Strona główna Odszkodowania Wypadek w restauracji . Restaurator zapłaci 75 tys. złotych

Wypadek w restauracji . Restaurator zapłaci 75 tys. złotych

26
0

Dolanie spirytusu do palącej się potrawy, trzymanej przez kelnerkę, było naruszeniem zasad BHP i spowodowało uszczerbek na jej zdrowiu.

Właściciel restauracji, w której doszło do wypadku, zapłaci zadośćuczynienie za lekkomyślność szefowej kuchni – stwierdził Sąd Apelacyjny w Lublinie.

Natalia J. , absolwentka szkoły gastronomicznej, od prawie dwóch lat pracowała jako kelnerka w restauracji – karczmie w Lublinie. We wrześniu 2012 r. jeden z klientów zamówił płonący schab z dzika.

Kiedy kelnerka wynosiła z kuchni danie udekorowane dwoma palącymi się kostkami cukru nasączonymi spirytusem, została zatrzymana przez szefową kuchni, która dolała na trzymaną potrawę spirytus z plastikowej butelki. Płomień powiększył się gwałtownie, objął grzywkę, włosy i koszulkę 22 – letniej kelnerki.

Dziewczyna doznała poważnych oparzeń miejscowych ponad 18 procent ciała, oparzeń górnych dróg oddechowych oraz krtani. Przeszła operację mającą zlikwidować przykurcze szyi. Po wypadku pozostały trwałe ślady oparzenia i blizny na szyi oraz klatce piersiowej.

Sporządzono  drugi protokół powypadkowy, zgodny z prawdą, ze stanem faktycznym

Pierwszy protokół sporządzony przez specjalistę od BHP, jako przyczynę wypadku wskazywał „nagłe i niespodziewane zapalenie się włosów kelnerki w czasie niesienia potrawy – poślizgnięcie w obrębie pokoju wydawania posiłków”.

Protokół został sporządzony bez wysłuchania poszkodowanej, podpisany przez nią in blanco w szpitalu.

Protokół ten, został zakwestionowany jako niezgodny z prawdą. Kilka tygodni po wypadku sporządzono więc nowy protokół, uwzględniający wyjaśnienia Natalii J.

W protokole tym zdarzenie uznano za wypadek przy pracy. Jako przyczynę wypadku wskazano „dolanie alkoholu do niesionej potrawy, nieuwagę i nieostrożność szefowej kuchni, zaskoczenie niespodziewanym zdarzeniem”. Nie stwierdzono wyłączności, umyślności i rażącego niedbalstwa kelnerki.

Żadnych zastrzeżeń do protokołu nie wniósł współwłaściciel restauracji. Podpisany przez niego dokument został przesłany do Państwowej Inspekcji Pracy i ZUS.

Pracodawca właściciel restauracji został uznany za odpowiedzialnego  za wypadek

Przed sądem poszkodowana kelnerka domagała się od pracodawcy zadośćuczynienia w wysokości 300 tys. złotych . Ten nie poczuwał się do odpowiedzialności za zdarzenie.

Sąd Okręgowy w Lublinie stwierdził, że pracodawca odpowiada za wypadek.

Oparł się na opinii biegłego sądowego z zakresu BHP, że dolanie spirytusu do płonącej potrawy trzymanej w ręku przez kelnerkę narusza zasadę bezpieczeństwa i higieny pracy, bo grozi poparzeniem.

Nieprawidłowość takiego zachowania potwierdzili zresztą sami pozwani.

Sąd podniósł, że zachowanie przełożonej powódki stanowiło naruszenie zasad BHP, w wyniku czego powódce została wyrządzona szkoda, stanowiąca rozstrój zdrowia.

Szkoda ta powstała przy wykonywaniu obowiązków pracowniczych. Pracodawca odpowiada więc za szkodę wyrządzoną przez podległego pracownika na zasadzie ryzyka.

Kelnerka w żaden sposób nie przyczyniła się do wypadku

Sąd stwierdził, że pozwany nie wykazał aby powódka w jakimkolwiek stopniu przyczyniła się do powstania lub zwiększenia szkody.

W chwili wypadku miała związane włosy, upięte klamrą, niosła danie na wyciągniętej ręce i zachowywała należytą ostrożność.

Proces leczenia był prowadzony prawidłowo i powódka nie zaniechała wykonania jakichkolwiek zabiegów zalecanych przez lekarzy czy rehabilitantów.

Sąd okręgowy uznał, iż odpowiednią sumą tytułem zadośćuczynienia będzie kwota 150 tys. złotych.

Sąd Apelacyjny w Lublinie utrzymał w mocy ustalenia sądu pierwszej instancji co do odpowiedzialności pracodawcy.

Analizując jednak szczegółowo opinie biegłych z zakresu psychiatrii, psychologii, chirurgii plastycznej i fizjoterapii doszedł do przekonania, że zasądzona kwota 150 tys. zł jest znacznie zawyżona.

Wskazał, że choć poszkodowana została oszpecona, szczególnie na szyi i części klatki piersiowej to rokowania, co do ogólnego stanu jej zdrowia są dobre, bo wypadek nie spowodował długotrwałego wpływu na funkcje jej organizmu.

Uraz nie będzie miał na przyszłość dla ogólnego stanu zdrowia żadnego istotnego znaczenia.

Sąd podniósł, że powódka jest osoba młodą, której zarobki w pozwanej restauracji kształtowały się na poziomie minimalnego wynagrodzenia.

Nadto otrzymała prawie 22 tys. złotych z ZUS. Dlatego sąd uznał, że adekwatną kwotą zadośćuczynienia będzie dodatkowe 75 tys. złotych.