całej jego długości dokonano około półtorametrowego wykopu. Zatrudnieni przez toruńską firmę Rekons Grzegorza O. robotnicy pracowali w nim od kilku dni.

Niestety, we wtorek krótko po godz. 9 osunął się do niego kilkusetkilogramowa betonowa płyta, która odłamała się od podkopanej krawędzi klasztornego dziedzińca. Stało się to akurat wtedy, gdy w wykopie przebywali 54-letni Kazimierz L. i 25-letni Tomasz K. Obaj zostali kompletnie zaskoczeni. - Starszy z mężczyzn dostał uderzenie w głowę lub kręgosłup, kiedy przyjechaliśmy już nie żył - relacjonuje Janusz Irwan z toruńskiej straży pożarnej, który dowodził akcją ratunkową. - Młodszy był przygnieciony od pasa w dół. Aby go wydobyć, musieliśmy użyć hydraulicznego sprzętu, którym zabezpieczyliśmy płytę, bo wybieranie ziemi powodowało, że dociskała go ona jeszcze bardziej.

25-latek natychmiast trafił do szpitala. Ma złamaną nogę i obrażenia miednicy.

Co spowodowało wypadek? - Gołym okiem widać, że wykop nie był zabezpieczony - mówi Irwan. - W prosty sposób można było uniknąć tragedii. Wystarczyło wbić kilka stempli pod "wiszący" fragment płyty i włożyć za nie kilka desek, które zapobiegłyby osuwaniu się ziemi.

- Faktycznie nie spotkałem tam ani jednej deski - potwierdza Józef Bohuszko, nadinspektor z PIP w Toruniu, który dokonywał oględzin. - Ci pracownicy nie mieli prawa do takiego wykopu wchodzić. Tym bardziej, że na tej podkopanej płycie składowana była jeszcze ziemia i kostka brukowa.

Zdaniem Bohuszki na wypadek mógł wpłynąć także deszcz, który spadł ubiegłej nocy. - Ziemia spod płyty została wymyta, a obciążony beton nie wytrzymał naporu i się odłamał.

(|306 słów więcej||Wyślij artykuł do znajomych|Strona gotowa do druku)


Autor : emerytura1 dnia 25-11-2002 - 13:10 | 15894 raz(y) oglądano.
artykułów : Kto nie otrzyma odprawy ?
Praca
Prawo pracownika do odprawy pieniężnej w razie rozwiązania umowy o pracę z przyczyn dotyczących pracodawcy nie ma charakteru absolutnego.
Ustawa z 28 grudnia 1989 r. o szczególnych zasadach rozwiązywania z pracownikami stosunków pracy z przyczyn dotyczących zakładu pracy (Dz.U. z 2002 r. Nr 112, poz. 980) przewiduje sytuacje, gdy prawo do odprawy pieniężnej ulega wyłączeniu. Jedną z takich sytuacji jest prowadzenie przez pracownika działalności gospodarczej. Zgodnie z art. 8 ust. 1 ustawy odprawa pieniężna przysługuje pracownikom, z którymi został rozwiązany stosunek pracy z przyczyn dotyczących pracodawcy, czyli z przyczyn ekonomicznych lub w związku ze zmianami organizacyjnymi, produkcyjnymi czy technologicznymi, powodującymi zmniejszenie zatrudnienia u danego pracodawcy, albo w związku z ogłoszeniem upadłości lub likwidacji zakładu pracy. Przy czym odprawę pieniężną powinni otrzymać zarówno pracownicy zwalniani z pracy w ramach tzw. zwolnień grupowych, jak i pracownicy zwalniani indywidualnie z przyczyn dotyczących pracodawcy.
Pojęcie zwolnień grupowych i indywidualnych
Ustawa o szczególnych zasadach rozwiązywania z pracownikami stosunków pracy z przyczyn dotyczących zakładu pracy znajduje zastosowanie wówczas, gdy u danego pracodawcy następuje zmniejszenie zatrudnienia z przyczyn ekonomicznych lub w związku ze zmianami organizacyjnymi, produkcyjnymi albo technologicznymi, w tym także, gdy zmiany te następują w celu poprawy warunków pracy lub warunków środowiska naturalnego, jeżeli powodują one konieczność jednorazowego lub w okresie nie dłuższym niż 3 miesiące rozwiązania stosunków pracy z grupą pracowników obejmującą co najmniej 10% załogi w zakładach zatrudniających do 1000 pracowników lub co najmniej 100 pracowników w zakładach zatrudniających powyżej 1000 pracowników. Ponadto przepisy ustawy stosuje się także do zakładów pracy w przypadku ogłoszenia ich upadłości lub likwidacji (art. 1 ust. 1 i 2).
Według nowelizacji ustawy z 26 lipca 2002 r. (Dz.U. z 2002 r. Nr 135, poz. 1146) od 1 lipca 2003 r. zakres stosowania ustawy zostanie nieco zmieniony, a przede wszystkim zawężony do większych zakładów pracy „–” zatrudniających co najmniej 20 osób.
Zgodnie z nowym brzmieniem art. 1 ust. 1 przepisy ustawy stosuje się do zakładów pracy zatrudniających co najmniej 20 pracowników, w których następuje zmniejszenie zatrudnienia z przyczyn ekonomicznych lub w związku ze zmianami organizacyjnymi, produkcyjnymi, technologicznymi, w tym także, gdy zmiany te następują w celu poprawy warunków pracy lub warunków środowiska naturalnego, jeżeli powodują one konieczność jednorazowego lub w okresie nie dłuższym niż 3 miesiące rozwiązania stosunków pracy z grupą pracowników obejmującą co najmniej:
• 10 pracowników, gdy pracodawca zatrudnia mniej niż 100 pracowników,
• 10% pracowników, gdy pracodawca zatrudnia przynajmniej 100, jednak mniej niż 300 pracowników,
• 30 pracowników, gdy pracodawca zatrudnia 300 lub więcej pracowników.
Ponadto od 1 lipca 2003 r. przepisy ustawy będą stosowane do zakładów pracy zatrudniających co najmniej 20 pracowników w przypadku ogłoszenia ich upadłości lub likwidacji. Także i w tym przypadku nastąpi zawężenie zastosowania ustawy tylko do większych zakładów pracy, zatrudniających co najmniej 20 osób.
Zwolnienia indywidualne definiuje art. 10, w myśl którego przepisy ustawy, z wyjątkiem art. 2–4, mają odpowiednie zastosowanie także w razie podejmowania przez kierownika zakładu pracy indywidualnych decyzji o zwalnianiu pracowników z przyczyn wymienionych w art. 1 ust. 1, jeżeli przyczyny te stanowią wyłączny powód uzasadniający rozwiązanie stosunku pracy, a zwolnienia w okresie nie dłuższym niż 3 miesiące obejmują nie więcej niż 10% załogi w zakładach pracy zatrudniających do 1000 pracowników lub nie więcej niż 100 pracowników w zakładach pracy zatrudniających powyżej 1000 pracowników. Od 1 lipca 2003 r. zakres zwolnień indywidualnych zostanie zdefiniowany przez odesłanie do art. 1 ust. 1 opisującego zwolnienia grupowe, lecz przy określaniu liczby zwalnianych osób będzie chodziło o zwolnienia obejmujące mniejszą liczbę pracowników niż określona w art. 1 ust. 1 ustawy.
Zakres odprawy pieniężnej
Jeżeli zwolnienie pracownika z pracy następuje z przyczyn wskazanych wyżej, powodujących zmniejszenie zatrudnienia, albo z powodu upadłości lub likwidacji zakładu pracy pracownikowi przysługuje prawo do odprawy pieniężnej. Odprawa pieniężna przysługuje w czterech sytuacjach rozwiązania stosunku pracy, tj. w razie: wypowiedzenia grupowego (art. 1), wypowiedzenia indywidualnego (art. 10), rozwiązania bez wypowiedzenia w razie upadłości (art. 7a) oraz w razie rozwiązania w drodze porozumienia stron (art. 11).
Zakres odprawy pieniężnej określa art. 8 ustawy, w myśl którego wysokość odprawy jest uzależniona od łącznego stażu pracy konkretnego pracownika.
Obecnie do stażu pracy będącego podstawą ustalenia wysokości odprawy pieniężnej podlegają wliczeniu wszystkie okresy dotychczasowego zatrudnienia bez względu na przerwy w zatrudnieniu i tryb rozwiązania stosunku pracy. Natomiast od 1 lipca 2003 r. do okresu zatrudnienia, od którego będzie zależeć wysokość odprawy, będzie wliczany okres zatrudnienia u obecnego pracodawcy oraz poprzedniego, jeżeli zmiana pracodawcy nastąpiła na zasadach określonych w art. 231 Kodeksu pracy, a także w innych przypadkach, gdy z mocy odrębnych przepisów nowy pracodawca jest następcą prawnym w stosunkach pracy nawiązanych przez pracodawcę poprzednio zatrudniającego tego pracownika.
Wysokość odprawy będzie po wspomnianej zmianie zasad wynosić równowartość:
• jednomiesięcznego wynagrodzenia, jeżeli pracownik przepracował u danego pracodawcy mniej niż 2 lata,
• dwumiesięcznego wynagrodzenia, jeżeli pracownik przepracował u danego pracodawcy dwa i więcej lat, ale nie więcej niż 8,
• trzymiesięcznego wynagrodzenia, jeżeli pracownik przepracował u danego pracodawcy ponad 8 lat.
Wyłączenie prawa do odprawy
Wyłączenia prawa do odprawy pieniężnej obejmują sytuacje, w których pracownik ma (lub będzie miał) zagwarantowane potencjalne źródła dochodu. Zakres tych wyłączeń określa art. 8 ust. 3 ustawy. Jedną z przyczyn wyłączenia prawa do odprawy jest prowadzenie działalności gospodarczej przez pracownika. Stanowi o tym art. 8 ust. 3 pkt 5 ww. ustawy, w myśl którego odprawa nie przysługuje pracownikom, którzy „prowadzą działalność gospodarczą na własny rachunek” (art. 8 ust. 3 pkt 5). Wyłączenie to powoduje w praktyce wiele wątpliwości, związanych z określeniem zakresu pojęcia – prowadzenie działalności gospodarczej. Zgodnie z art. 2 ust. 1 ustawy – Prawo o działalności gospodarczej (Dz.U. z 1999 r. Nr 101, poz. 1178 ze zm.) działalnością gospodarczą w rozumieniu ustawy jest zarobkowa działalność wytwórcza, handlowa, budowlana, usługowa oraz poszukiwanie, rozpoznawanie i eksploatacja zasobów naturalnych, wykonywana w sposób zorganizowany i ciągły. Działalność gospodarcza jest prowadzona przez przedsiębiorców. Definicję przedsiębiorcy zawiera ust. 2 i 3 art. 2 ww. ustawy. Według tych przepisów przedsiębiorcą w rozumieniu ustawy jest osoba fizyczna, osoba prawna oraz nie mająca osobowości prawnej spółka prawa handlowego, która zawodowo, we własnym imieniu, podejmuje i wykonuje działalność gospodarczą. Ponadto za przedsiębiorców uznaje się także wspólników spółki cywilnej w zakresie wykonywanej przez nich działalności gospodarczej.
W orzecznictwie przyjmuje się, że w art. 8 ust. 3 pkt 5 ustawy o szczególnych zasadach rozwiązywania.... chodzi tylko o działalność prowadzoną osobiście przez pracownika. Uznaje się, że wyłączenie zawarte w tym przepisie nie dotyczy pracowników prowadzących w chwili rozwiązania stosunku pracy działalność w ramach np. spółki z ograniczoną odpowiedzialnością czy spółki akcyjnej, gdyż chodzi tu tylko o osoby prowadzące działalność gospodarczą na własny rachunek jako osoby fizyczne. Tak wypowiadał się Sąd Najwyższy w uzasadnieniu uchwały z 22 listopada 1994 r. (I PZP 47/94, OSNAP 1995/4/44). Podobnie wskazywał Sąd Najwyższy w wyroku z 23 stycznia 2001 r. (I PKN 208/00, OSNAP 2001/17/9), podnosząc, że „wyłączenie prawa do odprawy pracownika prowadzącego działalność gospodarczą na własny rachunek (art. 8 ust. 3 pkt 5 ustawy o szczególnych zasadach rozwiązywania z pracownikami stosunków pracy z przyczyn dotyczących zakładu pracy) dotyczy tylko osoby, która jest podmiotem działalności gospodarczej jako osoba fizyczna”. Należy zatem stwierdzić, że wyłączenie prawa do odprawy pracownika prowadzącego działalność gospodarczą dotyczy tylko osoby, która prowadzi indywidualną działalność gospodarczą jako osoba fizyczna. Prawo do odprawy wspólnika (akcjonariusza) spółki będącej osobą prawną lub nie mającej osobowości prawnej (także cywilnej) podlega natomiast ocenie na podstawie art. 8 ust. 3 pkt 3 ww. ustawy. Zgodnie z tym przepisem nie ma prawa do odprawy pieniężnej pracownik, który po rozwiązaniu stosunku pracy rozpoczyna działalność gospodarczą na własny rachunek lub w ramach spółki albo spółdzielni w związku z przejęciem określonych składników mienia ruchomego lub nieruchomego zakładu pracy. Dotyczy to także pracownika, który w chwili rozwiązania stosunku pracy jest wspólnikiem w spółce lub członkiem spółdzielni dokonującej takiego przejęcia.
Przykład
Halina R jest pracownikiem przedsiębiorstwa X oraz wspólniczką spółki z o.o. Atos. Przedsiębiorstwo X w związku ze zwolnieniami grupowymi wypowiedziało jej umowę o pracę. Odmówiono jej jednak wypłaty odprawy, tłumacząc to tym, że prowadzi ona działalność gospodarczą. Działanie takie jest sprzeczne z ww. ustawą, gdyż sam fakt bycia wspólnikiem nie wyłącza prawa do odprawy.
W ocenie Sądu Najwyższego (wyrażonej m.in. w uzasadnieniu cytowanego wyżej wyroku z 23 stycznia 2001 r.) także prowadzenie działalności gospodarczej w formie spółki cywilnej nie może być identyfikowane z prowadzeniem działalności na własny rachunek, mimo że spółka ta nie posiada odrębnej osobowości prawnej. Wynika to z faktu, że art. 8 ust. 3 pkt 3 posługuje się ogólnym pojęciem prowadzenia działalności gospodarczej w ramach spółki bez zróżnicowania, o jaką spółkę chodzi, co oznacza, że obejmuje to również spółkę cywilną unormowaną przepisami Kodeksu cywilnego.
Przepis art. 8 ust. 3 pkt 5 ww. ustawy stanowi o prowadzeniu działalności gospodarczej, co ma istotne znaczenie praktyczne. Sformułowanie to oznacza, że prowadzenia działalności gospodarczej na podstawie tego przepisu nie należy rozumieć formalnie. Językowe i logiczne reguły wykładni nakazują przyjąć, że prowadzeniem działalności gospodarczej, o którym mowa w art. 8 ust. 3 pkt 5, nie jest samo jej zarejestrowanie, lecz faktyczne wykonywanie. Obojętne jest natomiast, czy pracownik rzeczywiście uzyskuje z tego tytułu dochód. Istotna jest natomiast możliwość jego uzyskania.
Przykład
Gustaw P pracował w spółce J i równocześnie zarejestrował także własną działalność gospodarczą w zakresie sprzedaży waty cukrowej. Ponieważ nie miał funduszy, nigdy nie rozpoczął prowadzenia tej działalności. Spółka J rozwiązując z nim umowę, na podstawie art. 10 ust. 1 ustawy z 28 grudnia 1989 r., odmówiła mu wypłaty odprawy pieniężnej. Gustaw P wniósł o jej wypłatę do sądu, który zasądził na jego rzecz odprawę wraz z odsetkami za opóźnienie.
Podobnie wypowiadał się Sąd Najwyższy w wyroku z 5 maja 1999 r. (I PKN 665/98, OSNAP 2000/14/535), podnosząc w uzasadnieniu, że „do wyłączenia prawa do odprawy, na podstawie art. 8 ust. 3 pkt 5 ustawy o szczególnych zasadach rozwiązywania z pracownikami stosunków pracy z przyczyn dotyczących zakładu pracy, nie wystarczy zgłoszenie przez pracownika do ewidencji prowadzenia działalności gospodarczej na własny rachunek”.
Odprawa pieniężna przysługuje zatem także pracownikowi, który w chwili rozwiązania stosunku pracy mimo zarejestrowania działalności gospodarczej (wpisania do ewidencji) faktycznie jej nie prowadził.







(|1673 słów więcej||Wyślij artykuł do znajomych|Strona gotowa do druku)


Autor : bhpekspert dnia 22-11-2002 - 14:54 | 3509 raz(y) oglądano.
artykułów : Nowe stanowisko Polski w negocjacjach z UE 22.11.2002
POLITYKA ! POLITYKA? TAK POLITYKA Nowe stanowisko Polski w negocjacjach z UE Piątek, 22 listopada 2002 Redukcja polskiej składki do budżetu Unii Europejskiej lub rekompensata



Autor : inspekcjapracy dnia 22-11-2002 - 13:19 | 3059 raz(y) oglądano.
artykułów : PRAWA PRACOWNIKA Większe Korzyści
BHP  PRZEPISY PRAWA PRACOWNIKA. ZASADA UPRZYWILEJOWANIA
Korzystniej niż w ustawie
Strony stosunku pracy nie mogą umownie ograniczyć praw pracownika przez zawarcie w umowie o pracę warunków mniej korzystnych dla pracownika niż wynikające z przepisów prawa pracy.

Kodeks pracy chroni pracownika przed ograniczaniem jego praw, pozwalając zarazem na stosowanie postanowień bardziej korzystnych dla niego niż te, które wynikają z przepisów prawa pracy. Innymi słowy, przepisy prawa pracy wyznaczają minimum ochrony praw pracowniczych, które pracodawca przy nawiązywaniu stosunku pracy może poszerzyć. Jest to tzw. zasada uprzywilejowania pracownika w stosunkach pracy, którą statuuje art. 18 k.p.

Oczywiście występują (choć nieliczne) postanowienia, które nie mogą być także zmieniane na korzyść pracownika. Chodzi tu przede wszystkim o przepisy dotyczące przedawnienia roszczeń ze stosunku pracy.

Zgodnie bowiem z art. 291 par. 4 k.p. terminy przedawnienia roszczeń nie mogą być skracane ani przedłużane przez czynność prawną. Tak wyraźne sformułowanie przepisu powoduje, iż wszelkie działania zmierzające do odejścia od norm kodeksowych w tym zakresie będą nieważne z mocy prawa.

Zgodnie z art. 18 par. 1 k.p. postanowienia umów o pracę oraz innych aktów, na podstawie których powstaje stosunek pracy (czyli powołanie, mianowanie, wybór lub spółdzielcza umowa o pracę), nie mogą być mniej korzystne dla pracownika niż przepisy prawa pracy.

Zasada wyrażona w art. 18 k.p. jest potwierdzeniem art. 9 par. 2 k.p., zgodnie z którym postanowienia układów zbiorowych pracy i porozumień zbiorowych oraz regulaminów i statutów nie mogą być mniej korzystne dla pracownika niż przepisy kodeksu pracy oraz innych ustaw i aktów wykonawczych. Jednak o ile art. 9 k.p. odnosi się do zbiorowego prawa pracy, o tyle art. 18 k.p. chronić ma indywidualnego pracownika przed sprzeczną z jego interesami treścią aktów kreujących stosunek pracy.

Zasada uprzywilejowania pracownika ma oczywiście zastosowanie jedynie do stosunku pracy, a więc wszelkie umowy cywilnoprawne nie są nią objęte.

Według art. 18 par. 2 k.p. wszelkie postanowienia umowy o pracę lub innego aktu, na podstawie którego powstał stosunek pracy, mniej korzystne dla pracownika niż przepisy prawa pracy, są nieważne. Zamiast nich stosuje się odpowiednie przepisy prawa pracy. Odnosi się to nie tylko do chwili powstania stosunku pracy, lecz również do aneksów zawieranych już w trakcie jego trwania. Ocena, które postanowienia są korzystniejsze dla pracownika, powinna opierać się na kryteriach obiektywnych, a nie na subiektywnym odczuciu pracownika lub pracodawcy.

PRZYKŁAD.

W umowie o pracę zawartej na miesięczny okres próbny zapisano, iż pracodawca może ją rozwiązać w trybie natychmiastowym, jeśli pracownik nie sprawdzi się w pracy. Pracodawca uzasadnił to tym, że jest to umowa zawarta na krótki okres, więc jakiekolwiek wypowiedzenie nie wchodzi w rachubę.

Twierdzenie pracodawcy jest niezgodne z przepisami kodeksu pracy. Według art. 34 k.p. okres wypowiedzenia umowy o pracę zawartej na okres próbny dłuższy niż 2 tygodnie (ale krótszy niż 3 miesiące) wynosi tydzień, więc postanowienie umowne w tym zakresie nie obowiązuje, a w jego miejsce należy zastosować normę zawartą we wskazanym artykule.

Jeżeli jednak pracodawca rozwiąże umowę zawartą na okres próbny bez wymaganego okresu wypowiedzenia, pracownikowi będzie przysługiwać, zgodnie z art. 50 ust. 1 k.p., odszkodowanie w wysokości wynagrodzenia za czas, do upływu którego umowa miała trwać.

Marek Rotkiewicz
ORZECZNICTWO

• Postanowienie umowy o pracę dopuszczające jej rozwiązanie w sposób przewidziany dla rozwiązania stosunku pracy z powołania (art. 70 k.p.), jako mniej korzystne dla pracownika niż przepisy powszechnie obowiązujące w zakresie rozwiązania umów o pracę, jest nieważne (art. 18 par. 2 k.p.).

Wyrok SN z 7 grudnia 2000 r., I PKN 62/00 (OSNAP z 2002 r. nr 14, poz. 328)

• Przepis art. 18 par. 1 i 2 k.p. ma zastosowanie, gdy strony łączy umowa o pracę, a nie umowa cywilnoprawna.

Wyrok SN z 20 listopada 1998 r., II UKN 310/98 (OSNAP z 2000 r. nr 1, poz. 29)

• Zmiana umowy o pracę zawartej na czas nieokreślony w umowę na czas określony wskutek zgodnego oświadczenia woli stron nie narusza art. 18 par. 1 k.p.

Wyrok SN z 29 września 1998 r., I PKN 289/98 (OSNAP z 1999 r. nr 20, poz. 647).

(|688 słów więcej||Wyślij artykuł do znajomych|Strona gotowa do druku)


Autor : inspekcjapracy dnia 22-11-2002 - 11:55 | 2892 raz(y) oglądano.
artykułów : Nowy szef PIP Piątek 22.11.2002
Służba bhp Nowy szef PIP
Anna Hintz została Głównym Inspektorem Pracy. W czwartek Rada Ochrony Pracy pozytywnie rozpatrzyła wniosek marszałka Sejmu o powołanie jej na to stanowisko. Ostatnio Anna Hintz była dyrektorem departamentu prawnego Państwowej Inspekcji Pracy. W czasie swojej wieloletniej kariery w inspekcji pracy współpracowała z „Gazetą Prawną” jako ekspert w zakresie prawa pracy oraz bhp. Formalne powołanie Anny Hintz na stanowisko Głównego Inspektora Pracy nastąpi w terminie wyznaczonym przez marszałka Sejmu.

(|73 słów więcej||Wyślij artykuł do znajomych|Strona gotowa do druku)


<   11112131415161718192021222324252627282930313233343536   >

SERWIS PRACY NEXT-JOBS

PRACA INSPEKTOR BHP

INDIE byłem Tam w grudniu 2015


Studia Podyplomowe BHP WARSZAWA od 20 maja 2018


Bezpłatne Szkolenia BHP dla pracowników przez internet


Podyplomowe studia bhp zobacz posłuchaj


Podyplomowe studia bhp zobacz posłuchaj


Podyplomowe studia bhp zajęcia z 24 czerwca 2015


Podyplomowe Studia BHP w Wakacje zajęcia z 24 maja 2015


Podyplomowe Studia BHP w Wakacje zajęcia z 16 maja 2015


Studia BHP od 14 maja 2017 w Wakacje Też przez Internet


Podyplomowe Studia BHP zajęcia z 21 grudnia2014cz1


Podyplomowe Studia BHP zajęcia z 21 grudnia2014cz2


Podyplomowe Studia BHP zajęcia z 14 grudnia2014cz1


Podyplomowe Studia BHP zajęcia z 14 grudnia2014cz2


Podyplomowe Studia BHP zajęcia z 7 grudnia 2014

Nową edycje rozpoczynamy 19 listopada 2017

To jest pierwszy test zarejestrowania  naszych zajęć w sieci.
Tym sposobem każda osoba w necie będzie mogła uczestniczyć w zajęciach bez względu na miejsce swojego pobytu. Osoby które nie były obecne 7 grudnia 2014 miały możliwość oglądania przekazu na żywo a teraz mają wgląd w nagranie.
Następne nasze zajęcia mamy  w niedzielę 14 grudnia 2014 i będziemy przekazywać  w całości od początku zajęć.
Dzięki tej formie przekazu możesz słuchać naszych zajęć w samochodzie i oglądać leżąc w łóżeczku.
Temat następnych zajęć   : Wypadki przy pracy
ZAPRASZAM wszystkich a osobom zainteresowanym dam linka do transmisji online na żywo.
Nagranie jest technicznym  Testem możliwości a  w przyszłych  transmisjach  będziemy dążyć do ciągłego  doskononalenia.

Pytania w trakcie zajęć można będzie zadawać dzwoniąc po nr
501-700-846 pod tym numerem też zapisujemy na studia koszt 4500 zł

Podyplomowe Studia BHP zajęcia z 14 grudnia 2014częśćtrzecia


Centrum Studiów Podyplomowych Kraków


Cookies pliki

Na naszych stronach  są wykorzystywane pliki cookies. Stosujemy je w celach zapewnienia maksymalnej wygody użytkowników. Użytkownik ma możliwość samodzielnej zmiany ustawień dotyczących cookies w swojej przeglądarce internetowej.  Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij w Zamknij. Jeżeli nie wyrażasz zgody - zmień ustawienia swojej przeglądarki.

KATALOG SZKOLEŃ


Jak Lato to Lato z Salezjanami

.


Kodeksy Pracy -Karny -Cywilny


Kategorie


Ostatnie artykuły


POZWOLENIA ZINTEGROWANE-HANDEL CO2


Polecamy ebooki



BHP EKSPERT Sp.z o.o. UWAGA adres do korespondencji: BHP EKSPERT 31-753 KRAKÓW ul.Tadeusza Lehra Spławińskiego 2

NIP 678-315-47-15 bhpekspert@gmail.com
tel.kom.(0)501-700-846
Tworzenie strony: 1,8977358341217 sekund.